Jaki współcześnie powinien być cel szkoły? [Olivier GRENOUILLEAU w „Journal du Dimanche”]

Olivier Grenouilleau jest francuskim historykiem, członkiem Institut de France i rady naukowej Fondation Kairos pour l’innovation éducative – Institut de France. W tekście opinii w dzienniku „Journal du Dimanche” analizuje kwestię celu, który powinien zostać nadany szkole, w epoce kryzysu edukacji.
.„Jak mówić o szkole, poważnie myśleć o jej funkcjonowaniu, jej ewolucji…nie wiedząc, dokąd chcemy zmierzać? Pytanie to nigdy jednak nie jest zadawane wprost, nie jest traktowane jako kwestia, wymagająca wcześniejszej refleksji, zanim zacznie się jakąkolwiek inną debatę” – stwierdza Olivier Grenouilleau w „Journal du Dimanche”.
„Potencjalnych celów szkoły jest wiele. Niektóre z nich najczęściej pojawiają się jedynie pośrednio. Krytykowanie szkoły za to, że nie zmniejsza nierówności społecznych, na przykład, oznacza, że dla niektórych to właśnie miałoby być jej kluczowym celem. Inni powiedzą, że powinna ona sprzyjać indywidualnemu rozwojowi, ułatwiać socjalizację, pomagać dziecku w stawaniu się dorosłym, kształtować obywateli zdolnych do wypełniania swoich ról, przekazywać wiedzę, która umożliwi dalszy rozwój gospodarki i społeczeństwa…” – zauważa.
„Założyciele III Republiki Francuskiej działali w pełnym świetle, wprowadzając w latach 80. XIX wieku fundamenty systemu, który, ogólnie rzecz biorąc, funkcjonował przez całe stulecie. Republika pragnęła wówczas odpowiedzieć, poprzez szkołę, na trzy wyzwania, które pozostają wciąż aktualne: należało kształtować naród, przywiązany do Republiki, zakorzenić wspólną kulturę wśród Francuzów, z których wielu nie mówiło po francusku, oraz przyjąć pewne stanowisko wobec edukacji pozostającej pod wpływem religii. W tym celu położono nacisk na wspólną kulturę (czytanie, pisanie, liczenie, znajomość i umiłowanie swojego kraju, jego historii, jego języka, jego geografii…)” – tłumaczy historyk.
„Świat się zmienił. Dawne cele i rozwiązania niekoniecznie da się dostosować do obecnych czasów. Przeszłość uczy nas jednak, że idziemy naprzód, jeśli wypowiadamy rzeczy na głos. Dziś jednym z problemów jest dominacja niewypowiedzenia, nieprzemyślenia, niepoddania debacie. Weźmy przykład szkoły i nierówności społecznych. Zważywszy że świat bez nierówności społecznych nie istnieje, oczekiwanie, że szkoła je zlikwiduje może prowadzić jedynie do rozczarowań i fałszywych debat” – zaznacza.
.„To stwierdzenie nie wyczerpuje jednak tematu, ponieważ powstają dwa pytania: w jaki sposób szkoła może przynajmniej przyczynić się do ograniczenia nierówności społecznych? Czy cel ten powinien być jedyną albo najważniejszą misją szkoły? Przykład może służyć za wzór. W przypadku innych potencjalnych celów jest tak samo jak w przypadku nierówności społecznych: przez zbyt częste podejście w sposób teoretyczny i ideologiczny, prowadzą raczej do sporów niż do realnych propozycji zmian. Chyba że znajdziemy narzędzie, które pozwoli na realizację różnych celów. Koncepcja szkoły, która mogłaby pomagać każdemu rozwijać się jak najpełniej, w zależności od jego umiejętności i wysiłku, mogłaby być jednym z tych wspólnych celów, pod warunkiem, że poważnie się w to zaangażujemy” – ocenia.
oprac. JD





