Kim jest Cilia FLORES, żona Maduro?

Amerykańscy komandosi, którzy pojmali przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, zatrzymali również jego żonę Cilię Flores. Według ekspertów pierwsza dama Cilia Flores pomogła mężowi ugruntować władzę i miała znaczne wpływy w krajowej polityce. Niektórzy oceniają ją jako „bystrzejszą od samego Maduro”.
Prowadziła własny program w telewizji; pojawiała się też na antenie, tańcząc z Maduro
.Cilia Flores została wraz z Nicolasa Maduro przewieziona do USA, gdzie ma stanąć przed sądem, oskarżona o przestępstwa związane z handlem narkotykami i bronią. Media od lat wiązały ją też z szeroko zakrojoną korupcją i nepotyzmem.
– Jest absolutnie fundamentalną postacią korupcji w Wenezueli, a szczególnie w strukturach władzy. Wiele osób uważa ją za znacznie bystrzejszą i przebieglejszą od samego Nicolasa Maduro – powiedział były wenezuelski prokurator Zair Mundaray, cytowany przez dziennik „New York Times”.
Cilia Flores urodziła się w 1956 roku w mieście Tinaquillo w środkowej części Wenezueli. Dorastała w robotniczych dzielnicach w zachodnim Caracas. W latach 90., jako młoda prawnik, podjęła się obrony oficerów, którzy brali udział w nieudanej próbie zamachu stanu. Był wśród nich Hugo Chavez, późniejszy prezydent kraju.
Wtedy właśnie poznała Nicolasa Maduro i związała się z nim. Przez wiele lat mieszkali razem i wychowywali wspólnie dzieci z poprzednich związków. Wzięli ślub dopiero w 2013 roku, gdy Nicolas Maduro niewielką różnicą głosów wygrał wybory prezydenckie po śmierci Hugo Chaveza.
W 2000 roku, rok po objęciu władzy przez Hugo Chaveza, zdobyła miejsce w parlamencie. W 2006 roku jako pierwsza kobieta została jego przewodniczącą, zastępując na tym stanowisku Maduro, który zajął stanowisko szefa MSZ. W latach 2009-2011 była wiceprzewodniczącą Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV), a w latach 2012-2013 pełniła funkcję prokurator generalnej.
Jako pierwsza dama, Cilia Flores nie zajmowała formalnie wysokich stanowisk rządowych. Prowadziła własny program w telewizji; pojawiała się też na antenie, tańcząc z Nicolasa Maduro, który nazywał ją publicznie „pierwszą wojowniczką ojczyzny”.
Dwaj siostrzeńcy Cilii Flores zostali zatrzymani na terytorium Haiti przez funkcjonariuszy amerykańskiej agencji antynarkotykowej
.Według ekspertów odgrywała jednocześnie istotną rolę w rządzeniu krajem i była jednym z najważniejszych doradców męża. Uważano ją za architekta politycznego przetrwania Nicolasa Maduro – podała stacja BBC.
– W zasadzie współrządziła krajem, odkąd doszedł do władzy, i pod wieloma względami była strategią i siłą stojącą za tronem – oceniła dyrektor działu ds. Ameryki Łacińskiej z firmy zajmującej się oceną ryzyka politycznego Eurasia Group, Risa Grais-Targow.
W 2015 roku dwaj siostrzeńcy Cilii Flores zostali zatrzymani na terytorium Haiti przez funkcjonariuszy amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA podczas próby przemytu 800 kg kokainy. Skazano ich później na 18 lat więzienia, ale w 2022 roku wrócili do Wenezueli w ramach wymiany więźniów.
Waszyngton nie uporządkuje spraw za nas samych
.Stany Zjednoczone nie planują całkowitego wycofania się z NATO i Starego Kontynentu. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stawia tę sprawę jasno. W pewnym sensie ten dokument otwiera duże możliwości przed Polską, bo Waszyngton widzi bliskie interesy i potencjalnych sojuszników właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej – pisze prof. Kazimierz DADAK.
W 2002 r. wyciekły dane tyczące się irańskiego programu nuklearnego. Wieści te spowodowały alarm na całym świecie i z inicjatywy USA Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła całą serię rezolucji, w ramach których Teheran obłożono ciężkimi sankcjami. We wszystkich przypadkach stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, włącznie z Rosją i Chinami, zgodnie głosowali za przyjęciem tych rezolucji. Osamotniony Iran w końcu przystał na warunki postawione przez Waszyngton i w 2015 r. zawarł „porozumienie nuklearne”, po angielsku nazwane Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). Wszyscy stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (a także Niemcy i Unia Europejska) zaakceptowali je i wcielili w życie. Trzy lata później prezydent Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się z tego porozumienia, i ponownie nałożył ciężkie sankcje na Iran. Co więcej, w czerwcu 2025 r. USA przyłączyły się do izraelskich nalotów na Iran, ale tym razem amerykańskie posunięcia nie spotkały się z aprobatą Moskwy i Pekinu. Wprost przeciwnie, państwa te stanowczo stanęły po stronie Teheranu i nawet dostarczają mu zaawansowaną broń.
6 sierpnia 2025 r. prezydent Trump ogłosił, że wwóz towarów z Indii będzie obciążony dodatkowym cłem w wysokości 25 proc., ponieważ Indie nabywają rosyjską ropę naftową i dzięki temu Moskwa jest w stanie finansować wojnę z Ukrainą. Trzy tygodnie później te sankcje weszły w życie, ale Nowe Delhi nie ugięło się pod presją. Wolumen importu tego surowca spadł, ale daleko przekracza poziom sprzed rosyjskiego najazdu na Ukrainę.
Te dwa przykłady obrazują ograniczone zdolności Stanów Zjednoczonych do osiągania celów, które Waszyngton uznaje za ważne dla swego interesu narodowego. Ten stan rzeczy został oficjalnie uznany w ostatniej narodowej strategii bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do uprzednich tego typu dokumentów obecna administracja prezydenta Trumpa przyznaje, że Stany Zjednoczone nie są w stanie kontrolować spraw na całym świecie, ale muszą dokonać wyboru, które obszary są priorytetowe, a w których muszą zmniejszyć swe zaangażowanie. W takim samym dokumencie z 2017 r., pierwsza administracja Trumpa obwieszczała swym obywatelom, że przyszłość jest „świetlana” i że „amerykańskie wartości i wpływy oparte na potędze czynią świat bardziej wolnym, bezpiecznym i zasobnym”.
Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, należy koniecznie podkreślić – zapożyczmy tu słynne zdanie Marka Twaina – że „pogłoski o śmierci Ameryki są bardzo wyolbrzymione”. USA nadal są i pozostaną bardzo bogatym, technologicznie zaawansowanym i potężnym państwem. Jedynie ich względna pozycja w świecie ulega osłabieniu.
W 1992 r. gospodarka amerykańska była zdecydowanie największym organizmem na świecie. W wartościach realnych (według parytetu siły nabywczej) Stany Zjednoczone wytwarzały niemal 20 proc. światowego PKB. Dla porównania podajmy, że w tamtym roku druga największa gospodarka, Japonia, była odpowiedzialna za niewiele ponad 8 proc., a trzecia, niemiecka, za poniżej 6 proc. światowego PKB (dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego). W tamtym czasie Rosja wytwarzała prawie 5, a Chiny i Indie, odpowiednio, niewiele ponad 4 i 3 proc. globalnego PKB. Ten sam wskaźnik na koniec 2024 wynosił: Chiny – 19,5 proc., USA – 14,9, Indie – 8,3, Rosja – 3,5, Japonia – 3,3 i Niemcy – 3,1. Zatem z ekonomicznego punktu widzenia USA już nie stoją na najwyższym stopniu podium, a kolejne potęgi Zachodu, Japonia i Niemcy, w ogóle tam się nie mieszczą. W 1992 r. wolny świat pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych wyraźnie dominował nad państwami, które na początku tego wieku utworzyły ugrupowanie zwane BRICS, a dziś mamy do czynienia z odwróceniem sytuacji. Nic w tym dziwnego, bo przecież Chiny i Indie zamieszkuje ponad 1/3 całej ludzkości. Wcielenie w życie efektywnej polityki gospodarczej w tych dwu krajach, szczególnie niesłychane tempo wzrostu w Chinach, spowodowało wywrócenie do góry nogami hierarchii znaczenia ekonomicznego.
Wartość całkowitego PKB jest istotnym wskaźnikiem, pokazuje nie tylko wartość towarów i usług wyprodukowanych w danym roku, ale i atrakcyjność dla zagranicznych przedsiębiorstw jako celu eksportu i inwestycji. Niemniej istotna jest wartość PKB na głowę mieszkańca, bo ten wskaźnik odzwierciedla siłę nabywczą statystycznego obywatela. Im wyższe jest PKB na obywatela, tym większy jest potencjalny wydatek na towary i usługi przekraczające niezbędne potrzeby (wyżywienie i mieszkanie). W tym zakresie Stany Zjednoczone i w ogóle Zachód mają nadal wielką przewagę, ale i tu Chiny szybko gonią czołówkę.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-narodowa-strategia-bezpieczenstwa/
PAP/MB





