Kraje byłej Jugosławii odbudują jeden z bloków Muzeum Auschwitz-Birkenau

12 i 13 sierpnia 1944 roku do Auschwitz dotarły dwa pierwsze i zarazem najliczniejsze transporty, łącznie 6 tysięcy osób. Dzieci, kobiety w ciąży, osoby starsze były deportowane przez Niemców po wybuchu powstania, blisko 13 tysięcy warszawiaków.

W przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu, Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Macedonia Północna, Serbia i Słowenia podpisały w siedzibie UNESCO w Paryżu porozumienie w sprawie odbudowy Bloku 17 Muzeum Auschwitz-Birkenau i utworzeniu w nim wspólnej wystawy – podała telewizja N1.

Blok 17 miejscem kaźni obywatelii dawnej Jugosławii

.Większość z 20 tys. osób deportowanych z terenów państw tworzących Jugosławię przeszła przez tę część niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Po zainstalowaniu wystaw narodowych w Muzeum, w Bloku 17 w 1963 roku stanął Pawilon Jugosłowiański. Po rozpadzie Jugosławii pawilon został zamknięty i był pusty do 2009 roku.

Jugosławia doświadczyła podczas II wojny światowej ogromnych strat. Historycy szacują, że podczas całego konfliktu mogło zginąć nawet 2 miliony obywatelów państwa, które wtedy obejmowało tereny dzisiejszej Chorwacji, Serbii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Macedonii oraz Słowenii.

Państwa bałkańskie dokonają renowacji części muzeum Auschwitz-Birkenau

.Od 2010 r. UNESCO zapewniało wsparcie dyplomatyczne, finansowe i techniczne państwom następcom Jugosławii w celu ponownego stworzenia wspólnej wystawy. Zawarte porozumienie zakłada renowację Bloku 17 i stworzenie nowej stałej instalacji, która będzie skupiona wokół czterech tematów: czas i przestrzeń; ofiary; sprawcy i współpracownicy; bojownicy ruchu oporu.

W podpisaniu umowy w sprawie finansowania ekspozycji uczestniczyli ministrowie kultury sześciu uczestniczących krajów lub ich przedstawiciele oraz dyrektor generalna UNESCO Audrey Azoulay, która na wniosek państw zgodziła się pełnić funkcję depozytariusza dokumentu.

Wszystko dokonywało się w głuchej ciszy

.O przerażających realiach zagłady, zorganizowanej z zimną krwią przez osoby, z których wiele nigdy nie zostało ukaranych, pisze na łamach Wszystko co Najważniejsze Marcin CZEPELAK, wykładowca prawa na UJ, ambasador RP w Niderlandach, zaangażowany w dialog polsko-żydowski w Holandii.

W swoim artykule pisze on, jak w zimny styczniowy dzień 20 stycznia 1942 roku w podberlińskiej miejscowości Wannsee pod kierownictwem Reinharda Heydricha, szefa Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (SD) oraz szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy zebrała się grupa 15 przedstawicieli władz niemieckiej III Rzeszy i wysokich funkcjonariuszy SS. Zasadniczym tematem tego spotkania była koordynacja działań administracji niemieckiej na okupowanych terytoriach. Działania te miały doprowadzić do zagłady europejskich Żydów. Rozmowy nie zakończyły się żadnym rozkazem, żadnym obwieszczeniem, które byłoby ogłoszone całemu światu, ale ich rezultatem była zgoda co do zaostrzenia i kontynuacji polityki eksterminacji europejskich Żydów, która miała odtąd stać się bardziej systematyczna, masowa i skuteczna. Świat miał się jednak o tym nie dowiedzieć.

„Spotkanie w Wannsee było diabelską naradą. Niemcy od momentu wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, rozpoczęli na podbitych terytoriach prześladowania ludności żydowskiej, ale agresja na Związek Radziecki w czerwcu 1941 roku przyniosła jeszcze większą brutalizację i masowy charakter dotychczasowej polityki antyżydowskiej. W sierpniu Oddziały Operacyjne Policji i Służby Bezpieczeństwa dokonały masakry 24 tysięcy Żydów w Kamieńcu Podolskim, na przełomie września i października zamordowano ponad 30 tysięcy Żydów w Babim Jarze na obrzeżach Kijowa, a w egzekucjach 30 listopada i 8 grudnia zamordowano ponad 30 tys. Żydów z getta w Rydze. Jednocześnie jesienią zaczęto budować fabryki śmierci: obozy zagłady w Sobiborze i Bełżcu. To między innymi tam transporty z całej okupowanej Europy przywoziły bezbronnych Żydów, którzy następnie byli mordowani w komorach gazowych. Wszystko to dokonywało się w głuchej ciszy” – dodaje autor.

Pisze on, że zgodnie z ustaleniami w Wannsee niemieccy decydenci zaczęli realizację „ostatecznego rozwiązania” od terenów okupowanej Polski. W marcu 1942 roku rozpoczęła się akcja „Reinhardt”, którą kierował z polecenia Himmlera Odilo Globocnik, szef SS w okupowanym Lublinie. Do listopada 1943 roku jego oddziały zamordowały dwa miliony Żydów.

„W okupowanej przez Niemców Polsce poza zbrojnym ruchem oporu działały także cywilne i wojskowe struktury tworzące państwo podziemne, które podlegało polskiemu rządowi na emigracji w Londynie, mającemu uznanie międzynarodowe. Wobec narastających prześladowań ludności żydowskiej polskie władze podziemne podjęły decyzje, aby rozpocząć akcję pomocy żydowskim obywatelom Polski. We wrześniu 1942 powstał Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, który 4 grudnia został przekształcony w Radę Pomocy Żydom, finansowaną przez polski rząd emigracyjny w Londynie. Była to jedyna w Europie organizacja podziemna prowadzona wspólnie przez Żydów i nie-Żydów, działająca w ramach struktur kierowanych przez rząd emigracyjny. Polskie możliwości były ograniczone, mimo to starano się znaleźć schronienie dla żydowskich współobywateli, wyrabiać fałszywe dokumenty, dostarczać żywność, chociaż niemieccy okupanci bezlitośnie karali za to śmiercią” – przypomina ekspert.

„Jednocześnie Polskie Państwo Podziemne oprócz tego, że udzielało pomocy ludności żydowskiej na miejscu, podjęło też działania, których celem było poinformowanie świata o tragicznym losie Żydów. Jesienią 1942 roku do Londynu dotarł Jan Karski, kurier Polskiego Państwa Podziemnego, który w swoich raportach przedstawił położenie ludności żydowskiej oraz informacje na temat jej eksterminacji przez niemieckich okupantów. Nigdzie jednak nie spotkały się z większym zainteresowaniem” – pisze Marcin CZEPELAK.

Autor przypomina też, że z inicjatywy władz polskich na emigracji Karski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, aby tam przedstawić raport dotyczący zbrodni, których był świadkiem. 28 lipca 1943 roku został przyjęty przez prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta. Jego relacja spotkała się jednak z niedowierzaniem i obojętnością. Odbył też wiele innych rozmów, między innymi z sędzią Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Felixem Frankfurterem, amerykańskim sekretarzem stanu Cordellem Hullem, szefem agencji wywiadu zagranicznego USA Williamem Josephem Donovanem, arcybiskupem Chicago Samulem Stritchem czy wpływowym rabinem Stephenem Wise’em.

„Reakcje były podobne: brak wiary w świadectwa Karskiego i brak reakcji. Wolny świat milczał wobec zbrodni Holokaustu” – zaznacza.

Raporty Jana Karskiego znalazły swoje potwierdzenie w późniejszych relacjach sporządzonych przez Witolda Pileckiego w 1943 roku, który celowo przedostał się do obozu Auschwitz-Birkenau, aby założyć tam ruch oporu i sporządzić raport dotyczący zbrodni, które zostały tam popełnione. Podobne świadectwa znalazły się w relacjach dwóch żydowskich uciekinierów z Auschwitz-Birkenau: Rudolfa Vrby i Alfreda Wetzlera, którym udało się zbiec w kwietniu 1944 roku. Niestety kiedy w 1942 roku rząd polski na emigracji apelował o podjęcie działań, aby zatrzymać zagładę, jego głos spotkał się z brakiem reakcji. Architekci zbrodni zaplanowanej w Wannsee, a zrealizowanej w Auschwitz-Birkenau, wtedy jeszcze pozostawali ukryci za zasłoną milczenia.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 stycznia 2024