Maksym Butkewycz otrzymał nagrodę im. Vaclava Havla

Ukraiński dziennikarz Maksym Butkewycz został tegorocznym laureatem Nagrody Praw Człowieka im. Vaclava Havla, przyznawanej przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE) – poinformowało ZPRE. Wraz z Butkewyczem nominowanych było dwoje innych dziennikarzy, z Gruzji i Azerbejdżanu.

Dziennikarz Maksym Butkewycz jest współzałożycielem Centrum Praw Człowieka „Zmiana”

.O wyborze ZPRE poinformowało w komunikacie na serwisie X, przypominając, że nagroda przyznawana jest za obronę praw człowieka w różnych krajach świata.

Do komunikatu dołączono zdjęcie Butkewycza, noszącego bluzę z napisem: „Ukraińscy jeńcy wojenni – nie zapominamy o was”.

Maksym Butkewycz jest współzałożycielem Centrum Praw Człowieka „Zmiana” (ukr. Zmina) oraz radia Hromadske. Choć był zdeklarowanym pacyfistą, na początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. zgłosił się na ochotnika do armii ukraińskiej i objął funkcję dowódcy plutonu. Został schwytany i skazany przez Rosjan na 13 lat więzienia. Przetrwał dwa lata więzienia w ciężkich warunkach, zanim zwolniono go w ramach wymiany więźniów w październiku 2024 r. ZPRE uznało, że Butkewycz stał się „potężnym symbolem odwagi i wytrwałości w obronie sprawiedliwości i wolności”.

Wraz z ukraińskim dziennikarzem na „krótkiej liście” nominowanych do nagrody znaleźli się dziennikarze z Gruzji i Azerbejdżanu, oboje uwięzieni w swoich krajach. Gruzińska dziennikarka Mzia Amaglobeli, założycielka portali Batumelebi i Netgazeti, została skazana w sierpniu br. na dwa lata więzienia w związku zarzutami karnymi, dotyczącymi zeszłorocznych demonstracji antyrządowych w Gruzji. Dziennikarz z Azerbejdżanu Ulwi Hasanli był szefem niezależnego portalu Abzas Media, który opisywał przypadki korupcji wśród urzędników państwowych, w tym w otoczeniu prezydenta Ilhama Alijewa. Został zatrzymany pod koniec 2023 r., a w 2025 r. – skazany na dziewięć lat więzienia.

Nagroda Praw Człowieka im. Vaclava Havla została ustanowiona w 2013 r. Uhonorowani nią zostali do tej pory m.in. opozycjoniści z Rosji i Białorusi: Władimir Kara-Murza i Maryja Kalesnikawa. W 2024 r. laureatką nagrody została Maria Corina Machado, liderka opozycji demokratycznej w Wenezueli.

Wciąż niezachwiane rozumienie podstaw cywilizacji

.Być może Rosja i Chiny będą dążyły do zmiany zasad prawa międzynarodowego, np. w kierunku prawnego usankcjonowania dominacji mocarstw regionalnych, także w dziedzinie interpretacji praw człowieka – radykalnie na przekór wielowiekowej tradycji cywilizacji zachodniej – pisze prof. Jan WOLEŃSKI

Czy w ciągu ostatniego roku zmieniły się postrzeganie i świadomość praw człowieka? Czy miały na to wpływ wydarzenia np. na Ukrainie, Tajwanie czy w Iranie? Czy na tle takich wydarzeń coś może się zmienić w prawie międzynarodowym? Ponieważ uważam, że w miarę uzasadnione odpowiedzi na te w miarę uzasadnione pytania wymagają dłuższej perspektywy czasowej (w pierwszej kwestii są również niezbędne badania socjologiczne, i to o charakterze międzynarodowym), mogę tylko wyrazić swoje intuicje i przypuszczenia poparte obserwacjami historycznymi.

Nie ma wątpliwości, że problem praw człowieka nabrał szczególnej wagi w ostatnich dziesięcioleciach. To nie znaczy, że nie ma swojej historii. Pomijając liczne propozycje doktrynalne, wystarczy wskazać na rolę rzymskiego prawa prywatnego (rozwój pojęcia podmiotowości prawnej), chrześcijaństwo (ekumenizm i egalitaryzm religijny) czy przywileje stanowe (szlacheckie) w średniowieczu. Dalsze fakty to rozmaite deklaracje praw człowieka i obywatela oraz konstytucje, w których wyrażały się tendencje równościowe – to wydarzyło się w XVIII w. (i oczywiście później). Wiek XIX przyniósł m.in. pierwsze konwencje międzynarodowe, w szczególności chroniące ludność cywilną w czasie wojny, ustawodawstwo socjalne, zniesienie niewolnictwa w USA i pierwsze sukcesy w ruchu na rzecz praw kobiet. Wprawdzie, jak zauważył Stanisław Jerzy Lec, nikt nie spodziewał się, że po XIX wieku nastąpi wiek XX (chodziło o dwie wojny światowe), to jednak plon działań Ligi Narodów i ONZ w zakresie praw człowieka jest niezaprzeczalny.

Obecnie mamy kilkadziesiąt aktów międzynarodowych regulujących tę sferę, tj. prawa polityczne, wolnościowe, indywidualne, zbiorowe, ekonomiczne, edukacyjne itd., a ponadto są one przedmiotem regulacji wewnętrznych w ustawodawstwach poszczególnych państw. Co więcej, państwa aspirujące do członkostwa w Unii Europejskiej (lub nawet stowarzyszenia z nią) muszą wyrazić zgodę np. na likwidację kary śmierci czy jakąś, nawet ograniczoną, kontrolę przestrzegania praw człowieka przez instytucje (zwłaszcza trybunały) wspólnotowe. Ciekawym faktem było podpisanie Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w 1975 r., który zawierał wyraźne nawiązanie do praw człowieka – dwadzieścia lat później powstała Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Powyższe fakty (i oczywiście wiele innych) wyraźnie świadczą o historycznym trendzie polegającym na 
– wyraźnym opowiedzeniu się tzw. cywilizacji europejskiej (zachodniej) za uznaniem praw człowieka za jeden z jej fundamentów;
– powszechnym, tj. bezwyjątkowym charakterze tych uprawnień;
– dążeniem do ich pozytywizacji w prawie wewnętrznym i międzynarodowym.
To wszystko odbywa się w kontekście wzrastającej świadomości indywidualnej i zbiorowej dotyczącej praw człowieka, co silnie przejawiło się w ruchach emancypacyjnych w ostatnich stu latach, zarówno tych „wielkich”, tj. dekolonizacyjnych, jak i „mniejszych”, tj. rasowych, genderowych czy związanych z orientacją seksualną.

Nie ma wątpliwości, że rozwój idei i praktyki praw człowieka jest powodem do chluby ludzkości, przynajmniej zdaniem większości myślicieli politycznych. Ale jest i druga strona medalu, mianowicie zawsze występujące ograniczenia uprawnień uważanych za kształtujące tę domenę. Nie poruszając niekontestowanych restrykcji związanych z bezpieczeństwem publicznym i obroną przed agresją, trzeba pamiętać, że niewolnicy byli wykluczeni z grona podmiotów prawa rzymskiego, chrześcijaństwo (podobnie inne religie) stało się triumfujące, gdy zyskało status religii panującej (liczne wojny religijne mało dbały o prawa człowieka), mieszczanie i chłopi w Polsce byli upośledzeni (wykluczeni spośród większości przywilejów), szczytne hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej były ograniczone, np. wezwaniem Saint-Justa „nie ma wolności dla wrogów wolności”, ojcowie założyciele USA głosili, że wszyscy ludzie są wolni, ale przez długi czas nie dotyczyło to Murzynów. Zawsze też było tak, że ci, co są zasobniejsi, korzystali z mniejszego zasobu praw człowieka niż biedni. Nawet pomijając reżymy totalitarne (stalinowski czy nazistowski), explicite kwestionujące prawa człowieka czy też ograniczające je do pewnych grup (np. ludu czy aryjczyków), można przytoczyć, także w systemach demokratycznych (przez takie rozumiem spełniające typowe warunki demokracji lub należące do związków państw uznających demokrację za standard), zwłaszcza w ostatnich czasach, masę przykładów grania prawami człowieka dla bardzo doraźnych celów politycznych. Wystarczy wspomnieć poczynania Donalda Trumpa w kwestii legalności wyborów, które nie zakończyły się jego reelekcją, czy gry obecnych władz polskich w sprawie zmiany kodeksu wyborczego i obsady lukratywnych stanowisk w spółkach skarbu państwa. 

Zawsze było również tak, że ludność cywilna cierpiała z powodu wojen, niezależnie od tego, czy była przedmiotem, czy podmiotem agresji, tj. brała czynny udział w działaniach militarnych przeciwko innemu państwu. Nie można też zapomnieć w tym miejscu o propagandzie, która jest na bakier z prawem do rzetelnej informacji, czy programach edukacyjnych (w rodzaju „historia i teraźniejszość”), które często otwarcie propagują treści niezgodne ze współczesnym rozumieniem praw człowieka (sytuacja mniejszości seksualnych, związków partnerskich czy nawet sensowność konwencji antyprzemocowych). Można postrzegać te kwestie jako nieuniknioną cenę za ochronę praw człowieka w niejednorodnych i z tego powodu jakoś skonfliktowanych społeczeństwach, a nawet twierdzić, że takie napięcia są efektem natury ludzkiej, zdolnej do „dobrego i złego”, a więc trzeba je przyjąć, by tak rzec, z dobrodziejstwem inwentarza, oraz mieć nadzieję, że demokracja jest jedynym efektywnym sposobem okiełznania destruktywnych dążeń społecznych.

Jak jednak traktować fakty wymienione w pytaniach zacytowanych na wstępie, a więc agresję Rosji wobec Ukrainy, wydarzenia w Iranie czy na Tajwanie w kontekście dyskusji o prawach człowieka? Przypomnijmy:
– 24 lutego 2022 r. Rosja zaatakowała Ukrainę i po niepowodzeniach na froncie rozpoczęła działania zmierzające do zniszczenia tzw. infrastruktury krytycznej w Ukrainie, a więc bezpośrednio godzące w ludność cywilną,
– Mahsa Amini, 22-letnia Kurdyjka, została aresztowana przez irańską policję obyczajową za to, że chusta na jej głowie była zbyt luźno zawiązana, i niewykluczone, że potem zabita przez funkcjonariuszy tejże obyczajówki, a protesty były (i nadal są) brutalnie tłumione (można dodać, że parlament irański przegłosował karę śmierci dla protestujących, a gdy piłkarze reprezentacji Iranu dali do zrozumienia, że są przeciw represjom, zagrożono torturowaniem ich rodzin),
– Chiny uznały, że problem Tajwanu jest ich wewnętrzną sprawą i mają prawo rozwiązać go siłowo.
Do tego można dodać publiczne egzekucje w Afganistanie i Korei Północnej (rozstrzelanie dwóch chłopców rozpowszechniających filmy z Korei Południowej). Punkty dotyczące Rosji i Chin mają charakter międzynarodowy, ale z konsekwencjami dla praw człowieka na danym terytorium, np. wywożenie dzieci ukraińskich do Rosji, przymusowe wcielanie Ukraińców do armii rosyjskiej czy poddanie Tajwańczyków restrykcjom obywatelskim obowiązującym w Chinach kontynentalnych, natomiast sprawa Kurdyjki i Korei Północnej są typowymi represjami reżimów skrajnie totalitarnych przeciwko własnym obywatelom, dążącym do politycznej emancypacji, nawet w bardzo ograniczonym zakresie. 

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jan-wolenski-prawa-czlowieka/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 września 2025