Młodzi Polacy z Wileńszczyzny przygotowują się do rozwijania swoich społeczności

Przygotowanie młodych Polaków z Litwy do pełnienia roli liderów swego środowiska – taki jest cel projektu „Studio dziennikarstwa obywatelskiego” zrealizowanego w Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie na Litwie. Jego uczestnicy uczyli się technik dziennikarskich czy zasad debatowania.

Cykl szkoleń obejmował naukę przygotowywania materiałów dziennikarskich

.Trwający od kwietnia projekt, który objął ok. 20 studentów i uczniów szkół średnich, zakończyła w piątek debata oksfordzka. Jej uczestnicy wybrali do dyskusji tezę: studiowanie straciło sens, gdy wszystko, czego chcemy się nauczyć, jest w internecie.

Większość uczestników opowiedziała się przeciwko tej tezie. Przeważyły opinie, że studiowanie i dyplom uczelni wciąż ma znaczenie, edukacja na uczelni uczy m.in. krytycznego myślenia, a nawet najlepszy kurs online nie zastąpi bezpośrednich kontaktów, również z innymi studentami.

Cel projektu, którego pomysłodawcą jest białostockie stowarzyszenie Szukamy Polski, to aktywizacja i edukacja obywatelska młodego pokolenia Polaków na Litwie, poprzez zajęcia z wykorzystaniem dziennikarstwa obywatelskiego i technik dziennikarskich.

Cykl szkoleń obejmował naukę przygotowywania materiałów dziennikarskich, ale też praktyczne warsztaty z języka polskiego, komunikacji interpersonalnej, pracy w zespole redakcyjnym czy wstąpień publicznych; młodzież uczyła się także, jak rozpoznawać dezinformację i umieć znaleźć wiarygodne źródła.

– To przygotowanie młodego pokolenia Polaków mieszkających w Republice Litewskiej do pełnienia roli liderów swego środowiska, czyli do tego, aby w przyszłości byli dziennikarzami, nauczycielami, lokalnymi aktywistami – podkreślił koordynator projektu Jan Oniszczuk, prezes stowarzyszenia Szukamy Polski.

Uczestnicy projektu podkreślali, że udział w nim to przede wszystkim wyjście ze swojej strefy komfortu; dla większości były to pierwsze doświadczenia z publicznymi wystąpieniami w języku polskim, który znają w różnym stopniu.

– Byłem bardzo sceptycznie nastawiony, bo myślałem, że dziennikarz to musi mieć więcej doświadczenia, umieć się lepiej wysłowić. Dla mnie głównym problemem był język, bo po szkole musiałem przez wiele lat używać języka litewskiego, a na uczelni musiałem niejako od nowa zacząć więcej używać polskiego – powiedział Mirosław, student pierwszego roku europeistyki.

Przyznał, że z każdymi zajęciami i kolejnymi ćwiczeniami były coraz lepiej. – To pomogło bardziej uwierzyć w siebie, pomaga studentom komunikować się między sobą i z wykładowcami – dodał.

– Czuję się teraz lepiej, gdy mówię publicznie, bo bardzo się tego zawsze bałam. To duży plus, mniej się stresuję. To mi bardzo pomoże, nawet prywatnie – przyznała Agata, również studentka europeistyki filii UwB w Wilnie. Dodała, że w jej przypadku to oznaczało wyjście ze strefy komfortu.

Na czym polega projekt Studio dziennikarstwa obywatelskiego?

.Dziekan ds. rozwoju i umiędzynarodowienia w Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie dr Małgorzata Wenclik ma nadzieję, że projekt uda się kontynuować. – Jestem zwolenniczką tego, że projekty dofinansowane z budżetu państwa są tylko preludium do dalszej pracy. Mam nadzieję, że znajdziemy siły i odważne osoby, które będą pewne rzeczy dalej robić – powiedziała.

– To studium dziennikarstwa obywatelskiego to jest przede wszystkim ta nauka języka polskiego, poprawności tego języka, przełamywania ich barier. Mimo że oni się bardzo starają to widać, że ten język wileński, a też skaza rusycyzmów, ma znaczenie – dodała dr Wenclik.

– Widzę ogromny progres, między początkiem projektu, a finałem – podkreśliła.

Na taki progres, jeśli chodzi o komunikację społeczną, zwróciła też uwagę Bożena Bednarek ze stowarzyszenia Szukamy Polski, która jest jednym z pomysłodawców projektu. – Oni byli i są zapewne w trudnej sytuacji, bo znajdują się w polskiej uczelni, w polskim projekcie, są Polakami w Wilnie a jeśli chodzi o językowe kompetencje, to nie zawsze one są doskonałe – powiedziała.

– Obserwuję to, że zaczynają lepiej mówić, wyraźniej, zaczynają mówić do ludzi, a nie w podłogę, do stołu. Debata oksfordzka, która podsumowywała ten program, ewidentnie pokazała tę różnicę. I oni sami są tym zdziwieni (…). Jestem z nich bardzo dumna – podkreśliła.

Projekt został zrealizowany we współpracy stowarzyszenia Szukamy Polski, uczelni i TVP Wilno. Został dofinansowany z dotacji kancelarii Senatu, w ramach Konkursu Senat – Polonia 2025.

Głos Polonii, głos Polski

.Bez aktywnej i zaangażowanej Polonii, nasza historia wyglądałaby inaczej. Polonia wspierała nas już w czasach antykomunistycznego podziemia. I to nie była tylko pomoc symboliczna. To były konkretne osoby, konkretne relacje, które przetrwały przez lata. Często byli to ludzie dobrze umocowani w lokalnych elitach politycznych lub związkowych – mówi Bogdan BORUSEWICZ w rozmowie z Michałem KŁOSOWSKIM.

Michał KŁOSOWSKI: Jak Pan Marszałek widzi rolę Polonii w świecie?

Bogdan BORUSEWICZ: Przede wszystkim Polonia to nasi rodacy albo osoby, które przyznają się do polskiego pochodzenia. Mają swoje własne problemy, i to jest najważniejsze. Ale faktem jest też, że to, jak się prezentują, wpływa na to, jak miejscowi postrzegają Polskę. Na ogół prezentują się bardzo dobrze. Niestety, zdarzają się także negatywne sytuacje, które nas obciążają.

Jakie to są problemy? Czy są one globalne, czy różne w zależności od kraju?

Jest taki problem globalny: mniejszości zawsze mają problemy z większością i ulegają asymilacji. To normalne – tak jest wszędzie. My oczywiście staramy się temu przeciwdziałać, ucząc języka polskiego, finansując jego naukę, ale też wspierając organizacje polonijne i Polaków za granicą. Trzeba tu jednak rozróżnić Polonię i Polaków za granicą. Szczególnie zaś tych, którzy zostali na Wschodzie w wyniku przesunięcia granic po II wojnie światowej. Oni często nie chcą być określani jako Polonia. W różnych krajach występują więc różne problemy.

Gdzie te problemy są dziś największe?

Najtrudniejsza sytuacja jest dziś na Białorusi. Dyktatura niszczy tam polskie organizacje. Nie tylko dlatego, że są polskie, ale przede wszystkim dlatego, że są demokratyczne. To ostatnie bastiony demokracji. Przykład? Andrzej Poczobut – nie tylko był więziony, ale nadal przebywa w więzieniu. Są też inni działacze polonijni, a nawet duchowni. Jest np. ksiądz katolicki, bez wątpienia Polak, który jest w takiej właśnie sytuacji.

Problemy są też oczywiście w Rosji, chociaż nie aż takie jak na Białorusi. Polacy są tam rozsiani po całym terytorium dzisiejszej Rosji. Ale Białoruś to najgorszy przypadek. Poza tym różne kraje – różne sytuacje. Na przykład Brazylia.

Brazylia?

W Brazylii żyje kilka milionów ludzi pochodzenia polskiego, potomków emigracji „za chlebem” z przełomu XIX i XX wieku. W większości utracili język polski. Zasymilowali się, wtopili w kulturę lokalną. W 1938 roku ówczesny prezydent Brazylii zlikwidował wszystkie szkoły mniejszości narodowych. Oficjalnie z powodu niemieckiego zagrożenia nazistowskiego, ale dotknęło to też Polaków, Włochów i innych.

Skutkiem tej polityki nasi rodacy w Brazylii w dużej mierze stracili język. Podobnie w Kazachstanie. Tam też próbujemy odbudować nauczanie polskiego – wysyłamy nauczycieli, wspieramy szkoły, parafie, organizacje.

Czy są też pozytywne przykłady?

Oczywiście. W Wenezueli, w Caracas, powstała niedawno organizacja ucząca języka polskiego. Spotkałem się z panią, która ją założyła – to zawodowa nauczycielka. Zgromadziła osoby polskiego pochodzenia i tych, którzy po prostu chcą się uczyć naszego języka.

Inna sytuacja jest jednak na Litwie. Tam szkolnictwo polskie istniało przez cały okres powojenny, nawet w czasach ZSRR. W czasach, gdy zajmowałem się Polakami na Wschodzie, przekazywaliśmy olbrzymie środki na ten cel. Kilkanaście lat temu, co roku po 30 milionów złotych – tylko na Litwę. Także na Białoruś, kiedy było to jeszcze możliwe.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/bogdan-borusewicz-glos-polonii-glos-polski/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 grudnia 2025