Kulisy gry o Ukrainę w administracji USA [„New York Times”]

Kulisy gry o Ukrainę

Wiceprezydent J.D. Vance i jego sojusznicy w Pentagonie dążyli do odcięcia Ukrainy od dostaw broni i prowadzili „de facto antyukraińską politykę”, podczas gdy generałowie, CIA i gen. Keith Kellogg starali się równoważyć te wpływy – wynika z artykułu „New York Timesa” o kulisach podejścia Białego Domu do Ukrainy.

Kulisy gry o Ukrainę

.„New York Times” w obszernym tekście ujawnił wiele dotąd nieznanych szczegółów zza kulis amerykańskiej polityki wobec Ukrainy i negocjacji z Rosją. Gazeta opisuje m.in. konsekwentne zabiegi wiceprezydenta J.D. Vance’a i jego sojuszników na kluczowych stanowiskach w Pentagonie podejmujących działania, by powstrzymać napływ broni do Ukrainy, co jeden z czołowych amerykańskich oficerów określił jako „de facto antyukraińską politykę”.

Działania te, poparte przez szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha miały skutkować wieloma przerwami w dostawach, w tym ponad trzymiesięczną przerwą w dostawach amunicji artyleryjskiej podczas rosyjskiej ofensywy na Pokrowsk w Donbasie. Z drugiej strony szef CIA John Ratcliffe miał po cichu wspierać działania Ukraińców i pomagać im prowadzić dotkliwą kampanię uderzeń przeciwko rosyjskim rafineriom, które według analiz miały kosztować Rosję 75 mln dol.

Gazeta opisuje też prowadzoną niemal od początku marginalizację wysłannika Donalda Trumpa ds. Ukrainy gen. Keitha Kellogga. Kellogg w rozmowie z wicepremierem RP Radosławem Sikorskim przed lutową Monachijską Konferencją Bezpieczeństwa na pytanie Radosława Sikorskiego: „czy wciąż mamy sojusz?” odparł, że jest najlepszym przyjacielem Europy w administracji. Jego krytycy w Pentagonie twierdzili, że Keith Kellogg przedstawiał się wówczas jako „powstrzymujący front przeciwko wszystkim tym izolacjonistom” w administracji.

USA uznają rosyjską aneksję Krymu?

.Antyrosyjski Keith Kellogg – pierwotnie wysłannik ds. Rosji i Ukrainy, a potem tylko Ukrainy – miał też budzić irytację prezydenta Donalda Trumpa, który podczas jednego ze spotkań powiedział mu, że „Rosja jest jego”. Gdy zaś Keith Kellogg publicznie chwalił wytrwałość i odwagę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Donald Trump zażądał od niego wyjaśnień, a w rozmowie z innym doradcą miał nazwać go „idiotą”.

Pentagon i Biały Dom irytowała też postawa byłego już dowódcy sił USA w Europie gen. Christophera Cavolego, który opowiadał się za wsparciem Ukrainy i w wystąpieniach w Kongresie przedstawiał Rosję jako chroniczne zagrożenie dla USA. Przed odejściem na emeryturę Christopher Cavoli miał wysłać wewnętrzne memorandum do Pete’a Hegsetha, w którym stwierdził, że Ukraina powoli przegrywa wojnę, a wstrzymywanie wsparcia sprawi, że przegra ją szybciej. Jednak zdaniem jednego z cytowanych przez „NYT” wysokich rangą oficerów wojskowych, taka perspektywa nie martwiła obozu związanego z Vance’em.

Przeświadczenie o tym, że Rosja jest „niezwyciężona” – tego słowa Donalda Trump miał użyć, oglądając paradę wojskową w Moskwie – miało dyktować też podejście administracji do negocjacji pokojowych, opierające się na intensywnej presji wobec Ukrainy i znacznie bardziej miękkim podejściu do Rosji. Podczas pierwszego spotkania z ukraińską delegacją w Dżuddzie – do którego doszło po publicznej kłótni Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu – ówczesny doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Michael Waltz miał dać óczesnemu ministrowi obrony Ukrainy Rustemowi Umierowowi marker i powiedzieć mu, by „zaczął rysować” na mapie możliwe ustępstwa terytorialne. Rustemow Umierow narysował linię wzdłuż linii frontu, wyłączając z niej okupowaną Zaporoską Elektrownię Atomową oraz Cypel Kinburnski. Sekretarz stanu USA Marco Rubio miał wówczas naciskać na Ukraińców, by zgodzili się na to, aby Stany Zjednoczone uznały rosyjską aneksję Krymu, na co ostatecznie Kijów miał się zgodzić.

Kobiety i dzieci mogą być nieostrożne, ale nie mężczyźni

.Przedstawiciele Kremla od początku mieli sugerować jednak, że nie są skłonni do żadnych ustępstw, co mieli zakomunikować w pierwszych rozmowach delegacji USA i Rosji w Rijadzie. Rozmowy te Marco Rubio rozpoczął od cytatu z „Ojca Chrzestnego”, podkreślając konieczność podtrzymywania rozmów: „Spędziłem życie, starając się nie być nieostrożnym. Kobiety i dzieci mogą być nieostrożne, ale nie mężczyźni”. Mimo to szef MSZ Siergiej Ławrow i doradca Putina Jurij Uszakow mieli powiedzieć, że wojna nie zakończy się, dopóki Rosja nie obejmie w posiadanie wszystkich czterech obwodów (ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego), które formalnie anektowała. Podobne żądania – plus amerykańskie i europejskie uznanie rosyjskich zdobyczy terytorialnych – miał powtórzyć w rozmowie z niewymienionym z nazwiska europejskim przedstawicielem sam Putin.

Rozmowy w Rijadzie miały też udowodnić marginalizowanie pozycji Kiriłła Dmitrijewa, szefa rosyjskiego funduszu majątkowego, który był głównym rozmówcą wysłannika Donalda Trumpa Steve’a Witkoffa i który sygnalizował większą chęć do kompromisu w zamian za gospodarcze korzyści ze współpracy z USA. Dmitrijew nie został dopuszczony przez Ławrowa i Uszakowa do pierwszej rundy rozmów, a podczas drugiej sesji sam dostawił sobie krzesło.

Rosja nie jest zainteresowana zakończeniem wojny

Ostatecznie jednak Putin miał zgodzić się na to, by zakończyć wojnę w zamian za wycofanie się Ukrainy z całego obszaru Donbasu, co miało stanowić główny temat rozmów między nim i Donaldem Trumpem w Anchorage na Alasce. Choć jeszcze tuż przed spotkaniem dyrektor CIA John Ratcliffe powiedział Donaldowi Trumpowi, że Rosja nie jest zainteresowana zakończeniem wojny, Donald Trump miał pozytywnie odnieść się do tematu, uważając kwestie kontroli nieokupowanych przez Rosję ziem w Donbasie za detal i skrawek ziemi, o którym w Ameryce nikt nie słyszał.

– Ludzie od nieruchomości patrzą na to tak: „OK, uzgodniliśmy wszystkie pozostałe warunki umowy, ale kłócimy się o listwy wykończeniowe i o klamki” – powiedział doradca Donalda Trumpa, podsumowując myślenie prezydenta. Po spotkaniu w Anchorage i zwrocie Donalda Trumpa przeciwko Rosji po rozmowach z Wołodymyrem Zełenskim w Nowym Jorku w siedzibie ONZ we wrześniu szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow zażądał od Marca Rubio, by Donald Trump publicznie przyznał, że zobowiązał się na Alasce, iż wymusi na Wołodymyrze Zełenskim oddanie Donbasu. Jednak Amerykanie usłyszeli potem, że była to samodzielna inicjatywa Siergieja Ławrowa, który wkrótce potem został tymczasowo odsunięty na bok.

Burzliwa relacja Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim

.Artykuł „New York Timesa” zawiera też dodatkowe szczegóły na temat wzlotów i upadków relacji Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Według dziennika Donald Trump od dawna nie lubił ukraińskiego przywódcy, nazywając go wielokrotnie w rozmowach z doradcami wulgarnie „motherfucker”. Według dziennika, poza kłótnią w Białym Domu w lutym, do podobnego wybuchu nieomal nie doszło podczas październikowego spotkania, kiedy Donald Trump naciskał na Wołodymyra Zełenskiego, by oddał Rosji Donbas, lecz sytuację załagodzić miał Umierow.

Mimo to w rozmowach zdarzały się też lżejsze momenty, jak wtedy, gdy podczas spotkania z Zełenskim i europejskimi przywódcami w sierpniu, Donald Trump miał nagle stwierdzić, że ukraińskie kobiety są piękne i przywołać przykład Ołeksandry Nikołajenko, byłej Miss Ukrainy i żony znajomego magnata z Las Vegas Phila Ruffina. Donald Trump wtedy zasugerował, by Zełenski i Nikołajenko odbyli rozmowę, do czego miało dojść w trakcie spotkania. Przez następne 10-15 minut Zełenski i pochodząca z Odessy kobieta mieli rozmawiać po ukraińsku, podczas gdy Donald Trump i przywódcy się temu przysłuchiwali.

– Czuć było, jak zmienia się nastrój w pokoju – powiedział dziennikowi obecny tam urzędnik. – Temperatura spadła. Wszyscy się śmiali. To stworzyło międzyludzką więź. To było swego rodzaju połączenie umysłów. To humanizowało Wołodymyra Zełenskiego w oczach Donalda Trumpa – dodał.

Ukraina pod ścianą?

.Tajne rozmowy przedstawicieli Białego Domu i Kremla na temat zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej przyniosły „porozumienie ramowe”. Ocenę tej propozycji wyrażaną przez wielu rodzimych analityków dobrze obrazuje tytuł: „Skandaliczny plan pokojowy USA i Rosji” – pisze prof. Kazimierz DADAK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Ukraina pod ścianą?„.

Gdyby autor tych – i autorzy podobnych – słów siedzieli w okopach i walczyli z rosyjskim najeźdźcą albo przynajmniej przeznaczyli oszczędności i przekazywali bieżące dochody na pomoc Ukrainie, to być może mieliby podstawy do tak jednoznacznego zdania.

Tymczasem to podatnik amerykański udzielił Ukrainie ogromnej bezzwrotnej pomocy. Natomiast zdecydowana większość pomocy przekazywanej Ukrainie przez Europę ma formę pożyczek, które wymagają spłaty.

W przyszłym roku tylko koszty związane z prowadzeniem wojny wyniosą co najmniej 120 mld dolarów, z czego Kijów jest w stanie pokryć zaledwie połowę. Pomoc Zachodu jest konieczna także do wypłacania uposażenia pracownikom sektora publicznego i emerytur. Ostatnie spotkania w ramach tzw. Grupy Ramstein wykazały, że Europejczycy nie mają ochoty zastąpić amerykańskiej pomocy. Zatem w istocie rzeczy mamy do czynienia z odwróceniem kota ogonem, czyli zrzuceniem odpowiedzialności na Waszyngton za niezdolność do stawienia czoła Rosji przez samych najbardziej zainteresowanych.

.Europejczycy od dawna wiedli dolce vita kosztem USA. Skutkiem tego Włochy, Francja i Wielka Brytania stoją dzisiaj na skraju bankructwa. Także Polska szybko zmierza w tym kierunku. Co więcej, nasz rząd wydaje miliony na program pilotażowy mający na celu przejście do systemu czterodniowego tygodnia pracy. Jeśli prawdą jest to, że Putin prowadzi wobec nas wojnę hybrydową i niebawem może nas napaść, to oczywistym wnioskiem winien być postulat zwiększenia wysiłków celem mobilizacji sił i środków, a nie myśl o poszerzeniu czasu wolnego!

PAP/Oskar Górzyński/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 grudnia 2025