Jak zmniejszyć potrzebę transfuzji krwi

kwas traneksamowy

Hamujący krwawienie kwas traneksamowy zmniejsza potrzebę przetaczania krwi podczas hospitalizacji w związku z operacjami niekardiochirurgicznymi – ogłoszono podczas 67. dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Hematologicznego (ASH).

Czym jest kwas traneksamowy

.Kwas traneksamowy (TXA) to syntetyczna pochodna aminokwasu lizyny. Ma działanie przeciwzapalne – hamuje aktywność plazminy, enzymu nasilającego procesy zapalne w skórze. W kosmetologii wykorzystywany jest do pielęgnacji skóry z przebarwieniami, ponieważ przebarwienia stają się wówczas mniej widoczne, a skóra ma lepszy koloryt.

Jednak głównym zastosowaniem TXA jest hamowanie krwawienia – wspomaga krzepnięcie krwi i jest podawany na przykład w przypadku urazów, operacji chirurgicznych, krwawień z nosa i obfitych miesiączek. 

Kanadyjscy naukowcy badali wpływ kwasu traneksamowego na pacjentów poddawanych operacjom niekardiochirurgicznym o podwyższonym ryzyku. Biorące udział w badaniu szpitale zostały losowo przydzielone do leczenia pacjentów kwasem traneksamowym lub placebo. Pacjenci, którzy otrzymali TXA, potrzebowali znacznie mniej transfuzji krwi i nie zaobserwowano wzrostu liczby potencjalnie zagrażających życiu zakrzepów krwi (zakrzepicy) po 90 dniach obserwacji.

„Nasze odkrycia potwierdzają, że TXA zmniejsza potrzebę transfuzji krwi u pacjentów poddawanych operacjom niekardiochirurgicznym o podwyższonym ryzyku” – powiedziała cytowana w materiałach prasowych główna autorka badania, dr n. med. Brett Houston, adiunktka na University of Manitoba, pracująca także w Kanadzie. – „Udało nam się również wykazać, że podawanie TXA jest bezpieczne i nie zwiększa ryzyka wystąpienia niebezpiecznych zakrzepów krwi w trzymiesięcznym okresie wysokiego ryzyka po operacji”.

Zmniejszenie potrzebny transfuzji krwi

.Wcześniejsze międzynarodowe badanie przeprowadzone w 2019 roku z udziałem 40 000 pacjentów wykazało, że poważne krwawienie jest najczęstszym powikłaniem zagrażającym życiu po operacjach niekardiochirurgicznych. Inne duże międzynarodowe badanie z randomizacją, znane jako POISE-3, wykazało, że w porównaniu z pacjentami otrzymującymi placebo – u osób, które otrzymały TXA bezpośrednio przed i po operacji niekardiochirurgicznej, wystąpiło znacznie mniej poważnych krwawień i konieczne było mniej transfuzji krwi, bez istotnego wzrostu liczby zawałów serca, udarów mózgu ani zakrzepów krwi po 30 dniach.

Jak podkreśliła dr Houston, obecne badanie, znane jako TRACTION, zostało opracowane w celu rozwinięcia ustaleń POISE-3. 10 ośrodków medycznych w Kanadzie zostało losowo przydzielonych do podawania TXA lub placebo dorosłym pacjentom poddawanym dużym zabiegom chirurgicznym innym niż kardiochirurgiczne. Zabiegi te stwarzały zwiększone ryzyko powikłań krwotocznych i pooperacyjnych zakrzepów krwi. Co cztery tygodnie szpitale z grupy TXA przechodziły do grupy placebo i odwrotnie.

Pierwszą dawkę TXA lub placebo pacjenci otrzymywali dożylnie w ciągu kilku minut od rozpoczęcia operacji. Za zgodą anestezjologa prowadzącego, otrzymywali oni następnie drugą dawkę po zakończeniu operacji lub w ciągłym wlewie przez cały czas jej trwania.

Wyniki badania opierają się na ocenie 8273 pacjentów leczonych w 10 szpitalach. Ponad 60 proc. z nich przeszło operację onkologiczną. Wśród pacjentów leczonych TXA, 7,4 proc. otrzymało transfuzję krwi w trakcie pobytu w szpitalu, w porównaniu z 9,8 proc. pacjentów otrzymujących placebo, co stanowi różnicę istotną statystycznie.

Pacjenci leczeni TXA potrzebowali znacznie mniej jednostek krwi (średnio 0,34 jednostki) niż pacjenci z grupy placebo (2,5 jednostki). Odsetek pacjentów, u których zdiagnozowano zakrzepy krwi w ciągu 90 dni, był taki sam (2,1 proc.).

„Odkrycie, że stosowanie TXA nie zwiększa ryzyka zakrzepów krwi w 90-dniowym okresie pooperacyjnym może uspokoić wielu lekarzy, którzy wcześniej wahali się przed zastosowaniem leku” – powiedziała dr Houston. – „Mamy nadzieję, że te dane utwierdzą również lekarzy w przekonaniu, że podawanie TXA jest bezpieczne”.

Chociaż badanie ograniczyło się do Kanady, oceniało ono ryzyko krwawienia w szerokim zakresie rodzajów operacji niekardiologicznych o podwyższonym ryzyku – chirurgii ginekologicznej, urologicznej, kręgosłupa, naczyń krwionośnych i onkologicznej. Ponadto, w badaniu uczestniczyły zarówno akademickie ośrodki medyczne, jak i szpitale powiatowe.

Ograniczeniem badania jest to, że udział w nim ograniczono do szpitali posiadających zaawansowane systemy elektronicznej dokumentacji medycznej do przesyłania danych z badania. Według Dr Houston wyniki innych badań sugerują, że stosowanie TXA można z powodzeniem wprowadzić jako standard na poziomie szpitalnym, podobnie jak wprowadzono podawanie antybiotyków w celu zapobiegania infekcjom i stosowanie list kontrolnych do zabiegów chirurgicznych.

Medycyna przyszłości, automatyzacja, sztuczna inteligencja… I co dalej?

.Profesor nauk medycznych, Piotr CZAUDERNA, na łamach Wszystko co Najważniejsze twierdzi, że: „Sztuczna inteligencja (AI) jest także coraz szerzej stosowana w medycynie. Już w 2018 roku pojawiły się pierwsze publikacje wskazujące na to, że AI przewiduje ataki serca i udary mózgu dokładniej niż standardowe metody kliniczne, a algorytm AI opracowany na Uniwersytecie Stanford jest w stanie lepiej diagnozować zapalenie płuc niż wykwalifikowani radiolodzy. Oprócz tego sztuczna inteligencja bije na głowę dermatologów w diagnozowaniu grzybicy paznokci. Także w roku 2018 amerykańska Agencja Leków i Żywności (FDA) zezwoliła na marketing oprogramowania wspomagającego podejmowanie decyzji klinicznych w celu ostrzegania świadczeniodawców usług medycznych o potencjalnym udarze u pacjentów”.

„Opracowane przez koncern IBM oprogramowanie Watson tworzy plan leczenia pacjenta z nowotworem w 10 minut, podczas gdy lekarzom zajmuje to 160 godzin. Analiza badania genomu pacjenta zajmuje 10 minut w miejsce dotychczasowych 9600″.

„System ten umożliwia nie tylko wspomaganie decyzji klinicznych, ale i tzw. drugie konsultacje trudnych przypadków czy szybką analizę danych molekularnych w połączeniu z danymi klinicznymi w celu oceny rokowania pacjenta. To cyfrowe narzędzie zaczyna się szybko rozpowszechniać: obejmuje już 13 rodzajów nowotworów i z początkowego zastosowania u niespełna 2000 pacjentów w roku 2015 jest obecnie używane u ponad stu tysięcy chorych, a jego liczba instalacji na świecie wzrosła do grubo ponad 200. Sztuczną inteligencję zastosowano już także do rozpoznawania radiologicznego obrazu COVID-19 na podstawie zdjęć rentgenowskich klatki piersiowej lub tomografii komputerowej”.

„Wszystko to powoduje ogromny postęp medycyny i wzrost jej możliwości. Wystarczy tylko przypomnieć opracowanie w rekordowo krótkim czasie szczepionek przeciwko COVID-19. Z drugiej jednak strony postęp technologii w medycynie ma i swoje ciemne strony. Medycyna ulega postępującej specjalizacji i nikt już „nie ogarnia” człowieka w całości. Mamy coraz lepszych specjalistów od coraz mniejszych części ludzkiego ciała i jak to kiedyś żartobliwie powiedziano, jedni lekarze nie wiedzą niczego na temat wszystkiego, inni zaś wiedzą wszystko na temat niczego. Zmienia się też w sposób absolutnie dramatyczny relacja lekarz – pacjent. Ustępuje związek oparty na wzajemnym zaufaniu i budowaniu nadziei, być może w przeszłości zbyt nierównoważny i w pewien sposób nadmiernie paternalistyczny, na rzecz relacji klient – usługodawca. Pacjent żąda usługi medycznej wysokiej jakości i ją na ogół otrzymuje. Ale skoro jest to usługa i do tego niekiedy dobrze opłacana, to każdy konsument ma prawo do reklamacji wynikającej często z jego nierealistycznych oczekiwań. Może stąd bierze się naiwna niekiedy wiara w nieograniczone możliwości medycyny? Przecież w szpitalu nikt nie ma prawa umrzeć, bo medycyna ma uzdrawiać, a jeśli tak się nie dzieje, to znaczy, że najpewniej ktoś popełnił błąd. Rodzi się wszechobecna podejrzliwość, z czego wynika na przykład nagrywanie personelu medycznego przez pacjentów telefonami komórkowymi. Dopiero pandemia COVID-19 nieco zmieniła to postrzeganie rzeczywistości. Co jednak najsmutniejsze, nadal nie ma tu miejsca na holistyczne spojrzenie na pacjenta w całej jego psychofizycznej złożoności. Nie ma czasu na budowanie wzajemnej relacji opartej na niesieniu także pociechy duchowej i psychicznej. Ale o tym może więcej przy innej okazji”.

„Niewątpliwie lawinowo przybywa nam informacji, zwiększają się stopniowo możliwości ich analizy i przetwarzania, choćby w oparciu o technologię big data. Czy jednak równocześnie przybywa nam mądrości? Dokąd zmierzamy? Quo vadis, medicina?” – pisze prof. Piotr CZAUDERNA w tekście „Medycyna przyszłości, automatyzacja, sztuczna inteligencja… I co dalej?” – cały artykuł [LINK]

Paweł Wernicki/PAP/eg

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 grudnia 2025