Maroko chce być regionalną potęgą, ale demokracją nie jest [El Pais]

Maroko chce prezentować się jako nowoczesna potęga regionalna Afryki Północnej, wzmocniona sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, ale nie spełnia minimalnych standardów wymaganych od demokracji – ocenił dziennik „El Pais”, komentując wyniki wyborów w tym kraju.
„El Pais” podkreślił, że w Maroku król zachowuje prawo do mianowania szefów tzw. resortów królewskich
.Dnia 23 września w Maroku odbyły się wybory do Izby Reprezentantów, niższej izby parlamentu.
Wynik, jak zauważył „El Pais”, był łatwy do przewidzenia: wygrała Partia Autentyczności i Nowoczesności (PAM), założona niecałe 20 lat temu przez głównego doradcę Mohammeda VI. Jej koalicjant, Narodowe Zgromadzenie Niezależnych (RNI), kierowane przez premiera Aziza Achanusza, stracił jedną trzecią mandatów.
Jednak, jak podkreśliła gazeta, do urn poszło zaledwie 38 proc. zarejestrowanych wyborców. Kraj mierzy się z dużymi nierównościami i brakiem perspektyw dla obywateli.
„Większość uznanych analiz i rankingów jednoznacznie ocenia charakter marokańskiego systemu politycznego (…). Indeks tygodnika The Economist określa Maroko mianem reżimu hybrydowego ze względu na ograniczenia instytucjonalne i brak pełni swobód obywatelskich. Instytut V-Dem klasyfikuje je jako zamkniętą autokrację (…), a w rankingu demokracji liberalnych umieszcza na 107. miejscu spośród 179 państw» – przypomniała gazeta.
Dodała, że nowy rząd zajmie się przede wszystkim zarządzaniem pulą ok. 20 mld euro na budowę infrastruktury związanej z Mistrzostwami Świata Piłki Nożnej, które – współorganizowane z Hiszpanią – odbędą się w 2030 roku. „El Pais” podkreślił, że w Maroku król zachowuje prawo do mianowania szefów tzw. resortów królewskich: spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, obrony i spraw islamskich.
PAP/MB


