Karnawał „Solidarności” był czasem, gdy Polacy rozpoczęli demontaż totalitarnego systemu kłamstwa [Karol NAWROCKI]

W Warszawie odbyła się w dniu 18 listopada inauguracja obchodów 45. rocznicy rejestracji NSZZ „Solidarność”. Mimo upływu czasu stale powracamy i nadal będziemy powracać do pokojowej rewolucji Solidarności, ponieważ jej idee są wciąż aktualne – napisał prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników uroczystości.
Karnawał „Solidarności” rozpoczął demontaż totalitarnego systemu
.W uroczystym spotkaniu w Teatrze Polskim w Warszawie, którego organizatorem był Instytut Pamięci Narodowej, wzięli udział m.in. członkowie „Solidarności” z pierwszych lat istnienia tego związku oraz działacze opozycji demokratycznej z czasów PRL. Kilkunastu z nich odebrało z rąk zastępcy prezesa IPN Karola Polejowskiego Krzyże Wolności i Solidarności.
List do uczestników uroczystości skierował prezydent Karol Nawrocki. Przypomniał w nim, że rejestracja NSZZ „Solidarność” była pierwszym i najważniejszym spośród 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego podczas akcji protestacyjnej na Wybrzeżu.
Komunistyczne zniewolenie trwało 45 lat
.Decyzja Sądu Najwyższego w tej sprawie została poprzedzona wielotygodniową batalią, m.in. o takie brzmienie statutu, które by nie wypaczało sensu i celów organizacji. „Po tygodniach ulicznych manifestacji, ogólnopolskim strajku ostrzegawczym, zapowiedziach strajku generalnego i reżimowych groźbach jego brutalnej pacyfikacji, a także po poufnych negocjacjach przywódców opozycji z komunistycznymi władzami 10 listopada 1980 roku Sąd Najwyższy uwzględnił żądania społeczne i zatwierdził rejestrację związku” – przypomniał prezydent RP.
Podkreślił, że ta decyzja zapoczątkowała „karnawał Solidarności” – czas, gdy złaknieni swobody, chleba i godności Polacy z nową nadzieją zaangażowali się w pokojowy demontaż totalitarnego systemu kłamstwa, opresji i wyzysku, pragnąc, by „Polska była Polską”. „Od tamtych wydarzeń dzieli nas już 45 lat. To dokładnie tyle, ile trwało komunistyczne zniewolenie – od manifestu PKWN do częściowo wolnych wyborów w 1989 roku. Jednak mimo upływu czasu stale powracamy i nadal będziemy powracać do pokojowej rewolucji Solidarności, ponieważ jej idee są wciąż aktualne” – napisał prezydent.
Ruch prostych wartości
.Na dłuższą metę ruch odwołujący się do idei sprawiedliwości społecznej nie mógł swoją nazwą firmować reform opierających się na neoliberalnej doktrynie – pisze prof. Ryszard BUGAJ w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Ruch prostych wartości„.
Pierwsza Solidarność to był ideowy, ale też bardzo żywiołowy ruch, zakorzeniony w prostych wartościach. Opierał się na jednym przekonaniu: że mamy rację. Stały za tym marzenia o kraju, który będzie rządzony demokratycznie, który pozwoli nam lepiej żyć. Wiedzieliśmy, że mamy rację z naszą wizją Polski – tylko nie wiedzieliśmy, jak doprowadzić do tego, by się ona ziściła. Ale właśnie to przekonanie o naszej racji sprawiało, że Solidarność popierały miliony Polaków.
Rok 1980 niezbicie dowiódł, że Polacy ostatecznie utracili wiarę w to, że komunizm jest systemem, który pozwoli im lepiej żyć. Jeszcze 10 lat wcześniej było inaczej. Wtedy – też na Wybrzeżu – wybuchły protesty przeciwko władzy, ale nowy I sekretarz Edward Gierek z protestującymi umiał jeszcze znaleźć wspólny język. Zawarł z nimi nieformalną umowę, która brzmiała: zaufajcie mi, od tej pory partia będzie rządzić dobrze.
Ale zawiódł. Dlatego w 1980 r. tego typu porozumienie było niemożliwe. Wtedy już nikt nie chciał takiego kontraktu, jaki Gierek zaproponował w 1970 r. Rozumieliśmy, że musimy stworzyć własną organizację, która będzie w stanie wpływać na władze. Właśnie z tego przekonania narodziła się idea Solidarności.
Oddzielna sprawa, że niemal od początku wydawało mi się, że ta nasza walka nie ma szans powodzenia. Wtedy uważałem, że raczej jesteśmy kolejnym pokoleniem kamieni rzuconych na szaniec, a nie sprawcami jakichkolwiek korekt systemowych. Wiedziałem, że zostaniemy w historii, ale nie przypuszczałem, że uda nam się wymusić realne zmiany.
.Solidarność w 1980 r. oglądałem przez pryzmat Krajowej Komisji Porozumiewawczej. Uczestniczyłem w jej obradach jako jeden z doradców. W komisji zasiadali najważniejsi działacze z Lechem Wałęsą, Andrzejem Gwiazdą. Szczególne znaczenie mieli Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek. Z wieloma liderami Solidarności miałem relacje na wpół prywatne, prawie ze wszystkimi byłem „na ty”. Wałęsę poznałem we wrześniu. Moje wrażenie było porażające. W oczy od razu rzucała się jego nieprawdopodobna megalomania. Ale w czasie pierwszej Solidarności zawsze go popierałem, zawsze „grałem na niego”.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ryszard-bugaj/
PAP/MJ



