Katowice wzbogacone przewodnikiem IPN po mieście

Z okazji 160. rocznicy uzyskania przez Katowice praw miejskich IPN wydał historyczno-edukacyjny przewodnik po tym mieście. Opisuje on 19 miejsc, osadzając je w okresie powstań śląskich i plebiscytu.
Bogate kompendium wiedzy o tym, co wydarzyło się przed stu laty na terenie miasta
Książka autorstwa Aleksandry Korol-Chudy nosi tytuł: „Katowice w centrum powstań śląskich i plebiscytu 1919-1922. Przewodnik historyczno-edukacyjny”. To kolejna pozycja z serii edukacyjnych broszur wydawanych przez Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej IPN w Katowicach, które w przystępny sposób przybliżają wybrane tematy z historii regionalnej.
Najnowsza publikacja ukazuje śródmieście Katowic, przedstawia najważniejsze fakty z okresu powstań śląskich i plebiscytu, a następnie włączenia części Śląska do Polski, osadzając je w topografii współczesnego miasta. – Dzięki bardzo bogatej warstwie ikonograficznej oraz wielu nowym ustaleniom, opartym na przeprowadzonych kwerendach źródłowych w archiwach, bibliotekach czy prasie, jest to bogate kompendium wiedzy o tym, co wydarzyło się przed stu laty na terenie miasta – opisywała Korol-Chudy.
Jak zaznaczają przedstawiciele IPN, książka wykorzystuje mniej lub bardziej znane ciekawostki historyczne, może więc być alternatywnym przewodnikiem po mieście, który można wykorzystać zarówno w czasie spacerów, jak i w nauce historii.
Katowice znalazły się w graniach Polski dzięki III powstaniu śląskiemu
.W latach 1919-22 decydowała się sprawa przynależności państwowej Górnego Śląska, należącego wcześniej do państwa niemieckiego. Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. wzmogło działający tam polski ruch narodowy, zwalczany przez niemiecką administrację i wojsko. Walka o wpływy narodowe skutkowała m.in. trzema powstaniami śląskimi w latach 1919-21.
Zorganizowany w celu wyznaczenia nowych granic plebiscyt na Śląsku odbył się 20 marca 1921 r. W głosowaniu dopuszczono udział osób, które wcześniej wyemigrowały ze Śląska. Głosujący za przynależnością do Polski okazali się mniejszością i stanowili 40,3 proc.
Komisja Plebiscytowa zdecydowała o przyznaniu prawie całego obszaru Niemcom. Jednak po III powstaniu śląskim zdecydowano o korzystniejszym dla Polski podziale Górnego Śląska. Z obszaru plebiscytowego do Polski przyłączono 29 proc. obszaru i 46 proc. ludności. W Polsce znalazły się m.in. Katowice, Świętochłowice, Królewska Huta (obecny Chorzów), Rybnik, Lubliniec, Tarnowskie Góry i Pszczyna.
Powstania śląskie – insurekcje inne niż wszystkie
.Jak to się stało, że na terenie, który formalną łączność z polską państwowością utracił w średniowieczu, możliwe było zorganizowanie u progu odrodzonej Rzeczypospolitej trzech powstań rok po roku – pyta prof. Maciej FIC.
„Pocałujcie nas w nos, my do Polski idziemy”,
czyli o Górnym Śląsku sprzed wieku
Dla wielu mieszkańców Polski interesujących się historią XX w. powstania śląskie (dodajmy od razu – i górnośląska kampania plebiscytowa) wydają się czymś niecodziennym i wyjątkowym, nawet w skali narodu, który nad pracę organiczną często przedkładał zrywy zbrojne. Jak to się stało, że na terenie, który formalną łączność z polską państwowością utracił w średniowieczu, możliwe było zorganizowanie u progu odrodzonej Rzeczypospolitej trzech powstań rok po roku? Co spowodowało, że kilkadziesiąt tysięcy osób podjęło działania, które jeden z kolegów Stefana Dei – powstańca – w czasie spotkania z grupą niemieckich członków tzw. APo (mieszanej polsko-niemieckiej policji plebiscytowej, powołanej po II powstaniu śląskim) określił następująco: „Germany, szwaby, pocałujcie nas w nos, my do Polski idziemy”.
Oczywiście zrywy powstańcze musiały z czegoś wynikać. Z pewnością u ich podstaw leżała sytuacja społeczno-polityczna w regionie. Mocno upraszczając, można powiedzieć, że Górny Śląsk zamieszkiwali propolsko nastawieni, gorzej wykształceni, posługujący się jako rodzimym językiem polskim (oczywiście najczęściej w formie gwary) katolicy oraz lepiej sytuowani i proniemieccy, wykształceni niemieckojęzyczni ewangelicy. Ci drudzy mieli przy tym praktycznie wyłączność na pełnienie wyższych stanowisk w administracji państwowej i samorządowej: sądach, urzędach różnego typu, policji, kolei, poczcie, szkolnictwie, samorządzie komunalnym, instytucjach ubezpieczeniowych; w rękach niemieckich znajdował się także przemysł górnośląski. Poczucie niesprawiedliwego traktowania przez reprezentantów niemieckiej administracji różnej proweniencji było częste – z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że dla wielu uczestników zrywów stanowiło ważny motyw udziału w walce.
Bez wątpienia ważnym impulsem do aktywizacji propolsko nastawionych Górnoślązaków był zainicjowany w XIX w. proces „budzenia polskości”, m.in. dzięki aktywności ks. Józefa Szafranka, ks. Norberta Bonczyka, Karola Miarki, ks. Pawła Pośpiecha, ks. Jana Alojzego Ficka czy ks. Ludwika Markiefki. Nie jest przypadkiem, że wśród „budzicieli” dominowali reprezentanci duchowieństwa, dla propolskich Górnoślązaków ta droga stanowiła główną i najczęstszą możliwość awansu społecznego. Ich z kolei aktywność przekładała się na rosnącą liczbę mieszkańców, którzy coraz bardziej świadomie identyfikowali się z polskością.
Z czasem propolsko nastawieni mieszkańcy zaczęli się skupiać w ramach ruchów społecznych. Za najistotniejsze organizacje tego typu u progu XX w. uznać można Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” oraz stowarzyszenie patriotyczno-religijne „Eleusis”. Górnośląska organizacja „Sokoła” powołana została do życia na przełomie wieków, górnośląskie koła elsów (tak nazywano działaczy „Eleusis”) swoją działalność rozpoczęły w rok od założenia ruchu, to jest od roku 1903. Choć obydwa podmioty głosiły różne hasła i stawiały sobie inne oficjalne cele („Sokół” pielęgnowanie sportu i kultury fizycznej, „Eleusis” odnowę moralną), terenowe organizacje (gniazda) sokole i koła elsów w praktyce przygotowywały kadry działaczy polskiego ruchu narodowego i prowadziły wyraźnie propolską działalność. Przełom wieków XIX i XX przyniósł wreszcie pierwsze sukcesy polityczne osób, które jednoznacznie identyfikowane były jako propolsko nastawieni Górnoślązacy – najlepszym przykładem pozostaje Wojciech Korfanty, który w 1903 r. został posłem do Reichstagu.
Powstania śląskie były odmienne od polskich powstań narodowych, ale różniły się także istotnie między sobą. Pierwsze było krótkim (16–24 VIII 1919 r.), spontanicznym (formalne dowództwo objął Alfons Zgrzebniok) i nieznacznym (liczebnie i terytorialnie) zrywem przeciwko niemieckiej administracji publicznej oraz niemieckim właścicielom zakładów przemysłowych. Oddziały powstańcze były źle uzbrojone i działały w małych odseparowanych od siebie grupkach, tocząc walkę przeciwko liczniejszym oddziałom regularnej armii niemieckiej (tzw. Grenzschutz – niemiecka Służba Graniczna, w praktyce regularne wojska 117. Dywizji Piechoty). Mimo lokalnych sukcesów powstańców zryw szybko i skutecznie został przez stronę niemiecką zdławiony.
Drugie powstanie rozegrało się w zmienionych realiach. Od początku 1920 r. na obszarze plebiscytowym stacjonowały już tzw. wojska rozjemcze (początkowo siły francusko-włoskie, wsparte następnie przez wojska brytyjskie). Sporny teren opuściły siły Grenzschutzu, po stronie niemieckiej pozostała policja bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – tzw. SiPo) i bojówki, którym strona polska przeciwstawiała formacje Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Samo powstanie toczyło się podobnie krótko jak pierwsze (od 19 do 25 VIII 1920 r.), było jednak ze strony polskiej znacznie lepiej zaplanowane i zrealizowane, od początku jasno sprecyzowano w nim szczegółowy, możliwy do osiągnięcia cel (likwidację niemieckiej policji) oraz ograniczono zasięg walk. Dzięki zakonspirowaniu i dobremu opracowaniu planu operacyjnego powstańcy mogli skutecznie poprowadzić swoje działania. Dodatkowo precyzyjnie określony był wymiar symboliczny tego wydarzenia – miało być ono demonstracją siły i determinacji polskich Górnoślązaków. Oddziały powstańcze w ciągu kilku dni opanowały większość górnośląskiego obszaru przemysłowego. Działania powstańcze zakończyły się po decyzji rządzących na obszarze plebiscytowym aliantów (Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej) o rozwiązaniu SiPo.
Wreszcie trzecie powstanie z 1921 r., które wybuchło, ponieważ projektowana po plebiscycie górnośląskim przez aliantów granica na Górnym Śląsku była przez stronę polską oceniana jako niekorzystna, gdyż nie uwzględniała rzeczywistych proporcji wyników plebiscytu (59,4 proc. za pozostaniem w granicach Niemiec, 40,3 proc. za włączeniem do Polski). Dobrze oddaje nastroje propolskich Górnoślązaków fragment wspomnień jednego z powstańców, Karola Lubosa, który napisał o „krzywdzącej propozycji Komisji Alianckiej przyznającej Polsce zaledwie skrawki ziemi śląskiej” i wynikającej z tego dla wielu propolskich Górnoślązaków groźbie „dalszej niewoli niemieckiej”.
Trzecie powstanie śląskie (od 2/3 V do 5 VII 1921 r.) miało precyzyjnie zaplanowany cel (mniej militarny), który udało się osiągnąć z dużą pomocą władz polskich i Polaków z RP. W trzecim powstaniu powstańcy użyli ciężkiego sprzętu, niedostępnego wcześniej, sama kampania wojskowa bliższa była regularnym działaniom wojennym, najbardziej znaczące bitwy tego powstania (pod Kędzierzynem czy Górą Świętej Anny) niewiele tylko ustępowały analogicznym walkom na froncie wschodnim w okresie Wielkiej Wojny. Z drugiej jednak strony – co odnotował jeden z działaczy plebiscytowych Ignacy Nowak: „warunki, w jakich odbywały się walki powstańcze, były całkowicie odmienne od »normalnych« warunków wojennych. Wojna toczy się na terenie kraju własnego lub nieprzyjacielskiego. Zależnie od sytuacji można przedsięwziąć takie czy inne środki zaradcze – do wysiedlenia ludności włącznie. Tutaj zaś mieliśmy w każdym mieście, każdej wiosce i Polaków, i Niemców, którzy poruszali się swobodnie, wykonując swe codzienne zajęcia. Rodziły się dzieci, chorowali i umierali ludzie. W razie choroby trzeba było jechać do lekarza do miasteczka, umarli musieli być pogrzebani. W niedziele i święta chodziła ludność do sąsiednich wsi do kościoła. Dla tych to przyczyn i racji front nie stanowił linii odgradzającej jednych od drugich, a przechodzenie ludności z jednej strony na drugą było na porządku dziennym”.
Co najważniejsze – zademonstrowanie przez stronę polską sprzeciwu okazało się skuteczne – po zakończeniu trzeciego powstania i kilkumiesięcznych pracach decyzją aliantów do RP włączono około 1/3 spornego terenu, na którym znajdowała się większość górnośląskich kopalń i hut. Wśród powstańców warto wymienić m.in. oficjalnego dowódcę pierwszego i drugiego powstania Alfonsa Zgrzebnioka oraz polskiego komisarza plebiscytowego i dyktatora trzeciego powstania Wojciecha Korfantego. Można też przypomnieć, że w powstaniach śląskich wzięły udział także kobiety (z bronią w ręku walczyły Marta Dworowa i Anna Sarnowska) i księża (warto wspomnieć przede wszystkim ks. Jana Brandysa).
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-maciej-fic-powstania-slaskie-insurekcje-inne-niz-wszystkie-25-08/
PAP/MB



