Komunikację z Putinem powinna prowadzić Europa [Antonio TAJANI]

Szef MSZ Włoch Antonio TAJANI oświadczył, że ewentualną komunikację z Władimirem Putinem powinna prowadzić Europa, a nie jeden kraj. Tak odniósł się do deklaracji prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że jest gotów na wznowienie dialogu z rosyjskim przywódcą.
„Są osoby, które rozmawiają z Putinem”
.Ponowne otwarcie kanału komunikacji jest oczywiście dobre, ale musi on być europejski, nie może (być to kanał) jednego kraju – podkreślił szef włoskiej dyplomacji i wicepremier w wywiadzie dla dziennika „Il Resto del Carlino”.
– Ważne jest, żeby Putin rozmawiał znów z całą Europą – dodał.
Prezydent Francji zasygnalizował po szczycie UE w Brukseli, że jest gotów na wznowienie dialogu z rosyjskim przywódcą. – Uważam, że byłoby pożyteczne wznowić rozmowy z Władimirem Putinem – powiedział. Dodał, że „są osoby, które rozmawiają z Putinem”, nawiązując najprawdopodobniej do prezydenta USA Donalda Trumpa.
„Inwazja na Ukrainę i upór Putina położyły kres wszelkim możliwościom dialogu”
.Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, że Władimir Putin jest „gotowy do dialogu” ze swoim francuskim odpowiednikiem, „jeśli jest wzajemna wola polityczna”.
Pałac Elizejski przyjął tę deklarację z zadowoleniem i dodał, że w najbliższych dniach zdecyduje o „najlepszym sposobie postępowania”. Podkreślił przy tym, że wszelkie rozmowy z Moskwą będą prowadzone z zachowaniem pełnej przejrzystości wobec prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i krajów europejskich, a celem pozostaje osiągnięcie „solidnego i trwałego pokoju” dla narodu ukraińskiego.
W oświadczeniu zaznaczono również, że rosyjska „inwazja na Ukrainę i upór Putina położyły kres wszelkim możliwościom dialogu” w ostatnich trzech latach. „Obecnie, gdy perspektywa zawieszenia broni i negocjacji pokojowych staje się coraz bardziej klarowna, znów warto rozmawiać z Putinem” – ocenił Pałac Elizejski.
Ukraino, obeszliśmy się z Tobą haniebnie
.Obiecaliśmy wspierać Cię tak długo, jak będzie potrzeba, lecz najpierw ugięliśmy się przed Putinem, a potem… nam się znudziło – pisze Edward LUCAS.
Drodzy Ukraińcy, bardzo nam przykro. Wielka Brytania i kraje Europy Zachodniej wciąż powtarzają, że „stoją po stronie Ukrainy”, co mogliśmy usłyszeć niedawno choćby z ust Friedricha Merza, Emmanuela Macrona i Keira Starmera. Ale zupełnie inna prawda wychodzi na jaw w świetle najświeższych żądań administracji Donalda Trumpa, która domaga się, by Kijów w ciągu najbliższych kilku dni zgodził się oddać swe terytoria najeźdźcy. W rzeczy samej, najpierw się przestraszyliśmy, a potem… znudziliśmy. Wasza walka w obronie wolności, demokracji, praworządności, suwerenności i godności, które traktowaliśmy jak coś danego nam raz na zawsze, była dla nas niezwykle inspirująca. Zachęcaliśmy Was, byście się nie poddawali. A potem zostawiliśmy Was na lodzie.
Naszym pierwszym karygodnym błędem było dobrowolne zamknięcie się w mentalnym więzieniu strzeżonym przez szantaż atomowy. We wrześniu 2022 r. administracja Joe Bidena stwierdziła, że Rosja z dużym prawdopodobieństwem odpowie na nadchodzącą klęskę na polu bitwy taktycznym atakiem nuklearnym. Zamiast jednak zmierzyć się z tą skandaliczną groźbą, daliśmy się zastraszyć. Nie wysłaliśmy Wam obiecanej broni, która pozwoliłaby Wam na skuteczną kontrofensywę.
Sojusznicy ze wschodniej części Europy, o zmysłach wyostrzonych przez liczne historyczne doświadczenia, ostrzegali, że jedynym sposobem na wypędzenie demona rosyjskiego imperializmu jest wygranie wojny i doprowadzenie do zmian politycznych w Rosji. Ukraińcy byli tego samego zdania. Zdawali sobie sprawę, że taki scenariusz wiązał się z ryzykiem. Ale porażka oznaczałaby katastrofę. Jednak z punktu widzenia Europy Zachodniej było to zbyt ryzykowne. Obawiano się, że pokonanie Rosji wywoła chaos, być może nawet wojnę domową, ataki nuklearne i terrorystyczne oraz wstrząs gospodarczy. Z kolei stabilny reżim postputinowski mógłby obrócić się przeciw nam. Więc się wycofaliśmy.
Głoszona przez nas jedność okazała się fikcją. Część państw, w tym kraje bałtyckie, nadwyrężyły wszystkie siły, by wesprzeć Was, jak tylko się dało, jednocześnie zwiększając własne środki obronne. Ale pozostali nie zdołali zrealizować nawet najprostszych zadań, jak powstrzymanie floty cieni transportującej rosyjską ropę czy przechwycenie zamrożonych rosyjskich rezerw i innych aktywów o wartości co najmniej 200 miliardów euro, które mogłyby wesprzeć Wasze finanse. Wasz obecnie potężny przemysł zbrojeniowy, dysponujący niezwykle innowacyjnymi dronami, pociskami i inną bronią, działa na pół gwizdka z powodu braku funduszy.
Obiecywaliśmy, że będziemy wspierać Ukrainę tak długo, jak będzie trzeba, ale nikt nie określił konkretnie, co to znaczy. Owszem, udzieliliśmy Wam pomocy, ale niezbyt wielkiej, a potem przyglądaliśmy się, jak walczycie do ostatniego żołnierza. Latem 2023 r. skłoniliśmy Was do podjęcia kosztownej ofensywy, mimo że nie byliście do niej wystarczająco przygotowani i brakowało Wam wyposażenia – własnym siłom zbrojnym nigdy nie kazalibyśmy walczyć w takich warunkach. W efekcie setki tysięcy Waszych najlepszych żołnierzy straciło życie, sprawność fizyczną i zdrowie psychiczne. Miliony ludzi straciło bliskich. Nigdy nie będziemy w stanie Wam tego wynagrodzić, nawet gdybyśmy w końcu zrobili to, co do nas należy.
Im większą okazywaliśmy słabość, tym bardziej utwierdzaliśmy Putina w przekonaniu, że nie warto się poddawać. Owszem, straty poniesione przez rosyjską gospodarkę są olbrzymie, podobnie jak ogromna jest liczba rosyjskich ofiar. Ale Putin się nie zatrzyma, dopóki nie zostanie zatrzymany. A my tego nie zrobimy. Być może Wam się to jakoś uda. Bylibyśmy Wam bardzo wdzięczni, ponieważ nasza obronność i środki odstraszania jeszcze przez co najmniej dekadę nie osiągną poziomu pozwalającego na skuteczne przeciwstawienie się zagrożeniu.
Nie poprzestaliśmy na utrudnianiu Wam zwycięstwa. O nie. Przelewaliśmy też na Was nasze coraz bardziej defetystyczne przekonania. Na pewno rozumiecie, że sprawiedliwość – reparacje i procesy o zbrodnie wojenne – jest niemożliwa. Musicie pogodzić się z tym, że niektóre regiony (oraz zamieszkującą je ludność) należy pozostawić własnemu losowi. Członkostwo w NATO, pomimo wcześniejszych zapewnień o „otwartych drzwiach”, dziś już nie wchodzi w grę.
Jakby tego wszystkiego było mało, postanowiliśmy uwierzyć w mrzonki. Paraliżująca ślepota Europy Zachodniejsja z pewnością wykaże się rozsądkiem i zgodzi się na kompromis, by zawrzeć sprawiedliwy i trwały pokój. W rzeczywistości zrobiliśmy jednak wszystko, by zawieszenie broni, jeśli już do niego dojdzie, nie było ani sprawiedliwe, ani trwałe.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-ukraino-obeszlismy-sie-z-toba-haniebnie/
PAP/MB





