Iran nie zostanie zaproszony na szczyt Davos 2026

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi nie weźmie udziału w dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos – poinformował portal Iran International, powołując się na komunikat organizatorów zamieszczony na platformie X.
Decyzja organizatorów była rezultatem presji grup aktywistów
.Mimo że został zaproszony jesienią ubiegłego roku, tragiczne straty wśród cywilów w Iranie w ciągu ostatnich kilku tygodni oznaczają, że nie jest właściwe, aby rząd Iranu był reprezentowany w Davos w tym roku” – stwierdziło WEF w poście na X.
Decyzja organizatorów była rezultatem presji grup aktywistów i osobistości politycznych, które argumentowały, że wobec brutalnych represji władz w Teheranie wobec uczestników niedawnych protestów nie należy udzielać Iranowi sposobności do wystąpienia na globalnej platformie.
Amerykańska grupa United Against Nuclear Iran (UANI) zaapelowała do WEF o wycofanie zaproszenia dla Aragcziego, który był w programie wydarzenia wymieniony jako mówca. Zaproszenie skrytykował w poście na X również wpływowy amerykański senator Lindsey Graham.
Irańskie protesty społeczne rozpoczęły się w ostatnich dniach grudnia na tle problemów gospodarczych, a zwłaszcza dużego spadku wartości lokalnej waluty – riala. Demonstracje błyskawicznie przybrały charakter polityczny i ogarnęły wszystkie prowincje kraju.
Abbas Aragczi nie będzie gościem szczytu w Davos
.Władze brutalnie stłumiły manifestacje. Nie wiadomo, ile osób zginęło, jednak liczba ofiar śmiertelnych, jak wynika z szacunków organizacji pozarządowych, liczona jest w tysiącach. AP poinformowała, że zabito 3919 osób zaś agencja Reutera przekazała w niedzielę za anonimowym źródłem we władzach Iranu, że w protestach zginęło co najmniej 5 tys. osób, w tym około 500 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Według innych źródeł bilans ofiar śmiertelnych protestów sięga nawet 20 tys.
Czef irańskiej policji Ahmadreza Radan oświadczył, że władze będą „do ostatniego człowieka” ścigać osoby biorące udział w ostatnich protestach. Demonstrantów nazwał „terrorystami” – przekazał portal.
Natomiast szef irańskiego sądownictwa Golamhosejn Mohseni Edżei zapewnił, że władze będą dążyć do ścigania zarówno rządów państw obcych, jak i osób fizycznych, które oskarżył o pomoc w podsycaniu niedawnych zamieszek.
Stwierdził, że osoby, które – jego zdaniem – „spowodowały” protesty, a także te, które wspierały je finansowo, politycznie lub militarnie, zostaną potraktowane jak przestępcy. „Każdego z nich należy ścigać” – powiedział Edżei, cytowany przez państwowe media.
Persja – kraina z tysiąca i jednej nocy
.Jak mówi stare perskie przysłowie, „bywa tak, że jeden zbiera miód, a drugiego żądlą pszczoły”. Czas pokaże, kogo w rzeczywistości użądliły pszczoły, a kto zebrał miód, zwłaszcza że jak mawiają Irańczycy, czas jest ojcem cudów, a największym zyskiem może być mała strata – pisze prof. Piotr CZAUDERNA
Dawna Persja, poprzedniczka dzisiejszego Iranu, była jednym z wielkich imperiów starożytności, znanym przede wszystkim ze swych długich wojen z Grekami, które opisał wielki historyk Herodot. Któż nie słyszał o wojnach perskich i o wielkich bitwach pod Maratonem, Termopilami czy Salaminą? Komu nieznani są królowie perscy Dariusz i Kserkses czy greccy wodzowie Temistokles albo Leonidas, bohaterski król Sparty? Dziś uwaga świata ponownie skupiła się na Iranie. Wojna z Izraelem spowodowała, że trafił on na czołówki gazet, telewizji i portali internetowych. Dlatego postanowiłem napisać o Iranie, zwłaszcza że miałem okazję tam być, i to dwukrotnie. Kraj ten zostawił w mojej pamięci niezatarte ślady, a przecież w Polsce jest stosunkowo mało znany – może częściowo dlatego, że po upadku szacha Mohammada Rezy Pahlaviego i powstaniu państwa ajatollahów niełatwo było tam pojechać.
Iran leży na Bliskim Wschodzie, a właściwie bardziej na środkowym. Z tego powodu w swej historii niejednokrotnie zmuszony był do konfrontacji z potęgami leżącymi na zachód od niego, takimi jak Babilon, Grecja, Rzym czy imperia seldżuckie, otomańskie albo brytyjskie. Od północy zagrożenie stanowiła Rosja, a potem Związek Sowiecki. Od wschodu z kolei zagrażały mu inwazje ludów koczowniczych, takich jak wojowniczy Mogołowie czy Timurydzi. W okresie swojej świetności, w czasach dynastii Achemenidów i Sasanidów, imperium perskie obejmowało nie tylko Mezopotamię, ale nawet Turcję i Egipt.
imo że w większości kraj ten jest górzysty, a do tego częściowo pustynny i słabo zaludniony, to liczy obecnie ponad 90 milionów ludzi (z czego połowa ma niej niż 18 lat, a średni wiek populacji wynosi 32 lata). Ludność kraju wzrosła ponad czterokrotnie od końca lat 50.
Iran zawsze bardzo mocno podkreślał swoją historyczną odrębność od krajów arabskich położonych w jego pobliżu. Naturalnie sprzyjały temu odrębna, szyicka wersja islamu i krzywdy, jakich historycznie szyici doznali od sunnitów, łącznie ze śmiercią wszystkich swoich pierwotnych religijnych przewodników, zwanych Świętymi Imamami. Wywodzili się oni bezpośrednio od Mahometa, a konkretnie od jego córki Fatimy i jego zięcia Alego. Każdy Imam był synem poprzedniego Imama, z wyjątkiem Al-Husajna, który był bratem Al-Hasana. Wszyscy też, z wyjątkiem ostatniego, zostali zamordowani. Dwunastym i ostatnim Imamem był Muhammad al-Mahdi, co do którego wielu szyitów wierzy, iż nadal żyje on gdzieś w ukryciu i kiedyś powróci, by przynieść sprawiedliwość światu. Szyici wierzą też, że ucisk i cierpienie Imamów służyły wyższym celom, i dlatego Imamowie są źródłem boskiej łaski dla ich wyznawców.
o ciekawe, w Iranie jest pochowany tylko jeden (ósmy) z dwunastu Świętych Imamów. Jego grób znajduje się w słynnym złotym meczecie Goharszad w Meszhedzie, który jest drugim największym meczetem w Iranie.
Ten złoty meczet, zwany też Meczetem Imama Rezy, zrobił na mnie ogromne wrażenie swoją architekturą łączącą style perski i islamski. Imam Rezy (a właściwie Imam Ali ar-Rida) żył od 765 do 818 r. po Chrystusie i to obecność jego grobu powoduje, że meczet jest najświętszym miejscem dla szyitów w Iranie. Pielgrzymuje do niego wielu wiernych, gdyż reszta Imamów została pochowana poza krajem: w Iraku i Arabii Saudyjskiej. Budowa meczetu została zlecona w XV wieku przez Goharszad, żonę Shah Rukha, władcy Timurydów, i trwała wiele lat.
Silne poczucie odrębności Irańczyków w stosunku do świata arabskiego wynika nie tylko z tego, że są oni szyitami, ale przede wszystkim z poczucia bycia Persami, którzy stanowią obecnie 60 proc. ludności Iranu. Podkreślają oni na każdym kroku, że ich przodkowie przynależeli do bardzo dumnej i wielkiej cywilizacji. Jednak kiedy Iran osłabiły długotrwałe wojny z sąsiadami, w VII wieku po Chrystusie dynastia Sasanidów upadła, a kraj dostał się pod władanie świata arabskiego, reprezentowanego przez kalifat Raszidów z klanu Umajjadów. Pod obcą władzą pozostał przez kolejne stulecia, aż do XVI wieku, gdy do władzy doszła rodzima dynastia Safawidów. To właśnie ona doprowadziła kraj do ponownego rozkwitu i uczyniła szyityzm, oparty na dwunastu pierwszych Świętych Imamach, oficjalną religią Iranu i tak pozostaje do dziś.
W Iranie oglądałem w metrze wystawę współczesnych plakatów skoncentrowanych na podkreśleniu, że właściwa nazwa wód otaczających Iran brzmi Zatoka Perska (taką zresztą nazwę stosujemy w Polsce), a w żadnym wypadku – Zatoka Arabska.
Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Trzeba pamiętać, że w Iranie żyje 25 proc. światowej populacji Kurdów, którym nigdy nie udało się stworzyć własnego państwa, co jest źródłem poważnych problemów etnicznych. Podobnie zresztą dzieje się w sąsiednich Iraku i Turcji. W Iranie istnieje też ogromna diaspora Azerów – mieszka ich tam więcej niż w samym Azerbejdżanie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-piotr-czauderna-persja-kraina-z-tysiaca-i-jednej-nocy/
PAP/MB



