Ministrowie obrony USA i Chin rozmawiali po raz pierwszy od ponad roku

Minister obrony USA Lloyd Austin rozmawiał przez łącze wideo ze swoim chińskim odpowiednikiem Dong Junem, m.in. na temat Tajwanu, Ukrainy oraz sytuacji na Morzu Południowochińskim – poinformował Pentagon. Był to pierwszy kontakt szefów resortów obrony obu krajów od ponad roku.

Dalszy ciąg rozmów na szczycie

.Wideokonferencja ministrów obrony była następstwem niedawnej rozmowy telefonicznej prezydenta USA Joe Bidena z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, która dotyczyła „odpowiedzialnego zarządzania rywalizacją” obu mocarstw.

Austin „podkreślił wagę poszanowania swobody żeglugi na pełnym morzu, gwarantowanej przez prawo międzynarodowe, szczególnie na Morzu Południowochińskim” – czytamy w komunikacie Pentagonu.

Chiny roszczą sobie pretensje do prawie całego Morza Południowochińskiego, konfliktując się przy tym z innymi krajami. W ostatnim czasie na spornych obszarach dochodziło do incydentów z udziałem okrętów wojennych Chin i Filipin, które są sojusznikiem USA.

Minister obrony USA poruszył również temat „niesprowokowanej inwazji Rosji oraz następującej po niej wojny na Ukrainie”, a także niedawnych prowokacji rakietowych Korei Północnej – przekazał rzecznik Pentagonu Pat Ryder.

Minister Dong Jun powiedział, że Chiny i USA powinny poszukiwać sposobów na pokojowe współistnienie oraz budować wzajemne zaufanie poprzez pragmatyczną współpracę wojskową na zasadzie unikania konfliktów i konfrontacji – podały chińskie media.

Rozmowy MSZ Chin i USA

.Chiński minister oświadczył również, że Waszyngton powinien uznać stanowisko Pekinu w sprawie Morza Południowochińskiego i uszanować suwerenność oraz prawo morskie Chin. Podkreślił, że kwestia Tajwanu stanowi „rdzeń kluczowych interesów Chin”.

Komunistyczne władze Chin nie potępiły rosyjskiej inwazji na Ukrainę i zacieśniały współpracę z Rosją w wielu dziedzinach, w tym wojskowej. Biały Dom ocenił niedawno, że Chiny wspierają rosyjski przemysł zbrojeniowy, ale nie ma dowodów, by bezpośrednio dostarczały Moskwie broń.

Poprzednia rozmowa Austina z chińskim ministrem obrony, którym wówczas był Wei Fenghe, miała miejsce w 2022 roku w kuluarach spotkania przedstawicieli państw Azji Południowo-Wschodniej w Kambodży – przypomniała agencja Reutera.

Wbrew pozorom także w Chinach wielu obywateli jest przeciwko obecnemu reżimowi

.Miles YU w rozmowie z Michałem KŁOSOWSKIM opisywał zagadnienia związane z rywalizacją Chin i Zachodu.

Michał KŁOSOWSKI: – Wobec zagrożenia ze strony Chin i Rosji słychać głównie o „powstrzymywaniu”. Czy Zachód ma strategię zwycięstwa? Czym w ogóle byłoby zwycięstwo w tych zmaganiach?

Miles YU: – Bardzo dobre pytanie. Mam wrażenie, że na Zachodzie niewiele osób w ogóle je sobie zadaje. Tak jak wielokrotnie w historii, zwłaszcza w historii konfliktów, nie ma powrotu do wcześniejszego świata. To pierwsza rzecz, którą musimy sobie uświadomić – nie ma powrotu do tego, co było. Patrząc zaś w kierunku Chin, musimy pamiętać, że mamy do czynienia z bardzo zdyscyplinowanym, silnym gospodarczo i sprawnym militarnie systemem. Ale właśnie historia uczy nas przecież, że istnieje wiele sposobów radzenia sobie z takim przeciwnikiem. Przede wszystkim trzeba zbadać jego słabości i braki. Największą zaś słabością reżimów jest ich własny charakter.

– Charakter?

– Reżimy takie jak chiński zawsze starają się przekonać resztę świata, że obywatele ich krajów są po ich stronie. Ale nie są, przynajmniej jeśli chodzi o wolność i swobody obywatelskie. Wbrew pozorom także w Chinach wielu obywateli jest przeciwko obecnemu reżimowi. Jednak charakter każdego reżimu określa zawsze relacja do ludzi, którymi dany reżim rządzi. Dlatego w Chinach jedynym sposobem na utrzymanie się przy władzy jest podsycanie nacjonalizmu. Z historii wiemy jednak, że to błędna droga i ostatecznie to zwykli ludzie płacą najwyższą cenę za tę grę pozorów. Zatem najlepszą bronią przeciwko reżimom w krajach takich jak Chiny jest bezpośredni kontakt z obywatelami, koniecznie otwarty i przejrzysty. Władze chińskie są najbardziej zaniepokojone, kiedy amerykański rząd prowadzi – a przynajmniej stara się prowadzić – bezpośredni dialog z chińskim społeczeństwem.

– To wystarczy? Przecież Zachód nie ma bezpośredniego dotarcia do obywateli Chin. Reżim, o którym rozmawiamy, o to zadbał. Widzimy to też na przykładzie Rosji. Tam w zasadzie również nie ma komunikacji z obywatelami – poza oficjalnymi kanałami, którymi włada Kreml.

– Oczywiście, słowa i rozmowy nie wystarczą. To nie wszystko. Niezbędne jest też rozwijanie zdolności militarnych i śmiercionośnych broni, to przecież oczywiste. Siła ma fundamentalne znaczenie w relacjach z przywódcami reżimów, którzy jedynie siłę uznają za argument w jakichkolwiek dyskusjach czy negocjacjach. Dlatego musimy rozwijać możliwości walki i śmiercionośność naszych narzędzi wojennych. Nijako musimy zagrać w grę, w której do tej pory przodowali nasi oponenci. Jako Zachód nie będziemy przecież używać tych narzędzi do prowokacji, ale nie możemy też zostać w tyle. Wykorzystamy je jednak do obrony i odstraszania. To jedyny język, który rozumieją i szanują dyktatorzy tacy jak Xi Jinping czy Władimir Putin. Zachód musi się zbroić. Nie po to, żeby atakować, ale żeby móc się skutecznie bronić.

– „Chcesz pokoju, gotuj się na wojnę”, chciałoby się powiedzieć.

– Właśnie tak. Wojna zawsze jest możliwa, ale aby jej uniknąć, trzeba być na nią gotowym. Wiedział o tym chociażby Ronald Reagan, kiedy w podobny sposób pokonał Związek Radziecki.

– Wróćmy do pytania o to, jak wygrać. Zwycięską strategią Zachodu byłoby więc doprowadzenie do zmian w społeczeństwach Chin, Rosji czy Iranu?

– Tak. Nie powinniśmy bać się mówić o zmianie reżimu w tych krajach. Na Zachodzie termin „zmiana reżimu” jest używany przez lewicę jako synonim imperializmu i neokolonializmu, które były taktykami stosowanymi przez zachodnie mocarstwa w celu zdominowania innych narodów na różnych kontynentach. A przecież obecnie sami Chińczycy chcą zmienić reżim partii komunistycznej…

– To zaskakujące. Sami Chińczycy chcą zmienić reżim partii komunistycznej?

– Tak. Głównie dlatego, że obecny reżim nie pozwala im uczestniczyć w świecie, w handlu, w globalnej sieci wymiany dóbr i kultury. Ten sam reżim blokuje także jakiekolwiek głosy sprzeciwu, chociażby cenzurując internet. Musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby stworzyć warunki, które zachęcą Chińczyków do samodzielnego wybrania własnego rządu. Przede wszystkim musimy zapewniać przestrzeń takim głosom, skoro reżim chiński na to nie pozwala. To po pierwsze. Po drugie, musimy stale pamiętać, że reżimy, o których mówimy, też nie są bezczynne. Dlatego jeśli się nie zmienią, to doprowadzą do zmiany innych społeczeństw, nie tylko sąsiedzkich. Zresztą proces ten już się rozpoczął, już to widzimy. Reżimy Chin czy Rosji chcą „wywrócić stół” relacji międzynarodowych i w ogóle wywrócić cały świat do góry nogami. Widzimy to też na Ukrainie.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 kwietnia 2024
Fot.;ministryofdesense