Kim jest Barhama SALIH, nowy Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców?

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres zdecydował, że to były prezydent Iraku Barham Ahmed SALIH obejmie stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców – podała agencja Reutera, powołując się na dokument o nominacji irackiego polityka.
Szymon Hołownia nie zostanie komisarzem
.Jak przekazał Reuters, podpisany przez Guterresa dokument z datą 11 grudnia głosi, że Barharam Salih został powołany na pięcioletnią kadencję, zaczynającą się 1 stycznia 2026 r. W postanowieniu, cytowanym przez agencję, zaznaczono, że nominacja musi jeszcze zostać formalnie zatwierdzona przez Komitet Wykonawczy Biura Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR).
O to stanowisko ubiegał się także Szymon Hołownia, który do niedawna był marszałkiem Sejmu RP. W połowie września poinformował o złożeniu aplikacji w naborze na funkcję Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. W połowie listopada – jak przekazały wówczas źródła dyplomatyczne – Szymon Hołownia był na tzw. krótkiej liście i uchodził za jednego z trzech głównych kandydatów na to stanowisko. O funkcję UNHCR ubiegało się kilkunastu kandydatów, w tym m.in. prezes firmy IKEA Jesper Brodin.
Barharam SALIH i jego nominacja może oznaczać zmianę w polityce ONZ
.UNHCR odpowiada obecnie za ochronę niemal 130 mln osób przymusowo przesiedlonych i bezpaństwowców na całym świecie. Za jego wybór odpowiada sekretarz generalny ONZ, który, po ogłoszeniu rekrutacji i weryfikacji kandydatów, nominuje jednego lub jedną z nich do zatwierdzenia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Kadencja Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców trwa pięć lat. Nominowany przez Guterresa Salih zastąpi włoskiego dyplomatę Filippo Grandiego, doświadczonego urzędnika ONZ, który zajmował to stanowisko od 2016 r.
Barharam Salih, reprezentujący Patriotyczną Unię Kurdystanu (PUK), był prezydentem Iraku w latach 2018-22. Wcześniej pełnił liczne funkcję w rządzie, w tym dwukrotnie wicepremiera Iraku oraz również dwukrotnie premiera Kurdystanu, autonomicznego regionu położonego w północnym Iraku. W młodości, ze względu na prześladowania, opuścił Irak i kształcił się na brytyjskich uniwersytetach.
Jego wybór stanowi przerwanie tradycji nominowania Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców z państw będących głównymi darczyńcami tej agencji.
Po objęciu stanowiska w ONZ Salih będzie mierzyć się z licznymi wyzwaniami, w tym z rekordowo wysokim wskaźnikiem przesiedleń na świecie, który jest około dwukrotnie wyższy niż na początku kadencji Grandiego. Dodatkowo problemem może okazać się coraz mniejsze dofinansowanie UNHCR. Kluczowi darczyńcy, tacy jak Stany Zjednoczone, ograniczyli swoje wpłaty, a inni zachodni donatorzy przenieśli te fundusze na potrzeby związane z obronnością.
Migracje dotykają wszystkich
.Idea nowego planu Marshalla na rzecz społeczeństw biedniejszych wydaje się być kluczowym elementem skutecznego scenariusza przyszłości – pisze prof. Michał KLEIBER.
Chyba nikt nie wątpi, że świat stoi dzisiaj przed poważnym wyzwaniami. Dotyczą one m.in. historycznych zaszłości w zakresie ustalania granic międzypaństwowych, lokalnych i regionalnych konfliktów często wywoływanych także narastającymi społecznymi nierównościami i coraz powszechniejszą świadomością ich istnienia generowaną przez coraz szerzej dostępne media, problemów gospodarczych, procesów migracyjnych i ujawnianych za ich pośrednictwem poważnych konfliktów kulturowych, kryzysu w życiu publicznym wielu aspektów funkcjonowania demokratycznych procedur i związane z tym słabości administracji – listę tę można długo kontynuować. Przy pozornie bardzo różnych powodach kłopotów w poszczególnych krajach bądź regionach, u podstaw istnieje bardzo duże ich podobieństwo. A to pozwala myśleć o szerokim, wspólnym na nie spojrzeniu.
Problem migracyjny stał się w ostatnich latach olbrzymim wyzwaniem. O aktualności i jego powadze świadczą skala i dramatyzm aktualnych wydarzeń oraz historyczne dane – szacunkowa liczba osób przebywających poza granicami państw swego urodzenia wynosi 300 mln (około 3,8 proc. ludności świata) i jest aż dwukrotnie większa niż w roku 1990. A to i tak niewiele w porównaniu z ponad 750 mln osób deklarujących w aktualnych sondażach chęć opuszczenia swych krajów.
Ze szczególną mocą problem migracji jest widoczny w państwach UE. Czy nie mają wspólnego, politycznego mianownika sytuacje w zakresie napływu migrantów i środki podejmowane w celu ograniczenia napływu rzesz uchodźców? Budowanie w obawie przed uchodźcami murów, dosłownie bądź w przenośni, stało się przecież powszechnym działaniem polityków. Na południu Europy kolejne państwa próbują szczelnie zamykać swoje granice, tradycyjnie przyjazna imigrantom Szwecja dokonała zasadniczego zwrotu w swej polityce otwartości. W Niemczech, Francji i wielu innych państwach rosną w siłę partie mające na sztandarach przesłanie anty-imigranckie. Poza Europą sprawa migracji jest podobnie trudna – były prezydent USA Donald Trump rozpoczął budowę szczelnego ogrodzenia wzdłuż całej granicy z Meksykiem i chciał wyrzucać miliony tolerowanych dotychczas nielegalnych mieszkańców kraju, Australia przetrzymuje potencjalnych azylantów na odleglej wyspie Nauru, nawet spokojna i bezpieczna Szwajcaria, wykorzystując możliwości oferowane przez dominujący tam model demokracji bezpośredniej, wprowadziła silne ograniczenia na liczbę zagranicznych pracowników, zresztą także pochodzących z obszaru UE.
Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców szacuje, że ich globalna liczba osób zmuszonych do opuszczenia swych miejsc zamieszkania znacznie przekroczyła rekordową wysokość 100 milionów, z czego ponad 40 milionów z nich przebywa aktualnie poza granicami swych krajów. Tylko w ostatnich paru latach około 60 tys. migrantów straciło życie w trakcie ucieczki. Szansa na utrzymanie tego stanu na niezwiększonym poziomie jest w dodatku znikoma, bowiem demografia (wzrost populacji świata w ostatnich 50 latach z 4 do ponad 8 mld), lokalne problemy społeczno-gospodarcze, narastające konflikty zbrojne i zmiany klimatyczne są bezlitosne. 13 z 15 państw mających wskaźnik dzietności (przeciętna liczba dzieci przypadająca na dorosłą kobietę) powyżej 5 leży w Afryce. Kontynent ten wg prognoz ONZ w roku 2050 będzie miał populację przeszło trzykrotnie większą od Europy. Poziom głodu ludności w biednych krajach osiągnął niespotykany dotychczas poziom – wg szacunków ONZ głód dotyka regularnie ponad 1 mld osób, śmiercią głodową umiera jedna osoba co 36 sekund, a problem szybko narasta. Co roku w Afryce ponad 11 milionów młodych ludzi dorasta do wejścia na rynek pracy, a niezdolne do zapewnienia im zatrudnienia rządy z radością popierają ich zamierzenia migracyjne. Wobec coraz liczniejszych, fundamentalnych problemów polityczno-kulturowo-edukacyjnych sytuacja na świecie coraz rzadziej pozwala na uzyskiwanie przez migrantów pozwolenia na pobyt w docelowych państwach i zasadniczo ogranicza możliwości podejmowania tam przez nich pracy, co oczywiście jest zapowiedzią kolejnych konfliktów.
Naiwna okazuje się w tej sytuacji niestety wiara, że czasowy pobyt i praca przybyszów w państwach rozwiniętych, prowadząca do zdobycia przez nich nowoczesnych kompetencji zawodowych, pozwoli im na wykorzystanie tego na rzecz rozwoju polityki społeczno-gospodarczej w ich ojczyznach. Ponad połowa dzisiejszych emigrantów ma ten status już przez ponad 5 lat, co w zasadniczym stopniu ogranicza ich chęć do powrotu do swych ojczyzn.
Oczywiście kluczem do udanego procesu integracji jest stworzenie imigrantom możliwości pracy. W warunkach odmienności kultur i zasadniczych różnic edukacyjnych to zadanie arcytrudne. W Niemczech szacuje się, że aż 50 proc. przybyszów nie ma szans na podjęcie pracy w ciągu pierwszych 5 lat pobytu, zaś 15 proc. nie znajdzie zatrudnienia do końca życia. W obliczu dynamiki dzisiejszego życia i rosnącej niechęci do obcych wiara w skuteczną i szybką integrację przybyszów jest więc mało realna. Opcja masowych, dobrowolnych powrotów do swych pierwotnych miejsc zamieszkania nie rokuje zaś żadnych nadziei na sukces nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, iż wg statystyk co trzeci przybysz do Europy z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu doświadcza ubóstwa i innych poważnych życiowych kłopotów.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-michal-kleiber-migracje-dotykaja-wszystkich/
PAP/MB




