Kryzys w brytyjskiej armii

Niespodziewana rezygnacja Johna Healeya ze stanowiska ministra obrony Wielkiej Brytanii pogłębia kryzys w rządzie Keira Starmera i wzmaga zaniepokojenie stanem niedofinansowanej brytyjskiej armii w obliczu zagrożeń – ocenia prasa.
Liczebność brytyjskiej armii rekordowo niska
.Partia Pracy w kwestii obrony jest po prostu niepoważna” – ocenia w komentarzu redakcyjnym „Daily Telegraph”. Działania Rosji i Chin sprawiają, że świat staje się coraz bardziej niebezpieczny, tymczasem liczebność brytyjskiej armii jest najmniejsza od czasu wojen napoleońskich – podkreśla.
„Przepaść między słowami premiera (Keira Starmera) a jego działaniami jest tak wielka, że można by przejechać przez nią czołgiem – gdyby tylko nasz kraj było stać na to, by jakiś czołg wysłać” – ironizuje dziennik.
Dziennik „Times” ocenia, że wśród krajów NATO Zjednoczone Królestwo jest „maruderem”. „Rząd obiecuje wzrost wydatków na obronność do 2035 r. do ledwie 3,5 proc. Polska już teraz wydaje 4,5 proc.” – zaznacza.
Według gazety Keir Starmer może „uratować resztki reputacji”, jeśli przełamie opór ministerstwa finansów i zwiększy fundusze na obronność, a przy tym nie poluzuje dyscypliny finansowej. Dziennik ocenia, że jest na to tylko jeden sposób: trzeba ciąć wydatki socjalne.
„Szokująca rezygnacja (ministra ) sprawia, że Keir Starmer stanął na krawędzi” – głosi tytuł na pierwszej stronie „Guardiana”.
„Sprawy międzynarodowe i bezpieczeństwo należały dotąd do nielicznych dziedzin, w których sir Keir Starmer był relatywnie wiarygodny. To się zmieniło” – kwituje dziennik w komentarzu redakcyjnym. Wyraża przekonanie, że odejście Keira Starmera ze stanowiska jest tylko kwestią czasu, ale dymisja Healeya rzuci cień na urzędowanie także następnego premiera. Będzie on musiał przeznaczyć na wojsko więcej pieniędzy, spełniając tym samym „kryterium wiarygodności” wyznaczone przez Healeya w liście rezygnacyjnym.
Podobnie widzi to portal Independent, według którego dymisja ministra obrony oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze – przyspieszy wymianę szefa rządu. Po drugie – jego następca zwiększy budżet ministerstwa obrony, choć będzie się to wiązać z trudnymi decyzjami budżetowymi.
Gazety chwalą Healeya. „Daily Telegraph” pisze, że odszedł z rządu w imię zasad, co jest rzadkością. Zdaniem „Timesa” Healey pokazał, że „nawet w naszej płytkiej epoce, gdy polityka to bardziej kariera niż powołanie, wciąż jeszcze istnieją nieliczni politycy potrafiący odróżnić interes narodowy od partyjnego”. Independent nawiązuje zaś do słynnej przemowy Winstona Churchilla z 1940 roku, oceniając, że dymisja była „najwspanialszą godziną” Healeya.
Healey podał się do dymisji, uzasadniając to zbyt niskimi funduszami na modernizację armii w rządowym projekcie Planu Inwestycji w Obronność (DIP). Keir Starmer odrzucił tę krytykę, deklarując, że zamierza przeznaczyć na ten cel największe środki od końca zimnej wojny.
Następcą Healeya został Dan Jarvis, były żołnierz i minister ds. bezpieczeństwa.
PAP/MB









