Kto po klęsce Rosji przejmie rosyjską broń nuklearną?

Kto po klęsce Rosji przejmie rosyjską broń nuklearną?

Po niemal przesądzonej klęsce Rosji na Ukrainie dla Zachodu znów aktualne stanie się pytanie, kto wówczas przejmie rosyjską broń nuklearną – piszą autorzy artykułu “Wartime Putinism” na łamach “Foreign Affairs”.

O klęsce Rosji na Ukrainie może zdecydować albo dalsza eskalacja konfliktu, albo upadek przywództwa Władimira Putina albo wewnętrzny chaos w państwie – uważają Liana Fix i Michael Kimmage, autorzy artykułu. Liana Fix zasiada w amerykańskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (CFR) zaś Michael Kimmage jest profesorem historii z Katolickiego Uniwersytetu Ameryki w Waszyngtonie i ekspertem think tanku Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS).

Ich zdaniem dla Władimira Putina podbicie Ukrainy miało być najważniejszym osiągnięciem, manifestacją nowej siły Rosji i pierwszym krokiem w procesie odbudowy imperium. Rosyjski przywódca chciał pokazać, że USA to papierowy tygrys, a przeznaczeniem Moskwy wraz z Pekinem jest objęcie roli hegemonów w nowym, wielobiegunowym porządku świata.

Inwazja Putina na Ukrainę nie powiodła się, i choć może jeszcze nastąpić istotna zmiana, to jednak Rosja wydaje się być skazana na klęskę. Należy rozważyć trzy bazowe scenariusze takiego zakończenia wojny, ponieważ każdy z nich ma inne implikacje dla Zachodu i Ukrainy – podkreślają Fix i Kimmage.

Pierwszym i najmniej prawdopodobnym scenariuszem jest przyznanie się Kremla do porażki i przystąpienie do negocjacji pokojowych na warunkach Kijowa. Aby doszło do takiego rozwoju wydarzeń Putin musiałby zostać zmarginalizowany, bowiem tak długo, jak długo pozostaje on u władzy, jest to wysoce nieprawdopodobne.

W drugim scenariuszu do porażki Rosji doszłoby po poważnej eskalacji konfliktu, a w najgorszym wypadku po ataku nuklearnym na Ukrainę, co groziłoby bezpośrednią konfrontacją między Rosją a NATO. Takie “przekroczenie nuklearnego progu” przez Moskwę przyspieszyłoby jej klęskę, ponieważ Sojusz opowiedziałby zdecydowanym atakiem konwencjonalnym na jej siły – argumentują autorzy.

Trzeci scenariusz przewiduje, że zakończenie wojny zostanie wymuszone przez upadek rosyjskiego reżimu. Rosjanie mogą “zwrócić się przeciw (Putinowi), jeżeli wojna doprowadzi do powszechnego ubóstwa. Upadek jego reżimu mógłby oznaczać natychmiastowy koniec wojny (…). Zamach stanu, po którym nastąpiłaby wojna domowa byłyby echem tego, co wydarzyło się po przejęciu władzy przez bolszewików w 1917 roku” – piszą Fix i Kimmage.

Ale taka porażka Rosji oznaczałaby, że USA i Europa musiałyby się przygotować na regionalny i globalny chaos, który by wówczas zapanował. Mógłby on oznaczać konflikty w samej Rosji i wokół niej; znów aktualne stałoby się pytanie, z którym politycy Zachodu usiłowali sobie poradzić w 1991 roku: “kto uzyska kontrolę nad rosyjską bronią nuklearną?” – ostrzegają autorzy.

Jakkolwiek mało prawdopodobny jest pierwszy scenariusz, ma on tę zaletę, że gdyby wojnę zakończyło porozumienie pokojowe, to możliwa byłaby normalizacją stosunków Rosji z Zachodem – uważają eksperci.

Gdyby zrealizował się drugi scenariusz i doszło do ataku nuklearnego, to jakkolwiek byłby on tragiczny, nie pomógłby rosyjskim żołnierzom, a Moskwa zostałaby “ekonomicznie i być może militarnie ukarana przez globalną koalicję” – twierdzą autorzy.

Wojna na Ukrainie mogła sprawić, że Rosjanie nieco bardziej sceptycznie traktują Putina, ale “są przyzwyczajenie do tego, że Rosja ma status supermocarstwa (…) i nie chcą, by ich kraj został pozbawiony swej potęgi i wpływów w Europie. A takie byłyby konsekwencje porażki Rosji na Ukrainie” – kontynuują Fix i Kimmage.

Na dłuższą metę sankcje, liczba rosyjskich ofiar wojny, mogą jednak w Rosji “zaprószyć ogień rewolucji” i doprowadzić do obalenia Putina – uważają autorzy.

Najprawdopodobniej następnym przywódcą Rosji zostałby równie autorytarny lider; gdyby on również marzył o przywróceniu Rosji statusu supermocarstwa, zapewne nie zakończyłby wojny na Ukrainie. W najgorszym scenariuszu upadek Putina doprowadziłby do wojny domowej i rozpadu Rosji – oceniają eksperci.

Kraj pogrążyłby się w chaosie, Moskwa nie byłaby w stanie kontynuować wojny, a zatem Ukraina uwolniłaby się od najeźdźcy.

Głęboki kryzys w Rosji wpłynąłby na wiele państw w regionie; upadek Putina pociągnąłby na przykład za sobą upadek dyktatora Białorusi Alaksandra Łukaszenki. Większą swobodę uzyskałaby Gruzja. Wokół Rosji mogłyby odżyć stare konflikty. Chiny postarałyby się uzyskać większe wpływy w Azji Środkowej, na południowym Kaukazie i Bliskim Wschodzie – piszą Fix i Kimmage.

Jednak dramatyczne osłabienie Rosji nie oznaczałoby, że nadchodzi automatycznie “złoty wiek porządku i stabilności”. Mógłby to być początek “reakcji łańcuchowej”, na której nie skorzystałyby Stany Zjednoczone. Ani USA ani Europa nie miałyby wielkich szans na powstrzymanie ekspansji Chin i Turcji, które byłyby zainteresowane wypełnieniem pustki po upadłym mocarstwie – oceniają autorzy.

Dwa razy w ciągu ostatnich 106 lat upadło rosyjskie imperium: w 1917 i 1991 roku; dwa razy Rosja zdołała się odbudować. “Pokonana Rosja pewnego dnia na nowo umocni swoją pozycję i będzie na własnych warunkach realizować swoje interesy. Zachód powinien być politycznie i intelektualnie przygotowany zarówno na rosyjską porażkę, jak i na powrót Rosji” – konkludują Fix i Kimmage.

Pokój ma dziś twarz wroga

.Istnieją konkretne powody przemawiające za tym, że Hitler, Stalin i Putin nie są przywódcami, z którymi można by zawrzeć pokój, zachowując się racjonalnie, strategicznie i moralnie – pisze na łamach “Wszystko co Najważniejsze” Nicolas TENZER, Prezes Centre d’étude et de réflexion pour l’action politique (CERAP). [LINK]

PAP/WszystkoCoNajważniejsze/ad

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 stycznia 2023