Dlaczego inteligentne okulary stają się wyzwaniem dla prywatności?

Jeszcze kilkanaście lat temu kamera była urządzeniem, które można było bez trudu zauważyć. Ktoś wyciągał aparat fotograficzny, podnosił telefon komórkowy albo ustawiał kamerę sportową, a sam ten gest stanowił czytelny sygnał dla otoczenia, że rozpoczyna się rejestrowanie obrazu. W przestrzeni publicznej istniała niepisana zasada – każdy wiedział, kiedy może znaleźć się przed obiektywem. Inteligentne okulary zmieniają tę regułę.
Smart glasses i koniec anonimowości w przestrzeni publicznej
Z zewnątrz wyglądają jak zwykłe okulary przeciwsłoneczne, lecz wewnątrz kryją kamerę, mikrofony i coraz częściej również systemy sztucznej inteligencji, które nie tylko zapisują obraz, ale potrafią go natychmiast analizować.
To właśnie ta zmiana sprawia, że dyskusja o inteligentnych okularach nie jest debatą o kolejnym elektronicznym gadżecie. W rozmowie dla francuskiego „L’Atlantico” Benoît Grunenwald, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa firmy ESET, zwraca uwagę, że urządzenia te otwierają zupełnie nowy rozdział w historii prywatności. Nie dlatego, że umożliwiają nagrywanie – kamery znamy od dawna – lecz dlatego, że czynią je niemal niewidocznym dla otoczenia. W świecie, w którym sztuczna inteligencja potrafi natychmiast interpretować to, co rejestruje kamera, zmienia się nie tylko technologia, ale również sposób funkcjonowania przestrzeni publicznej.
Kamera, której praktycznie nie widać
Największą różnicą pomiędzy smartfonem a inteligentnymi okularami nie jest jakość obrazu ani liczba funkcji. Jest nią dyskrecja. Telefon trzeba wyjąć z kieszeni, aparat podnieść do oka, kamerę skierować w stronę filmowanej osoby. Inteligentne okulary nie wymagają żadnego z tych gestów. Człowiek może prowadzić rozmowę, spacerować po plaży lub siedzieć przy stoliku w restauracji, jednocześnie rejestrując wszystko, co znajduje się przed jego oczami. Osoby znajdujące się w pobliżu często nie mają nawet świadomości, że są nagrywane.
Producenci podkreślają, że urządzenia wyposażone są w niewielką diodę sygnalizującą nagrywanie. W praktyce jednak, jak zauważa Benoît Grunenwald, taki sygnał może być trudny do zauważenia w pełnym słońcu lub w zatłoczonej przestrzeni publicznej, a dodatkowo istnieją sposoby jego ukrycia lub wyłączenia. To oznacza, że po raz pierwszy do masowego użytku trafia urządzenie pozwalające na niemal ciągłe rejestrowanie otoczenia bez wyraźnego sygnału ostrzegawczego dla osób postronnych. Właśnie ta niewidoczność procesu nagrywania stanowi największą zmianę społeczną. Sama kamera nie jest jednak jeszcze największym wyzwaniem. Prawdziwa rewolucja zaczyna się dopiero wtedy, gdy do obrazu dołącza sztuczna inteligencja.
Problemem nie jest kamera. Problemem jest sztuczna inteligencja
Samo nagrywanie nie jest zjawiskiem nowym. Prawdziwa rewolucja zaczyna się w chwili, gdy zapisany obraz staje się materiałem dla algorytmów sztucznej inteligencji. Nowoczesne systemy potrafią rozpoznawać twarze, odczytywać tekst z dokumentów, identyfikować miejsca, analizować przedmioty znajdujące się w polu widzenia, a następnie zestawiać wszystkie te informacje z danymi publiczznie dostępnymi w internecie. Kamera przestaje być biernym narzędziem rejestracji. Staje się urządzeniem, które rozumie to, co widzi.
To właśnie ta zdolność do automatycznej analizy budzi największe pytania o przyszłość prywatności. Osoba mijana na ulicy może zostać nie tylko nagrana, ale również zidentyfikowana, powiązana z profilem w mediach społecznościowych czy innymi informacjami pozostawionymi wcześniej w przestrzeni cyfrowej. Jeszcze kilka lat temu wymagało to wielu godzin pracy i specjalistycznych narzędzi. Dziś coraz częściej staje się funkcją dostępnego na rynku urządzenia konsumenckiego.
Cyberbezpieczeństwo zaczyna się od zwykłego spojrzenia
W rozmowie z „L’Atlantico” Benoît Grunenwald zwraca uwagę na jeszcze jeden wymiar problemu, który często umyka użytkownikom nowych technologii. Inteligentne okulary mogą zostać wykorzystane do zarejestrowania kodu PIN wpisywanego przy bankomacie, hasła pojawiającego się na ekranie komputera, identyfikatora pracownika, dokumentów leżących na biurku czy informacji wyświetlanych podczas spotkania biznesowego. Każdy z tych elementów może później posłużyć do przeprowadzenia cyberataku, kradzieży tożsamości albo operacji inżynierii społecznej.
Oznacza to, że cyberbezpieczeństwo przestaje być wyłącznie problemem informatyków i administratorów systemów. Coraz częściej zaczyna się od codziennych zachowań ludzi. Przez lata uczono użytkowników, aby nie otwierali podejrzanych wiadomości, stosowali silne hasła i korzystali z uwierzytelniania wieloskładnikowego. Dziś równie ważne staje się zwracanie uwagi na to, kto znajduje się obok nas i jakie urządzenia ma na sobie.
Europa będzie musiała odpowiedzieć na nowe pytania
Rozwój technologii ubieralnych wyprzedza tempo zmian prawnych. Unia Europejska stworzyła RODO oraz rozpoczęła wdrażanie AI Act, jednak oba te akty prawne powstawały przede wszystkim z myślą o danych przechowywanych w systemach informatycznych i usługach cyfrowych. Inteligentne okulary pokazują, że kolejnym wyzwaniem staje się nie tylko ochrona danych już zgromadzonych, lecz także sposób ich pozyskiwania w przestrzeni publicznej.
Nie chodzi wyłącznie o zgodę na publikację wizerunku. Pojawiają się pytania o automatyczne rozpoznawanie twarzy, analizę rozmów, możliwość odczytywania dokumentów czy przetwarzanie obrazu przez systemy sztucznej inteligencji bez wiedzy osób znajdujących się w zasięgu kamery. Można spodziewać się, że właśnie wokół tych zagadnień będą koncentrowały się kolejne europejskie debaty dotyczące ochrony prywatności.
Inteligentne okulary są dopiero początkiem
Historia technologii pokazuje, że urządzenia elektroniczne stają się z czasem coraz mniejsze, lżejsze i mniej widoczne. Smartfony zastąpiły aparaty fotograficzne, odtwarzacze muzyki i nawigacje. Inteligentne zegarki przeniosły część ich funkcji na nadgarstek. Inteligentne okulary są kolejnym etapem tej ewolucji, ale prawdopodobnie nie ostatnim. Już dziś prowadzone są prace nad soczewkami kontaktowymi wykorzystującymi rozszerzoną rzeczywistość oraz nad osobistymi asystentami AI, którzy będą nieustannie analizowali obraz i dźwięk otaczającego świata.
Dlatego dyskusja o inteligentnych okularach nie dotyczy wyłącznie jednego produktu. Jest rozmową o kierunku rozwoju całej cywilizacji cyfrowej. Urządzenia te pokazują bowiem, że granica pomiędzy światem fizycznym a cyfrowym staje się coraz mniej wyraźna, a sztuczna inteligencja zaczyna towarzyszyć człowiekowi nie tylko na ekranie komputera czy telefonu, ale również podczas zwykłego spaceru, podróży czy spotkania z przyjaciółmi.
Największym wyzwaniem będzie kultura korzystania z technologii
Nie ma powodów, by popadać w technologiczną panikę. Inteligentne okulary, podobnie jak wiele wcześniejszych wynalazków, mogą mieć liczne zastosowania przynoszące realne korzyści – od dokumentowania podróży i wydarzeń sportowych po wsparcie techników czy lekarzy wykonujących skomplikowane czynności. Historia pokazuje jednak, że każda nowa technologia wymaga z czasem wypracowania nowych norm społecznych oraz nowych zasad odpowiedzialnego korzystania z jej możliwości.
Być może za kilka lat tak samo naturalne jak zakaz używania dronów nad określonymi obiektami staną się ograniczenia dotyczące korzystania z inteligentnych okularów podczas konferencji, spotkań biznesowych, wydarzeń prywatnych czy w niektórych przestrzeniach publicznych. Nie będzie to walka z postępem technologicznym, lecz próba zachowania równowagi pomiędzy rozwojem innowacji a prawem człowieka do prywatności. Właśnie dlatego inteligentne okulary są dziś czymś znacznie więcej niż kolejnym urządzeniem elektronicznym. Stały się symbolem nowej epoki, w której pytanie nie brzmi już, czy technologia potrafi nas obserwować, lecz jakie zasady przyjmiemy, aby nadal czuć się bezpiecznie we wspólnej przestrzeni.
Damian Nizio





