Kim był Franciszek Duszeńko, jeden z czołowych przedstawicieli polskiej szkoły monumentalnej

Franciszek Duszeńko (1925-2008) był polskim rzeźbiarzem oraz profesorem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku oraz współautorem pomników Ofiar Obozu Zagłady w Treblince oraz Obrońców Wybrzeża na Westerplatte. Na budynku przy ul. Chlebnickiej 11/12 w Gdańsku w dniu 17 grudnia odsłonięto tablicę pamiątkową upamiętniającą tego artystę.
Kim był Franciszek Duszeńko?
.Franciszek Duszeńko (1925–2008) był rzeźbiarzem, pedagogiem oraz przedstawicielem polskiej szkoły sztuki monumentalnej. W latach 1941–1944 studiował w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych we Lwowie w pracowni prof. Mariana Wnuka. Podczas II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej, działając pod pseudonimem „Gustaw”. W 1944 roku został aresztowany i uwięziony w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych: Gross-Rosen, Oranienburg i Sachsenhausen.
Po wojnie wrócił do Polski i kontynuował naukę w Państwowej Szkole Przemysłu Artystycznego w Łodzi, a następnie od 1946 roku w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych w Gdańsku (z siedzibą w Sopocie), gdzie ponownie studiował pod kierunkiem prof. Mariana Wnuka. W listopadzie 1949 roku uzyskał na Wydziale Rzeźby absolutorium w specjalności rzeźba architektoniczna, a w maju 1952 roku otrzymał dyplom artysty rzeźbiarza na podstawie uchwały Senatu, który zwolnił go z obowiązku wykonania pracy dyplomowej.
Czołowy przedstawiciel polskiej szkoły monumentalnej
.Od 1950 roku był zawodowo związany z macierzystą uczelnią, gdzie stopniowo awansował na kolejne szczeble kariery akademickiej – od asystenta w Studium Rzeźby dla Wydziału Architektury aż do profesora zwyczajnego. W latach 1960–1964 pełnił funkcję dziekana Wydziału Rzeźby, a w latach 1981–1987 sprawował urząd rektora uczelni, wybrany w demokratycznych wyborach. Po zakończeniu dwóch kadencji kierował Katedrą Rzeźby i Rysunku oraz Pracownią Dyplomującą. Mimo przejścia na emeryturę w 1995 roku kontynuował pracę akademicką do 2001 roku.
Do historii przeszły dwie nadzwyczajne realizacje pomnikowe prof. Duszeńki: pomnik Ofiar Obozu Zagłady w Treblince z 1964 roku, wykonany razem z Adamem Hauptem, oraz pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte w Gdańsku z 1966 roku, wykonany razem z Adamem Hauptem i Henrykiem Kitowskim. Duszeńko zmarł 11 kwietnia 2008 roku. Pracownia, w której tworzył przy ul. Chlebnickiej w Gdańsku, już nie istnieje. Spuścizna po artyście została przekazana gdańskiej ASP w 2013 r. przez jego żonę, malarkę Urszulę Ruhnke-Duszeńko.
Uczelnia zdigitalizowała i umieściła w Internecie 1500 rysunków prezentujących projekty pomników i inne dokonania rzeźbiarskie artysty. Oprócz rysunków uczelnia, w ramach projektu pn. „Digitalizacja i ewidencja spuścizny po artyście rzeźbiarzu Franciszku Duszeńce przechowywanej w Bibliotece ASP w Gdańsku”, zeskanowała i zapisała w formie cyfrowej także 520 fotografii dokumentujących dorobek rzeźbiarski artysty.
Setna rocznica urodzin wybitnego rzeźbiarza
.Jestem wzruszony, że możemy uczestniczyć w upamiętnieniu profesora Franciszka Duszeńki w tym miejscu, w którym tworzył przez wiele lat, postaci tak znaczącej dla Gdańska, a jednocześnie niezbyt dobrze znanej mieszkańcom tego miasta – powiedział w trakcie uroczystości prof. Robert Kaja z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, który był uczniem Franciszka Duszeńka. Dodał, że ma nadzieję, iż to się zmieni dzięki wielu wydarzeniom artystycznym i działaniom takim jak umieszczenie pamiątkowej tablicy.
Przypomniał, że w tym roku przypada 100-lecie urodzin artysty, a decyzją Sejmu RP rok 2025 ustanowiono Rokiem Franciszka Duszeńki. W trakcie przemówienia prof. Kaja przypomniał postać rzeźbiarza, jego aresztowanie i uwięzienie w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych, a także najsłynniejsze prace: pomnik Ofiar Obozu Zagłady w Treblince z 1964 roku, wykonany razem z Adamem Hauptem, oraz pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte w Gdańsku z 1966 roku, wykonany razem z Adamem Hauptem i Henrykiem Kitowskim.
Z wnioskiem o upamiętnienie profesora zwrócili się do miasta przedstawiciele Wspólnoty Mieszkaniowej przy ul. Chlebnickiej 11/12. Biuro prasowe gdańskiego magistratu podało, że w tym roku jego imię nadano parkowi w Gdańsku. Twórczość artysty została także upamiętniona wydarzeniami artystycznymi, m.in. prawykonaniem dedykowanej mu kompozycji „Viderunt” na carillonie Ratusza Głównego Miasta oraz wystawą zbiorową „Formowanie Pamięci – Przestrzeń Rozdarcia | Franciszek Duszeńko – uczennice i uczniowie”, organizowaną przez Gdańską Galerię Miejską we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Lot anioła i archeologia estetyki
.Był jednym z najwybitniejszych artystów przełomu XX i XXI wieku. Przywrócił światu powab klasycznego piękna. Inspirował się antykiem: tekstami greckich poetów i okruchami rzeźb. Jego sztukę charakteryzują oniryczny wdzięk i poetyka fragmentu – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Lot anioła i archeologia estetyki. Wspomnienie Igora Mitoraja„.
„Podczas odsłonięcia fontanny zrobiłem krok w tył i wpadłem do niej z wysoka. Miałem uczucie spadającego Ikara. Poza kontuzją nic mi się nie stało. Uratował mnie chyba Anioł Stróż”. Opisane wydarzenie, przywołane w rozmowie Mitoraja z Costanzo Costantinim i zawarte w wywiadzie rzece pt. Blask kamienia, miało miejsce w Rzymie w 2003 roku na Piazza Monte Grappa, nieopodal Galerii Sztuki Nowoczesnej. Wspomniana przez artystę fontanna, o wysokości sześciu metrów, ma formę ogromnej twarzy ukazanej w poetyce antykizującego fragmentu – jednego z głównych znaków rozpoznawczych jego twórczości. Innym symbolem jego sztuki są skrzydła, niezwykle często bowiem pojawiają się w niej Eros, Ikaria i Ikar. Syn Dedala jawi się to jako bezskrzydły, to uskrzydlony, ale zwykle, gdy w „skrzydła obleczony”, nie ma już możliwości szybowania ku wolności – spada lub leży zdruzgotany. Ale do sztuki Mitoraja zawitały również anioły, zwłaszcza archanioł Gabriel – anioł Zwiastowania i zapewne również wspomniany w cytowanej wypowiedzi artysty Anioł Stróż. Od tych skrzydlatych istot – mitologicznych i chrześcijańskich – wzięła nazwę ostatnia jego wystawa; miała miejsce w słynnym zespole katedralnym w Pizie. Ten niezwykle bogaty, niemal retrospektywny pokaz pod włoskim tytułem Angeli (po polsku Aniołowie) z przeszło dwustu dziełami artysty, w tym z obrazami, rysunkami i elementami scenografii operowych, uświetnił 950-lecie pizańskiej katedry wykonanej z marmuru, podobnie jak wiele dzieł Mitoraja.
Blask marmuru, zielonkawa patyna brązu i złote tła obrazów finezyjnie, w wysublimowany sposób wprowadzają w misterium sztuki polskiego artysty, który w Italii znalazł swoją drugą ojczyznę i w niej spoczął na wieczność. Ze sztuką Mitoraja spotkałem się kilka razy w Rzymie, m.in. w czasie monumentalnej wystawy na Mercati di Traiano. Poznałem go osobiście w Warszawie w 2003 roku, ale dopiero bez mała dziesięć lat później – 18 grudnia 2012 roku – gościłem w jego domu i w obydwu pracowniach w Pietrasanta. Potem było długie zimowe spotkanie na jego wystawie w Berlinie, snucie planów wystawy w Warszawie na campusach Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Sztuk Pięknych i wreszcie, niemal pożegnanie, z niezwykle osłabionym już rzeźbiarzem, na konferencji prasowej w Pizie, w przeddzień otwarcia wystawy Angeli. Prawdziwe pożegnanie – na pogrzebie w Pietrasanta 13 października 2014 roku.
.Jak słusznie zauważył Antonio Paolucci, ówczesny dyrektor Muzeów Watykańskich, „tylko niewielu artystów mogłoby się porwać na wystawienie swoich dzieł obok pizańskich arcydzieł architektury i rzeźby – Krzywej Wieży, katedry i baptysterium”. Z takimi arcydziełami, jak Ikar, Eros skrzydlaty, Tors skrzydlaty i Ikaria, zestawiono ogromne dwie głowy czy raczej twarze w kolorze głębokiego błękitu, nazwane Grande sonno, czyli Wielki sen. Może lepiej mówić, patrząc na zamknięte powieki tych pięknych twarzy, o głębokim czy wiecznym śnie. Pochodzą ze świata opery, którą to sztukę i całe włoskie belcanto Mitoraj kochał w szczególny sposób. Zostały wykonane do inscenizacji Manon Lescaut Giacoma Pucciniego na festiwal operowy w Torre del Lago, małym mieście leżącym pomiędzy Pizą i Pietrasanta. Te dwa „oblicza snu” wystarczają do przypomnienia o innych inscenizacjach artysty, m.in. do arcydzieł Verdiego – Aidy wystawionej we florenckich Ogrodach Boboli i Requiem w werońskim amfiteatrze.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jerzy-miziolek-lot-aniola-i-archeologia-estetyki-wspomnienie-igora-mitoraja/
PAP/MJ






