"Karelian Sword" i fiński model odstraszania

– Nie rób tego. Będzie cię to bardzo dużo kosztować – mówi o ewentualnym ataku na Finlandię pułkownik Ari Maatta, podkreślając, że to właśnie powszechny system poboru i rozbudowana rezerwa sprawiają, iż kraj jest dziś gotowy do obrony. Trwające manewry „Karelian Sword” pokazują, jak działa fiński model odstraszania.
W przeciwieństwie do wielu krajów Europy młodzi mieszkańcy Finlandii generalnie dość chętnie przystępują do służby wojskowej
.Finlandia utrzymuje jeden z najbardziej rozbudowanych systemów poboru w Europie, oparty na powszechnej służbie wojskowej i dużej liczbie rezerwistów. Obowiązkowy pobór obejmuje mężczyzn po ukończeniu 18. roku życia, natomiast kobiety mogą zgłaszać się do służby dobrowolnie.
Po zakończeniu szkolenia żołnierze trafiają do rezerwy i regularnie uczestniczą w ćwiczeniach wojskowych. Fiński model obronny opiera się na stosunkowo niewielkiej armii zawodowej, ale bardzo dużych zdolnościach państwa do mobilizacji. W razie wojny Finlandia może szybko wystawić setki tysięcy przeszkolonych rezerwistów.
System bazuje na założeniu tzw. obrony totalnej, obejmującej współpracę sił zbrojnych, administracji i społeczeństwa. Służba wojskowa w Finlandii trwa od około pół roku do roku, w zależności od specjalizacji i pełnionej funkcji. Najdłuższe szkolenie przechodzą przyszli dowódcy oraz żołnierze obsługujący bardziej zaawansowany sprzęt wojskowy. Ćwiczenia rezerwistów stanowią ważny element fińskiego systemu odstraszania.
Dlaczego Finowie utrzymują system obowiązkowego poboru?
– Myślę, że wynika to z naszej historii i sytuacji. Mamy ponad 1,2 tys. kilometrów granicy z Rosją. Musimy więc utrzymać nasz system poboru. (…) Dobrze wiemy, skąd może nadejść zagrożenie – odpowiedział PAP zastępca dowódcy fińskiej Brygady Karelskiej, pułkownik Ari Maatta, który kieruje obecnie ćwiczeniami „Karelian Sword” w południowo-wschodniej Finlandii.
Bierze w nich udział około 10 tys. fińskich żołnierzy, w tym ok. 5,8 tys. poborowych, 2,7 tys. rezerwistów oraz ok. 1,4 tys. żołnierzy zawodowych. Żołnierze ćwiczą w lesie taktykę, która ma im pozwolić obronić się przed potencjalnym atakiem.
Dopytywany, czy fińska armia będzie za kilka lat gotowa na potencjalny konflikt z Rosją, Maatta odpowiedział krótko, że jest gotowa już dziś.
Na pytanie, jaki przekaz kieruje do prezydenta Rosji Władimira Putina, gdyby ten planował zaatakować Finlandię, odparł, że jest prosty. – Nie rób tego. Będzie cię to bardzo dużo kosztować – powiedział.
Jednym z uczestników „Karelian Sword” jest zaledwie 20-letni poborowy, dowódca plutonu czołgów Nuutti Kurikka. Jak powiedział PAP, stojąc na poligonie obok swojego czołgu Leopard, w wojsku spędził ostatnich 300 dni, a do końca służby pozostało mu jeszcze około 20 dni.
Pochodzi z rodziny o tradycjach wojskowych – jego dziadek walczył podczas Wojny Zimowej lat 1939-1940 w fińskich siłach powietrznych.
– Jestem dowódcą własnego czołgu i trzech innych. Te cztery czołgi stanowią razem pluton. To, że zostałem jego dowódcą, wynika z tego, że podczas szkolenia zrobiłem wiele rzeczy dobrze. (…) Ważna jest silna motywacja – powiedział PAP.
Kurikka wytłumaczył, jak wygląda szkolenie poborowych w Finlandii.
– Najpierw odbywa się osiem tygodni podstawowego szkolenia wojskowego, m.in. nauki strzelania z karabinów. Ci, którzy trafiają na kurs czołgowy, przechodzą następnie trzy miesiące nauki obsługi tej „bestii”. Później najlepsi zostają dowódcami pojedynczych czołgów, a spośród nich wyłaniani są dowódcy plutonów – dodał.
W przeciwieństwie do wielu krajów Europy młodzi mieszkańcy Finlandii generalnie dość chętnie przystępują do służby wojskowej, a prestiż armii w społeczeństwie jest tam wysoki. Poparcie społeczne dla utrzymania systemu poboru jest w Finlandii również bardzo wysokie.
Kurikka uważa, że w wojsku należy kierować się fińską zasadą „sisu”.
– „Sisu” oznacza w Finlandii odporność psychiczną, zdolność do przystosowania się i przezwyciężania trudności. W skrócie: nie przestawaj iść do przodu – powiedział młody żołnierz.
To jedno z kluczowych pojęć fińskiej kultury, silnie związane z wytrwałością i odpornością psychiczną. W praktyce oznacza postawę polegającą na konsekwentnym dążeniu do celu mimo przeciwności, zmęczenia czy ryzyka porażki. Jak podkreślają żołnierze, „sisu” jest silnie obecne w czasie szkoleń wojskowych.
Widać to również podczas manewrów „Karelian Sword”. Finowie zostali podzieleni przez dowódców na dwie grupy – „niebieskich” i „czerwonych”. Jedna z nich, wyposażona w czołgi i transportery opancerzone, musiała sforsować przesmyk jeziora w pobliżu zniszczonego mostu, wykorzystując most szturmowy rozstawiony przez saperów.
Choć jednostce pancernej udało się przedostać na drugi brzeg zbiornika wodnego, poniosła straty. Wśród uczestniczących w szkoleniu widać dużą determinację i zaangażowanie. Jak tłumaczyli żołnierze, „utrata” czołgów pokazuje trudności związane z użyciem ciężkiego sprzętu pancernego w wymagającym terenie Karelii.
– Brygada pancerna próbowała posuwać się naprzód, ale natknęła się na przeciwnika oraz pole minowe i została zatrzymana. Będzie musiała znaleźć sposób, by kontynuować natarcie i osiągnąć wyznaczone cele – powiedział pułkownik Maatta, wracając do kierowania manewrami.
Karelia to obszar silnie zalesiony, pełen jezior i bagien, co ogranicza możliwości manewru i utrudnia wykorzystanie ciężkiego sprzętu. Drogi są tam często nieliczne, co oznacza, że łatwo je zablokować lub zaminować. W praktyce przewagę często zyskują mniejsze, mobilne oddziały, dobrze znające teren i potrafiące skutecznie ukrywać się w lesie.
Tak było ponad 80 lat temu, podczas Wojny Zimowej (1939–1940), w której Finowie, mimo ogromnej dysproporcji sił, skutecznie walczyli z Sowietami w trudnym terenie Karelii.
Ćwiczenia „Karelian Sword” są końcowym sprawdzianem dla dowódców-poborowych, którzy rozpoczęli służbę wojskową w połowie ubiegłego roku, oraz dla żołnierzy kontynuujących służbę.
Oprócz Brygady Karelskiej uczestniczą w nich również fińskie jednostki z Brygady Pori, Brygady Pancernej, Akademii Wojsk Lądowych, Uniwersytetu Obrony Narodowej, Pułku Strzelców Gwardii, Pułku Strzelców Utti oraz Straży Granicznej Finlandii.
W manewrach biorą udział także żołnierze z Wielkiej Brytanii i USA. Wśród jednostek sojuszniczych są m.in. żołnierze kompanii inżynieryjnej amerykańskiej Gwardii Narodowej Wirginii oraz oddział śmigłowców bojowych.
W ćwiczeniach uczestniczy około 1500 pojazdów wojskowych, w tym ciężki sprzęt transportowy i pojazdy opancerzone.
PAP/MB





