Hyunjin ROH wygrała Konkurs Paderewskiego 2025

Koreanka Hyunjin Roh została zwyciężcą XIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy. Drugie miejsce zajął Włoch Elia Cecino, a trzecie – Tajwańczyk Pin-Hong Lin – ogłosił przewodniczący jury prof. Piotr Paleczny.

Koncert laureatów i wręczenie nagród zaplanowano na 23 listopada

.Na czwartym miejscu sklasyfikowano Koreankę Jiyoung Kim, a czwarte miejsce zajął Japończyk Shuhei Aoshima.

W finale konkursu, który odbył się 21 i 22 listopada, pianiści mieli do wykonania jeden koncert z listy wskazanej przez organizatorów, a towarzyszyła im Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy pod dyrekcją Jakuba Chrenowicza. Hyunjin Roh zagrała Koncert nr Es-dur, op. 73 Ludwiga van Beethovena, Cecino i Lin – Koncert nr 1 d-moll, op. 15 Johannesa Brahmsa, Kim – Koncert nr 3 c-moll, op. 37 Ludwiga van Beethovena i Aoshima – Koncert nr 1 Es-dur, s. 124 Franza Liszta.

Grę uczestników konkursu oceniało jury pod przewodnictwem dyrektora artystycznego konkursu prof. Piotra Palecznego, w składzie: Akemi Alink, Philippe Giusiano, Jan Jiracek von Arnim, Olga Kern, Alexander Kobrin, Ronan O’Hora, Ewa Pobłocka, Paweł Wakarecy.

Koncert laureatów i wręczenie nagród zaplanowano na 23 listopada w Filharmonii Pomorskiej. Laureaci wystąpią również 24 listopada w Filharmonii Narodowej.

Do pierwszego etapu XIII Konkursu Paderewskiego przystąpiło 43 uczestników z 13 krajów. Zgodnie z regulaminem do drugiego etapu awansowało 20 pianistów, do półfinału – 10 i do finału – pięciu. W rywalizacji uczestniczyło trzech Polaków, z których Michał Oleszak wystąpił w półfinale, Mikołaj Sikała dotarł do drugiego etapu, a Kacper Kukliński zakończył udział na pierwszym etapie.

Konkurs zorganizowało Towarzystwo Muzyczne im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy we współpracy z Filharmonią Pomorską i Akademią Muzyczną im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy.

Ignacy Jan Paderewski. Symbol, który może nas zjednoczyć

.Ignacy Jan Paderewski był artystą i politykiem. W obu sferach myślał i działał jak mąż stanu. Wychodząc na scenę, zakładał płaszcz dyplomaty, a w zakulisowych rozmowach z klasą polityczną występował jako światowej sławy wirtuoz. Nigdy nie przestawał być ambasadorem spraw polskich. Zarówno za pomocą słów, jak i dźwięków fortepianu opowiadał Polskę światu. Opowieść ta pomogła sprowadzić kraj z powrotem na mapę Europy – pisze Patryk PALKA.

Żadnej roli politycznej odgrywać nie myślę. Nie mam do tego ani ochoty, ani przygotowania, ani też temperamentu. Władza mnie nie nęci, powaga ojca narodu nie pociąga, pośledniejsze stanowisko pożytecznego syna Ojczyzny najzupełniej mi wystarcza”[1] – pisał Ignacy Jan Paderewski w liście do Romana Dmowskiego w październiku 1910 r. Historia miała wobec kompozytora inne plany. W kolejnych latach odegrał tak znaczącą rolę polityczną, że dziś przypisujemy mu miano Ojca Niepodległości. Mimo to, zarówno jako światowej sławy muzyk, który bryluje na salonach i lobbuje na rzecz sprawy polskiej, jak i polityk stojący na czele polskiego rządu, Paderewski nie przestał myśleć o sobie jako „pożytecznym synu Ojczyzny”. Między innymi dlatego na poszczególnych polach swojej aktywności osiągnął tak znaczące sukcesy.

W 1910 r. kompozytor nie wiedział jeszcze, że za 8 lat jego płomienne przemówienie będzie iskrą, która wznieci zwycięskie Powstanie Wielkopolskie (grudzień 1918 r.), a nieznacznie później właśnie on zostanie premierem niepodległej Polski i jej reprezentantem na konferencji pokojowej w Paryżu, gdzie ważyć się będą losy granic odrodzonego państwa (od stycznia 1919 r.). Nim do tego dojdzie, Paderewski wykona szereg kroków, które pomogą Polsce ponownie znaleźć się na mapie. Najważniejszym z nich będzie pozyskanie wpływów w administracji Thomasa Woodrow Wilsona, dzięki czemu kompozytor spotka się osobiście z prezydentem Stanów Zjednoczonych i dotrze do niego z przesłaniem, że niepodległa Polska z dostępem do morza musi powstać, by zabezpieczyć pokój w sercu Europy.

Kluczem do skuteczności Ignacego Jana Paderewskiego jako ambasadora spraw polskich był jego talent muzyczny. W tym przypadku mowa o kimś znacznie bardziej znaczącym niż „znany i ceniony artysta” czy „szczególnie uzdolniony kompozytor”. Paderewski w świecie muzyki klasycznej był jednym z największych XX wieku. Żaden Polak żyjący w jego czasach nie cieszył się porównywalną sławą i rozpoznawalnością. Paradoksalnie aureola Ojca Niepodległości sprawia, że jego karierze muzycznej poświęca się dziś mniej uwagi, niż na to zasługuje. Tymczasem Paderewskiego honorowano owacjami na stojąco na najwspanialszych scenach świata. Występował m.in. w Wiedniu, Paryżu, Londynie, a także przed samą królową Wiktorią. Gościł również na scenach Australii oraz Afryki Południowej. We wczesnych latach 90. XIX w. odbył pierwsze tournée po USA, które okazało się gigantycznym sukcesem. Z czasem postanowił osiąść w Stanach Zjednoczonych. Jego „Manru” do dziś pozostaje jedyną polską operą, którą wystawiono w nowojorskiej Metropolitan Opera (premiera w 1901 r.).

W 1910 r. Ignacy Jan Paderewski ujawnił swój potencjał jako postać mogąca odegrać istotną rolę polityczną. W tamtym czasie poczuwał się już do odpowiedzialności wejścia w rolę swoistego trybuna ludowego. Z okazji przypadającej na lipiec tego roku 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem postanowił ufundować pomnik, którego rekonstrukcja do dziś stoi na placu Jana Matejki w Krakowie (oryginał zniszczyli Niemcy na przełomie 1939–1940 r.). W uroczystości odsłonięcia monumentu uczestniczyło ok. 150 tys. osób. Wtedy też po raz pierwszy publicznie odśpiewano Rotę Marii Konopnickiej, a Ignacy Jan Paderewski wygłosił jedno ze swych pierwszych przemówień, które zapisały się w historii. Wzywał, by „każdy Polak i Litwin, każdy z dawnych dzielnic Ojczyzny, czy zza oceanu, spoglądając na ten pomnik, jako znak wspólnej przeszłości, świadectwo wspólnej chwały, zapowiedź lepszych czasów, jako na cząstkę własnej, wiarą silnej duszy, zachętę odczuł do wspólnej owocnej pracy”.

To właśnie działalność Paderewskiego na polu moralnym, polegająca na wzmacnianiu woli narodu do walki o samostanowienie, tuż obok aktywności dyplomatycznej, stała się jego znakiem rozpoznawczym i odegrała niemożliwą do przecenienia rolę w procesie odbudowy niepodległej Polski. Co ważne, Paderewski swoje słowa poparł czynem. Nie tylko mobilizował innych do pracy, ale sam ciężko pracował. Nadarzające się okazje, jak kolejne rocznice, koncerty, spotkania z prasą i prominentnymi przyjaciółmi, wykorzystywał do lobbowania na rzecz Polski. Wychodził z założenia, że „sprawa narodu to nie interes, z którego wycofać się należy, gdy zamiast zysku straty przynosi. Sprawa narodu to praca ciągła, praca stała, wytrwałość, niezłomność, ofiarność nieprzerwana z pokolenia na pokolenia. Zaniechać jej nie wolno, a łożyć na nią, w miarę możliwości, zawsze się powinno” (fragment korespondencji prywatnej z 1910 r.).

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ignacy-jan-paderewski-symbol-ktory-moze-nas-zjednoczyc/

PAP/MB


Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 listopada 2025
Fot.:Hyunjin ROH