Kim jest Chris NIEDENTHAL?

Fotograf Chris Niedenthal, autor symbolicznej fotografii stanu wojennego, twierdzi, że większość jego zdjęć to dokumenty, dlatego uważa się za historyka wizualnego. Ponadto podkreśla, że swoimi fotografiami przekazuje „prawdziwą prawdę”.
Kim jest Chris Niedenthal?
.Chris Niedenthal urodził się 21 października 1950 r. w Londynie, tam wychowywał się w polskiej rodzinie. Pierwszy aparat fotograficzny – Kodak Starmite – dostał w nagrodę w wieku 11 lat za zdanie egzaminu. Ukończył trzyletnie studia fotograficzne w London College of Printing. Jest jednym z najbardziej cenionych europejskich fotoreporterów. Współpracował m.in. z takimi magazynami jak „Newsweek”, „Time”, „Der Spiegel”, „Geo” i „Forbes”. W Polsce mieszka od prawie 40 lat.
Nawiązując do tytułu swojej najnowszej książki „W punkt. Życie z aparatem”, Chris Niedenthal powiedział, że „życie z aparatem” jest „trudne, ale wyjątkowo ciekawe”, bo to wspaniały zawód.
Jego zdaniem trudność wiąże się przede wszystkim z wysiłkiem fizycznym. – Czasami trzeba nosić dużo sprzętu, ale trzeba także sporo jeździć w różne miejsca na świecie. Teraz nie jestem już tak aktywny jak kiedyś, ale dawniej co chwilę był inny kraj, inna historia – powiedział. Fotografowanie uważa za wyjątkowo ciekawe, ponieważ przed jego aparatem tworzyła się historia.
Do Polski przyjechał w 1973 r. Po kilku latach w roli wolnego strzelca został zatrudniony jako korespondent „Newsweeka” w Polsce. Jego pierwszy materiał fotograficzny przedstawiał „nielegalne” i prowizoryczne kościoły, tworzone pomimo zakazu władz państwowych. W 1978 r. był pierwszym fotoreporterem, który po wybraniu Karola Wojtyły na papieża przyjechał do Wadowic. 17 października wykonał zdjęcia księgi parafialnej, w której ksiądz dr Edward Zacher dokonał wpisu o powołaniu kardynała Wojtyły na tron Piotrowy. Rok później, podczas pielgrzymki papieża do ojczyzny, zrobił zdjęcie, które trafiło na okładkę „Newsweeka” – sfotografował na Jasnej Górze Jana Pawła II trzymającego na rękach małą zapłakaną dziewczynkę w czerwonej chusteczce.
Symboliczną fotografię stanu wojennego Chris Niedenthal wykonał z ukrycia w Warszawie w drugim dniu stanu wojennego, 14 grudnia 1981 r. Widać na niej kino Moskwa, a na nim plakat filmu „Czas apokalipsy” w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Przed kinem stoi wojskowy wóz opancerzony SKOT, a wokół żołnierze.
Wraz z angielskim dziennikarzem Michaelem Dobbsem był pierwszym zagranicznym fotoreporterem wpuszczonym do Stoczni Gdańskiej podczas strajku w 1980 r. Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce wykonywał zdjęcia z ukrycia. Diapozytywy w tym okresie przekazywał turystom i osobom wyjeżdżającym z Polski, by dostarczyli je do redakcji „Newsweeka”.
Twórczość
.Chris Niedenthal wyznał, że nie wie, ile fotografii wykonał w swoim życiu. – Musi ich być jakieś pół miliona, nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie ile, jest tego bardzo dużo – zaznaczył. Przypomniał, że kiedy pracował w dużych amerykańskich tygodnikach, codziennie wykorzystywał nawet około dziesięciu filmów. Ponadto każde zdjęcie ma kilka bardzo podobnych wersji.
Zapytany, na ile historia widoczna na fotografii jest wynikiem przygotowania i obserwacji, a na ile wynikiem przypadku, Chris Niedenthal wyjaśnił, że w zawodzie fotografa potrzebne są szczęście i cierpliwość, a także talent.
Wskazał również, że jego fotografie pokazują świat, którego już nie ma. – Zawsze myślałem, że jestem fotoreporterem, a teraz się okazuje, że jestem dokumentalistą. Bo większość tego, co robiłem 30, 40, 50 lat temu, już nie jest reportażem, tylko dokumentem – powiedział. – Dlatego uważam, że jestem – tak górnolotnie mówiąc – wizualnym historykiem – dodał.
Jednocześnie zdradził, że spośród swoich fotografii najbardziej lubi te, które nie dotyczą polityki. – Zdjęcia ludzi pracujących w polu czy w domu, ukazujące prywatne sytuacje, są ważne. To są ludzkie strony fotografii – podkreślił.
Chris Niedenthal zwrócił uwagę, że fotografie pokazują nie tylko tych, którzy są fotografowani. – Przecież fotografowie nie są zimnymi i nieczułymi ludźmi. W naszych pracach są oczywiście również nasze emocje – podkreślił.
Wyznał, że swoimi fotografiami przekazuje „prawdziwą prawdę”. – Fotoreporterowi nie wolno zmieniać niczego w postprodukcji. Nie wolno używać Photoshopa, kiedy przeszkadza np. latarnia czy chmurka. Dlatego sztuczna inteligencja jest dla nas tak niebezpieczna – podkreślił. – Zawsze trzeba się kierować prawdą. Jak już fotografujesz coś, co się dzieje przed tobą, to musisz być uczciwy wobec tego, kogo fotografujesz, i wobec tego, co się dzieje – zaznaczył.
Chris Niedenthal jest laureatem nagrody World Press Photo w 1986 r. za portret sekretarza generalnego węgierskiego KC Jánosa Kádára, który trafił na okładkę „Time’a”. W 1999 r. zaprezentował cykl kilkudziesięciu zdjęć w dużym formacie zatytułowany „Tabu. Portrety nieportretowanych”, w ramach którego portretował dzieci z niepełnosprawnością intelektualną.
W 2013 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Dziś fotografii wierzyć nie można
.Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II w Krakowie, Natalia PACHO, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Manipulacja stosowana w reklamach, spotach, filmach wydaje się coraz większym zagrożeniem dla odbiorców. Świat mediów pełen jest fotografii, które nie odzwierciedlają rzeczywistości, lecz ją kreują”.
„Przekaz wzbogacony o obraz oddziałuje na zmysły lepiej niż słowo mówione lub pisane. W latach 70. XX wieku psycholog Albert Mehrabian stwierdził, że komunikacja niewerbalna stanowi 93 proc. całej komunikacji człowieka, a aż 90 proc. to informacje wizualne – ludzie zapamiętują 80 proc. z tego, co zobaczą, a jedynie 20 proc. z tego, co przeczytają. Co więcej, zespół neurologów z Instytutu Technologicznego w Massachusetts odkrył, że mózg człowieka jest w stanie przetworzyć cały obraz, który dostrzega ludzkie oko, w ciągu zaledwie 13 milisekund. Gdyby tego było mało, to – jak twierdzą naukowcy z Uniwersytetu w Toronto – ludzie potrafią zapamiętać 2000 zdjęć z dokładnością co najmniej 90 proc. przez okres kilku dni, nawet przy bardzo krótkim czasie prezentacji obrazów”.
„Nie bez powodów współczesna komunikacja jest przede wszystkim komunikacją wizualną. Wielu ludzi przegląda Facebook pobieżnie, skrolując stronę główną, zatrzymując się na tym, co przyciąga ich uwagę. Zwykły tekst nie zwabi wielu odbiorców. Wzrok najczęściej zatrzymuje się na grafice, zdjęciu. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wszystkie fotografie w mediach odzwierciedlały rzeczywistość. Tak jednak nie jest – coraz więcej fotografii wprowadza odbiorców w błąd”.
„Dawniej manipulacja w fotografii nie była tak powszechna. Pojawienie się fotografii cyfrowej sprawiło, że niełatwo jest znaleźć zdjęcie opublikowane w mediach, które nie zostało poddane obróbce, choćby nawet drobnej. I nie chodzi o zwykłą edycję kolorów, bo ten zabieg jest całkiem „zwyczajny”. Chodzi o całkowitą transformację rzeczywistości, w sposób utrudniający odbiorcy doszukanie się prawdy w obrazie. Ingerencja manipulatorów w strukturę obrazu jest tak daleka, że odbiorcy nie są w stanie zweryfikować, czy grafika, na którą patrzą, została wykonana bez użycia technik udoskonalających. Zagrożeń z tym związanych jest coraz więcej” – pisze Natalia PACHO w tekście „Dziś fotografii wierzyć nie można. O historii manipulacji obrazem” – cały artykuł [LINK]
Kultura Najważniejsza
.Kultura Najważniejsza” to newsletter dla tych, którzy szukają w kulturze czegoś więcej – inspiracji, zachwytu, nowych perspektyw. Podpowiadamy, co obejrzeć, czego posłuchać, co przeczytać i czym się delektować. Przypominamy, że kultura to nie luksus, lecz codzienna potrzeba, którą warto pielęgnować.
Sztuka porządkuje świat, ale i wytrąca z rutyny. Potrafi zaskoczyć, wzruszyć, zatrzymać. Dlatego co tydzień wybieramy najciekawsze propozycje – te, które poruszają i zostają na dłużej. O 21:00 w każdy czwartek w Państwa skrzynce ląduje starannie opracowany przewodnik po tym, co najcenniejsze w kulturze na nadchodzące dni.

Zaglądamy do kin i na platformy VOD. Przypominamy arcydzieła, które warto znać, i wskazujemy nowości, które mogą zyskać podobny status. Sięgamy po klasykę, ale nie ignorujemy trendów. Zestawiamy je, by zobaczyć, jak rozmawiają ze sobą stare i nowe obrazy.
Muzyka? Obowiązkowo. Albumy, koncerty, premierowe utwory – podpowiadamy, gdzie szukać dźwięków, które warto usłyszeć. Bo dobra muzyka, jak dobra opowieść, zostaje z nami na długo.
Zapisując się na bezpłatny newsletter „Kultura Najważniejsza”, dołączają Państwo do społeczności, dla której kultura to nie przerywnik, lecz sens. [LINK DO ZAPISÓW].
Anna Kruszyńska/PAP/eg






