Indie tworzą własnej roboty model AI zamiast gonić ChataGPT

Indie rozwijają własnej roboty model AI dopasowany do lokalnych języków i realiów, licząc na własną przewagę zamiast kopiować zagraniczne modele.
.Podczas pięciodniowego AI Impact Summit w New Delhi indyjskie startupy AI prezentowały własne modele językowe i systemy głosowe jako dowód rosnących ambicji kraju w dziedzinie sztucznej inteligencji. Premier Narendra Modi podkreślał, że nowe modele pokazują siłę „Made in India” oraz potencjał lokalnej innowacyjności, a systemy stworzone w Indiach mogą być później wdrażane na całym świecie. Kluczowym celem jest tzw. sovereign AI. Budowa własnych modeli i infrastruktury, które uniezależnią kraj od amerykańskich i chińskich platform, a jednocześnie będą zgodne z lokalnymi regulacjami dotyczącymi danych i bezpieczeństwa. Eksperci przyznają jednak, że w krótkim czasie Indie nie dorównają pod względem mocy obliczeniowej ani USA, ani Chinom, więc ich przewagą ma być skala wdrożeń i dopasowanie do lokalnych warunków.
Najwięcej uwagi przyciągnął Sarvam AI, który zaprezentował dwa duże modele językowe trenowane od zera w Indiach, zoptymalizowane pod 22 języki urzędowe kraju. Firma korzysta z subsydiowanego przez rząd dostępu do 4 096 układów NVIDIA H100 w ramach programu IndiaAI Mission, który ma budować rodzimą „suwerenną” infrastrukturę obliczeniową. Modele Sarvam AI są projektowane z myślą o pracy w złożonym środowisku językowym: obsługują nie tylko języki w rodzimych zapisach, ale także tekst mieszany i przetransferowany, co odpowiada realnemu sposobowi, w jaki użytkownicy w Indiach piszą i mówią. Z kolei startup Gnani.ai zaprezentował modele mowy Vachana, trenowane na ponad milionie godzin wielojęzycznych nagrań, już używane do obsługi około 10 milionów połączeń dziennie w sektorach takich jak bankowość, telekomunikacja czy centra obsługi klienta. Te rozwiązania mają z jednej strony automatyzować obsługę klientów, z drugiej wywołują obawy o przyszłość zatrudnienia w ogromnej indyjskiej branży call center.
Analitycy są zgodni, że spektakularny „DeepSeek moment”, czyli nagłe wejście na globalną scenę z tanim i bardzo mocnym chatbotem jest dla Indii mało prawdopodobny w najbliższych latach. Reema Bhattacharya z Verisk Maplecroft ocenia, że bardziej realistyczna ścieżka to rola największego rynku adopcji AI na świecie: wdrażanie technologii na masową skalę w administracji publicznej, usługach finansowych, edukacji i opiece zdrowotnej, z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury cyfrowej jak Aadhaar czy UPI.
.Nanubala Gnana Sai z Cambridge AI Safety Hub zwraca uwagę, że nawet chińskie modele, mimo odmiennego kontekstu politycznego, są w dużej mierze trenowane na danych odzwierciedlających zachodnie normy kulturowe. Dlatego budowa własnego modelu AI ma dla Indii również wymiar kulturowy i geopolityczny. Chodzi o systemy, które lepiej rozumieją lokalne wartości, języki, tradycje i wrażliwości, a nie tylko kopiują „konsensus Zachodu”. Indie mają przy tym kilka mocnych kart: szybko rozprzestrzeniające się technologie cyfrowe, ogromną i ambitną pulę talentów oraz relatywnie niskie koszty pracy, co może ułatwić przestawianie istniejących firm technologicznych na tory AI. Jak podkreślają eksperci, końcowe produkty być może nie „pobiją” ChatGPT czy DeepSeek w rankingach, ale mogą stać się narzędziem, które da krajom Globalnego Południa większą podmiotowość w coraz bardziej spolaryzowanym świecie sztucznej inteligencji.
Szymon Ślubowski




