Kiedy wybory na Ukrainie? Jest stanowisko Wołodymyra Zełenskiego

Stany Zjednoczone mogą zapewnić bezpieczeństwo przeprowadzenia wyborów w Ukrainie i jeśli podnoszą tę sprawę, to wiedzą, jak tego dokonać – oświadczył w dniu 20 grudnia ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski.
Kiedy wybory na Ukrainie?
.„Bezpieczeństwo – rozmawialiśmy już o tym z amerykańskimi partnerami, oni poruszali tę kwestię. Myślę, że skoro ją podnoszą, to znaczy, że wiedzą, jak pomóc nam zapewnić bezpieczne wybory – to przede wszystkim może być zawieszenie broni albo zakończenie już wojny, albo przynajmniej zawieszenie broni na czas wyborów” – powiedział Wołodymyr Zełenski na wspólnej konferencji prasowej z premierem Portugalii Luisem Montenegro.
Prezydent, którego cytuje agencja Interfax-Ukraina, podkreślił również, jak ważne jest zapewnienie możliwości głosowania żołnierzom, którzy walczą na froncie. Jak zauważył, istotne jest także zapewnienie możliwości głosowania Ukraińcom, którzy znajdują się za granicą.
Pokój jest lepszy niż wojna, ale nie za wszelką cenę
.„W każdym razie obywatele Ukrainy – a wierzę, że sytuacja bezpieczeństwa będzie sprzyjała wyborom – muszą mieć zapewnione bezpieczeństwo ich przeprowadzenia. I myślę, że część Ukraińców z zagranicy przyjedzie na nie do Ukrainy” – powiedział Wołodymyr Zełenski. Odniósł się także do negocjacji o zakończeniu wojny Rosji przeciwko Ukrainie, mówiąc, że porozumienia w tej sprawie są ważne nie na papierze, z wtedy, gdy są realizowane.
„Pokój jest lepszy niż wojna, ale nie za wszelką cenę, bo my już zapłaciliśmy wysoką cenę. Dla nas ważny jest pokój sprawiedliwy, trwały, taki, którego nie da się naruszyć kolejnym życzeniem Putina albo kolejnego Putina. Bardzo ważne są do tego silne gwarancje bezpieczeństwa, aby uniemożliwić nawet samą myśl i fizyczną możliwość przyjścia do nas z agresją. To nie może być po prostu porozumienie – dobre, złe – pytanie: dla kogo dobre, dla kogo złe?” – pytał prezydent Wołodymyr Zełenski.
Ewoluujące stanowisko Donalda Trumpa wobec Rosji i Ukrainy
.Gdy amerykański prezydent przyjął bardziej zdecydowane stanowisko wobec Rosji, zaostrzyło się również stanowisko jego elektoratu – pisze Melinda HARING.
Czy w tym szaleństwie jest metoda? Niektórzy zwolennicy Donalda Trumpa uparcie twierdzą, że jego polityka zagraniczna spod znaku „America First” to wzór klarowności: zmusić sojuszników do większych wydatków wojskowych, stawiać na transakcyjność i przede wszystkim dopilnować, by to prezydent USA zbierał laury za wszelkie porozumienia pokojowe. Tak przynajmniej brzmi teoria. Rzeczywistość, jak pokazuje zmienna postawa Donalda Trumpa wobec Ukrainy, wygląda zupełnie inaczej.
W kampanii 2024 roku Donald Trump przyprawił Polskę o ból głowy: wychwalał strategiczny geniusz Władimira Putina i obiecywał zakończyć wojnę w Ukrainie w 24 godziny po objęciu urzędu. Każdy, kto śledził sytuację Ukrainy jeszcze przed wojną – albo po prostu pochodzi z Europy Wschodniej – wiedział, że to bzdura i że Donald Trump wkrótce dostanie tę samą bolesną nauczkę co jego poprzednicy. Moskwy nie da się oczarować, przekonać ani uwieść osobistą dyplomacją. Moskwa rozumie tylko język siły.
Prezydent Donald Trump próbował zrealizować swoje szumne obietnice. Przez sześć miesięcy proponował rosyjskiemu przywódcy podjęcie negocjacji, lecz ten tylko szczerzył zęby. Pół roku uprzejmych, lecz jałowych telefonicznych pogadanek z Moskwą i równie bezowocnej dyplomacji wysłannika Steve’a Witkoffa nie przyniosło nic poza kilkoma wymijającymi odpowiedziami. Dopiero po wysłuchaniu godzinnego wykładu Putina w Anchorage o „należnym miejscu” Rosji w świecie prezydent Donald Trump zrozumiał, że został wykiwany.
Od tamtego feralnego sierpniowego spotkania przyjął wobec Moskwy mniej wyrozumiałą postawę. Spotkanie w Budapeszcie zostało odroczone. Biały Dom wreszcie wdrożył szerzej zakrojone sankcje. Trump oświadczył również, że Ukraina może odzyskać ziemie okupowane przez Moskwę od 2022 roku, choć później zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek to powiedział. Rozważał również pomysł przekazania Ukrainie pocisków Tomahawk w nadziei, że zmusi tym rosyjskiego prezydenta do rozmów.
Wysłanie Ukrainie odpowiedniej liczby rakiet dalekiego zasięgu zakończyłoby tę wojnę. Wszyscy ukraińscy dowódcy brygad i emerytowani generałowie amerykańscy, z którymi rozmawiałam, twierdzą, że kilkaset takich rakiet pogrzebałoby putinowską fantazję o podboju Ukrainy. Kijów zna położenie najważniejszych rosyjskich celów: centrów dowodzenia, składów amunicji i rafinerii. Jeden z ukraińskich dowódców, którego spotkałam w maju w Odessie, powiedział wprost, że dwieście rakiet dalekiego zasięgu zakończyłoby tę wojnę.
A potem Donald Trump nagle się wycofał i ogłosił, że wcale nie brał na serio pomysłu przekazania Tomahawków. Kilka dni temu znów zrobiło się o nim głośno – tym razem twierdził, że wcale nie sprzeciwia się przekazaniu Ukrainie tych pocisków.
.Na razie nie sposób powiedzieć, jaką decyzję ostatecznie podejmie, ale jedno widać wyraźnie: Donald Trump zrozumiał, że Putin nie jest wiarygodny. A dodatkowo pierwsza dama uważnie śledzi przebieg wojny i regularnie przypomina mężowi, jak wiele jest do stracenia.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/melinda-haring-kiedy-koncza-sie-iluzje-ewoluujace-stanowisko-donalda-trumpa-wobec-rosji-i-ukrainy/
PAP/Jarosław Junko/MJ





