Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest niczym orbitalna karetka w pełnej gotowości [Maksymilian BRZEZICKI]

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna

Zaplecze medyczne na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) przypomina bardzo dobrze wyposażoną karetkę w ciągłej gotowości – opisał dr Maksymilian Brzezicki. Dodał, że ponad 25 lat obecności astronautów na ISS bez cięższego wypadku jest niezwykłym sukcesem zespołów przygotowujących misje.

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest niczym orbitalna karetka

.W styczniu 2026 r. po raz pierwszy w ponad 25-letniej historii Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), zapadła decyzja o skróceniu misji przebywającej tam ekipy. NASA ogłosiła, że wcześniej sprowadzi na Ziemię czworo astronautów Crew 11 z powodu problemów zdrowotnych jednego z nich. Odłączenie kapsuły Dragon od ISS jest planowane w dniu 14 stycznia ok. godz. 23.05 czasu polskiego (ok. godz. 17.05 czasu EST), a wodowanie w Pacyfiku 15 stycznia ok. godz. 9.40 czasu polskiego (ok. godz. 3.40 czasu EST).

– Na stacji nie ma klasycznego gabinetu lekarskiego. Wszelkie procedury i zabiegi są prowadzone w modułach roboczych i mieszkalnych ISS. Ten rozproszony system opieki medycznej przypomina doskonale wyposażoną karetkę, w ciągłej gotowości i ze wsparciem z centrum kontroli misji – opisał w rozmowie dr n. med. inż. Maksymilian Brzezicki z Centrum Badań Kosmicznych PAN, kierownik Zakładu Neuroinżynierii i Medycyny Kosmicznej Uniwersytetu Zielonogórskiego i wykładowca medycyny Uniwersytetu Oxfordzkiego.

Problemy zdrowotne astronautów na ISS

.Dodał, że kiedy wśród mieszkańców ISS pojawiają się problemy zdrowotne, przeszkoleni medycznie członkowie załogi – a wszyscy przechodzą odpowiednie szkolenia – wykorzystują przygotowane na różne ewentualności pakiety medyczne, w oparciu o z góry ustalone procedury. Na przykład Emergency Medical Treatment Pack (EMTP) to paczka na wypadek potrzeby ratowania życia. Są w niej m.in. leki do resuscytacji i zestaw do udrożnienia dróg oddechowych; można użyć defibrylatora. – W innych paczkach są antybiotyki albo środki do zaopatrzenia ran. Astronauci nie muszą zastanawiać się, gdzie są i jakie leki zastosować w konkretnym przypadku, wszystko jest w odpowiedniej dokumentacji – powiedział rozmówca.

Jak zaznaczył, astronauci przechodzą szkolenia z najczęstszych problemów, które mogą się zdarzyć na stacji, w tym medycznych. W załodze ISS zawsze są też tzw. crew medical officers, pełniący funkcję medyków pokładowych. Zazwyczaj nie są to lekarze, chociaż zdarzało się, że i oni byli na orbicie. Zdaniem dr. Maksymiliana Brzezickiego są bardzo dobrze wyszkoleni – na poziomie tzw. first responders (z ang. pierwsi na miejscu zdarzenia). Każdą misją opiekuje się też flight surgeon (z ang. lekarz pokładowy) – główny lekarz, który jest odpowiedzialny za zdrowie astronautów.

Mieszkańcy ISS umieją pobrać próbki krwi, przeprowadzić badania EKG, USG, opatrzyć rany albo unieruchomić zranione kończyny. Mogą też wykonywać proste zabiegi pod nadzorem ekspertów medycznych, którzy czuwają na Ziemi.

Jak opowiadał dr Maksymilian Brzezicki, na orbicie niezwykle ważne są profilaktyka i prewencja. – Oznacza to stałe monitorowanie zdrowia astronautów. Wśród badań prowadzonych regularnie u astronautów są pomiary ciśnienia, saturacji (czyli zawartości tlenu we krwi), badania temperatury ciała, krwi, moczu i EKG – tłumaczył.

Zdrowie psychiczne i neurologiczne astronautów

.Dodał, że agencje kosmiczne i specjaliści coraz większą wagę przywiązują do zdrowia psychicznego i neurologicznego astronautów. – W przypadku ośrodkowego układu nerwowego pacjent na orbicie musi niejako zbadać się sam i powiedzieć lekarzom, co się z nim dzieje. W chorobach kardiologicznych do diagnostyki mamy EKG, ale w neurologicznych jeszcze nie istnieją obiektywne narzędzia, które pozwalają rozpoznać konkretne schorzenia. Dlatego trwają intensywne prace nad analizą głosu, ruchów ciała albo mimiki, które mogłyby wskazać na wystąpienie konkretnych problemów – wyjaśnił dr Maksymiliana Brzezicki.

Naukowiec opracowuje rozwiązania inżynierskie do takiego rodzaju analizy w ramach eksperymentu AstroMentalHealth (przygotowanego przez naukowców z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach i Uniwersytetu Zielonogórskiego, pod kierownictwem dr Agnieszki Skorupy, prof. UŚ), który Sławosz Uznański-Wiśniewski prowadził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w ramach misji IGNIS.

Coraz częściej w medycynie kosmicznej mówi się też o interwencjach lekarskich na odległość. – Medycyna zdalna, taka jak z wykorzystaniem robota chirurgicznego da Vinci, którym już teraz na Ziemi przeprowadza się operacje na odległość, to jednak w kosmosie scenariusz przyszłości. Na ISS próbowano tego jedynie w trybie eksperymentalnym, z pomocą robota MIRA (spaceMIRA). Był to miniaturowy robot chirurgiczny, który w lutym 2024 r. przeszedł pierwszy udany test zdalnej teleoperacji na ISS. Ale na orbicie tego typu operacji chcielibyśmy uniknąć, ze względu na wysokie ryzyko dla pacjenta oraz potencjalne komplikacje około zabiegowe – wyjaśnił dr Maksymilian Brzezicki.

Co mogło się przydarzyć choremu astronaucie?

.Przypomniał, że na ISS zdarzały się już poważniejsze problemy zdrowotne. Wymienił m.in. przypadek zakrzepicy w 2019 r. – Wówczas udało się szczęśliwie dokończyć misję dzięki odpowiednio zaplanowanemu leczeniu, regularnym badaniom USG i dostarczeniu odpowiednich leków z Ziemi, które doposażyły przeciwzakrzepowy asortyment ISS. Bezpieczeństwo astronautów jest zawsze absolutnym priorytetem. Tak też było w przypadku Crew 11, tu konieczne było sprowadzenie całej załogi na Ziemię – stwierdził.

Pytany o to, co mogło się przydarzyć choremu astronaucie, ekspert odmówił spekulowania na temat konkretnego przypadku, powołując się na ochronę prywatności medycznej pacjenta. Podkreślił, że dyrektor medyczny NASA dr J.D. Polk wspomniał podczas konferencji prasowej, że obecny przypadek wymaga diagnostyki niemożliwej do przeprowadzenia na stacji. – W warunkach kosmicznych mogą wystąpić najróżniejsze problemy, takie jak powikłana kamica nerkowa (ryzyko zwiększone w kosmosie ze względu na zwiększone wydalanie wapnia z kości), infekcje bakteryjne przy ograniczonej skuteczności dostępnych antybiotyków (na ISS stwierdzono obecność szczepów opornych na wiele leków) albo zespół adaptacji do mikrograwitacji ze znacznymi wymiotami i odwodnieniem. Często występują również zaburzenia widzenia spowodowane zwiększonym ciśnieniem śródczaszkowym – wymienił.

Jego zdaniem 25 lat stałej obecności astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej bez cięższego wypadku jest niezwykłym sukcesem zespołów przygotowujących misje. – Wydarzenia sportowe, loty i wycieczki autobusowe na Ziemi są często przerywane lub odwoływane z powodów medycznych, a przecież mówimy o przedsięwzięciach o rzędy wielkości mniej złożonych niż lot w kosmos. W ciągu ćwierć wieku niezwykle ryzykownych i skomplikowanych podróży na ISS, życia na orbicie i podejmowania intensywnych dla ludzkiego organizmu wyzwań tak poważna sytuacja wydarzyła się po raz pierwszy. Fakt, że tyle lat obyło się tam bez większych problemów, to powód do dumy – podsumował dr Maksymilian Brzezicki.

Kosmos jest dziś domeną intensywnej współpracy

.Polska gospodarka kosmiczna w przeciągu ostatnich lat coraz bardziej się rozwija. Polska Agencja Kosmiczna jest liderem w tym rozwoju. Przyszłość pokaże, jakie osiągnięcia staną się jeszcze ich udziałem. O polskiej eksploracji kosmosu pisze na łamach Wszystko co Najważniejsze prof. Grzegorz WROCHNA, polski fizyk, profesor nauk fizycznych. W latach 2011−2015 dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych, w latach 2019–2021 podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Od 2021 prezes Polskiej Agencji Kosmicznej.

Jak zaznacza ekspert, produkty i usługi wykorzystujące technologie kosmiczne to dzisiaj rynek szacowany na 350–450 mld euro. Nie ma więc cienia przesady w nazywaniu tego rynku nową gałęzią gospodarki – gospodarką kosmiczną. Co więcej, jest to chyba najbardziej dynamicznie rozwijająca się gałąź światowej gospodarki, odnotowująca rokrocznie dwucyfrowe wzrosty. Tylko w latach 2020–2022 przychody branży kosmicznej wzrosły o 20 proc., a zgodnie z przewidywaniami analityków do 2040 r. osiągną 1 bln dolarów. Obserwując tę dynamikę, można zadać pytanie, czy Polska jest krajem na tyle nowoczesnym i silnym gospodarczo, by zapewnić sobie dostęp do tych zdobyczy technologicznych i być istotnym graczem na międzynarodowych rynkach.

„Tradycje mamy znakomite i bynajmniej nie tylko w dziedzinie fantastyki naukowej – choć Lem i Żuławski zainspirowali niejednego przedsiębiorcę swoimi wizjami. Pierwszy polski instrument badawczy poleciał w kosmos już 50 lat temu, w 500-lecie urodzin Kopernika. W ramach programu „Interkosmos” budowaliśmy zaawansowaną w owych czasach aparaturę i wysłaliśmy pierwszego Polaka na orbitę. Mirosław Hermaszewski przez całe 45 lat po swoim locie wspierał inicjatywy kosmiczne i inspirował kolejne pokolenie, spotykając się z młodymi ludźmi” – pisze autor artykułu

Jego zdaniem nowoczesna era polskiego kosmosu zaczęła się w 2012 roku wejściem naszego kraju do Europejskiej Agencji Kosmicznej (European Space Agency – ESA). Celem tej organizacji jest rozwijanie technologii w krajach członkowskich poprzez realizację wspólnych programów. ESA będzie realizować te programy, które zebrały odpowiednie finansowanie. Reguła zwrotu geograficznego zapewnia, że większość zadeklarowanej kwoty wraca do kraju w postaci zamówień na elementy niezbędne do realizacji danego programu. Mamy więc gwarancję, że wpłacone pieniądze nie tylko odzyskamy, ale dzięki nim zdobędziemy dostęp do najnowocześniejszych europejskich technologii i rozwiniemy swoje własne.

Dodaje też, że Polska uczestniczy obecnie w 11 z 24 misji ESA, których celem jest eksploracja Księżyca, Słońca i planet Układu Słonecznego wraz z ich księżycami, a także badanie odległego Wszechświata. W bazie danych ESA zarejestrowanych jest ponad 400 firm, z czego ponad 150 otrzymało już kontrakty. Te duże liczby cieszą, ale zarazem stanowią wyzwanie, bo nasz sektor kosmiczny składa się głównie z małych i średnich przedsiębiorstw oraz instytucji naukowych. Niełatwo jest im stawić czoła wielkim czempionom obecnym na rynku kosmicznym już od kilku dekad. 

„POLSA, powołana w 2014 roku, jest stosunkowo młodą agencją, jeśli porównać ją z np. z NASA utworzoną w roku 1958. Nie jest jednak naszym celem „doganianie” znacznie bardziej doświadczonych agencji. Zamiast gonić i zawsze pozostawać w tyle, lepiej przeskoczyć do przyszłości, pomijając niektóre etapy, jak to się udało Polsce w bankowości czy technologiach informatycznych. Ten nowy etap, nazywany czasem „New Space” albo „Space 4.0”, charakteryzuje się wejściem na rynek firm prywatnych, szybszą budową tańszych satelitów, gwałtownym rozwojem rynku rozmaitych zastosowań” – pisze prof. Grzegorz WROCHNA.

Dla młodych czy niezbyt dużych firm trudną do pokonania barierą jest przepaść między opracowaniem nowej technologii a wdrożeniem jej do konkretnych produktów czy usług rynkowych. Autor przypomina, że to właśnie tu z pomocą przychodzi ESA, tworząc most nad tą „doliną śmierci”. Jest to możliwe, gdyż ESA wykorzystuje pieniądze publiczne, kierowane przez państwa członkowskie do interesujących je obszarów, ale wydaje je na zasadzie komercyjnych zamówień, gdzie firma musi wygrać przetarg i dostarczyć działający produkt. Co więcej, nie jest pozostawiona sama sobie, tylko może liczyć na wsparcie ekspertów ESA i dojrzalszych partnerów. Nie dziwi więc, że na 17 mld euro, zebranych przez ESA na lata 2022–25, 9 mld pochodzi z Francji, która postrzega współpracę z ESA jako najlepszy model rozwijania swojej gospodarki wysokich technologii.

.„Polska zwiększyła swój wkład o 295 mln euro oraz zadeklarowała dodatkowe środki na dostęp do badań na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS. To gigantyczne laboratorium kosmiczne umożliwia prowadzenie badań i rozwijanie technologii w warunkach, jakich nie sposób osiągnąć na Ziemi: stan nieważkości, a w otwartej części wysoka próżnia, silne promieniowanie, ogromne różnice temperatur. Testowanie aparatury do satelitów użytkowych, badania podstawowych praw fizyki, eksperymenty z różnymi technologiami materiałowymi, elektronicznymi itp., badania biotechnologiczne, biologiczne i medyczne – to wszystko dziedziny z pierwszej linii frontu rozwoju nauki i technologii” – podsumowuje profesor.

PAP/Anna Bugajska/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 stycznia 2026