Meta ma rok na ocenę wieku swoich użytkowników

Meta ma rok na wdrożenie w objętych ugodą częściach USA systemu oceny wieku użytkowników Facebooka i Instagrama. Od jego skuteczności zależą ograniczenia dla nastolatków, ale także prywatność dorosłych. Firma może wykorzystywać sztuczną inteligencję, sygnały z urządzeń i narzędzia zewnętrzne, jednak porozumienie nie zakłada, że technologia będzie nieomylna.
Każde konto ma trafić do odpowiedniej grupy wieku
.Ugoda z koalicją amerykańskich prokuratorów generalnych weszła w życie po zatwierdzeniu jej 26 sierpnia 2026 r. przez federalną sędzię Yvonne Gonzalez Rogers. Meta ma rok na objęcie każdego użytkownika Facebooka i Instagrama w uczestniczących stanach oraz terytoriach systemem „age assurance”, czyli oceny, do której grupy wiekowej należy konto.
System ma odróżniać dzieci poniżej 13 lat, nastolatków w wieku 13–17 lat i dorosłych. Pierwsza grupa nie może korzystać z platform, a druga ma automatycznie otrzymać m.in. łączny dwugodzinny limit dzienny, z wyjątkami wskazanymi w ugodzie, oraz blokadę dostępu od północy do godziny 6 rano. Problem nie jest teoretyczny: raport „Internet dzieci 2026” wskazuje, że z serwisów społecznościowych i komunikatorów regularnie korzystają także dzieci młodsze, niż dopuszczają regulaminy.
Nowe konto, którego wieku nie uda się ocenić w ciągu 14 dni, ma być traktowane jak konto nastolatka. Ugoda nie nakazuje jednak każdemu przesyłania dowodu tożsamości ani selfie. Meta może łączyć narzędzia zewnętrzne, sygnały przekazywane przez system operacyjny lub sklep z aplikacjami oraz własne modele analizujące aktywność, treści profilu i ogólne wskazówki wizualne.
Błędy są dopuszczone, ale muszą być mierzone
.Dla dostępnych komercyjnie metod ustalono maksymalny odsetek nastolatków błędnie uznanych za dorosłych: 3 proc. w grupie 13–15 lat i 10 proc. w grupie 16–17 lat. Własne rozwiązania Mety mają dojść do tych samych progów w ciągu dwóch lat. Metody będą corocznie testowane, a wykonanie ugody ma kontrolować niezależny audytor.
Progi nie oznaczają obiecanej „skuteczności 97 proc.” całego systemu. Mierzą konkretny rodzaj błędu, a nie wszystkie możliwe pomyłki. Dorosły niesłusznie objęty ochroną dla nastolatków ma otrzymać możliwość odwołania.
Podobne problemy ujawniły australijskie ograniczenia dla osób poniżej 16 lat. Tamtejszy regulator zakłada łączenie deklaracji użytkownika z sygnałami dotyczącymi urządzenia, lokalizacji i aktywności oraz ponowne sprawdzanie kont, gdy pojawiają się wątpliwości.
Rodzic może zmienić ustawienia, ale kto potwierdzi jego rolę?
.Ustawienia nastolatka może poluzować wyłącznie powiązany z kontem „rodzic nadzorujący”. Ugoda wymaga sprawdzania, czy taka osoba jest pełnoletnia, i ograniczenia liczby kont, które może nadzorować. Nie ustanawia jednak niezawodnego sposobu potwierdzania rzeczywistej relacji rodzic–dziecko. Podczas rozprawy sędzia pytała więc, co powstrzyma starsze rodzeństwo przed podaniem się za opiekuna.
Ocena wieku może wymagać analizy aktywności, kontaktów, urządzenia albo obrazów. Electronic Frontier Foundation ostrzega, że takie mechanizmy obejmują również dorosłych i mogą osłabiać anonimowość. Ugoda przewiduje minimalizację i szyfrowanie danych oraz zakazuje wykorzystywania ich do reklam, marketingu i optymalizacji algorytmów. Dopuszcza jednak przechowywanie części informacji o użytkownikach poniżej 13 lat w celu trenowania i testowania modelu wykrywającego takie konta.
Skuteczny system musi zatem jednocześnie identyfikować nieletnich, umożliwiać korektę błędów i nie tworzyć zbędnej bazy danych o dorosłych. Problem ten pojawia się także w Europie, we francuskiej debacie o zakazie mediów społecznościowych dla dzieci: ustanowienie granicy wieku nie odpowiada jeszcze na pytanie, jak ją egzekwować bez nadmiernej identyfikacji użytkowników.
Szymon Ślubowski



