Meta wycofuje funkcję AI, która bez pytania sięgała po zdjęcia z Instagrama

Meta wycofała po trzech dniach funkcję generującą obrazy AI ze zdjęć z publicznych kont na Instagramie. Objęła nią wszystkich domyślnie, nie pytając nikogo o zgodę.
.We wtorek 7 lipca Meta uruchomiła Muse Image, pierwszy własny model do generowania obrazów, opracowany przez jej laboratorium superinteligencji. W piątek jedną z jego funkcji już wyłączono. Chodziło o możliwość wpisania w poleceniu nazwy cudzego publicznego konta na Instagramie, by narzędzie zaciągnęło stamtąd zdjęcia i użyło ich jako materiału do nowego, wygenerowanego obrazu. Problemem nie było jednak samo narzędzie, lecz sposób, w jaki włączono do niego ludzi. Funkcja obejmowała domyślnie wszystkie konta publiczne, a użytkownik mógł się z niej najwyżej wypisać, o ile w ogóle wiedział, że został do niej zapisany.
„Naszym zamiarem było dostarczenie użytecznego narzędzia twórczego i danie ludziom kontroli nad tym, czy ich publiczne treści mogą być w ten sposób wykorzystywane”, oświadczyła firma. „Usłyszeliśmy opinie, że ta funkcja chybiła celu, więc nie jest już dostępna”.
Domyślnie znaczy bez pytania
.Sedno sporu nie dotyczy technologii, lecz zgody. Meta przyjęła założenie, że skoro konto jest publiczne, to zdjęcia z niego są dostępnym surowcem, a ciężar wypisania się spoczywa na użytkowniku. To odwrócenie logiki, do której przywykliśmy w prawie do wizerunku, gdzie punktem wyjścia jest zgoda, nie milczenie. Publiczne udostępnienie zdjęcia znajomym nie jest tym samym co zgoda na to, by posłużyło ono jako materiał do tworzenia nowych obrazów z czyjąś twarzą.
Związek zawodowy aktorów SAG-AFTRA ujął to bez ogródek, wzywając członków do wypisania się jeszcze przed wycofaniem funkcji. „Wszystko poza wyraźną i jednoznaczną zgodą na takie wykorzystanie zdjęć użytkowników Instagrama jest nie do przyjęcia i stanowi kompletne niezrozumienie nastrojów społecznych”, stwierdził. Po decyzji Mety związek dodał, że wobec dobrze znanych zagrożeń związanych z cyfrowymi replikami tworzonymi bez zgody funkcja zachęcająca do takiego postępowania była nierozsądna. Agencja Creative Artists Agency, reprezentująca hollywoodzkie gwiazdy, nazwała wdrożenie nieodpowiedzialnym, a po wycofaniu funkcji pochwaliła szybkość decyzji, podkreślając, że twórcy sami powinni decydować, czy i jak wykorzystuje się ich wizerunek.
Trzy dni i częściowy odwrót
.Tempo tej kapitulacji jest samo w sobie wymowne. Od premiery do wycofania minęły trzy dni, co w skali korporacji tej wielkości oznacza, że skala sprzeciwu zaskoczyła firmę. Warto jednak zauważyć, że odwrót jest częściowy. Wyłączono funkcję sięgania po cudze konta na Instagramie, ale sam Muse Image działa dalej w aplikacji Meta AI i w WhatsAppie, a wygenerowane nim filtry pozostały na platformie. Meta wycofała się więc ze spornego mechanizmu zgody, nie z samego produktu.
Krytycy wskazują, że epizod odsłonił szerszy nawyk branży. Organizacja Privacy International oceniła, że to kolejny sygnał, iż firmy rozwijające sztuczną inteligencję traktują zdjęcia i dane ludzi jak surowiec do eksploatacji. To zdanie celnie nazywa problem, który wykracza poza jedną funkcję jednego produktu.
.Ta historia jest miniaturą sporu, który dopiero się rozkręca, a jego stawką jest znaczenie słowa „publiczne”. Wielkie platformy przez lata działały wedle zasady, że treść wystawiona publicznie jest dostępna do dalszego użytku, a użytkownik, jeśli mu to nie odpowiada, może poszukać odpowiedniej opcji w ustawieniach. Sztuczna inteligencja czyni tę zasadę nie do utrzymania, bo różnica między obejrzeniem czyjegoś zdjęcia a wygenerowaniem na jego podstawie nowego obrazu z tą samą twarzą jest różnicą jakościową, nie ilościową. Meta wycofała się szybko i słusznie, lecz zrobiła to pod presją Hollywood, które ma prawników i związek zawodowy. Zwykły użytkownik Instagrama takiego zaplecza nie ma. Pytanie, które zostaje, brzmi więc nie „czy firmy będą sięgać po nasze zdjęcia”, lecz „kto stanie w obronie tych, za którymi nikt się nie ujmie”.
Szymon Ślubowski



