Marian WALENTYNOWICZ. Architekt, który stworzył Koziołka Matołka

Marian Walentynowicz

130 lat temu urodził się Marian Walentynowicz – architekt, grafik, malarz, podróżnik, pedagog, żołnierz i korespondent wojenny, a przede wszystkim współtwórca jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej kultury dziecięcej, Koziołka Matołka. Jego biografia obejmuje jednak znacznie więcej niż Pacanów i rysunkowe przygody sympatycznego koziołka. Walentynowicz walczył o niepodległość, przeszedł szlak bojowy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, podróżował po świecie, tworzył scenografie, plakaty i fotografie, a już w 1953 r. opowiadał w radiu o przenośnych telefonach bez drutu przesyłających obraz telewizyjny.

Marian Walentynowicz – nie tylko Koziołek Matołek

.W pamięci zbiorowej Marian Walentynowicz pozostał przede wszystkim jako ilustrator „Przygód Koziołka Matołka”. Tymczasem należał do najbardziej wszechstronnych polskich twórców XX wieku. Był architektem, grafikiem, malarzem, fotografem i scenografem. Projektował okładki, plakaty i reklamy. Ilustrował książki i partytury. Pisał reportaże z podróży. Tworzył audycje radiowe. Był żołnierzem, korespondentem wojennym, pedagogiem i popularyzatorem sztuki. – Był twórcą naprawdę wszechstronnym, pracowitym i utalentowanym. Znany często tylko jako rysownik postaci Koziołka Matołka, był także autorem grafik, plakatów, reklam, karykatur, okładek partytur, scenografii baletowych i reportaży z licznych podróży, tworzył audycje radiowe, a także robił naprawdę wyjątkowe fotografie – mówi Marek Górlikowski, autor książki „Ilustrator. Przygody ojca Koziołka Matołka tylko dla dorosłych”.

Co znamienne, Walentynowicz potrafił również inspirować następne pokolenia polskich artystów.

Andrzej Mleczko wspominał, że jako dziesięcioletni chłopiec wysłał swoje rysunki do prowadzonej przez Walentynowicza radiowej audycji „Obrazki ze świata”. – Przysłał nam również rysunki Andrzejek Mleczko z Kolbuszowej. Ładnie rysujesz, Andrzejku, ale dlaczego twoje rysunki są takie smutne? – powiedział wówczas na antenie Walentynowicz.

Audycji słuchał również późniejszy rzeźbiarz i trzykrotny rektor warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych Adam Myjak. Uważał Walentynowicza za swojego pierwszego nauczyciela rysunku. Twórca Koziołka Matołka udzielał dzieciom konkretnych wskazówek i zachęcał je do eksperymentowania z różnymi materiałami.

Człowiek, który w 1953 roku przewidywał telefon z obrazem

.Jednym z najbardziej zaskakujących epizodów jego biografii pozostają radiowe opowieści o przyszłości.

W 1953 r. Walentynowicz mówił o świecie zautomatyzowanych domów oraz o przenośnych telefonach pozbawionych przewodów, które miały umożliwiać transmitowanie obrazu telewizyjnego.

Z dzisiejszej perspektywy brzmi to jak opis smartfona.

Nie był to zresztą jedyny przypadek, gdy jego wyobraźnia wyprzedzała rzeczywistość. Jeszcze przed wojną, podczas studiów architektonicznych, zaprojektował lotnisko dla powietrznych taksówek w samym centrum Warszawy.

Petersburskie dzieciństwo i walka o niepodległość

.Marian Walentynowicz urodził się 20 stycznia 1896 r. w Petersburgu. Był synem inżyniera mechanika Rafała Antoniego Walentynowicza oraz Wilhelminy z Siemaszków.

29 kwietnia 1915 r. ukończył ze złotym medalem gimnazjum w Piotrogrodzie, po czym rozpoczął naukę w prywatnej Szkole Rysunku i Malarstwa oraz w Instytucie Politechnicznym. Historia szybko jednak upomniała się o młodego artystę.

Jesienią 1915 r. został zmobilizowany do armii rosyjskiej. Po odniesieniu ran wiosną następnego roku zwolniono go ze służby. W 1917 r. trafił do Pułku Zapasowego I Dywizji Gwardii, a 9 sierpnia zgłosił się ochotniczo do nowo formowanego I Korpusu Polskiego gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego. Służył w pułku ułanów do maja 1918 r.

Równolegle angażował się w działalność niepodległościową. Został zatrzymany na ulicy z bronią. Postawiono go pod murem, jednak przeżył egzekucję – ranny trafił do więzienia. Po sześciu tygodniach, dzięki staraniom ojca, został zwolniony. Następnie, posługując się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Okoński, uciekł wraz z rodziną do zajętej przez Niemców Warszawy, unikając wcielenia do Armii Czerwonej.

Architekt, który długo nie mógł skończyć studiów

.Dnia 1 października 1918 r. rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.

Wkrótce ponownie musiał je przerwać. Podczas wojny polsko-bolszewickiej walczył w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich. Dopiero po zakończeniu działań wojennych mógł wrócić na uczelnię.

Pierwsze czarno-białe ilustracje opublikował w 1922 r. w „Bajkach polskich”.

Dwa lata później znalazł się w zespole plastyków kierowanym przez Karola Frycza, który przygotowywał Polską Wystawę Przemysłową w Konstantynopolu.

Po śmierci ojca w 1927 r. Walentynowicz musiał przejąć odpowiedzialność za utrzymanie matki i dwojga młodszego rodzeństwa. Przełożyło się to na niezwykłą intensywność pracy.

W latach 1928–1931 zaprojektował dla wydawnictw Gebethner i Wolff oraz Andrzeja Własta ponad sto okładek zeszytów nutowych z przebojami epoki.

W 1928 r. współtworzył scenografię filmu „Komendant”, poświęconego Legionom i Józefowi Piłsudskiemu. Rok później uczestniczył w projektowaniu ekspozycji na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu.Studia ukończył ostatecznie dopiero w 1932 r. Jego praca dyplomowa była niezwykła nawet jak na ówczesne standardy. Walentynowicz zaprojektował lotnisko dla taksówek powietrznych przy skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich z Marszałkowską. Projekt przewidywał m.in. obrotową płytę startową.

Ukończenie przez niego wieloletnich studiów było na Politechnice Warszawskiej takim wydarzeniem, że podczas balu absolwentów pojawił się wielki napis: „Walentynowicz skończył!”

Jak naprawdę narodził się Koziołek Matołek?

.Narodziny Koziołka Matołka obrosły legendami. Jedna z opowieści mówiła o przypadkowym spotkaniu w krakowskiej kawiarni ubogiego mieszkańca Pacanowa z Kornelem Makuszyńskim i Marianem Walentynowiczem. Makuszyński miał zadeklarować, że napisze książkę, która pomoże miejscowości, a Walentynowicz – że ją zilustruje.

Prawdziwa historia była nieco inna. Koziołek Matołek również narodził się przy kawiarnianym stoliku, ale w Warszawie. Jan Gebethner i Marian Walentynowicz spotkali się w kawiarni Lourse’a w Hotelu Europejskim. Doszli do wniosku, że warto spróbować stworzyć polską historię obrazkową.

Był rok 1932. Polska przeżywała skutki wielkiego kryzysu. Jednocześnie światową popularność zdobywały animowane postacie Walta Disneya. Gebethner chciał sprawdzić, czy podobny model – na razie w formie drukowanej – może odnieść sukces także w Polsce. Wraz z Walentynowiczem pojechał do Otwocka, gdzie leczył się na cukrzycę Kornel Makuszyński.

Pisarz początkowo miał poczuć się propozycją urażony. Uznał, że tworzenie historii obrazkowej znajduje się poniżej jego literackich ambicji. Ostatecznie jednak się zgodził. Tak narodził się Koziołek Matołek.

Pierwszy polski bohater popkultury?

„120 przygód Koziołka Matołka” było gotowych w grudniu 1932 r., tak aby książka mogła trafić pod choinkę. Cały nakład został sprzedany jeszcze przed końcem roku.

Koziołek poszukujący Pacanowa, gdzie rzekomo „kozy kują”, błyskawicznie zdobył popularność. Ówczesna prasa reklamowała książkę jako niezwykle barwny „film”. I rzeczywiście – historia Matołka była skonstruowana jak niekończąca się seria przygodowa.

Bohater mierzył się z Babą Jędzą, trafiał do armaty na statku, lądował na grzbiecie wieloryba, podróżował na Księżyc, spotykał Pana Twardowskiego, trzy lata leciał na gwieździe, wpadał do Wisły, uciekał przed wilkiem, a wreszcie przedostawał się po tęczy do Chin. Marek Górlikowski zwraca uwagę, że skala tych przygód sprawia, iż późniejsi bohaterowie światowej popkultury – z Indianą Jonesem na czele – wyglądają przy Matołku niemal spokojnie.

Sukces pierwszej książki doprowadził do powstania kolejnych trzech części przygód Koziołka, a następnie „Małpki Fiki Miki”.

Podróże dookoła świata

.Walentynowicz nie wymyślał egzotycznych światów wyłącznie przy biurku. Podróżowanie było jedną z największych pasji jego życia.

Współpracował jako rysownik m.in. z „Tygodnikiem Ilustrowanym”, „Kurierem Warszawskim”, „Naokoło Świata” i „Małym Dziennikiem”. Dochody z pracy przeznaczał w dużej mierze na kolejne wyprawy. Należał do National Geographic Society.

W 1924 r. odwiedził Turcję, rok później Tunezję, w 1927 r. Maroko, później Algier i Egipt. W 1934 r. podróżował po Bliskim Wschodzie i Azji.

W 1936 r. rozpoczął podróż dookoła świata. Dziewiczym rejsem „Batorego” popłynął do Nowego Jorku, następnie przemierzył Stany Zjednoczone, Azję oraz Bliski Wschód, wracając ostatecznie do Europy.

W kolejnych latach odwiedził Afrykę Zachodnią i Kanadę. Nic dziwnego, że przygody Koziołka Matołka można czytać również jako niezwykłą polską „powieść drogi”.

Żołnierz generała Maczka

.We wrześniu 1939 r. Walentynowicz ewakuował się z Warszawy wraz z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Przez Rumunię, Jugosławię i Włochy dotarł do Francji.

30 września rozpoczął służbę w Polskich Siłach Zbrojnych poza krajem w Coëtquidan jako dowódca 3. kompanii ciężkich karabinów maszynowych. Po kapitulacji Francji znalazł się w Wielkiej Brytanii, gdzie służył w Biurze Propagandy i Oświaty.

To właśnie wtedy zaprojektował Znak Spadochronowy – odznakę noszoną m.in. przez Cichociemnych oraz żołnierzy gen. Stanisława Sosabowskiego. Następnie z misją werbunkową gen. Bolesława Ducha wyjechał do Kanady. Został tam kierownikiem graficznym dwujęzycznego pisma „Odsiecz”.

Wspólnie z Ryszardem Kiersnowskim stworzył komiksową postać Walentego Pompki – żołnierza przeżywającego fantastyczne, często zdecydowanie niepoprawne politycznie przygody. 11 czerwca 1943 r. Walentynowicz otrzymał legitymację Korespondenta Wojennego nr 1.

Z 1. Dywizją Pancerną generała Stanisława Maczka przeszedł następnie cały jej szlak bojowy – od Arromanches do Wilhelmshaven. Rysował często bezpośrednio na polu bitwy. Jego szkice, karykatury i rysunki wojenne prezentowano później na wystawach w Anglii, Kanadzie, Muzeum Polskim w Chicago oraz na terenie okupowanych Niemiec. Po wojnie został skierowany również na proces norymberski. Jego relacje i rysunki publikowała polska prasa emigracyjna.

Powrót do Polski

.Do kraju powrócił w 1947 r. Jego przyjazd odnotowała Polska Kronika Filmowa. Początkowo został kierownikiem graficznym Wydawnictwa MON. Jako były żołnierz generała Maczka i przyjaciel Józefa Becka długo jednak stanowiska tego nie utrzymał. W kolejnych latach współpracował m.in. z „Życiem Warszawy”, „Ekspresem Wieczornym”, „Przygodą”, „Światem Młodych”, „Horyzontami Techniki” oraz „ABC Techniki”. Projektował plakaty, dyplomy, foldery turystyczne i okładki rozkładów jazdy. Ilustrował książki.

Przez niemal dwie dekady prowadził w Polskim Radiu pogadanki „Wędrujemy z malarzem”.

W styczniu 1953 r. zilustrował również pierwszy program dla dzieci wyemitowany przez Telewizję Polską.

Artysta uwikłany w XX wiek

.Życiorys Walentynowicza nie daje się jednak zamknąć w jednoznacznej opowieści.Marek Górlikowski zwraca uwagę, że po powrocie do Polski artysta potrafił odnaleźć się również w realiach komunistycznych. Ilustrował m.in. książkę Wandy Wasilewskiej, stworzył socrealistycznego Felka Tarapatę oraz Don Kichota przedstawionego jako przodownik pracy.

Można w tych pracach doszukiwać się ironii wobec systemu, ale Walentynowicz był twórcą podejmującym zamówienia pochodzące z bardzo różnych środowisk. Podobnie było przed wojną.

Pracował dla czasopism o odmiennych profilach politycznych. W jego dorobku znajdują się również rysunki o charakterze antysemickim. Niektóre reportaże z Afryki zawierają charakterystyczne dla części ówczesnych europejskich elit spojrzenie podszyte poczuciem „wyższości białego człowieka”. Jednocześnie – jak zauważa Górlikowski – w innych tekstach Walentynowicz potrafił ironicznie przedstawiać właśnie stereotypowe europejskie spojrzenie na Afrykę. Jego twórczość pozostaje dzięki temu również dokumentem gwałtownych przemian społecznych i mentalnych XX wieku.

Obrazek ważniejszy od słowa?

.Marian Walentynowicz zmarł 26 sierpnia 1967 r. w Warszawie. Miał 71 lat. Dwa lata po jego śmierci ukazała się książka „Wojna bez patosu”, w której z humorem i sarkazmem opisał własne wojenne doświadczenia. Paradoks polega na tym, że choć Koziołek Matołek należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej kultury popularnej, nazwisko jego rysownika pozostaje znacznie mniej znane niż nazwisko Kornela Makuszyńskiego.

Literaturoznawca Jerzy Szyłak zwraca jednak uwagę, że w przypadku sukcesu Koziołka to właśnie rysunek mógł być elementem decydującym. „To nie słowo tu kupiło czytelników”, lecz obrazek Walentynowicza – przekonuje. Być może właśnie dlatego warto po 130 latach przypominać, że Marian Walentynowicz był kimś znacznie więcej niż ilustratorem jednego bohatera.

Był jednym z tych ludzi polskiego XX wieku, których biografia sama przypomina przygodową historię: Petersburg, polska konspiracja, wojna z bolszewikami, warszawska awangarda międzywojnia, podróże dookoła świata, Koziołek Matołek, kampania generała Maczka, Norymberga, radio, telewizja i wizje technologii, która stanie się rzeczywistością dopiero pół wieku później.

PAP / Jarosław Kowalski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 sierpnia 2026
Wikipedia