Jak ZSRR zakazywał a potem desakralizował Boże Narodzenie?

władze ZSRR

Władze ZSRR uważały religię za zagrożenie, dlatego Boże Narodzenie i kolędowanie, które były dla Ukraińców nie tylko przeżyciami religijnymi, ale także nośnikami tradycji, uznano za antyradzieckie; za świętowanie groziły represje w ramach walki z wiarą i kulturą ludową – powiedziała ukraińska historyk Maria Jałowa.

Jak władze ZSRR zwalczały Boże Narodzenie

.Władze radzieckie postrzegały religię jako zagrożenie. Już od czasów leninowskiej formuły o „opium dla ludu” traktowano ją jako obszar, którego nie da się kontrolować. Właśnie dlatego święta chrześcijańskie, a zwłaszcza Boże Narodzenie, stały się obiektem systematycznych prześladowań. Uważano je za niebezpieczne, kształtujące „odrębne poglądy” i alternatywną tożsamość – wyjaśniła Maria Jałowa.

Według historyczki Boże Narodzenie było dla Ukraińców i wielu narodów Europy Wschodniej nie tylko świętem, ale także nośnikiem tradycji. W ZSRR walka z nim stała się częścią szerszej kampanii przeciwko religii i kulturze ludowej. – Kolędowanie oficjalnie uznano za „antyradziecką agitację” i „fanatyzm religijny”. Uczniom i studentom grożono wydaleniem ze szkoły, a dorosłym – odpowiedzialnością administracyjną i karną – zaznaczyła.

Mimo to tradycje przetrwały — przede wszystkim na wsi, z dala od ośrodków władzy. Małe grupy kolędników były tam trudniejsze do wykrycia niż w miastach. Jednocześnie odnotowano wiele przypadków, gdy kolędników zatrzymywano.

– Szczególnie znamienne były wydarzenia z 1972 r., kiedy ukraińska inteligencja zorganizowała bożonarodzeniowe przedstawienia w Kijowie i Lwowie. KGB uznało to za „przejawy nacjonalizmu”, po czym doszło do masowych aresztowań. Wśród represjonowanych znaleźli się Iryna Kałynec, Wasyl Stus i inni dysydenci – przypomniała Maria Jałowa.

Zdaniem historyczki szczególnym symbolem stał się los kompozytora Mykoły Łeontowycza. Jego utwór „Szczedryk” („Carol of the bells”), który zabrzmiał w Europie i Stanach Zjednoczonych w wykonaniu chóru Ołeksandra Koszyca, stał się wizytówką kultury Ukrainy.

– Właśnie dlatego Łeontowycz był niebezpieczny dla systemu radzieckiego. W styczniu 1921 r. został zamordowany we własnym domu przez agenta, który poprosił o nocleg. Później odtajnione dokumenty potwierdziły, że było to zabójstwo polityczne. Jak zauważają badacze, zabójstwo Łeontowycza stało się częścią działań służących „wykorzenieniu elity” i ciosem dla ukraińskiego odrodzenia kulturalnego – podkreślił rozmówca.

Polityka władz radzieckich dotknęła również symboliki bożonarodzeniowej. Kutia — danie o głębokim znaczeniu religijnym, w którym pszenica symbolizuje życie wieczne, a miód – raj i łaskę — stopniowo wypierano. Jej miejsce zajęła sałatka olivier (w Polsce bardziej znana jako sałatka jarzynowa), która stała się symbolem „radzieckiego dobrobytu” i pozornej równości. – Świąteczne stoły miały tworzyć iluzję dobrobytu, w przeciwieństwie do głodnej rzeczywistości – zaznaczyła Maria Jałowa.

W ocenie historyczki, to samo stało się z otoczką świąt. Świętego Mikołaja – prawdziwą postać historyczną, symbol miłosierdzia i tradycji chrześcijańskiej – zastąpiono fikcyjnym, świeckim Dziadkiem Mrozem. – Ta postać, stworzona i usankcjonowana w latach 30. XX wieku, miała jedną funkcję: zdesakralizować święto i przekształcić je w narzędzie lojalności ideologicznej. „Bądź użyteczny dla państwa, a dostaniesz prezent” — taka była ukryta logika nowego symbolu – wyjaśniła.

W rezultacie wiele pokoleń Ukraińców straciło bezpośredni kontakt z Bożym Narodzeniem jako głównym świętem rodzinnym. Część tradycji zniknęła na zawsze — nie zdążono ich zapisać, a osoby kultywujące dawne tradycje represjonowano.

Obecnie, zdaniem badaczy, kluczowym zadaniem w Ukrainie jest zachowanie i odbudowanie elementów bożonarodzeniowej kultury – archiwizacja ekspozycji muzealnych, digitalizacja książek, zapisów nutowych, kolęd, pieśni. Nie mniej ważne są jednak inicjatywy oddolne.

– Nawet jeśli w rodzinie nie zachowały się wspomnienia, można otworzyć książkę, zapoczątkować nową tradycję i uczynić ją swoją. Bo tradycja zaczyna się od pierwszego kroku. A za kilka pokoleń ktoś powie: „To zapoczątkowała moja babcia — i to jest dziedzictwo naszej rodziny” – podsumowała Maria Jałowa.

Rosyjska twarz komunizmu. Przemoc, terror i niewola

.Francuski historyk, prof. Stéphane COURTOIS, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Rosja sowiecka była pierwszym krajem o ustroju komunistycznym. Stanowiła centrum, siłę napędową światowego systemu komunistycznego, który powstawał stopniowo i który niebywale się rozwinął po roku 1945. Leninowski i stalinowski Związek Sowiecki stał się wzorcem współczesnego komunizmu. To, że od razu system ów osiągnął zbrodniczy wymiar, zadziwia tym bardziej, że pozostaje w sprzeczności z kierunkiem rozwoju ruchu socjalistycznego”.

„Przez całe XIX stulecie refleksja nad przemocą rewolucyjną była zdominowana przez fundamentalne doświadczenie Rewolucji Francuskiej. (…) Niektóre metody stosowane w okresie terroru – manipulacja napięciami społecznymi przez frakcję jakobińską, zaognienie fanatyzmu ideologicznego i politycznego, prowadzenie wyniszczającej wojny ze zbuntowaną częścią chłopstwa – można uznać za zapowiedź działań bolszewików. Niewątpliwie Robespierre położył pierwszy kamień na drodze, która później zawiodła Lenina do terroru. Czyż podczas głosowania praw prairiala Robespierre nie oświadczył przed Konwentem: Aby ukarać wrogów ojczyzny, wystarczy ustalić, kim są. Mniej zresztą chodzi o ich ukaranie, raczej o ich unicestwienie„.

„Nie wydaje się jednak, by to fundamentalne dla terroru doświadczenie zainspirowało rewolucyjnych myślicieli XIX stulecia. Sam Marks nie przywiązywał do niego wielkiej wagi. Podkreślał oczywiście „rolę przemocy w dziejach”, a nawet się o nią upominał, ale traktował ją jako możliwość o charakterze bardzo ogólnym, nie miała być kierowana przeciw ludziom w sposób systematyczny i dowolny; sformułowanie tej myśli było jednak niejasne, czego nie omieszkali wykorzystać rzecznicy terroryzmu, sięgając po przemoc w rozwiązywaniu konfliktów społecznych. Po zgubnym dla ruchu robotniczego doświadczeniu Komuny Paryskiej i surowych represjach, jakie po niej nastąpiły – co najmniej 20 tysięcy zabitych – Marks zdecydowanie potępił podobne działania. W sporze toczonym na forum I Międzynarodówki z anarchistą Michaiłem Bakuninem Marks wyraźnie wziął górę. Wydawało się, że w przededniu wojny 1914 roku debata wewnątrz ruchu robotniczego i socjalistycznego została zakończona”.

„Jednocześnie nowym ważnym elementem sytuacji stał się szybki rozwój demokracji parlamentarnych w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Praktyka parlamentarna dowiodła, że socjaliści mogą odegrać znaczącą rolę polityczną. (…) Socjalistów cechował jednak niejasny stosunek do demokracji. Wobec sprawy Dreyfusa, absorbującej Francję na przełomie wieku, zajęli rozbieżne stanowiska. Podczas gdy Jaurès zaangażował się w obronę Dreyfusa, Jules Guesde, główna postać francuskiego marksizmu, oświadczył pogardliwie, że proletariat nie powinien mieszać się do sporów burżuazji. Europejska lewica nie była jednolita, a niektóre jej nurty – anarchiści, syndykaliści, blankiści – opowiadały się wciąż za radykalną kontestacją parlamentaryzmu, i to także w gwałtownej formie. Jednakże w przededniu wojny 1914 roku II Międzynarodówka, mająca oficjalnie marksistowskie nastawienie, skłaniała się do przyjęcia rozwiązań pokojowych, opartych na mobilizacji mas i głosowaniu powszechnym” – pisze prof. Stéphane COURTOIS w tekście „Rosyjska twarz komunizmu. Przemoc, terror i niewola” – cały artykuł [LINK]

Iryna Hirnyk/PAP/eg

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 grudnia 2025