Lek na glejaka coraz bliżej [Science Translational Medicine]
Udało się opracować potencjalną terapię glejaka wielopostaciowego (GBM), najgroźniejszego nowotworu mózgu – informuje pismo „Science Translational Medicine”. Zidentyfikowana przez naukowców cząsteczka okazała się skuteczna u myszy laboratoryjnych.
Gen AVIL zazwyczaj pomaga komórkom utrzymać ich rozmiar i kształt
.Glejak wielopostaciowy to szybko rozwijająca się, prawie zawsze śmiertelna postać raka mózgu. Typowy czas przeżycia po diagnozie wynosi około 15 miesięcy, a każdego roku diagnozuje się go u ponad 14 000 Amerykanów. Leczenie jest głównie operacyjne, ale sposób, w jaki rak rozmnaża się w mózgu, utrudnia jego usunięcie. Inne metody leczenia obejmują chemioterapię i radioterapię, które wydłużają przeżycie tylko o kilka miesięcy. Metody te mogą jednak znacząco wpływać na jakość życia, dlatego niektórzy pacjenci całkowicie rezygnują z leczenia.
„Glejak wielopostaciowy to wyniszczająca choroba. Praktycznie nie ma skutecznej terapii” – powiedział dr Hui Li z University of Virginia (Stany Zjednoczone). „Nowością jest to, że celujemy w białko, od którego komórki GBM są w wyjątkowy sposób zależne, i możemy to zrobić za pomocą małej cząsteczki, która wykazuje wyraźną aktywność in vivo. Według naszej wiedzy ta ścieżka nie była wcześniej wykorzystywana w terapii” – zwrócił uwagę.
Wcześniej, w roku 2020, dr Hui Li odkrył onkogen, zmutowany gen AVIL odpowiedzialny za glejaka wielopostaciowego. Teraz zidentyfikował małą cząsteczkę, która zablokowała aktywność genu zarówno w hodowlach komórkowych, jak i u myszy laboratoryjnych. U myszy cząsteczka okazała się skuteczna bez szkodliwych skutków ubocznych.
Oczywiście ewentualne zastosowanie tej cząsteczki w leczeniu ludzi wymaga dalszych badań, jednak wyniki są jak dotąd obiecujące.
Gen AVIL zazwyczaj pomaga komórkom utrzymać ich rozmiar i kształt. Jeśli jednak pod wpływem różnych czynników jego aktywność zostanie nadmiernie zwiększona, powoduje to powstawanie i rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych. Białko produkowane przez ten gen występuje rzadko w zdrowym mózgu, ale obficie u pacjentów z glejakiem wielopostaciowym.
Jak wykazały wcześniejsze badania, zablokowanie aktywności genu może całkowicie zniszczyć komórki glejaka u myszy laboratoryjnych, bez wpływu na zdrowe komórki. Jednak metoda nie nadawała się do stosowania u ludzi, dlatego rozpoczęto poszukiwania cząsteczki, która mogłaby powstrzymać szkodliwe działanie genu.
Zanim jednak potencjalny lek będzie dostępny dla pacjentów, konieczne są dalsze badania [Science Translational Medicine]
.Naukowcy zastosowali technikę zwaną „wysokoprzepustowym badaniem przesiewowym”, aby szybko i skutecznie ocenić wiele związków pod kątem ich potencjału do blokowania aktywności AVIL. Odkryta przez nich cząsteczka wydaje się oddziaływać tylko na komórki nowotworowe, oszczędzając zdrową tkankę mózgową. Co więcej, cząsteczka ta może przenikać barierę krew-mózg, która uniemożliwia dostęp wielu potencjalnym lekom na choroby neurologiczne. Związek ten mógłby być przyjmowany doustnie, jak każdy inny lek na receptę.
Zanim jednak potencjalny lek będzie dostępny dla pacjentów, konieczne są dalsze badania w celu optymalizacji cząsteczki pod kątem zastosowania u ludzi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powstały lek zostanie następnie poddany szeroko zakrojonym testom na ochotnikach, zanim Federalna Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zdecyduje, czy jest on wystarczająco bezpieczny i skuteczny, aby można go było oferować jako leczenie.
„Pacjenci z GBM rozpaczliwie potrzebują lepszych opcji. Standardowa terapia nie zmieniła się zasadniczo od dziesięcioleci, a przeżywalność pozostaje niska” – zaznaczył Li. „Naszym celem jest wprowadzenie do kliniki zupełnie nowego mechanizmu działania – takiego, który ukierunkowuje się na podstawową lukę w biologii glejaka wielopostaciowego” – dodał.
Czy dobre życie to sprawa medycyny?
.Koncepcja wellness tworzona była przez lekarzy, począwszy od lat 60. ubiegłego wieku, w czasach tzw. ruchu potencjału ludzkiego, i oznacza przede wszystkim jakość życia człowieka. Teoria wellness wnosi do medycyny przesłanie, że człowiek może prowadzić dobre życie, niezależnie od stanu swojego zdrowia – pisze Ewa STELMASIAK
Wdobie komercyjnej eksploatacji idei wellness — nie tylko w branży spa — warto wrócić do jej definicji i korzeni. Wszystko zaczęło się w latach 60. w USA, kiedy to lekarz medycyny zajmujący się zawodowo statystyką w ochronie zdrowia, Halbert L. Dunn, wygłosił serię krótkich wykładów w unitariańskim zborze w stanie Virginia. To właśnie on użył wtedy po raz pierwszy określenia High-Level Wellness, uwzględniającego zintegrowany sposób funkcjonowania, który prowadzi do maksymalizacji potencjału człowieka. W jego wykładach, wydanych później w formie książkowej pod tym samym tytułem, znaleźć można prawdziwe perły, dr Dunn bowiem potrafił na wskroś przejrzeć systemy, które inni brali za pewnik.
Mówił na przykład o tym, że lekarze za bardzo skupiają się na chorobie, a równie ważne jest budowanie u pacjentów tego, co dziś nazwalibyśmy dobrym życiem. Mówił, że zdrowie i wellness to dynamiczny proces, a nie statyczny stan. Mówił o konieczności ekspresji własnej indywidualności w świecie oraz że człowiek to kontinuum ciała, umysłu i ducha, które funkcjonuje w stale zmieniającym się otoczeniu i przepływie wydarzeń. To właśnie on stworzył termin „zdrowie pozytywne”, które w artykule pt. High-Level Wellness for Man and Society zdefiniował jako „nie płaską, mało interesującą sferę braku choroby, ale raczej fascynującą i stale zmieniającą się panoramę samego życia”.
Halbert L. Dunn to trudny do zaszufladkowania wizjoner o wielkim umyśle ukształtowanym przez wiedzę z zakresu statystyki, anatomii, fizjologii, medycyny, nauk o zdrowiu, a także psychologii, filozofii i duchowości. Koncepcje Halberta L. Dunna odnajdujemy w nurtach psychologii humanistycznej Carla Rogersa (stawanie się w pełni człowiekiem), Abrahama Maslowa (samoaktualizacja), psychologii pozytywnej Martina Seligmana (zdrowie pozytywne), pojęciu salutogenezy Aarona Antonovsky’ego i w innych modelach ilustrujących rozwój myśli o zdrowiu, takich jak holistyczne czy procesowe ujęcia zdrowia.
Aby w pełni zrozumieć wkład teorii wellness do medycyny, nie można pominąć modeli obrazujących powiązania między wellness i zdrowiem, stworzonych przez innego lekarza i specjalistę w zakresie zdrowia publicznego, który rozwinął i spopularyzował myśl Halberta L. Dunna. Jest nim John W. Travis, autor książki Wellness Workbook: How to achieve enduring health and vitality oraz modelu „Kontinuum Choroby/Wellness” (ang. ill-ness vs. well-ness), po raz pierwszy opublikowanego w 1975 roku. Wyróżnił on dwa paradygmaty: leczenie — paradygmat reprezentowany przez medycynę — oraz wellness — paradygmat wspomagający rozwój świadomości człowieka.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ewa-stelmasiak-czy-dobre-zycie-to-sprawa-medycyny/
PAP/MB



