Rosyjska inwazja na Ukrainę ożywiła w Finlandii pamięć o wojnie zimowej

Rosyjska inwazja na Ukrainę ożywiła w Finlandii pamięć o wojnie zimowej

W pierwszych dwóch dniach wojny zimowej, która rozpoczęła się 30 listopada 1939 r., Armia Czerwona przekroczyła fińską wschodnią granicę w Karelii i przeprowadziła naloty na Helsinki oraz inne miasta nad Zatoką Fińską. O wojnie toczonej przeciwko Sowietom „nie można zapomnieć” – podkreśla w czwartek fińska prasa.

.Atak Rosji na Ukrainę i okrucieństwa Putina, nadały nowe znaczenie pamięci o wojnie zimowej, a wydarzenia sprzed 83 lat należy zrozumieć na nowo, ponieważ jest to duża część naszego zbiorowego bezpieczeństwa – pisze „Ilta-Sanomat” w komentarzu redakcyjnym, podkreślając, że w tym roku rocznica wojny zimowej Finlandia po raz pierwszy obchodzi w „bardziej przygnębiającej atmosferze”.

Dziennik przypomina, że o ataku na Finlandię (bez wypowiedzenia wojny), Sowieci mówili jako „o kampanii fińskiej”. Brzmi znajomo: obecną inwazję na Ukrainę Rosja nazywa „operacją specjalną”. „Putin chce zniszczyć pamięć zbiorową całych narodów, dlatego w Finlandii nie można nigdy zapomnieć o wojnie zimowej” – wskazuje „IS”.

Stołeczna gazeta odnotowuje również, że Ukraińcy bronią się już 280. dzień i „przygotowują do własnej wojny zimowej”, gdy Rosjanie próbują ich dosłownie „zamrozić”, niszcząc infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą przed nadchodzącą zimą.

Finlandia pamięta

.Fińska wojna zimowa trwała 105 dni. Według różnych, przeprowadzanych w kraju przez dekady, badań socjologicznych wojna ta należy do „najbardziej traumatycznych” okresów w historii Finlandii. Niektórzy dla upamiętnienia każdego dnia wojny zapalają symboliczną świecę.

W czwartek w Pałacu Prezydenckim odbyło się tradycyjne spotkanie z weteranami wojennymi oraz członkiniami Pomocniczej Służby Kobiet (Lotta Svard), paramilitarnej organizacji wojskowej, która odegrała dużą rolę w fińskiej wojnie obronnej.

„Miałem ponure i przerażające myśli, kiedy przeciętny człowiek nie mógł wiedzieć, co przyniesie wojna” – wspomina w wywiadzie dla „Helsingin Sanomat” 101-letni Eero Blafield, jeden z weteranów, który w trakcie pierwszego nalotu Sowietów na Helsinki przebywał w domu handlowym Stockmann w samym centrum stolicy. W czasie wojny pracował jako wolontariusz przy wydawaniu broni i przygotowaniu transportów amunicji na front.

Fińskie straty w trakcie II wojnie światowej

.Wojna zakończyła się zawarciem pokoju w Moskwie. Zginęło w niej ok. 26 tys. Finów. Straty rosyjskie były wielokrotnie większe (według różnych źródeł 100-200 tys.). Finlandia straciła ok. 10 proc. swoich wschodnich terenów, ale „obroniła młodą niepodległość” – podkreśla się w wielu opracowaniach.

Następstwem utraty części Karelii było to, że ok. 430 tys. Finów, czyli ok. 12 proc. społeczeństwa, straciło swoje domy i musiało się osiedlić w innych rejonach kraju. W kolejnych latach II wojny światowej Finlandia próbowała odzyskać stracone tereny prowadząc wojnę kontynuacyjną (1941-1944), korzystając przy tym ze wsparcia III Rzeszy, walczącej przeciwko ZSRR i użyczając wojskom niemieckim część terytorium w Laponii. Wojna kontynuacyjna zakończyła się traktatem paryskim zawartym 10 lutego 1947 roku, na mocy którego Finlandia m.in. utraciła na rzecz ZSRR kolejne tereny – okolice Petsamo.

Finlandia podobnie jak spora część Europy Środkowo-Wschodniej…

.”Dla narodów naszego regionu, pamiętających historyczne doświadczenia (…) nie ulega wątpliwości, że imperialna Rosja znów dąży do ekspansji na inne państwa. Chce tego samego, co w 1939 i 1940 roku, kiedy działała w sojuszu z hitlerowskimi Niemcami, a także w latach 1945–1991, kiedy samodzielnie władała naszymi krajami” – pisze Andrzej DUDA w artykule na łamach “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

“Rosja zawsze chce władzy nad całą Europą Środkową i Wschodnią. Ale wolna Polska, wolna Ukraina i wszystkie inne niepodległe państwa naszego regionu nigdy się na to nie zgodzą. Dla naszych narodów to kwestia życia i śmierci, zachowania tożsamości i przetrwania. To kwestia naszej przyszłości, bezpieczeństwa i pomyślności” – pisze polski prezydent.

Finlandia wyciąga wnioski.  Pierwszy wspólny system bezpieczeństwa krajów bałtyckich od 500 lat

.”Przez całe dziesięciolecia Finlandia była krajem bezbronnym, a Szwecja mogła się chronić za jej plecami. I zawsze gdzieś w tle był ten nieobliczalny olbrzym: Rosja” – pisze Carl BiLDT [LINK].

“Siła ciążenia i magnetyzm szybko rozwijającej się stolicy Rosji stopniowo stworzyły sytuację, która w czasach europejskich wstrząsów wojen napoleońskich doprowadziła do bolesnej przegranej przez Finlandię wojny w 1809 roku, pokoju w Fredrikshamn i ustanowienia Finlandii jako Wielkiego Księstwa pod panowaniem potężnego cara. Przez całe kolejne stulecie pod wieloma względami państwo i społeczeństwo szwedzkie były pod panowaniem rosyjskim, ale w tym czasie coraz wyraźniej kształtuje się poczucie fińskiej odrębności narodowej, a dążenia do własnej przyszłości rosną wraz z pojawieniem się i wzrostem nacjonalizmu wielkoruskiego” – zauważa autor.

I dodaje: “Z oczywistych względów polityka Finlandii ma zagadnienie bezpieczeństwa w swoim DNA, dlatego było rzeczą naturalną, że po 24 lutego 2022 r. to Finlandia przewodziła zmianie tej polityki. Szybko uruchomiono kompleksowy proces polityczny, którego ostateczny cel od początku był dla wszystkich jasny. Szwedzki proces był nieco kulawy na początku, ale po jednoznacznym wskazaniu przez większość parlamentarną Finlandii wyraźnego kierunku rozwoju wybór innego celu niż ten, do którego obecnie zmierzamy, nie był praktycznie możliwy”.

PAP/Przemysław Molik/WszystkoCoNajwazniejsze/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 grudnia 2022