Marco Patricelli historyk i kompozytor z suitą o Witoldzie Pileckim

Marco Patricelli historyk i kompozytor z suitą o Witoldzie Pileckim

W Pescarze we włoskiej Abruzji odbędzie się w czwartek nadzwyczajny koncert dedykowany pamięci rotmistrza Witolda Pileckiego. W miejscowym konserwatorium zaprezentowana zostanie po raz pierwszy poświęcona mu kompozycja „Mała suita”, której autorem jest włoski historyk Marco Patricelli. Napisał on również biografię Pileckiego. „Historia Pileckiego jest bardzo dramatyczna. Ale były też w jego życiu momenty radości, którą dawała mu rodzina, praca” – powiedział autor dzieła.

.Kompozycję Patricellego w auli konserwatorium w Pescarze zaprezentuje tamtejsza orkiestra symfoniczna, a poprowadzi ją Adriano Melchiorre.

Na dzieło pod tytułem „Petite suite Pilecki” składają się między innymi utwory: Elegia, scherzo-walc, Dotyk Zła, Nadzieja.

Marco Patricelli i Witold Pilecki

.Marco Patricelli wcześniej napisał monografię Witolda Pileckiego „Ochotnik”, wydaną we Włoszech i w Polsce. Przedstawił w niej sylwetkę żołnierza Armii Krajowej, więźnia Auschwitz, uczestnika Powstania Warszawskiego, skazanego przez komunistów na karę śmierci i straconego w 1948 roku.

Historyk i kompozytor powiedział przed koncertem: „Jego historia całkowicie podbiła moje serce. Dlatego napisałem o nim książkę. Potem powróciłem do mojej starej pasji i mojego wykształcenia muzycznego”.

„Uznałem, że mogę spróbować opowiedzieć o nim także w inny sposób” – dodał.

Wyjaśnił, że „forma dzieła symfonicznego pozwala przekazać emocje”.

Marco Patricelli podkreślił: „W mojej suicie nie chciałem opisać życia Pileckiego. W przypadku kompozycji chodzi o coś zupełnie innego. Ja chcę przekazać emocje”.

Zwrócił uwagę na utwór zatytułowany „Elegia”, w którym dominuje aspekt smutku.

„A to może być syntezą jego życia. Historia Pileckiego jest bardzo dramatyczna. Ale były też w jego życiu momenty radości, którą dawała mu rodzina, praca” – zauważył.

Wskazał też na aspekt religijny przypominając, że Pilecki namalował obrazy o takiej tematyce.

„Tu jest szerszy aspekt wiary – stwierdził – bo to również wiara w obozie w Auschwitz, obchodzenie Bożego Narodzenia w ukryciu przed oprawcami”.

.„Utwór zatytułowany Dotyk zła jest oczywiście inspirowany Auschwitz. To nie jest opis tego, czym było, bo to jest nie do opisania, tym bardziej w muzyce. Tu trzeba wejść w postać” – powiedział Patricelli. Odnotował też wymowę finałowej część suity – „Spes” ( nadzieja po łacinie). Podkreślił: „Nadzieja związana jest z całym jego życiem. To nadzieja na odbudowę Polski, na jej obronę, nadzieja na ocalenie Polski przed nazizmem, nadzieja na przeżycie obozu Auschwitz. Była też nadzieja na zwycięstwo w Warszawie, podczas powstania i wreszcie nadzieja na to, że nie zostanie zabity przez komunistów”.

„Ta nadzieja upada, ale dla historii wygrał on. Nie wygrali ci, którzy go zabili, którzy go torturowali, którzy go zdradzili. On wygrał i dlatego jest bohaterem” – dodał autor kompozycji.

Marco Patricelli – historyk i kompozytor

.Marco Patricelli zapytany o to, czy bardziej czuje się historykiem, czy muzykiem, odparł: „To coś bardzo dziwnego, w co trudno uwierzyć, ale nauka kompozycji okazała się bardzo przydatna w badaniu historii. Daje mocne przekonanie, że kontroluje się wszystkie części, a więc formę i logikę opowiadania”.

„Ja napisałem wszystkie moje książki tak, jakby to była partytura” – wyjawił.

Patricelli poinformował także o planach wydania kompozycji na płycie.

Koncert odbędzie się w konserwatorium, w którym autor był studentem fortepianu i kompozycji.

Prapremiera będzie miała miejsce w przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, w przypadającą w tym roku 80. rocznicę ucieczki Pileckiego z niemieckiego nazistowskiego obozu Auschwitz i 75. rocznicą jego śmierci z rąk ówczesnych komunistycznych władz zniewolonej przez sowietów Polski.

Patronami muzycznego wydarzenia są polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ambasada RP we Włoszech, Instytut Polski w Rzymie, Amerykański Komitet Żydowski i związek włoskich gmin żydowskich oraz lokalne władze Abruzji.

Witold Pilecki – bohater, który przeżył piekło

.Rotmistrz Witold Pilecki urodził się w 1901 roku. Był harcerzem, społecznikiem, ziemianinem i artystą. Był także oficerem Wojska Polskiego i konspiratorem. Uczestniczył w walkach o niepodległość Rzeczypospolitej. Po wybuchu II wojny światowej brał czynny udział w obronie Ojczyzny. Od listopada 1939 r. współtworzył Tajną Armię Polską.

W latach 1940-1943 był dobrowolnym więźniem w niemieckim KL Auschwitz, gdzie założył organizację podziemną oraz dokumentował dramat więzionych i bestialstwo niemieckich oprawców. Po wypełnieniu misji i ucieczce, powrócił do walki zbrojnej. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, był jeńcem obozów w Lamsdorf i Murnau, a następnie żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Po powrocie do zniewolonej przez Sowietów Polski, zaangażował się w działalność niepodległościową. Aresztowany przez komunistów, poddany brutalnemu śledztwu, po sfingowanym procesie został skazany przez zbrodniarzy komunistycznych na śmierć i zamordowany 25 maja 1948 r.

Rodzina miała się nigdy nie dowiedzieć, gdzie Pilecki został pochowany. Nie wydano im ciała. Dopiero po 42 latach od procesu, w 1990 roku w demokratycznej Polsce, wyrok anulowano. Żona Pileckiego doczekała jego rehabilitacji. W lipcu 2006 r. Prezydent RP prof. Lech Kaczyński w uznaniu zasług Witolda Pileckiego i jego oddania sprawom ojczyzny odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego, a w 2013 został awansowany na stopień pułkownika.

Marco Patricelli na łamach „Wszystko Co Najważniejsze”

.Nie tylko postać Witolda Pileckiego stanowi przedmiot zainteresowania prof. Marco Patricellego. We „Wszystko Co Najważniejsze” dostępne są jego tekstu nt II wojny światowej, relacji polsko-włoskich oraz spuścizny cywilizacji grecko-rzymskiej.

Jak pisze prof. Marco Patricelli w tekście pt. „Europa nie chciała umierać za Gdańsk. Czarna karta naszej wspólnej historii”, „Francja i Anglia nie przystąpiły do wojny, gdy 1 września 1939 r. Hitler zaatakował Polskę. Mogły wówczas wspólnym atakiem powstrzymać najpotworniejszą z wojen”.

„Polska została zdradzona, porozumienia nie zostały wypełnione. To czarna karta naszej wspólnej europejskiej historii. A mimo to pasja Polaków i ich umiłowanie wolności, pasja odbudowy i solidarności godna jest najwyższej pochwały”.

W artykule „O przyjaźni. 100-lecie polsko-włoskiej opowieści” zwraca uwagę, że przez ostatnie sto lat Polskę i Włochy dzieliło wiele, ale łączyła przyjaźń.

„Relacje polsko-włoskie zawsze charakteryzowała pewna serdeczność. Podczas I wojny światowej żołnierze armii austro-węgierskiej polskiego pochodzenia, którzy znajdowali się we włoskiej niewoli, traktowani byli w sposób zupełnie odmienny niż inne narodowości. Nie trafiali do więzień, ale do Błękitnej Armii Generała Hallera we Francji” – pisze prof. Marco Patricelli.  

„Mimo wszystkich różnic między Polską i Włochami, kiedy Hitler w 1939 r. napada na Polskę, Włosi nie przystępują do wojny. Kiedy Francja i Wielka Brytania wypowiadają wojnę Hitlerowi, Włochy wchodzą w konflikt z nimi, ale nie przeciwko Polsce. W 1943 r. Włochy są już sprzymierzeńcem, nie wrogiem”.

Tekstem warym uwagi jest również ten poświęcony cywilizacji grecko-rzymskiej. Prof. Marco Patricelli zwraca uwagę, że „demokracja zrodzona w cieniu greckich drzew oliwnych rozwinęła się w formy znane nam tak dobrze, że zapomnieliśmy nawet o jej początkach”.

Wszystko, od Gibraltaru po Ural, przypomina o wielkim historycznym i kulturowym doświadczeniu śródziemnomorskim, bez którego nie mielibyśmy nawet nazwy „Europa”. Wszystko, co czyni nas Europejczykami, niezależnie od odmian językowych (takich jak neolatyńskie, słowiańskie, germańskie, ugrofińskie, bałtyckie) i wydarzeń narodowych na przestrzeni wieków, ma swoje zalążki w cywilizacji greckiej i łacińskiej.

.„Miał rację polski pisarz Henryk Sienkiewicz, który dostrzegał wspólne korzenie Europejczyków i pisał, że każdy człowiek ma dwie ojczyzny: tę, w której się urodził, i Włochy, będące spadkobiercą cywilizacji łacińskiej. Europejskie drzewo ma wiele gałęzi, nie można jednak pominąć faktu, że wyrasta ono z korzeni starożytności” – podkreśla prof. Marco Patricelli.

PAP//Sylwia Wysocka/WszystkoCoNajważniejsze/PP

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 stycznia 2023