Maria Skłodowska-Curie czy Marie Curie na banknotach euro?

Do końca 2026 r. Europejski Bank Centralny ma rozstrzygnąć, jak będzie wyglądać nowa seria banknotów euro. Znajdą się na nich albo motywy przyrodnicze, albo kulturalne. Na banknocie o nominale 20 euro może zostać przedstawiony wizerunek polskiej noblistki Marii Skłodowskiej-Curie.

W konkursie na wzory nowych banknotów euro mogli wziąć udział graficy z całej UE

.Wraz z nowym rokiem do strefy euro jako 21. kraj członkowski dołączyła Bułgaria. Przez pierwszy miesiąc Bułgarzy będą mogli nadal płacić lewami, ale od lutego jedyną oficjalną walutą stanie się euro. Posiadacze narodowej bułgarskiej waluty muszę więc wymienić bezpowrotnie lewy na nową walutę.

Do obiegu w Bułgarii trafiły banknoty, które mają taki sam wygląd we wszystkich krajach należących do strefy euro. Inaczej sprawa wygląda w przypadku monet – jedna ich strona wygląda wszędzie tak samo, a druga ma charakter narodowy. I tak na przykład na bułgarskich eurocentach znalazł się wizerunek Jeźdźca z Madary, średniowieczny relief namalowany na skale, znajdujący się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Od momentu wprowadzenia euro do obiegu w 2002 r. na banknotach drukowany jest ten sam architektoniczny motyw – przedstawione są na nich bramy, okna i mosty w stylach architektonicznych z siedmiu europejskich epok. Na będącym teraz w obiegu nominale 20 euro widnieje okno w stylu gotyckim.

Wkrótce na banknocie o tym samym nominale może się znaleźć wizerunek Marii Skłodowskiej-Curie. W 2021 r. prezeska Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christine Lagarde zapowiedziała bowiem, że po 20 latach od wprowadzenia euro nadszedł czas na odświeżenie szaty graficznej europejskich banknotów.

Proces wprowadzania do obiegu banknotów o nowym wyglądzie mocno się jednak opóźnia. Nowy projekt miał zostać wybrany do 2024 r., tymczasem po trzech latach od zapowiedzi EBC ogłosił jedynie potencjalne motywy, jakie mogą znaleźć się na nowej serii banknotów. Będzie to albo motyw przyrodniczy z ptakami i rzekami, albo kulturalny z postaciami znaczącymi dla europejskiego dziedzictwa; w ramach tego drugiego wytypowano właśnie Polkę jako bohaterkę.

W konkursie na wzory nowych banknotów euro mogli wziąć udział graficy z całej UE. Wytypowani w 2025 r. artyści mają teraz czas do końca marca 2026 r. na przedstawienie swoich pomysłów.

Marie Curie na banknotach euro bez polskiego nazwiska?

.Zgodnie z informacjami na stronie EBC projekty, które przejdą do kolejnego etapu, zostaną poddane w czerwcu konsultacjom społecznym, a Rada Prezesów (zarząd EBC wraz z prezesami banków centralnych państw strefy euro) wybierze ostateczny projekt banknotów euro do końca roku.

„Po dokonaniu ostatecznego wyboru Rada Prezesów podejmie decyzję o terminie rozpoczęcia produkcji i emisji nowych banknotów euro. Nie wyznaczono jeszcze daty, kiedy wejdą one do obiegu. Minie więc kilka lat, zanim nowe banknoty trafią do portfeli Europejczyków” – poinformował EBC.

Propozycja umieszczenia słynnej Polki na nominale wywołała nieporozumienie. W swoim komunikacie EBC pisze bowiem: „Marie Curie (z domu Skłodowska)”. Zredukowana wersja nazwiska zwróciła w zeszłym roku uwagę Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które w apelu wystosowanym do EBC wezwało do uwzględnienia polskiego zapisu imienia i nazwiska noblistki na banknocie.

EBC, pytany przez media o tę sprawę, odpowiedział, że decyzja o tym, czy w ogóle Skłodowska-Curie znajdzie się na banknocie, zapadnie do końca 2026 r. Służby prasowe Banku dodały, że jeśli miałaby ona znaleźć się na banknocie, to decyzja o zapisie imienia i nazwiska noblistki zapadłaby po szeroko zakrojonej i kompleksowej dyskusji.

Jak Maria Skłodowska-Curie dokonała odkrycia radu

.Praca uczonego jest zbyt skomplikowana i subtelna na to, by w jednym momencie pewność nowej wielkiej prawdy mogła przed nim zabłysnąć. Maria, stojąc znużona przed swymi aparatami, nie odczuła, być może, żadnego radosnego triumfu – pisze Ewa CURIE.

Po odkryciu promieni Roentgena Henri Poincaré zaczął badać, czy ciała tzw. fluoryzujące nie wysyłają pod wpływem światła promieni podobnych tamtym. Becquerel, zainteresowany tymże zagadnieniem, poddał badaniu związki rzadko spotykanego metalu – uranu. Ale zamiast zjawiska, którego szukał, zaobserwował zupełnie inne, niezrozumiałe: sole uranu wysyłały samorzutnie, bez uprzedniego naświetlenia, promienie o charak- terze dotychczas nieznanym. Pewien związek uranu, umieszczony na płycie fotograficznej owiniętej w czarny papier, naświetlał ją – poprzez papier. I podobnie jak promienie Roentgena, te nowe, dziwne „promienie uranowe” rozładowywały elektroskop, nadając powietrzu dokoła niego przewodnictwo elektryczne.

Becquerel stwierdził, że te właściwości nie wynikały z uprzedniego naświetlania badanego związku przez promienie słoneczne i że występowały również po długotrwałym trzymaniu soli uranowej w całkowitej ciemności. Odkrył on zatem zjawisko, które Maria Curie nazwała później promieniotwórczością, ale wówczas jeszcze przyczyna tego zjawiska była zupełną zagadką. Promienie Becquerela zainteresowały małżonków Curie w najwyższym stopniu. Skąd się bierze – zastanawiali się – owa energia, minimalna wprawdzie, lecz stała, którą związki uranu wydzielają pod postacią promieni? I jakie to w ogóle są promienie? Jaki jest ich charakter i źródło? Oto cudowne pole do badań, wymarzony temat tezy doktorskiej, który tym bardziej nęci Marię, że dotąd nikt go nie opracował: wyniki doświadczeń Becquerela są zupełnie nowe i – o ile wiadomo – w żadnym jeszcze laboratorium nikt ich nie pogłębia. Jedyna literatura przedmiotu – to krótkie komunikaty, złożone przez Becquerela Akademii Umiejętności w roku 1896. Jakaż to rozkosz będzie rzucić się w tę dziedzinę tajemniczą, niezbadaną!

Temat więc już jest. Ale wraz z nim pojawia się i pierwsza trudność: gdzie podjąć pracę? W jakim laboratorium, czy już choćby w jakim pomieszczeniu, skoro o laboratorium w istotnym sensie tego słowa nie ma co marzyć?

Na prośbę Piotra dyrektor Szkoły Fizycznej zgadza się dać Marii do dyspozycji oszkloną pracownię na parterze w budynku szkolnym. Jest to co prawda lokal wilgotny i ciasny, zarazem maszynownia i skład różnych rupieci – urządzenia techniczne są tam wprawdzie więcej niż prymitywne, a wygód osobistych dla badacza nie ma wcale, lecz Maria się nie zniechęca. Cierpliwie próbuje zmontować swoje przyrządy w tej salce, przezwyciężyć brak odpowiedniej instalacji elektrycznej i innych niezbędnych do pracy udogodnień.

Nie jest to łatwe. Jej precyzyjne instrumenty muszą tu ciągle walczyć z podstępnymi wrogami: wilgocią i nieustannym wahaniem się temperatury. Oczywiście, ów „klimat”, fatalny dla czułych elektrometrów, jest również w najwyższym stopniu szkodliwy dla niej samej, ale to już drobiazg, o który nie dba, jak zawsze. Gdy jest jej za zimno, fizyczka mści się, zapisując w notesie temperaturę na termometrze. Szóstego lutego 1898 roku pośród wzorów i cyfr widzimy wpis: „Temperatura w cylindrze 6o25”. Sześć stopni to naprawdę niewiele! By pokreślić swoje oburzenie, Maria dodała dwa wykrzykniki.

Pierwszym zadaniem doktorantki jest obliczyć „zdolność jonizacyjną” promieni uranu, to znaczy zdolność, z jaką rozładowują one elektroskop, nadając powietrzu dokoła niego przewodnictwo elektryczne. Używa ona w tym celu znakomitej metody, której w znacznej mierze zawdzięczać należy powodzenie jej badań, a którą przed kilkunastu laty odkryli dla swoich doświadczeń Piotr i Jacques Curie. Zmontowana przez nią instalacja składa się z „komory jonizacyjnej”, elektrometru Curie i piezokwarcu.

Im bliżej poznaje Maria promienie uranu, tym bardziej wydają się jej one niezwykłe i niepojęte. Nie przypominają w niczym żadnych innych promieni. Nic na nie wpływu nie wywiera. I chociaż niezmiernie słabe, odznaczają się jakąś przedziwną „indywidualnością”.

Zastanawiając się dzień i noc nad tą zdumiewającą tajemnicą, Maria przeczuwa wpierw, a wkrótce potem może stwierdzić na pewno, że owo promieniowanie jest atomową właściwością uranu. I teraz zadaje sobie pytanie: czy tylko uranu? Bo chociaż dotąd zaobserwowano owo zjawisko jedynie w związkach uranowych, nic jednak nie pozwala sądzić, że inne pierwiastki nie są zdolne do wysyłania takichże promieni. Może tylko przypadkiem odkryto je właśnie w solach uranu? Trzeba zatem poszukać ich też i gdzie indziej.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ewa-curie-jak-maria-sklodowska-curie-dokonala-odkrycia-radu/

#Curie2017 Między fizyką i techniką a medycyną i etyką. O potrzebie międzydyscyplinarnej

.Współczesna medycyna to hybryda łącząca w sobie nauki przyrodnicze z inżynieryjnymi, wspierana złożoną i ciągle ewoluującą infrastrukturą techniczną. Nie zapominamy jednak o tym, kto jest najważniejszy: o człowieku – pisze prof. Wojciech WITKIEWICZ

Na politechnikach rozwijane są nauki ścisłe, matematyka, fizyka, chemia, które z zasady nastawione są na lepsze zrozumienie świata. A tymczasem obok niezliczonych cierpień ludzi, szalonej odwagi lekarzy pionierów to właśnie rozwój nauk podstawowych był główną siłą napędową dla rozwoju tego, co dzisiaj mamy w rękach jako narzędzia współczesnej medycyny.

Tak duże zaangażowanie w praktykę kliniczną rozpoczęło się zaledwie 100 lat temu, jednak fascynujący związek między fizyką a medycyną ma znacznie dłuższą historię. Od starożytności bowiem korzystamy ze zjawisk fizycznych, takich jak ciepło czy światło, do diagnozowania i leczenia choroby, a od średniowiecza dzięki irackiemu polimatowi o łacińskim imieniu ALHAZEN mamy naukę opartą na eksperymentach. Stworzył on podwaliny pod fizjologię widzenia. Ogromnego postępu w tej dziedzinie dokonał również polski naukowiec o wszechstronnych zdolnościach, pochodzący z Legnicy, urodzony na początku XIII wieku, Witelon. Mimo iż nie jest on tak znany jak Alhazen, jego dokonania zostały ostatnio ponownie „odkryte” i docenione. W jednym z ostatnich wydań czasopisma „Lancet” jest on wręcz przedstawiony jako ojciec fizjologii i optyki widzenia, na równi z Alhazenem.

W okresie odrodzenia pojawia się pierwszy fizyk i inżynier biomedyczny – Leonardo da Vinci. Stosował on fizyczne zasady, aby rozpocząć dążenie do zrozumienia funkcji ciała. Efektem tych prac było skonstruowanie pierwszego robota – mechanicznego rycerza. Po rewolucji naukowej w XVII wieku jedni pionierzy fizyki medycznej rozwijali czysto mechanistyczne podejście do fizjologii, podczas gdy inni stosowali idee wywodzące się z fizyki w celu zrozumienia natury samego życia. Andreas Vesalius odkrywa, iż serce działa jak pompa, a William Harvey, że krew transportowana jest poprzez układ krwionośny, napędzany przez serce.

Pod koniec XIX stulecia rewolucyjne odkrycia dotyczące promieniowania i promieniotwórczości zapoczątkowały nową erę diagnozowania i leczenia medycznego, opartego na promieniowaniu. Odkrycie to, uhonorowane pierwszą Nagrodą Nobla w dziedzinie fizyki, doprowadziło do późniejszego odkrycia HELIKALNEJ struktury DNA, wynalezienia tomografii komputerowej czy radioterapii w leczeniu raka. Odkrycie antymaterii w 1932 roku doprowadziło do rozwoju bardzo unikalnej techniki obrazowania medycznego, pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), która dzisiaj pozwala wykryć we wczesnym stadium raka, chorobę Alzheimera czy schorzenia układu sercowo-naczyniowego. Fizyka kwantowa i odkrycie nadprzewodnictwa doprowadziło do rozwoju techniki obrazowania rezonansu magnetycznego, dzięki któremu uzyskujemy obrazy wewnętrznych struktur ludzkiego organizmu, a ostatnio i funkcji mózgu.

W tym roku obchodzimy 150. rocznicę urodzin Marii Curie-Skłodowskiej. Jej historia ukazuje potencjał kryjący się w zrozumieniu znaczenia wyników badań podstawowych z chemii czy fizyki dla rozwoju medycyny.

Odkrycie radu oraz polonu, uhonorowane drugą Nagrodą Nobla dla Marii Skłodowskiej, stało się bezpośrednią przyczyną rozwoju współczesnej radio- i chemioterapii. Już pierwsze badania Marii i Pierre’a nad promieniotwórczością zawierały elementy aplikacji w medycynie. Znany jest fakt, iż prof. Curie poddawał swoje ramię kilkugodzinnemu działaniu radu, a powstałą, trudno gojącą się ranę obserwował i opisywał.

Bezpośrednim owocem prac nad radem i polonem, oprócz pożarów w sercach uczonych, wzniecanych przez tajemnicze promienie, jak donosiła ówczesna prasa, było utworzenie Instytutu Radowego, w którym prowadzono pierwsze interdyscyplinarne badania z zakresu chemii, fizyki i medycyny. To z kolei uratowało życie wielu żołnierzy w czasie I wojny światowej. Maria ze swoją córką pozbierały aparaty rentgenowskie ze wszystkich paryskich pracowni, zamontowały je w samochodach, organizując diagnostykę polową, znaną jako „małe Curie”. Żeby to zrealizować, Maria, po raz kolejny jako jedna z pierwszych kobiet, zrobiła nawet prawo jazdy.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-witkiewicz-miedzy-fizyka-i-technika-a-medycyna-i-etyka-o-potrzebie-miedzydyscyplinarnej-zintegrowanej-wspolpracy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 stycznia 2026