Jak przejść infekcję i szybko wyzdrowieć?

Monika Wanke-Rytt

Pacjent oczekuje magicznej tabletki, a kluczowe są odpoczynek i nawadnianie. Przyjmując np. paracetamol, nie zdrowiejemy, lecz poprawiamy jedynie na chwilę komfort chorowania. Efektem mogą być poważne powikłania – powiedziała specjalistka chorób zakaźnych dr n. med. Monika Wanke-Rytt.

.Dr n. med. Monika Wanke-Rytt jest przewodniczącą Zespołu ds. Kontroli Zakażeń, pracuje na Oddziale Klinicznym Obserwacyjno-Izolacyjnym i Pediatrii UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Mira SUCHODOLSKA: W polskich gabinetach znany jest scenariusz: pacjent przychodzi z katarem, gorączką i kaszlem, a wychodzi z zaleceniem odpoczynku i picia wody. Często czuje się zlekceważony. Dlaczego?

Dr Monika WANKE-RYTT: To bardzo częsta reakcja, ale wynika ze zderzenia kilku światów. Pacjent chciałby wyzdrowieć w dobę i wrócić do pełnej sprawności. Lekarz natomiast ma obowiązek działać zgodnie z wiedzą medyczną. A ta mówi jasno – na większość infekcji wirusowych, poza grypą, nie mamy skutecznych leków. W aptekach widzimy ogrom syropów, tabletek i saszetek, ale 99,9 proc. z nich nie ma udokumentowanej skuteczności.
Pacjent oczekuje magicznej tabletki, a lekarz wie, że kluczowe są odpoczynek i nawadnianie. Preparaty typu paracetamol lub ibuprofen nie leczą, a jedynie poprawiają komfort chorowania. Jeśli oszukamy organizm lekami przeciwgorączkowymi i pójdziemy do pracy, wieczorem może powiedzieć „stop” – a to prosta droga do powikłań. I dodatkowo zarażamy innych.

Dlaczego odpoczynek jest tak ważny? Mówi się, że łóżko nie leczy.

Dr Monika Wanke-Rytt: A jednak leczy – a raczej umożliwia organizmowi walkę. Gorączka, tachykardia i przyspieszony oddech świadczą o silnym stanie zapalnym. Organizm pracuje na 200 procent. Jeśli mimo infekcji funkcjonujemy normalnie, dokładamy mu kolejne zadania: wysiłek, stres, dotlenianie mięśni. To prosta droga do powikłań, np. zapalenia mięśnia sercowego po przechodzonej grypie. Kilka dni w łóżku często chroni nas przed tygodniami leczenia powikłań.

Wspomniała pani o grypie. Dlaczego jest bagatelizowana?

Dr Monika Wanke-Rytt: Bo wielu dorosłych myli ją z przeziębieniem. Tymczasem grypa potrafi zabić. Powoduje najsilniejsze stany zapalne wśród sezonowych wirusów, a także liczne powikłania: zapalenie płuc, zapalenie mięśnia sercowego, udary, zawały. Wiemy, że 4–6 tygodni po szczycie zachorowań rośnie liczba zawałów i udarów. To nie przypadek.

Czy mężczyźni faktycznie chorują ciężej?

Dr Monika Wanke-Rytt: Tak – i to nie jest żart z memów. Różnice hormonalne i immunologiczne sprawiają, że mężczyźni gorzej znoszą infekcje wirusowe. W pandemii COVID-19 w niektórych krajach nawet 80 proc. zmarłych stanowili mężczyźni. Z kolei kobiety częściej gorzej znoszą infekcje bakteryjne.

A jak to jest z antybiotykiem? Dlaczego w Polsce dostaje się go tak często, nawet przy wirusach?

Dr Monika Wanke-Rytt: Antybiotyk działa tylko na bakterie, a większość sezonowych infekcji to wirusy. W krajach takich jak Wielka Brytania czy Skandynawia nawet ropnej anginy nie leczy się rutynowo antybiotykiem, jeśli przebieg nie jest ciężki.
W Polsce mamy ogromną presję pacjentów. Gdy lekarz przyjmuje kilkudziesięciu chorych dziennie, łatwo ulec. Tymczasem zbędny antybiotyk niszczy mikrobiotę jelitową i napędza antybiotykooporność – jeden z największych globalnych problemów medycyny. Lekarze z zagranicy często mówią, że polscy pacjenci wymuszają na nich antybiotyki.

Czy probiotyk pomoże po antybiotyku?

Dr Monika Wanke-Rytt: W bardzo niewielkim stopniu. W jelitach żyją miliardy bakterii ważące ok. 2 kilogramów. Jedna kapsułka probiotyku to kropla w morzu – działa bardziej symbolicznie niż realnie odbudowuje mikrobiom.

Dlaczego lekarze tak rzadko wykonują testy na grypę, RSV czy covid?

Dr Monika Wanke-Rytt: To dla mnie niezrozumiałe. Testy antygenowe combo są refundowane i każdy pacjent z objawami infekcji ma prawo je dostać. Dzięki testowi możemy wdrożyć jedyny skuteczny lek przeciwgrypowy – oseltamiwir. Bez testu często nie jest podawany. A testy można zrobić również w wielu aptekach.

Co z detoksykacją i oczyszczaniem organizmu?

Dr Monika Wanke-Rytt: To mit. Organizm nie potrzebuje „detoksów”. Nerki i wątroba usuwają toksyny. Picie podczas gorączki jest ważne nie dlatego, aby „wypłukać toksyny”, lecz by uniknąć odwodnienia, zagęszczenia krwi i zaburzeń krążenia.

Czy nadal powinniśmy obawiać się COVID-19?

Dr Monika Wanke-Rytt: Obecne warianty są łagodniejsze dla osób zdrowych, ale ryzyko ciężkiego przebiegu nadal dotyczy seniorów, osób przewlekle chorych i z obniżoną odpornością. Dla nich szczepienia są bardzo ważne. Dzisiejszy covid rzadko przypomina ten z lat 2020–2021.

O czym pacjenci powinni pamiętać w sezonie infekcyjnym?

Dr Monika Wanke-Rytt: Po pierwsze: odpoczynek jest częścią terapii.
Po drugie: testujmy się – test pozwala wdrożyć właściwe leczenie.
Po trzecie: szczepienia, zwłaszcza przeciw grypie i pneumokokom u seniorów, realnie chronią przed powikłaniami i utratą samodzielności.

Rozmawiała Mira Suchodolska/PAP

Czy dobre życie to sprawa medycyny?

.Koncepcja wellness tworzona była przez lekarzy, począwszy od lat 60. ubiegłego wieku, w czasach tzw. ruchu potencjału ludzkiego, i oznacza przede wszystkim jakość życia człowieka. Teoria wellness wnosi do medycyny przesłanie, że człowiek może prowadzić dobre życie, niezależnie od stanu swojego zdrowia – pisze Ewa STELMASIAK.

Wdobie komercyjnej eksploatacji idei wellness — nie tylko w branży spa — warto wrócić do jej definicji i korzeni. Wszystko zaczęło się w latach 60. w USA, kiedy to lekarz medycyny zajmujący się zawodowo statystyką w ochronie zdrowia, Halbert L. Dunn, wygłosił serię krótkich wykładów w unitariańskim zborze w stanie Virginia. To właśnie on użył wtedy po raz pierwszy określenia High-Level Wellness, uwzględniającego zintegrowany sposób funkcjonowania, który prowadzi do maksymalizacji potencjału człowieka. W jego wykładach, wydanych później w formie książkowej pod tym samym tytułem, znaleźć można prawdziwe perły, dr Dunn bowiem potrafił na wskroś przejrzeć systemy, które inni brali za pewnik.

Mówił na przykład o tym, że lekarze za bardzo skupiają się na chorobie, a równie ważne jest budowanie u pacjentów tego, co dziś nazwalibyśmy dobrym życiem. Mówił, że zdrowie i wellness to dynamiczny proces, a nie statyczny stan. Mówił o konieczności ekspresji własnej indywidualności w świecie oraz że człowiek to kontinuum ciała, umysłu i ducha, które funkcjonuje w stale zmieniającym się otoczeniu i przepływie wydarzeń. To właśnie on stworzył termin „zdrowie pozytywne”, które w artykule pt. High-Level Wellness for Man and Society zdefiniował jako „nie płaską, mało interesującą sferę braku choroby, ale raczej fascynującą i stale zmieniającą się panoramę samego życia”.

Halbert L. Dunn to trudny do zaszufladkowania wizjoner o wielkim umyśle ukształtowanym przez wiedzę z zakresu statystyki, anatomii, fizjologii, medycyny, nauk o zdrowiu, a także psychologii, filozofii i duchowości. Koncepcje Halberta L. Dunna odnajdujemy w nurtach psychologii humanistycznej Carla Rogersa (stawanie się w pełni człowiekiem), Abrahama Maslowa (samoaktualizacja), psychologii pozytywnej Martina Seligmana (zdrowie pozytywne), pojęciu salutogenezy Aarona Antonovsky’ego i w innych modelach ilustrujących rozwój myśli o zdrowiu, takich jak holistyczne czy procesowe ujęcia zdrowia.

Aby w pełni zrozumieć wkład teorii wellness do medycyny, nie można pominąć modeli obrazujących powiązania między wellness i zdrowiem, stworzonych przez innego lekarza i specjalistę w zakresie zdrowia publicznego, który rozwinął i spopularyzował myśl Halberta L. Dunna. Jest nim John W. Travis, autor książki Wellness Workbook: How to achieve enduring health and vitality oraz modelu „Kontinuum Choroby/Wellness” (ang. ill-ness vs. well-ness), po raz pierwszy opublikowanego w 1975 roku. Wyróżnił on dwa paradygmaty: leczenie — paradygmat reprezentowany przez medycynę — oraz wellness — paradygmat wspomagający rozwój świadomości człowieka.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ewa-stelmasiak-czy-dobre-zycie-to-sprawa-medycyny/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 grudnia 2025