Karol Nawrocki to największa sensacja od 50 lat w ważnych wyborach w Europie [Donald TRUMP]

Donalda Trump stwierdził, że dzięki jego poparciu Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie w Polsce.
„Chcę tylko lojalności
.Prezydent USA Donald Trump powiedział na spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem, że nadal jest zawiedziony „większością” sojuszników, a na szczyt Sojuszu przyjedzie tylko z szacunku do prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Chwalił jednak samego Ruttego, a także Polskę i jej prezydenta.
Donald Trump rozpoczął spotkanie z Markiem Ruttem w Gabinecie Owalnym podkreślając, że gdyby ktoś inny był na stanowisku sekretarza generalnego Sojuszu, „nie byłoby tego spotkania”, bo zawiódł się na NATO.
– Byłem rozczarowany. Byłem rozczarowany Włochami. Byłem rozczarowany Wielką Brytanią (…) byliśmy rozczarowani Niemcami i Francją. Jesteśmy rozczarowani przede wszystkim Hiszpanią, to jest horror – wymieniał Trump. Jako wyjątek wymienił m.in. Polskę i prezydenta Karola Nawrockiego, którego – jak powtórzył – poparł w wyborach.
– Chcę tylko lojalności. Wiesz, jesteśmy im tak lojalni, że zawsze dla nich walczymy. Mamy tysiące żołnierzy w całej Europie. W Niemczech mamy 50 tys. żołnierzy, a potem mówisz do nich: daj nam małego buziaka. Nie chcemy wiele, a oni mówią, że nie, nie damy rady – ciągnął prezydent. – Ale powiem, że Polska była bardzo dobra. Poparłem go (Nawrockiego), a on wygrał – dodał.
Donalda Trump twierdził, że dzięki jego poparciu Karol Nawrocki wygrał, mimo że był rzekomo na dziesiątym miejscu w sondażach. Przywołał też przykład Abelardo de la Esprielli, który w ostatnią niedzielę wygrał wybory prezydenckie w Kolumbii.
– Był numerem 10. Poparłem go. W ogóle nie lubiłem człowieka, który był prezydentem i poparłem go – mówił Donald Trump o Karolu Nawrockim, choć nie jest jasne, którego prezydenta miał na myśli. – Był fighterem, wielkim fighterem, dobrym fighterem. (…) Mówią, że to była największa sensacja od 50 lat w ważnych wyborach w Europie – dodał.
Wśród wyjątków wymienił też prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, którego, jak powiedział, darzy wielkim szacunkiem. Nazwał Erdogana silnym sojusznikiem NATO, powiedział, że robi wszystko, czego od niego oczekiwał, a na szczyt NATO do Ankary wybierze się z szacunku właśnie do niego.
– Zadzwonił do mnie, mówił: „Proszę, mamy to w Turcji. Musisz tam być. Stany Zjednoczone muszą tam być. Więc pojadę z szacunku do prezydenta – relacjonował Donald Trump.
Pytany o to, czy zgodzi się na sprzedaż silników odrzutowych i samolotów F-35 Turcji, odparł, że „prawdopodobnie zrobię coś, co sprawi im wielką radość”.
Wiceprezydent J.D. Vance zasugerował, że USA dokonują przeglądu decyzji o wykluczeniu Turcji z programu F-35 w związku z kupnem rosyjskiego systemu obrony powietrznej S-400.
„USA nadal będą miały znaczącą obecność konwencjonalną w Europie”
.W reakcji na krytykę sojuszników, Mark Rutte przyznał, że Donald Trump po części ma rację, lecz jednocześnie podkreślał, że wielu sojuszników NATO pomogło Stanom Zjednoczonym, że z baz w Europie wyruszyło 4-5 tys. samolotów na misje związane z wojną z Iranem.
– Zgadzam się, że są powody do rozczarowania. Ale argumentuję, że jeśli spojrzy się na całość(…) wszyscy zrobili to, co obiecali i dzięki temu 4-5 tys. samolotów wystartowało z Europy. Powiedziałbym, że byłoby bardzo trudno z Iranem bez Europy służącej jako platforma projekcji siły dla Stanów Zjednoczonych – zaznaczył.
Mark Rutte argumentował też, że europejskie inwestycje w obronę i zakupy broni w USA wspierają amerykański przemysł i zatrudnienie. Na spotkanie przyniósł wykres z napisem „bilion Trumpa” pokazujący wzrost wydatków na obronność.
Rozmawiając z dziennikarzami przed Białym Domem, Mark Rutte zapewniał, że odbył z prezydentem dobrą rozmowę. Zapytany, czy rozmawiał z Donaldem Trumpem o ewentualnym wycofaniu wojsk USA z terytorium europejskiego i czy jest pewien, że Stany Zjednoczone obronią Europę w razie ataku, odparł: „Absolutnie. Tak”, odnosząc się do drugiej części pytania.
W kwestii potencjalnego przeglądu obecności USA w Europie Mark Rutte powiązał temat z tzw. modelem sił NATO (NATO force model), tj. planami użycia konkretnych sił NATO w ramach pierwszej odpowiedzi na kryzys. USA ogłosiły wcześniej ograniczenie tych sił.
– Stany Zjednoczone muszą zajmować się także konfliktami w innych miejscach świata, a w razie zagrożenia militarnego oczywiście siły USA nie mogą być nadmiernie przeciążone. Chcą, żeby Europejczycy przejmowali więcej tych obowiązków – i Europejczycy to robią – powiedział. Dodał, że tak właśnie powinno być.
– 600 milionów ludzi żyje w Europie na terytorium NATO i broni się przed 140 milionami Rosjan. To trochę dziwne, że wciąż jesteśmy tak nadmiernie zależni od kraju oddalonego o osiem godzin lotu od Amsterdamu i Brukseli, czyli od Stanów Zjednoczonych – powiedział.
Zapytany o perspektywy stałej bazy USA w Polsce, Mark Rutte odmówił komentarza, jednak przekonał, że USA nadal będą miały znaczącą obecność konwencjonalną w Europie.
– W najbliższych latach zobaczycie, że Europejczycy krok po kroku będą przejmować większą odpowiedzialność za obronę konwencjonalną. To jest to, co nazywam NATO 3.0 – Europa będzie się angażować mocniej, ale USA pozostaną głęboko zaangażowane zarówno w komponent nuklearny, jak i konwencjonalny – mówił.
Mark Rutte odnosił się też do kontrowersji, jakie wywołał swoimi słowami we Włoszech, mówiąc we wtorkowym wywiadzie o tym, że z baz we Włoszech wyruszyło 500 lotów wspierających wojnę USA z Iranem.
– Może dlatego, że słyszeliście włoską reakcję na te słowa, nie będę zbytnio wdawał się w szczegóły dotyczące jednego kraju. Ale pełny obraz jest taki, że z Europy, oczywiście, wliczając Włochy, wyruszyło 4000 do 5000 lotów. I to nie jest NATO. To są umowy dwustronne między Stanami Zjednoczonymi a poszczególnymi państwami na całym świecie – mówił Rutte. – To pokazuje, że Europa jest jedną wielką platformą projekcji siły Stanów Zjednoczonych – zaznaczył.


