Im lepsze relacje w dzieciństwie, tym więcej przyjaciół w dorosłym życiu [Badania]

Osoby, które miały lepsze relacje z rodzicami i rodzeństwem, jako dorośli częściej mają więcej przyjaciół i znajomych – wynika z wieloletnich badań opublikowanych przez „JAMA Pediatrics.”
„Dorośli powinni z dziećmi rozmawiać i słuchać tego, co chcą im zakomunikować”
.Wskazują na to ponad dwudziestoletnie obserwacje 7018 osób, które prowadzono w USA w ramach National Longitudinal Study of Adolescent do Adult Health. Wynika z nich, że ludzie, którzy mieli silne związkach w rodzinach podczas dzieciństwa, po dorośnięciu ponaddwukrotnie częściej mieli więcej przyjaciół i znajomych.
„Badania te sugerują, że bezpieczne, stabilne i wychowawcze relacje w rodzinie w okresie dorastania mogą zmniejszyć w przyszłości ryzyko braku więzi społecznych” – przekonują specjaliści z Columbia University, którzy są autorami tego badania. Analizowali oni, ilu przyjaciół miały badane osoby, jak często czuły się wykluczone oraz jak się kontaktowały z bliski i znajomymi.
Z wcześniejszych opublikowanych w 2022 r. badań wynikało, że dzieci z lepszymi relacjami w rodzinie o 49 proc. lepiej się rozwijały i radziły sobie w życiu. Głównym autorem tych obserwacji jest prof. Robert C. Whitaaker, jednocześnie współautor najnowszych badań.
Specjalista zaznacza, że relacje w rodzinie poprawia jakikolwiek kontakt rodziców z dziećmi, jak również między rodzeństwem. Dorośli powinni z dziećmi rozmawiać i słuchać tego, co chcą im zakomunikować. Pomocne są wszelkie wspólne zabawy, spacery i inne aktywności. Więź w rodzinie poprawiają także wspólne posiłki. Najlepsze efekty daje poczucie, że dziecko może liczyć na uwagę i wsparcie najbliższych.
„Wszystko zawdzięczamy, ale też wszystkiemu winni są nasi rodzice”
.Wakacje to dla wielu dobry czas do refleksji. Kiedy obserwuję szalejące w moim ogrodzie dzieci moich dzieci, zastanawiam się nad tym, w jaki sposób rodzice wpływają na los swojego potomstwa.
Nasz sposób dogadywania się z innymi, podobnie jak to, jak postrzegamy i oceniamy świat, a nawet to, jak się zachowujemy w sytuacji zagrożenia, w znacznym stopniu stanowi naturalną konsekwencję tego, jak porozumiewali się ze sobą oraz z nami nasi rodzice. W jaki sposób rozmawiano w środowisku, w którym powoli wkraczaliśmy w dorosłość.
O tym, że to właśnie od naszych rodziców przejmujemy pewne powtarzane klisze językowe świadczy choćby sytuacja, kiedy w dorosłych związkach słyszymy niekiedy: „Mówisz jak twoja matka” albo „Zachowujesz się dokładnie jak twój ojciec”. Co więcej, sami niekiedy się łapiemy na tym, że wypowiadane przez nas słowa oraz kryjące się za nimi poglądu już gdzieś słyszeliśmy. I właśnie wtedy przypominamy sobie, że to były słowa naszych rodziców. Co gorsza, słowa, które swego czasu bardzo nas irytowały…
Wspomniane kalki językowe bardzo często przekładają się na nasze postawy czy reprezentowany przez nas system wartości. W jakim przekonaniu żyje dziewczyna, w której głowie zasiano pogląd, że „Faceci potrafią tylko krzywdzić kobiety”, a w jakim chłopak, któremu zakodowano pogląd, że „One zrobią wszystko, żeby cię wykorzystać”? Jak się układają związki tych osób z przedstawicielami płci przeciwnej? I jak muszą się czuć ich partnerzy osądzani od czasu do czasu poprzez pryzmat tych właśnie poglądów?
Stereotypy myślowe i powtarzające się w naszych wypowiedziach kalki to efekt powszechnie używanych form komunikowania się bezrefleksyjnie wykorzystywanych niemal przez wszystkich. Jednym z tego typu mechanizmów jest używanie słów „nigdy” bądź „zawsze”. Słownikowe znaczenie obu pojęć wskazuje na swoistą ciągłość określanych nimi zdarzeń. Natomiast w zdaniach typu: „Ty nigdy nie potrafisz tego zrobić tak jak należy” albo „Zawsze zachowujesz się tak samo” mówią nie tyle o zauważonej ciągłości, ale o poziomie emocji reprezentowanych przez osoby, które je wypowiadają. I nigdy nie są do końca prawdziwe.
Podobne zadanie pełni szereg innych schematów wypowiadania się. Choćby para-pytanie, które w gruncie rzeczy stanowi najczęściej ocenę: „Czy na ciebie można kiedykolwiek liczyć?” albo jeszcze gorzej: „Czy musisz postępować tak nierozważnie?”. W podobny sposób używamy też zdań typu: „A więc uważasz, że nie mam racji” czy „No oczywiście, zaraz znowu się okaże, że ja jestem wszystkiemu winny”.
Wszystko zawdzięczamy, ale też wszystkiemu winni są nasi rodzice. Dorothy Law Nolte, amerykańska pedagog rodzinny, opublikowała na łamach l„Torrance Herald” skierowany do rodziców wiersz mający im uzmysłowić zakres wpływu na postawy oraz zachowania swojego potomstwa. Zawarła w nim szereg tez typu:
Dzieci otrzymujące dość zachęty uczą się śmiałości
Dzieci wciąż krytykowane uczą się potępiać
Dzieci, którym nie szczędzi się pochwał uczą się uznawać wartości
Dzieci wychowywane w atmosferze wrogości uczą się walczyć
Dzieci w pełni aprobowane uczą się lubić samych siebie
Dzieci wzrastające w strachu uczą się bać
Dzieci akceptowane uczą się odnajdywać w świecie miłości
Dzieci, które spotykają się wciąż z politowaniem uczą się użalać nad sobą
Dzieci wzrastające w atmosferze wspólnoty, uczą się hojności
Dzieci ciągle ośmieszane uczą się nieśmiałości
Dzieci otaczane atmosferą uczciwości uczą się czym jest prawda i sprawiedliwość
Dzieci wzrastające wśród zazdrości uczą się czym jest zawiść
Dzieci otoczone łagodnością uczą się spokoju ducha
Dzieci bezustannie zawstydzane uczą się poczucia winy
Dzieci żyjące w klimacie przyjaźni uczą się jak wspaniale jest żyć
Dzieci otoczone tolerancją uczą się cierpliwości
Dzieci wychowane w poczuciu bezpieczeństwa, uczą się ufać sobie i innym
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jaroslaw-kordzinski-odpowiedzialnosc-rodzicow/
PAP/MB




