Historia Ameryki Łacińskiej pokazuje, że interwencje nie przynoszą demokracji [Claudia SHEINBAUM]

Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum oświadczyła 5 stycznia, że jej rząd kategorycznie odrzuca ingerencję w sprawy wewnętrzne innych krajów – przekazała agencja Reutera.
Historia Ameryki Łacińskiej pokazuje, że interwencje nie przynoszą demokracji
.Kategorycznie odrzucamy interwencję w sprawy wewnętrzne innych krajów – powiedziała Claudia Sheinbaum na konferencji prasowej. – Należy ponownie podkreślić, że w Meksyku rządzi lud i że jesteśmy wolnym i suwerennym krajem: współpraca – tak; podporządkowanie i interwencja – nie – powiedziała Claudia Sheinbaum. Jak zaznaczył Reuters, wypowiedź prezydent jest zgodna ze stanowiskiem jej rządu od momentu objęcia urzędu w 2024 r., a także z meksykańską konstytucją, która stanowi, że nieingerencja jest naczelną zasadą polityki zagranicznej kraju.
Claudia Sheinbaum podkreśliła w wystąpieniu, że jej kraj współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi w walce z przepływem fentanylu. – Historia Ameryki Łacińskiej jest jasna. Interwencja nigdy nie przyniosła demokracji – powiedziała Claudia Sheinbaum. Prezydent nawiązywała do niedawnych wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Meksyku. W dniu 4 stycznia Donald Trump, odpowiadając na pytania dziennikarzy, stwierdził, że będzie też musiał „coś zrobić” z Meksykiem.
USA nie planują serio interwencji w Meksyku
.Meksyk musi wziąć się w garść, bo (narkotyki) przepływają przez Meksyk, a my będziemy musieli coś zrobić. Chcielibyśmy, żeby Meksyk to zrobił. Oni są do tego zdolni. Ale niestety kartele są w Meksyku bardzo silne – mówił Donald Trump. Dodał, że przy okazji każdej rozmowy z Claudią Sheinbaum oferował jej wysłanie wojsk USA do walki z kartelami, lecz ona nie jest skłonna przyjąć oferty.
Claudia Sheinbaum stwierdziła, że jej zdaniem USA nie planują serio interwencji w Meksyku. Dodała, że Donald Trump proponował wejście amerykańskich wojsk do Meksyku, ale władze odrzuciły tę ofertę. W dniu 3 stycznia 2026 r. amerykańskie siły specjalne przeprowadziły operację zbrojną, w czasie której schwytały i wywiozły z Wenezueli prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores. USA zarzuca im wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Dwóch prezydentów Wenezueli. Rosja i Ameryka w zwarciu.
.W dwudziestolecie ogłoszenia rewolucji boliwariańskiej przez Hugona Cháveza Wenezuelczycy znów wychodzą na ulice. Domagają się odejścia niepopularnego prezydenta Nicolása Maduro, który 10 stycznia 2019 r. rozpoczął drugą 6-letnią kadencję – pisze Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Dwóch prezydentów Wenezueli. Rosja i Ameryka w zwarciu„.
Legalność jego prezydentury została zakwestionowana zarówno przez wenezuelską opozycję, jak i przez środowiska międzynarodowe. W Wenezueli przy gwałtownych manifestacjach ulicznych właśnie dokonuje się przewrót.
Nicolás Maduro przejął władzę po śmierci Hugona Cháveza w 2013 roku, który przez 14 lat wprowadzał w życie koncepcję socjalizmu XXI wieku. Nicolasowi Maduro, byłemu kierowcy autobusów i przywódcy związkowemu, od początku brakowało zarówno charyzmy, koniecznej do kontynuowania rewolucji boliwariańskiej, jak i choćby niewielkiego wyczucia w kwestiach politycznych i gospodarczych. Ropa naftowa okazała się i błogosławieństwem, i przekleństwem Wenezueli. Mimo wysokich dochodów z eksportu ropy przez dziesięciolecia nikt nie dbał o inwestycje w infrastrukturę, a ogromna korupcja utrudniała racjonalne zarządzanie na poziomie przedsiębiorstw i instytucji publicznych.
Z czasem sektor rolny, jak też produkcja w przemyśle pozanaftowym skurczyły się niemal do zera, a wysokie profity gwarantował tylko sektor naftowy. Wenezuela dysponuje największymi na świecie potwierdzonymi złożami ropy, czyli blisko – bagatela! – 18% światowych rezerw czarnego złota. Jednak w większości są to złoża trudno dostępne i wymagające skomplikowanych, kosztownych technologii i coraz to nowych inwestycji. Wenezuelska ropa jest bardzo ciężka i gęsta, występuje w stanie niemal stałym. Dla dalszej obróbki czy transportu musi zostać rozcieńczona lżejszą ropą, której Wenezuela nie posiada. Musi ją sprowadzać z USA bądź Rosji, co sprawia, że jednocześnie jest eksporterem i importerem tego cennego surowca. To sprawia, że jest niezwykle podatna na wszelkie wahania cen na międzynarodowych rynkach.
.Gospodarka, niemal całkowicie uzależniona od sektora naftowego, po okresie prosperity w pierwszej dekadzie obecnego stulecia wraz z drastycznym spadkiem cen ropy naftowej w 2014 roku zaczęła popadać w coraz głębszy kryzys, co wywoływało niezadowolenie społeczeństwa, przyzwyczajonego przez Cháveza do rozdawnictwa, finansowania z budżetu państwa tanich towarów, usług publicznych i wielu programów społecznych. Jednocześnie spadek przychodów z eksportu ropy wywołał ogromne trudności z zapłatą za import dóbr przemysłowych i żywności, które Wenezuela sprowadzała z zagranicy. Ten ogromny kraj, dysponujący rozległymi terenami doskonale nadającymi się pod uprawę ziemi lub hodowlę zwierząt, już od dawna nie jest samowystarczalny w zakresie produkcji żywności i produktów przemysłowych codziennego użytku – niemal wszystko musi sprowadzać z zagranicy.
PAP/MJ





