Inflacja całkowicie się ustabilizowała. Francuski handel nie spodziewa się podwyżek cen

Inflacja we Francji całkowicie się ustabilizowała, a ceny w lipcu i sierpniu nie wzrosły – ocenia Thierry Cotillard, prezes Grupy Les Mousquetaires, do której należą między innymi sieci Intermarché, Netto i Bricomarché. W rozmowie z „Le Journal du Dimanche” przedsiębiorca nie przewiduje znaczących podwyżek przed kolejną rundą negocjacji handlowych, zaplanowaną na początek przyszłego roku. Zastrzega jednak, że sytuacja może wyglądać inaczej w przypadku owoców, warzyw oraz produktów, których opakowania wymagają dużych ilości tworzyw sztucznych.
.Słowa prezesa jednej z największych francuskich grup handlowych nie oznaczają, że ceny powróciły do poziomu sprzed kryzysu inflacyjnego. Stabilizacja inflacji oznacza zatrzymanie dalszego wzrostu, a nie cofnięcie wcześniejszych podwyżek, których skutki francuskie gospodarstwa domowe nadal odczuwają przy sklepowych kasach. To jeden z powodów, dla których siła nabywcza pozostaje najważniejszym problemem dla znacznej części Francuzów, mimo wyraźnego wyhamowania dynamiki cen.
Inflacja we Francji wyhamowała, ale konsumpcja nie przyspieszyła
Thierry Cotillard zwraca uwagę, że konsumpcja we Francji pozostaje niemrawa. Intermarché i Netto osiągnęły wprawdzie w lipcu wzrost obrotów o 6 proc., a dodatnia dynamika utrzymała się również w sierpniu, lecz był to wynik lepszy od ogólnej kondycji rynku. Francuzi nadal ostrożnie podchodzą do wydatków, a zahamowanie inflacji nie wystarczyło, by przekonać ich do wyraźnego zwiększenia konsumpcji.
Na strukturę letnich zakupów silnie wpłynęła pogoda. Sprzedaż wody i lodów wzrosła o ponad 20 proc., bardzo dobrze sprzedawały się również owoce i warzywa, przy czym w niektórych sektorach, między innymi w przypadku melonów, zanotowano rekordowe wyniki. W całym kraju podwoiła się natomiast sprzedaż wentylatorów i klimatyzatorów.
Fale upałów nie były jednak dla francuskiej gospodarki jedynie impulsem zwiększającym popyt na część produktów. Ich bezpośrednie i pośrednie koszty mogą sięgać od 10 do 15 miliardów euro, a susza oraz pożary uderzyły zarówno w handel, jak i produkcję rolną. Zmieniła się również mapa letniej konsumpcji: lepsze wyniki odnotowano na północy i wschodzie Francji, tradycyjnie mniej zależnych od sezonu wakacyjnego, podczas gdy południowy zachód kraju poważnie ucierpiał wskutek pożarów.
Grupa Les Mousquetaires była jedną z firm najmocniej dotkniętych przez żywioł. Z powodu zagrożenia zamknięto 22 placówki Bricomarché, Netto i Intermarché, niekiedy na dłuższy czas. Żaden ze sklepów nie spłonął, lecz dym i sadza przedostały się do budynków, zmuszając pracowników do usunięcia części towarów. Straty grupy związane z pożarami zostały oszacowane na 10 milionów euro.
Ceny paliw pozostają największym zagrożeniem
Obraz całkowitej stabilizacji inflacji zmienia się, gdy do rachunku włączone zostają paliwa. Według danych przywołanych przez Thierry’ego Cotillarda litr benzyny SP95 kosztuje we Francji 2,02 euro, o 18 proc. więcej niż przed rokiem, natomiast cena oleju napędowego wzrosła w tym samym czasie o 38 proc., do 2,24 euro za litr. Tak silne podwyżki bezpośrednio obciążają budżety gospodarstw domowych, nawet jeśli ceny produktów spożywczych przestały rosnąć.
– Rynek nigdy nie był tak niestabilny – podkreśla Thierry Cotillard, uzależniając dalszy rozwój sytuacji od przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz decyzji Donalda Trumpa. Rosnące ceny ropy i blokada cieśniny Ormuz wpływają nie tylko na koszt tankowania samochodów, lecz także na transport, produkcję nawozów, działalność gospodarstw rolnych oraz ceny tworzyw sztucznych. Francuski rząd uruchomił już program wsparcia dla rolników dotkniętych wzrostem kosztów paliwa i nawozów.
Prezes Les Mousquetaires zapewnia, że jego grupa natychmiast przenosi każdą obniżkę cen ropy na ceny oferowane kierowcom. Marża sieci na paliwach ma wynosić zaledwie dwa lub trzy centy na litrze, ponieważ paliwo pozostaje produktem przyciągającym klientów do pozostałych punktów sprzedaży. Nie zmienia to faktu, że wzrost cen benzyny i oleju napędowego o 20–40 proc. w ciągu roku może osłabić konsumpcję znacznie bardziej niż pojedyncze podwyżki na sklepowych półkach.
Drugim źródłem ryzyka pozostają tworzywa sztuczne. Towary szkolne dostępne obecnie we francuskich sklepach zostały zamówione osiem lub dziewięć miesięcy wcześniej, przed blokadą cieśniny Ormuz. Dzięki temu ich ceny są o 3–5 proc. niższe niż przed rokiem, a ceny tornistrów i piórników spadły nawet o 15 proc. Thierry Cotillard radzi jednak, by nie odkładać zakupów, ponieważ za miesiąc lub dwa nowe dostawy mogą już uwzględniać wyższe koszty produkcji.
Susza może podnieść ceny owoców i warzyw
Największym zagrożeniem dla stabilności cen żywności pozostają skutki suszy oraz wyjątkowo wysokich temperatur. Według Thierry’ego Cotillarda wielkość produkcji mleka spadła o 30 proc., a znaczne straty ponieśli także producenci owoców i warzyw. Mniejsze plony oznaczają nie tylko niższe dochody rolników, lecz również ryzyko ograniczenia podaży i wzrostu cen dla konsumentów.
Intermarché i Netto zdecydowały się złagodzić kryteria przyjmowania produktów rolnych. Na półkach mają pojawiać się mniejsze, nakrapiane i nieregularne owoce oraz warzywa, które nie odpowiadają dotychczasowym standardom wizualnym, lecz zachowują pełną wartość spożywczą. Kampania „Petit calibre, grand soutien”, czyli „Mały rozmiar, wielkie wsparcie”, ma przekonać klientów, że kupowanie takich produktów pomoże francuskim producentom przetrwać kryzys.
– Kupujcie krzywe marchewki i mniejsze owoce, nawet jeśli będą nieco droższe – apeluje Thierry Cotillard. Jego zdaniem konsumenci powinni zrozumieć, że utrzymywanie dotychczasowych wymagań dotyczących wyglądu produktów może uniemożliwić części gospodarstw przezwyciężenie skutków katastrofy. Problem nie ogranicza się do jakości i rozmiaru zbiorów, lecz dotyczy przyszłości całego sektora oraz bezpieczeństwa dostaw żywności.
Grupa Les Mousquetaires zapowiada osiem nadzwyczajnych działań wspierających ogrodników i hodowców. Obejmą one sprzedaż wybranych produktów bez marży, akcje promujące francuskie warzywa oraz przyspieszoną wypłatę premii dla hodowców uczestniczących w programie „Merci”. Łączna wartość wypłacanych wcześniej świadczeń ma wynieść 1,2 miliona euro, a producenci zachowają prawo do premii również wtedy, gdy wskutek zjawisk klimatycznych nie zdołali osiągnąć zapisanych w umowach wielkości produkcji.
Stabilne ceny nie rozwiązują problemów francuskiej gospodarki
Ustabilizowanie inflacji jest dobrą wiadomością dla Francuzów, nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu gospodarki, którym pozostaje brak wyraźnego wzrostu konsumpcji. Gospodarstwa domowe, które przez kilka lat obserwowały szybki wzrost cen, nie odzyskują automatycznie poczucia bezpieczeństwa tylko dlatego, że kolejne podwyżki zostały zatrzymane. W sytuacji politycznej i budżetowej niepewności wolą powiększać oszczędności, zamiast zwiększać zakupy.
Francuska gospodarka może być przy tym silniejsza, niż jeszcze niedawno wskazywały oficjalne statystyki. Rewizja rachunków narodowych dokonana przez INSEE pokazała większą aktywność przedsiębiorstw, wyższą produktywność oraz lepsze wyniki przemysłu. Lepszy obraz gospodarki jako całości nie usuwa jednak problemów odczuwanych przez obywateli: wysokiego poziomu cen, kosztów energii i paliw, niepewności podatkowej oraz trudności z utrzymaniem siły nabywczej.
Thierry Cotillard, który jako prezes Grupy Les Mousquetaires reprezentuje również 3 tysiące francuskich właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, obawia się, że odpowiedzią władz na kryzys budżetowy będzie ponowne zwiększenie podatków. Jego zdaniem francuskie firmy są już nadmiernie obciążone, a kolejne daniny ograniczyłyby inwestycje i zatrudnienie. Zamiast podnoszenia podatków oczekuje ograniczenia wydatków publicznych oraz przygotowania planu wzrostu na najbliższe cztery lub pięć lat.
Presję na rząd zwiększają koszty obsługi długu publicznego. Francja pożycza obecnie pieniądze na warunkach, które jeszcze niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić, a rosnące odsetki ograniczają środki dostępne na obronność, energetykę, edukację, ochronę zdrowia i reindustrializację. Stabilność cen nie może więc zastąpić polityki gospodarczej zdolnej jednocześnie odbudować zaufanie konsumentów, pobudzić inwestycje i zahamować wzrost zadłużenia.
Prezes Les Mousquetaires sceptycznie ocenia również propozycję wprowadzenia społecznego podatku VAT. Zwiększenie wynagrodzeń pracowników nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, jeżeli zostanie sfinansowane podatkiem podnoszącym koszt zakupów. – Jeżeli ktoś zyska na pasku wynagrodzenia, ale straci przy kasie, Francuzi niczego na tym nie zyskają – przekonuje.
Inflacja całkowicie się ustabilizowała, lecz francuska gospodarka nadal pozostaje w stanie kruchej równowagi. Ceny żywności przestały powszechnie rosnąć, ale drogie paliwo, skutki suszy, niestabilność geopolityczna i kryzys finansów publicznych mogą tę równowagę szybko naruszyć. Dlatego ocena Thierry’ego Cotillarda jest jednocześnie dobrą wiadomością i ostrzeżeniem: okres gwałtownej inflacji może się kończyć, lecz walka o siłę nabywczą Francuzów dopiero wchodzi w najważniejszą fazę.
Arkadiusz Jordan
Paryż





