Jednolity unijny rynek postulatem Antonio Costy

Szef Rady Europejskiej Antonio Costa przedstawił przed nieformalnym szczytem UE cztery główne priorytety rozwoju gospodarczego UE. Podkreślił konieczność pogłębienia unijnego jednolitego rynku, wsparcia europejskich firm, prowadzenia aktywnej polityki handlowej i zwiększenia inwestycji publicznych i prywatnych.

Antonio Costa podkreślił, że silna gospodarka Unii jest niezbędna dla dobrobytu

.Przywódcy państw UE będą dyskutować o konkurencyjności unijnej gospodarki podczas nieformalnego szczytu Rady Europejskiej, który odbędzie się w belgijskim zamku Alden Biesen. – Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest konkurencyjności. Naszym wyraźnym priorytetem jest wzmocnienie wzrostu gospodarczego w Europie – powiedział przed rozpoczęciem posiedzenia szef Rady Europejskiej, dodając, że w spotkaniu uczestniczyć będą także Mario Draghi i Enrico Letta – autorzy raportów dotyczących konkurencyjności gospodarki UE.

Antonio Costa podkreślił, że silna gospodarka Unii jest niezbędna dla dobrobytu, tworzenia wysokiej jakości miejsc pracy i utrzymania europejskiego modelu gospodarczego i społecznego.

Polityk wymienił cztery główne priorytety rozwoju gospodarczego Unii. – Po pierwsze, musimy pogłębić i ukończyć tworzenie naszego jednolitego rynku, w tym usunąć bariery wewnętrzne i biurokratyczne – powiedział.

Antonio Costa przekonuje, że „musimy inwestować więcej i lepiej”. W tym celu miałby powstać jednolity unijny rynek

.Drugim priorytetem wymienionym przez Portugalczyka było zwiększenie skali działalności unijnych przedsiębiorstw. – W tym celu potrzebujemy jednego, dynamicznego rynku kapitałowego, który będzie wspierał nasze małe i średnie przedsiębiorstwa i start-upy w rozwijaniu się, inwestowaniu w innowacje i modernizowaniu naszej gospodarki – wyjaśnił Antonio Costa. Jak dodał, trzeba też rozwijać duże przedsiębiorstwa, ponieważ UE potrzebuje silnych firm, aby konkurować na rynku globalnym.

Szef Rady zaznaczył, że trzecim priorytetem w kontekście geoekonomicznym jest kontynuacja proaktywnej polityki handlowej i ochrona unijnych przedsiębiorstw przed nieuczciwą konkurencją i przymusem gospodarczym oraz umożliwienie im dalszej działalności.

– I wreszcie, musimy inwestować więcej i lepiej. Chodzi oczywiście o inwestycje publiczne i prywatne – powiedział Antonio Costa, dodając, że jeśli chodzi o te pierwsze, to będą one omawiane podczas dyskusji nad kolejnym wieloletnim budżetem UE. – Dzisiaj naszym priorytetem jest odblokowanie inwestycji prywatnych, mobilizacja oszczędności w celu inwestowania w nasze przedsiębiorstwa oraz stworzenie bardziej dynamicznego i żywego ekosystemu dla inwestycji – zadeklarował szef Rady Europejskiej.

Polski wybór. Amerykańska Rada Pokoju czy niemiecka Grupa E6?

.Skoro już mamy dwuwładzę, prezydent może grać w drużynie transatlantyckiej, a premier w eurazjatyckiej. Przykładem może być Francja podczas II wojny światowej, mająca wtedy dwa państwa, dwa rządy i dwie armie. Pétain obstawił Niemcy, de Gaulle angloamerykańskich aliantów. Francji się akurat udało, ale można też dostać po głowie od wszystkich. Na dłuższą metę trzeba jednak zapytać, z kim chcemy trzymać, jaki ma być polski wybór – pisze Jan ŚLIWA.

Polska, tak często lekceważona i poniżana, nagle staje się atrakcyjną partią, do której wszyscy się zalecają. Na trzeźwo – są to bardziej łowcy posagów niż namiętni kochankowie. Polska, położona centralnie w Europie, z malejącą, ale wciąż liczną ludnością, w kilku kombinacjach może być elementem domykającym układ, języczkiem u wagi.

Chodzi konkretnie o dwie konfiguracje. Obie znajdują się w bardzo początkowej fazie i trudno powiedzieć, czy coś z nich będzie, a jeżeli tak, to co. Pierwszą jest Rada Pokoju Donalda Trumpa, drugą Format E6 w ramach Unii Europejskiej.

Rada Pokoju wygląda na prywatną organizację Donalda Trumpa – w 8-osobowym zarządzie jest jego zięć Jared, skład trudno uznać za wyważony. To zresztą jest zgodne z założeniem. Stara ONZ jest organizacją wyważoną, dlatego też mało skuteczną, dużą rolę odgrywają tam państwa rozbójnicy. W Radzie Pokoju również są rozbójnicy, powiedzmy, państwa asertywne, ale to są nasi rozbójnicy. Oprócz obozu anglo-amerykańskiego i wielkiej finansjery są tam przedstawiciele Turcji, Kataru, Egiptu, Emiratów i Izraela. Jest też Bułgar Nikołaj Mładenow, może jako listek figowy. Ponieważ za nią stoją Donald Trump i finanse, inicjatywa nie jest skazana na niepowodzenie. Do rady otrzymało zaproszenie ok. 60 przywódców, w tym prezydent Karol Nawrocki.

Czy przystąpienie do niej to świadectwo uległości, czy potwierdzenie wysokiego statusu? Na pewno nie jest to żadna łaska, prezydent Trump takich rzeczy nie robi. Ale może (i powinna) to być sytuacja win-win. To prezydent Nawrocki chce za wstąpienie otrzymać obietnicę stałej bazy amerykańskiej w Polsce. Ale myślę, że tym zainteresowane są obie strony. Zawsze trzeba jednak uważać, czy deal jest uczciwy. Już raz byliśmy bohaterską forpocztą Zachodu. Czy będziemy tu jako rozgrywający (choć trochę), czy tylko rozgrywani?

Format E6 to nowa propozycja pochodząca od Niemiec. Celem jest przyspieszenie procesu decyzyjnego w Unii, który przy 27 członkach jest rzeczywiście mało sprawny. Byłoby to coś w rodzaju dyrektoriatu Unii. Widzimy tu tradycyjne jądro (Niemcy, Francja), północ (Niderlandy), południe (Włochy, Hiszpania) i wschód (Polska). Polska jako reprezentant nowych krajów Unii, nowych od 22 lat, ciągle niedojrzałych.

Niektórzy porównują to z inicjatywą Ottona III ze zjazdu gnieźnieńskiego, gdzie w cesarstwie równo miały być traktowane Italia, Galia, Germania i Sclavinia. Może to zbyt ambitne skojarzenie, choć z inicjatywy Ottona też wiele nie wyszło. Również wiele inicjatyw europejskich (samodzielność strategiczna) i niemieckich (Zeitenwende) pozostaje na etapie twórczości literackiej.

Gdyby do tego jednak doszło, to powstaje pytanie, kto będzie rzeczywiście podejmował decyzje, a kto będzie je tylko firmował. Gdy podliczymy głosy poszczególnych państw i koalicji, zobaczymy tu odkrytą drabinkę turnieju:

  • grupa E6 wygrywa z resztą Unii,
  • Niemcy i Francja wygrywają z resztą E6,
  • Niemcy wygrywają z Francją.

W ten sposób Niemcy solo zdobywają dominację nad całą Unią. Mniejsze kraje E6 mogą być zmuszone do poparcia inicjatyw pod groźbą wyrzucenia. W ten sposób uzyskują złudzenie współdecydowania za cenę bezwzględnego poparcie jądra, czyli Niemiec. Wyrzucenie z E6 oznacza de facto uwolnienie od powielania cudzych decyzji, ma jednak potężne znaczenie propagandowe, zwłaszcza w krajach o zakompleksionym społeczeństwie. Czy jednak jest możliwe, by samodzielnie myśląca Polska siłą argumentów przekonała partnerów do swoich racji? Wszystko to być może, ale pozwólcie…

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-polski-wybor/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 lutego 2026