Gustaw Herling-Grudziński przewidział dramat Birmy [Prof. Michał LUBINA]

Gustaw Herling-Grudziński już w 1952 roku opisał Birmę w sposób, który dziś brzmi zaskakująco aktualnie — uważa prof. Michał Lubina z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Politolog i badacz Azji Południowo-Wschodniej przekonuje, że autor „Innego świata” nie tylko stworzył niezwykły literacki portret Birmy, ale także sformułował diagnozy, które po dekadach okazały się prorocze.
.Wydana przez Uniwersytet Jagielloński książka „Słoń a sprawa birmańska. O »Podróży do Burmy« Gustawa Herlinga-Grudzińskiego” jest efektem wieloletnich badań prof. Lubiny nad niemal zapomnianym epizodem z życia jednego z najważniejszych polskich pisarzy XX wieku.
Herling-Grudziński w Birmie
W 1952 roku Gustaw Herling-Grudziński przyjechał do Birmy — dzisiejszej Mjanmy — jako przedstawiciel Kongresu Wolności i Kultury w Paryżu. Towarzyszył mu czeski dysydent Vilem Bernard. Podróż miała charakter polityczny i intelektualny: pisarz wygłaszał wykłady poświęcone Związkowi Radzieckiemu oraz ideom antykomunistycznym.
Prof. Michał Lubina podkreśla, że sama obecność Herlinga-Grudzińskiego w Birmie pozostaje niemal nieznana nawet w Polsce.
– Jeden z najważniejszych pisarzy XX wieku w Polsce przyjechał do mało znanego kraju azjatyckiego, o czym prawie nikt nie wie. Dziennik birmański jest niemal całkowicie zapomniany – zauważa badacz.
Relacja z tej podróży została wydana najpierw w 1983 roku przez emigracyjną oficynę PULS w Londynie, a następnie w 1999 roku przez Wydawnictwo Literackie.
Prof. Michał Lubina: Herling-Grudziński miał oko do obserwacji
Zdaniem prof. Lubiny największą siłą „Podróży do Burmy” pozostaje niezwykła zdolność obserwacji autora.
– Herling-Grudziński nic nie wiedział o Birmie, kiedy tam przyjechał, a jego perspektywa została spaczona przez jego przewodników. Jednak miał oko do obserwacji, a nawet kilkukrotnie sformułował tezy proroczo prawdziwe – ocenił politolog.
Jedną z nich było określenie trwającej w Birmie wojny domowej jako stanu „ani wojny, ani pokoju”. Jak podkreśla Lubina, podobne sformułowanie pojawiło się dopiero pół wieku później w analizach współczesnych politologów.
Badacz zwraca uwagę również na niezwykle przenikliwy portret premiera U Nu oraz analizę klęski rebelii Komunistycznej Partii Birmy. W jego opinii fragmenty poświęcone buddyzmowi można porównywać z pracami najwybitniejszych zachodnich antropologów kultury.
Birma Herlinga-Grudzińskiego jak świat Orwella
Prof. Lubina podkreśla, że wielką siłą dziennika pozostają także opisy samego kraju. Herling-Grudziński tworzył literacki obraz Birmy językiem niezwykle sugestywnym i malarskim.
Szczególnie mocno badacz wskazuje fragmenty poświęcone Mulmejnowi i Sagaingowi — miastom, które polski pisarz opisywał z wielką czułością i uwagą.
– Wielka szkoda, że nie zostały przetłumaczone na język angielski, bo gdyby tak się stało, to dzisiaj w Birmie dziennik Herlinga-Grudzińskiego byłby tak popularny jak powieść „Birmańskie dni” George’a Orwella – uważa Lubina.
Politolog zwraca uwagę również na znakomite fragmenty społeczne i postkolonialne. Szczególnie poruszające są jego zdaniem opisy brytyjskich klubów kolonialnych oraz zbiorowy portret birmańskich elit.
Wielki pisarz i człowiek swoich czasów
Prof. Lubina nie ukrywa jednak, że część fragmentów „Podróży do Burmy” jest dziś trudna do zaakceptowania.
– Herling-Grudziński był też człowiekiem swoich czasów i są w tym dzienniku fragmenty trudne do obrony z dzisiejszej perspektywy. Takim przykładem jest wyzywanie birmańskiej biedoty od robactwa ludzkiego czy szczurów rzecznych – zauważa badacz.
Jednocześnie podkreśla, że siła dziennika polega właśnie na tym napięciu między wielką literaturą, polityczną intuicją i ograniczeniami epoki.
Podczas swoich badań Michał Lubina dotarł również do archiwalnej prasy birmańskiej opisującej wizytę Herlinga-Grudzińskiego. Jak opowiada, polski pisarz pojawiał się wówczas nawet na pierwszych stronach gazet. Jedna z lokalnych gazet relacjonowała incydent podczas wykładu w Mandalaj, gdzie pojawiły się prokomunistyczne okrzyki i groźba zamieszek.
Polska i Azja nadal się nie rozumieją?
Najbardziej aktualne pozostają jednak — zdaniem Lubiny — obserwacje dotyczące różnic cywilizacyjnych między Europą a Azją.
Politolog uważa, że „Podróż do Burmy” pomaga zrozumieć, dlaczego państwa Globalnego Południa często inaczej patrzą na świat niż Europa Środkowa.
– Oto polski antykomunista pojechał do socjalizującej, antykolonialnej Birmy, i nie pokochał się z tym krajem. W dzisiejszych czasach wyraźnie widać, jak my nie rozumiemy postawy Globalnego Południa wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę, jak oni nie rozumieją nas – zauważa.
W opinii prof. Lubiny właśnie dlatego lektura Herlinga-Grudzińskiego pozostaje dziś tak ważna — nie tylko jako świadectwo literackie, ale także jako próba zrozumienia świata, który dla Europy nadal pozostaje odległy mentalnie i kulturowo.
Marta Zabłocka/PAP/AJ







