Polski kibic wybiera ekran i zagraniczny klub. Co zmieniło się w dekadę?

Za kibiców sportowych uważa się 37 proc. dorosłych Polaków, lecz na meczu lub innych zawodach było od początku 2026 r. 23 proc. Najnowsze badanie CBOS pokazuje, że piłka nożna pozostaje bezkonkurencyjna, udział kobiet wśród kibiców wzrósł w dekadę z 21 proc. do 31 proc., a identyfikacja z klubami zagranicznymi zwiększyła się wśród fanów futbolu z 9 proc. do 19 proc.
37 proc. Polaków uważa się za kibiców. Na zawody sportowe wybrało się 23 proc.
Z badania CBOS „Polscy kibice” wyłania się obraz społeczeństwa, w którym sport nadal tworzy ważną część zbiorowej wyobraźni, lecz identyfikacja kibicowska nie musi prowadzić na stadion. W lipcu 2026 r. 37 proc. dorosłych Polaków deklarowało, że uważa się za kibiców sportowych, podczas gdy obecność na jakimkolwiek meczu lub zawodach od początku roku potwierdziło 23 proc. respondentów. Różnica wynosi 14 punktów procentowych, a więc grupa deklarujących kibicowską tożsamość jest o około 61 proc. większa od grupy osób, które pojawiły się w tym roku na arenie sportowej.
Nie oznacza to, że polska publiczność sportowa jest przypadkowa. Spośród wszystkich badanych 5 proc. było na zawodach wiele razy, 13 proc. kilka razy, 5 proc. tylko raz, a 77 proc. ani razu. Oznacza to, że około 78 proc. osób, które w ogóle wybrały się w tym roku na wydarzenie sportowe, zrobiło to więcej niż raz, choć jest to wartość obliczona z zaokrąglonych danych 18 proc. do 23 proc. Kibicowanie jest więc masową deklaracją, natomiast uczestnictwo na żywo ma mniejszy zasięg, ale w swojej grupie jest w większości regularne.
Kto chodzi na stadiony i hale sportowe?
Największą różnicę w uczestnictwie na żywo CBOS odnotował między kobietami i mężczyznami. Na meczu lub innych zawodach było w 2026 r. 32 proc. mężczyzn i 14 proc. kobiet, co daje różnicę 18 punktów procentowych; udział mężczyzn był zatem około 2,3 razy większy. Wśród mężczyzn 7 proc. deklarowało wiele wizyt, 19 proc. kilka, a 6 proc. jedną, podczas gdy wśród kobiet odpowiednie wyniki wyniosły 3 proc., 7 proc. i 4 proc.
Jeszcze silniejsze zróżnicowanie widać między grupami wieku. Co najmniej jedno wydarzenie sportowe odwiedziło 37 proc. osób w wieku 35–44 lata, ale tylko 12 proc. badanych mających 65 lat lub więcej. Różnica wynosi 25 punktów procentowych, a odsetek w grupie 35–44 lata jest ponad trzykrotnie wyższy niż wśród seniorów. Dane nie pozwalają rozstrzygnąć, czy decydują o tym ceny biletów, stan zdrowia, dostępność obiektów czy oferta sportowa, lecz precyzyjnie wskazują grupy, między którymi występuje największa luka.
Piłka nożna pozostaje sportem bezkonkurencyjnym
Futbol dominuje zarówno w deklaracjach kibicowania, jak i w obecności na żywo. Mecze piłkarskie oglądało z trybun w 2026 r. 15 proc. wszystkich dorosłych, podczas gdy siatkówkę wskazało 4 proc., żużel 3 proc., a tenis, koszykówkę i hokej na lodzie po 2 proc. Skoki narciarskie, piłka ręczna, MMA i boks osiągnęły po 1 proc., natomiast każda z pozostałych dyscyplin pozostała poniżej tego poziomu.
Regularnie piłkę nożną śledzi 23 proc. ogółu dorosłych, siatkówkę 18 proc., tenis 12 proc., a skoki narciarskie 11 proc. Oznacza to, że futbol przyciąga o 5 punktów procentowych więcej regularnych kibiców niż siatkówka, o 11 punktów więcej niż tenis i o 12 punktów więcej niż skoki. Ponieważ za kibiców sportowych uważa się 37 proc. badanych, osoby regularnie śledzące piłkę nożną odpowiadają liczebnie około 62 proc. całej deklarowanej populacji kibicowskiej, choć jedna osoba mogła wskazać więcej niż jedną dyscyplinę.
Także w futbolu utrzymuje się wyraźna różnica płci pod względem obecności na stadionie. Mecz piłkarski oglądało na żywo 21 proc. mężczyzn i 9 proc. kobiet, a więc różnica wyniosła 12 punktów procentowych, zaś wynik mężczyzn był około 2,3 razy wyższy. Zarazem CBOS podkreśla, że piłka nożna pozostaje najpopularniejszą dyscypliną wśród obu płci, we wszystkich grupach wielkości miejscowości oraz niezależnie od poziomu wykształcenia.
Kobiet kibiców przybywa, mężczyzn ubywa
Ogólny odsetek osób uważających się za kibiców sportowych wynosi 37 proc. i jest identyczny z wynikiem z 2016 r. Za stabilną wartością kryje się jednak duża zmiana struktury: wśród kobiet wskaźnik wzrósł z 21 proc. do 31 proc., czyli o 10 punktów procentowych i około 48 proc. w ujęciu względnym. Wśród mężczyzn spadł natomiast z 54 proc. do 43 proc., a więc o 11 punktów i około 20 proc. w ujęciu względnym.
Dziesięć lat temu różnica między mężczyznami i kobietami wynosiła 33 punkty procentowe, obecnie jest to 12 punktów. Luka zmniejszyła się zatem o 21 punktów, czyli o blisko 64 proc., choć nie zniknęła. Nie można przy tym powiedzieć, że polskie kibicowanie po prostu się feminizuje, ponieważ równolegle spada odsetek kibiców wśród mężczyzn, a oba ruchy wzajemnie się równoważą w wyniku ogólnym.
Porównanie dekady wymaga jednak metodologicznej ostrożności. Badanie z 2026 r. przeprowadzono w panelu internetowym metodą CAWI na reprezentatywnej próbie 800 dorosłych w dniach 7–9 lipca, natomiast w 2016 r. wykorzystano wywiady bezpośrednie CAPI na losowej próbie 1002 osób w dniach 2–9 czerwca. CBOS sam zestawia oba pomiary, ale część różnicy może wynikać z odmiennego sposobu zadawania pytań, innej próby oraz kontekstu sportowego obu terminów.
Klub lokalny trwa, klub zagraniczny zyskuje
Najbardziej czytelna zmiana dotyczy klubowej identyfikacji kibiców piłkarskich. Z klubem ze swojego miasta lub regionu utożsamia się 32 proc. fanów futbolu, dokładnie tyle samo co w 2016 r.; odpowiada to 7 proc. wszystkich dorosłych Polaków. Lokalność zachowuje więc swój zasięg, choć nie rośnie.
Słabnie za to przywiązanie do polskich klubów spoza miejsca zamieszkania. W 2016 r. wskazywało je 27 proc. kibiców piłkarskich, a w 2026 r. 15 proc., co oznacza spadek o 12 punktów procentowych i około 44 proc. wartości początkowej. Łączny udział kibiców identyfikujących się z klubami rodzimymi obniżył się wśród fanów futbolu z 59 proc. do 47 proc., czyli o 12 punktów, a wśród wszystkich dorosłych z 15 proc. do 11 proc.
W przeciwnym kierunku przesunęły się kluby zagraniczne. W ciągu dekady udział kibiców futbolu identyfikujących się przede wszystkim z zespołem spoza Polski wzrósł z 9 proc. do 19 proc., a więc o 10 punktów procentowych i ponad dwukrotnie w ujęciu względnym. W całej dorosłej populacji udział tej grupy zwiększył się z 2 proc. do 4 proc.; nadal jest ona mniejsza od 7 proc. związanych z klubem lokalnym, lecz jej dynamika jest nieporównanie większa.
Dane sugerują zatem nie zanik lokalnego kibicowania, lecz globalizację kibicowania na odległość. Kluby ze swojego miasta zachowują 32 proc. wskazań wśród fanów futbolu, podczas gdy polskie zespoły spoza regionu tracą 12 punktów, a zagraniczne zyskują 10 punktów. To właśnie w tym segmencie transmisje, platformy cyfrowe, Liga Mistrzów i globalne marki piłkarskie mogą najmocniej zmieniać mapę lojalności, choć sam sondaż nie bada przyczyn tego przesunięcia.
Nie istnieje jeden model polskiego kibica
Wśród 119 fanów futbolu identyfikujących się z jakimś klubem 35 proc. deklaruje emocjonalny związek z zespołem i uznaje go za ważną część życia prywatnego. Niewiele mniej, 31 proc., regularnie śledzi wyniki bez emocjonalnego przywiązania, a 15 proc. czuje więź z klubem, choć nie obserwuje jego wyników systematycznie. Dla 17 proc. sport jest wyłącznie rozrywką, około 0,5 proc. nie jest emocjonalnie związane i nie śledzi wyników, a 1 proc. odmówiło odpowiedzi.
Profil zależy od rodzaju klubu, ale wnioski należy traktować jako hipotezę, ponieważ poszczególne grupy są niewielkie. Wśród fanów klubów lokalnych 44 proc. stanowią kibice emocjonalnie związani i regularnie śledzący wyniki, wśród sympatyków klubów zagranicznych najwięcej jest osób zainteresowanych rezultatami bez więzi emocjonalnej, bo 46 proc. Wśród kibiców polskich zespołów spoza regionu dominuje natomiast grupa związana emocjonalnie, ale nieśledząca wyników regularnie, która osiąga 42 proc.
Te liczby dobrze korespondują z rozróżnieniem zaproponowanym przez politologa Rafała Chwedoruka w rozmowie opublikowanej na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Autor odróżnia masową grupę widzów i konsumentów widowiska od znacznie mniejszych środowisk ultrasów oraz grup kojarzonych z przemocą, podkreślając przy tym terytorialny charakter futbolu i znaczenie stadionu jako „widzialnej wspólnoty”. To wartościowy kontekst, ponieważ publiczny obraz kibiców bywa kształtowany przez najbardziej widoczną mniejszość, podczas gdy sondaż CBOS mierzy znacznie szerszą identyfikację społeczną.
Najbardziej zaangażowani także zaczynają od ekranu
Osobną grupę stanowi 42 najbardziej zagorzałych kibiców, dla których klub jest ważną częścią życia prywatnego. W tej niewielkiej podpróbie 90 proc. ogląda transmisje samodzielnie lub z domownikami, 70 proc. chodzi na mecze na własnym stadionie, a 19 proc. uczestniczy w spotkaniach wyjazdowych. Nawet wśród najbardziej związanych z klubem podstawową praktyką pozostaje więc transmisja, choć siedmiu na dziesięciu łączy ją z obecnością na domowych meczach.
Warto zachować proporcje w interpretacji, ponieważ przy N = 42 jedna odpowiedź odpowiada około 2,4 punktu procentowego. Wynik 90 proc. jest bardzo wyraźny, lecz różnice między rzadszymi formami zaangażowania mogą łatwo zmieniać się o kilka punktów przy pojedynczych wskazaniach. Sondaż pozwala więc dobrze opisać kierunek, ale nie powinien służyć do precyzyjnego szacowania liczebności ultrasów, uczestników grup kibicowskich czy fanów wyjazdowych w całym kraju.
Polskie kibicowanie nie znika, lecz zmienia swój środek ciężkości
Najważniejszy wniosek z badania nie brzmi, że Polacy odwracają się od sportu. Odsetek deklarowanych kibiców pozostaje na poziomie 37 proc., piłkę nożną regularnie śledzi 23 proc. dorosłych, a na jakimś wydarzeniu sportowym było w 2026 r. 23 proc. badanych. Zmienia się natomiast sposób uczestnictwa: kibiców jest więcej niż widzów na arenach, rośnie udział kobiet, a w piłce klubowej coraz większą część uwagi zdobywają marki zagraniczne.
Jednocześnie lokalny klub nie traci swojej pozycji, utrzymując 32 proc. wskazań wśród kibiców futbolu i 7 proc. w całej dorosłej populacji. To ważne rozróżnienie, ponieważ globalizacja nie wypiera lokalności wprost, lecz przede wszystkim przejmuje tych, którzy i tak kibicują poza miejscem zamieszkania. Polski kibic 2026 r. może więc należeć do wspólnoty stadionu, ale równie często uczestniczy w sporcie przez transmisję, aplikację i codzienny obieg informacji.
Sebastian Nizio




