Prof. Krzysztof PAWŁOWSKI [1946-2026]

3 maja zmarł prof. Krzysztof Pawłowski, założyciel i rektor Wyższej Szkoły Biznesu, fizyk, senator I i II kadencji oraz autor tekstów opublikowanych na łamach Wszystko co Najważniejsze.

Wspaniała generacja – wspaniałe pokolenie

.Ambasador Daniel Fried użył angielskiego zwrotu „the greatest generation” (czyli „najwspanialsze pokolenie”), aby nazwać pokolenie wyzwolenia Polski i jej rozwoju od 1989 roku aż do dzisiaj. Muszę przyznać, że to mnie mocno poruszyło, bo wiem, że Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności ma w tym duży udział – pisał na łamach Wszystko co Najważniejsze prof. Krzysztof PAWŁOWSKI.

„6 czerwca 2025 r. uczestniczyłem w bardzo ważnej dla Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, a także dla mnie osobiście gali 25-lecia Fundacji” – wspominał Krzysztof Pawłowski.

„Z Fundacją jestem związany od początku. Jeszcze w 1999 r. zadzwonił do mnie prof. Zbigniew Brzeziński (którego nigdy wcześniej nie spotkałem, ale jak większość Polaków, znałem jego głos) i spytał mnie, czy jestem zainteresowany działalnością w Radzie Dyrektorów Fundacji. Odpowiedź mogła być tylko jedna – byłem zaszczycony, ale i zaskoczony. Następnie była wizyta w Białym Domu i odebranie z rąk ówczesnej Sekretarz Stanu USA Madeleine Albright powołania do Rady. Z polskiej strony było czterech nominowanych – rektor UJ, śp. prof. Aleksander Koj, prof. Marek Belka, Michał Boni i ja, rektor Sądeckiej WSB-NLU. Ze strony amerykańskiej byli m.in. prof. Zbigniew Brzeziński, John P. Birkelund, Robert G. Faris.

Działalność Fundacji rozpoczęła się w 2000 roku, a prezesem jej zarządu został Jerzy Koźmiński, poprzednio Sekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (1993–1994) i Ambasador RP w USA (1994–2000). Powołanie Ambasadora RP w USA na prezesa zarządu Fundacji jednoznacznie pokazywało, jakie znaczenie obie strony, amerykańska i polska, wiązały z działalnością Fundacji.

Fundacja zaczęła działać w oparciu o przekazaną gotówkę, przejętą z Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości (funduszu inwestycyjnego utworzonego na mocy ustawy O popieraniu demokracji w Europie Wschodniej, uchwalonej w 1989 r. przez Kongres USA). Nasza Fundacja działa na zasadzie „kapitału żelaznego”, przejmując z PAFP 250,7 mln dolarów, a do końca grudnia 2024 r. zyski stanowiły 351,6 mln dolarów. Uważam, że to efekt pracy świetnego Komitetu Inwestycyjnego Fundacji, kierowanego na początku przez Boba Farisa, który był członkiem rady do 2015 r. Bob – tak go nazywaliśmy – otrzymał od Rzeczypospolitej najwyższe odznaczenie – Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi RP; mogę nazwać go moim przyjacielem (w czasie obrad Rady Dyrektorów zawsze pytał mnie o moją WSB-NLU).

Efekty działania Fundacji w największym skrócie: do 31.12.2024 r. Fundacja przyznała granty ze środków własnych 287,8 mln dolarów, a dodatkowo 32 mln dolarów ze środków zewnętrznych w trzech głównych obszarach: inicjatywy w edukacji, wsparcie dla lokalnych społeczności, dzielenie się polskim doświadczeniem w transformacji. Fundacja zatrudnia tylko 16 pracowników w Polsce, ale działa poprzez 19 organizacji, które realizowały ustalane przez nią programy, w tym przez Radę Dyrektorów. Fundacja uruchomiła do tej pory 40 programów (obecnie działa 20). W jej ramach zrealizowano 22 tysiące lokalnych projektów społecznych oraz 45 tysięcy projektów edukacyjnych. W różnych projektach wzięło udział ponad 467 tysięcy uczniów z 12 tysięcy szkół, a wsparcie otrzymało ok. 230 tysięcy nauczycieli. Stypendia otrzymało 35 tysięcy studentów, w tym 19 tysięcy na I rok studiów. Fundacja przeszkoliła ponad 35 tysięcy liderów społecznych.

Roczne stypendia im. Kirklanda otrzymały 1073 osoby z krajów Wschodu, a 11 tysięcy osób odwiedziło Polskę w ramach „Study Tours to Poland”. Fundacja wsparła ponad 1230 projektów z partnerami z Europy Wschodniej, Kaukazu Południowego i Azji Środkowej. Mój udział był inspiracją do utworzenia elitarnej Szkoły Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego dla absolwentów studiów, ale działanie, bardzo trudne, podjął prezes Jerzy Koźmiński.

Trzeba to podkreślić – te niesamowite wręcz efekty Fundacji to w wielkiej mierze rezultat pracy i działań Ambasadora Jerzego Koźmińskiego. To człowiek niezwykły, niezwykle sprawny intelektualnie, skromny, do tego znakomicie organizujący sobie pracę, dodatkowo o szerokich znajomościach i w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Twierdzę, że jest jedną z kilku szarych eminencji w naszym kraju, ale on zapewne temu zaprzeczy. Ambasador otrzymał od Rzeczypospolitej już w 2000 r. Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski i od władz Litwy w 2002 r. Krzyż Komandorski Orderu Wielkiego Księcia Giedymina”.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-krzysztof-pawlowski-wspaniala-generacja-wspaniale-pokolenie/

Apel o pakt społeczny – patriotyzm przyszłości

.Najbardziej znany pakt społeczny to przykład irlandzki z 1987 r. (Programme for National Recovery), który okazał się skuteczny. Proponuję podobne rozwiązanie dla Polski – pisał prof. Krzysztof PAWŁOWSKI

„Ze wzrastającym przerażeniem obserwuję sytuację Polski – wewnętrzną i zewnętrzną. Są tego co najmniej trzy powody. Po pierwsze, coraz intensywniejsza walka przedwyborcza, i to w dużej mierze bezsensowna, zupełnie niepolegająca na prezentacji programów rozwoju Polski, do czego wzywał prof. Michał Kleiber w swoim artykule Tak dla wiarygodnych programów, nie dla plemiennej nienawiści („Wszystko co Najważniejsze”, nr 49); po drugie, sytuacja gospodarcza Polski – od kilku lat Polska znajduje się w „pułapce średniego rozwoju” i wszystko wskazuje na to, że z tej pułapki długo nie wyjdziemy, niestety trzeba dodać do tego groźne skutki inflacji; po trzecie, czynnik od Polski niezależny, ale niesłychanie groźny – zbójecki napad Rosji na Ukrainę i, co zrozumiałe, konieczność ogromnego wzrostu naszych nakładów na uzbrojenie polskiej armii.

Całe swoje dorosłe życie byłem patriotą i Polska była i jest mi bardzo bliska. Całe swoje dorosłe życie, szczególnie od okresu działalności w KIK-u, później czteroletniego okresu działalności politycznej i wreszcie przeszło 20-letniego okresu tworzenia i budowania Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University, myślałem zawsze o przyszłości – nigdy tylko czteroletniej, jak zwykle myślą politycy, mając na uwadze najbliższe wybory, ale poważnej przyszłości, mierzonej przynajmniej dekadami. Także obecnie, pomimo swojego wieku (mam już 77 lat), myślę o Polsce w perspektywie następnych 30 lat i uważam, że to jest właściwy okres projektowania przyszłości”.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-krzysztof-pawlowski-apel-o-pakt-spoleczny-patriotyzm-przyszlosci/

Strategia na 30 lat

.Nie chciałbym nawet myśleć o tym, że złoty wiek Polski, jak pisze George Friedman, miałby nastąpić po potężnym starciu Polski, nawet wspartej przez USA, z Rosją, bo trudno sobie wyobrazić, że mogłoby to być uzyskane bez morza polskiej krwi (wystarczy spojrzeć na skutki napaści Rosji na Ukrainę) – pisał prof. Krzysztof PAWŁOWSKI

„W 569 numerze tygodnika internetowego „Wszystko co Najważniejsze” ukazał się artykuł Agatona Kozińskiego Drugi złoty wiek Polski. Mamy szansę. Wykorzystamy ją? [LINK]. Autor, nawiązując do książki George’a Friedmana Następne 100 lat. Prognoza na XXI wiek, zadaje pytanie: „Gdzie będzie Polska za 50 lat?”. Książkę Friedmana czytałem wiele lat temu, zresztą mam ją w swojej bibliotece.

Sam od wielu lat interesuję się strategią rozwoju Polski. Kilka dni temu, szukając swojej publikacji w Repozytorium, przypadkowo kliknąłem swój tekst Kilka uwag dotyczących wyzwań cywilizacyjnych stojących przed Polską z książki Polska wobec wyzwań cywilizacji XXI wieku z roku 2009, której głównym redaktorem był profesor Antoni Kukliński.

Już na początku lat dwutysięcznych zacząłem współpracę ze śp. Prof. Antonim Kuklińskim, wspólnie byliśmy redaktorami serii siedmiu książek, wszystkich wydanych w języku angielskim. Pierwszy tom serii to Europe. The global challenges (2005), ostatni natomiast to The turning points of world history (2012). Seria ta powstała dzięki profesorowi Antoniemu Kuklińskiemu, który miał znajomych współpracowników niemal na całym świecie. Profesor Antoni Kukliński był założycielem i wieloletnim dyrektorem Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych UW, był też podsekretarzem stanu w MSZ w gabinecie Krzysztofa Skubiszewskiego, a od kiedy Go poznałem, Jego głównym tematem naukowym była strategia rozwoju Polski i Europy.

W swoim artykule z 2009 roku pisałem o nowym wymiarze polskiego patriotyzmu, budowanego wokół spraw przez nas wygranych, o budowaniu w Polsce elity elit, o tym, jak powinniśmy się stać społeczeństwem wiedzy, o tworzeniu przez polskie rządy potencjału przewagi konkurencyjnej dla Polski poprzez budowanie nowego systemu edukacji i rozwoju badań naukowych, a także o tym, czy we współczesnym świecie istnieje narodowa tożsamość gospodarcza. Pisałem, jak ważne jest stworzenie przez polskie rządy właściwych warunków do rozwoju sektora firm rodzinnych, bo firmy rodzinne zostawiają w państwie wszystko – formowanie klasy przedsiębiorców, wypracowywane zyski i centra badawcze powstające zwykle przy głównej siedzibie firmy” – opisywał.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-krzysztof-pawlowski-strategia-na-30-lat-zloty-wiek-polski/

Kiedy uwierzę w słowa Donalda Tuska

.Prymat ochrony przyrody, traktowany jak dogmat, nie wynika z żadnych unijnych przepisów, ale z krajowych opresyjnych rozwiązań, hamujących procesy rozwojowe, a nawet eliminujących inwestycje, które w żadnym wypadku nie godzą w przyrodę – pisze prof. Krzysztof PAWŁOWSKI

Wostatnich kilku tygodniach w USA, a od kilku dni w Polsce popularnym i ważnym słowem stała się DEREGULACJA. W rządzie Donalda Trumpa ma się tym zająć Elon Musk, a w rządzie Donalda Tuska Rafał Brzoska.

Trump i Musk twierdzą, że najważniejszym zadaniem będzie usuwanie z całej amerykańskiej administracji niepotrzebnych komórek, programów, projektów i zadań, które kosztują amerykańskich podatników miliardy dolarów, nie przynosząc żadnych efektów. Donald Tusk w budynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie 10 lutego na konferencji zatytułowanej „Polska. Rok przełomu” zaproponował polskiemu miliarderowi Rafałowi Brzosce, aby wspólnie przeprowadzili deregulację przestrzeni administracyjnej dla polskich firm.

Mam propozycję uzupełniającą, aby poszerzyć deregulację o jeden niezwykle ważny fragment polskiej rzeczywistości, szczególnie istotny dla bardzo wielu, a może nawet wszystkich polskich gmin, w których tworzone są plany zagospodarowania przestrzennego, plany strategii rozwoju aż do wydawania konkretnych zgód na inwestycje budowlane. Wielokrotnie słyszałem od swoich przyjaciół zajmujących się biznesem, jakim koszmarem jest uzyskanie pozwolenia na jakąkolwiek inwestycję w naszym pięknym sądeckim regionie. Pamiętam, jak upadł projekt budowy wielkiego ośrodka narciarskiego „Siedmiu Dolin” w Beskidzie Sądeckim. Zwróciłem się do mojego przyjaciela, obecnego burmistrza Muszyny, który całe dorosłe życie jest samorządowcem i zajmuje się gminami turystycznymi i uzdrowiskowymi, aby pokazał, jakie bezsensowne blokady w polskim prawie administracyjnym uniemożliwiają lub utrudniają rozwój gmin.

To, czego dowiedziałem się od dr. Jana Golby (od 1990 r. burmistrz Krynicy, następnie wiceburmistrz Szczawnicy, a obecnie burmistrz Muszyny, od 2001 r. prezes zarządu Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, przewodniczący Związku Gmin Krynicko-Popradzkich), zszokowało mnie, ale przypomniałem sobie wiele opinii i uwag, jakie słyszałem w przeszłości od moich przyjaciół, którzy próbowali inwestować na Sądecczyźnie. Otóż główną blokadą jest absolutny prymat ochrony przyrody nad wszelkimi formami działalności gospodarczej, a czasami także nad ochroną obywateli.

Żeby było jasne, nie mamy żadnej wątpliwości, że największym zasobem Sądecczyzny (można do naszego obszaru dodać kilkadziesiąt innych terenów w Polsce) jest otaczająca nas przyroda (góry, jeziora, rzeki, potoki, lasy, wody lecznicze i mineralne itp.), która powinna być atutem tych terenów, lecz staje się niestety hamulcem rozwojowym. Wynika to z wielu przyczyn, ale główną jest przyjmowanie we wszystkich dokumentach planistycznych i strategiach prymatu ochrony przyrody nad wszelkimi formami działalności gospodarczej, co opiszę poniżej. Prymat ochrony przyrody, traktowany jak dogmat, nie wynika z żadnych unijnych przepisów, ale z krajowych opresyjnych rozwiązań, hamujących procesy rozwojowe, a nawet eliminujących inwestycje, które w żadnym wypadku nie godzą w przyrodę.

Proces planistyczny w gminie rozpoczyna się od studium zagospodarowania przestrzennego planu ogólnego. W trakcie jego tworzenia bardzo ważną rolę odgrywa strategiczna ocena oddziaływania na środowisko. W procesie planistycznym sporządza się następny dokument z zakresu ochrony przyrody i środowiska, tzw. prognozę oddziaływania na środowisko. Instytucją, która w imieniu państwa decyduje, czy takie dokumenty są potrzebne, a jeżeli są potrzebne, to czy są poprawnie sporządzone, są Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska. Jeżeli RDOŚ uzna, że taki dokument ma być sporządzony, to bez tego opracowania się nie obejdzie. Nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia, czy jest racjonalne uzasadnienie do podjęcia takiej decyzji, bo RDOŚ podejmuje tę decyzję autonomicznie. Po sporządzeniu tego dokumentu gmina znów musi go uzgodnić z RDOŚ. Jeżeli ta instytucja ma jakieś uwagi, to gmina musi je uwzględnić. Zwykle sporządzenie planu ogólnego łącznie z uzgodnieniami z RDOŚ trwa 2-3 lata.

Następny etap to miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ponownie potrzebna jest strategiczna ocena oddziaływania na środowisko i prognoza tego oddziaływania. Ten etap planistyczny trwa z reguły kolejne 2-3 lata, oczywiście pod warunkiem, że gmina przyjmie wszystkie zalecenia odpowiedniej RDOŚ. Tak więc dopiero po 5-6 latach inwestor może wystąpić o pozwolenie budowlane. I tu zwykle RDOŚ nakłada na inwestora obowiązek przygotowania kolejnego dokumentu związanego z ochroną przyrody, to jest raportu oddziaływania na środowisko. Sporządzenie takiego raportu to minimum jeden rok, a zwykle dłużej, bo RDOŚ zawsze ma do niego uwagi (często niesłuszne).

Tak więc proces inwestycyjny może rozpocząć się po 5-7 latach, jeżeli trzeba dokonywać zmian w planie lub uchwalać plan; w najlepszym razie po 3-4 latach, jeżeli plan jest uchwalony. W procesie planistycznym gmina i jej mieszkańcy są całkowicie pozbawieni praw. Proszę zwrócić uwagę na dwie sprawy: na to, że konieczne jest trzykrotne wykonanie ocen i prognoz oddziaływania na środowisko, całkowicie bezsensowne, oraz fakt, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i jej urzędnicy nie mają żadnego ograniczenia terminowego w swojej działalności pomimo hipotetycznych terminów określonych w kodeksie postępowania administracyjnego.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-krzysztof-pawlowski-prymat-ochrony-przyrody/

Musimy przygotować się na imperialny marsz Rosji na Polskę. Razem, WSPÓLNIE

.Jeśli Polacy wspólnie zaczną przygotowywać się do wyzwań, przed którymi staną obecne i przyszłe pokolenia, to Polska wyjdzie z nich jeszcze mocniejsza. Jest jeden warunek – musimy zacząć projektować i przygotowywać przyszłość od teraz, czyli od 2024 roku, WSPÓLNIE – pisze Krzysztof PAWŁOWSKI.

Myśląc o nadchodzącym roku 2024, próbuję przypomnieć sobie poprzednie lata swojego życia. Jako 14-latek zacząłem interesować się światem; do 43. roku życia funkcjonowałem w ustroju komunistycznym. Miałem jednak wówczas wrażenie, że pomimo zagrożenia wojną atomową żyję cały czas w swoim kraju bez wojny. Oczywiście bardzo przeżyłem stan wojenny Jaruzelskiego, ale uważałem, że Polska jest bezpieczna.

Od 1989 r. żyję w wolnym państwie, mojej ukochanej Polsce. Niestety, świat obecnie wygląda coraz gorzej – liczba wojen, konfliktów wewnętrznych jest coraz większa, do tego dochodzi problem dostępu do zasobów, w tym takich jak woda. Największym niebezpieczeństwem dla nas jest wojna na Ukrainie, a perspektywa dla tego państwa, ale także dla nas, wydaje się coraz gorsza. Minął już okres euforii, gdy wydawało się, że wojska ukraińskie coraz lepiej dają sobie radę z najeźdźcami ze wschodu. Pojawiają się opinie ekspertów z różnych państw, że Ukraina, nawet wsparta najnowocześniejszą bronią zachodnią, nie wygra tej wojny. Dla mnie takim wyraźnym znakiem, że nie jest dobrze, była informacja, że na Ukrainie jest już milion inwalidów w wyniku urazów doznanych w czasie walk z Rosjanami. Druga informacja sprzed kilku dni to fakt, że ukraińska żandarmeria wojskowa poszukuje młodych ludzi, aby powołać ich do wojska. To oczywiste, że społeczeństwo ukraińskie jest zmęczone wojną; gorzej, pojawiają się sygnały o korupcji, także w wojsku. Nie znamy liczby żołnierzy ukraińskich, którzy stracili życie; szacuję, że może to być nawet ponad sto tysięcy osób, a to oznacza, że kilkaset tysięcy ludzi żyje w nieustannym stresie po stracie kogoś bardzo bliskiego.

Jeszcze dwa lata temu z dumą mówiłem, że należę do pierwszego pokolenia Polaków, i to pokolenia bardzo licznego, które przez cały czas żyje w pokoju. Wyraźne pomruki Putina, ale i ekspertyzy zachodnie wskazują, że jeżeli Putin wygra wojnę na Ukrainie, nawet zajmując tylko część państwa, to po odtworzeniu pełnych zdolności militarnych Rosja, może już bez Putina, ruszy (zgodnie z prawie tysiącletnim genotypem imperialnym) do Europy Środkowej „po swoje”, w tym między innymi po Polskę.

To nie stanie się na pewno w roku 2024, ale oczywiste jest, że Polacy już teraz, w 2024 roku, MUSZĄ działać RAZEM, aby przygotować następne pokolenie na najgorsze, tzn. na obronę Polski wspólnie z wojskami NATO. Nie wystarczy samo uzbrojenie wojska. Politycy powinni przygotować system, który skutecznie może odstraszyć agresora. To dobrze, że polskie władze w czasie kadencji PiS zaczęły tworzyć wojska terytorialne, ale Polacy powinni oprócz tego zgodzić się, aby zacząć budować system podobny do fińskiego (skutecznego w latach 40. XX w.), czyli przygotowywać do prawdopodobnej obrony całe polskie społeczeństwo, a nie tylko zbroić maksymalnie jedynie polskie wojsko.

Początek nowej kadencji polskich władz nie wygląda dobrze. Zamiast dalej brnąć w wojnę polsko-polską, politycy z obu stron – tzn. koalicja, która przejęła władzę, oraz PiS – powinni WSPÓLNIE zacząć myśleć nad rozwiązaniami, jak przygotować Polaków do przyszłych wyzwań, zarówno gospodarczych, społecznych, jak i militarnych.

Zawsze byłem optymistą i gdy patrzę na nasze przewagi, na przykład na polską przedsiębiorczość, częste sukcesy Polaków w badaniach naukowych, to myślę, że jeśli Polacy wspólnie zaczną przygotowywać się do wyzwań, przed którymi staną obecne i przyszłe pokolenia, to Polska wyjdzie z nich jeszcze mocniejsza. Jest jeden warunek – musimy zacząć projektować i przygotowywać przyszłość od teraz, czyli od 2024 roku, WSPÓLNIE.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/krzysztof-pawlowski-rok-2024/

MB






Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 maja 2026