Muzyka pokolenia Listy Przebojów Rozgłośni Harcerskiej i „Na Przełaj”

40 lat temu w Rozgłośni Harcerskiej Kobranocka rywalizowała z Kultem, Ayą RL i Siekierą. Lista przebojów „Polski Independent” była oknem na świat dla zespołów, których nikt inny nie chciał puścić. I ukształtowała całe pokolenie młodzieży. Dziś w miejscu, w którym działały Rozgłośnia Harcerska i redakcja „Na Przełaj” mieszczą się m.in. Instytut Nowych Mediów wydający „Wszystko co Najważniejsze” i „Gazetę na Niedzielę”.
Lista Przebojów, która ukształtowała pokolenie
.Lista Przebojów w Rozgłośni Harcerskiej nadawana była raz w tygodniu przez nieco ponad godzinę, zawsze w środy od godz. 14.25. W tym czasie prezentowano 20 piosenek oraz informacje o ich wykonawcach. Było to medium, w którym mogły się zaprezentować zespoły alternatywne wobec głównego nurtu, jaki w tym czasie prezentowała „Lista Przebojów Programu 3 Polskiego Radia”.
40 lat temu na liście Rozgłośni Harcerskiej „Polski Independent” znalazły się utwory: 1. „Już blisko” Siekiery, 2. „I nikomu nie wolno” Kobranocki, 3. „When the Punks Go Marching In” Abrasive Wheels, 4. „Do Ani” Kultu, 5. „Wychowanie” T-Love Alternative, 6. „Moja krew” Republiki, 7. „Jest jak w niebie” Lecha Janerki, 8. „Silly Girl” Descendents; 9. „My, marzyciele” T-Love Alternative, 10. „Szare koszmary” Tiltu, 11. „Lola chce zmieniać świat” Lecha Janerki, 12. „Nasze reagge” Sztywnego Palu Azji, 13. „Pogo I / Pogo II” Aya RL, 14. „Ulica miasta” Aya RL, 15. „Lugner” The Crowds, 16. „Tak dużo, tak mocno” Siekiery, 17. „I ją wą wą” Rokosz, 18. „In a Manner of Speaking” Tuxedomoon, 19. „Zawsze, wszędzie, teraz” Tilt, 20. „Ballada dla samobójców” Kobranocka.
W kolejnych notowaniach pojawiały się też takie polskie zespoły jak: Voo Voo, TZN Xenna, Dezerter, Moskwa, KSU, Maanam, Armia, Izrael, Variete, Bóm Wakacje w Rzymie, oraz zagraniczne: m.in. The Cure, Cocteau Twins, Dead Kennedys, New Model Army, R.E.M., Dead Can Dance.
Lista Przebojów Rozgłośni Harcerskiej, najstarszy taki program nadawany w Polsce na falach radiowych, zadebiutowała w 1965 r. Pod koniec 1984 r. uzupełniono jej nazwę o dopisek „Polski Independent”. Od tego momentu stała się medium otwartym dla zespołów amatorskich tworzących scenę alternatywną. Takie też było założenie twórców.
– Na liście co tydzień było 20 piosenek, polskich i zagranicznych. Starałem się, żeby było pół na pół. Miałem małą obsesję, żeby nie był to tylko przegląd polskich kapel, ale też żeby nie było jak w Trójce, gdzie zachwycano się wyłącznie zagraniczną muzyką – powiedział Paweł Sito, pomysłodawca i współprowadzący (z Bożeną Sitek) „Polski Independent”.
W porównaniu z wzorcami estetycznymi, jakościowymi, ale też politycznymi i religijnymi, jakie obowiązywały wówczas w polskich mediach, muzyka i teksty wykonawców emitowanych w Rozgłośni Harcerskiej miały charakter wręcz rewolucyjny. „Zwracano się przeciwko wszystkim i wszystkiemu: politykom (antykomunizm, antykapitalizm), religii (antykatolicyzm, w niektórych przypadkach satanizm), życiu codziennemu (kontr-dulszczyzna) i estetyce konwencjonalnej (przyzwolenie na prostotę, dosłowność, wulgarność, agresję, braki warsztatowe, hałaśliwość)” – napisał dr Robert Spałek na portalu IPN przystanekhistoria.pl. „W wielu przypadkach dalece niedoskonała czy wręcz zła jakość nagrań nie stanowiła przeszkody do ich radiowej publikacji. Liczyły się wartości, które dostrzegali w tym przekazie przygotowujący i prowadzący audycje dziennikarze Rozgłośni Harcerskiej” – podkreślił Spałek.
– W 1984 r. Polskie Radio udostępniło Rozgłośni Harcerskiej fale Programu 4 na dwie godziny dziennie. Zapewniało to przekaz na cały kraj. To wtedy zrodził się pomysł, aby do tytułu listy przebojów dodać słowa „Polski Independent” i puszczać tam muzykę alternatywną, której nigdzie indziej nie można było usłyszeć. W tym, że jest to dobry pomysł, utwierdził mnie festiwal w Jarocinie w 1984 r. – powiedział Paweł Sito. – Polski punk, reggae, nowa fala, tej muzyki nigdzie nie było w radiu. Znaleźliśmy więc swoje miejsce, inne od Trójki, która też puszczała muzykę rockową, ale bardziej popową – tłumaczył. – Choć była to audycja muzyczna, dla mnie najważniejszy był przekaz słowny oraz postawy i poglądy muzyków – wspominał Sito.
Krótka historia o cenzurze
.Takie założenie nasuwa pytanie: co na to cenzura? – Z cenzurą nie mieliśmy problemu. Owszem, audycje musiały być przed emisją sprawdzone przez zastępcę redaktora naczelnego, ale zgrabnie omijaliśmy zapalne treści, w sposób zrozumiały dla słuchaczy. Przykład pierwszy z brzegu – głównym organem prasowym partii był wówczas dziennik „Trybuna Ludu”, więc gdy w naszych audycjach pojawił się zespół Trybuna Brudu, jednego tygodnia zapowiadaliśmy go jako Trybuna B., a drugiego jako T. Brudu. Kontrolujący nas nie mieli się do czego przyczepić, a słuchacze dobrze wiedzieli, o co chodzi – tłumaczył Sito. – Podobnie było z punkowym zespołem Moskwa. Ponieważ z tą nazwą nie było szans na emisję, to zapowiadając ich piosenki, mówiliśmy M-kwa – dodał.
W doborze utworów do listy „Polski Independent” nie zwracano szczególnej uwagi na poprawność językową, dykcję i warsztat muzyczny, bardziej liczyły się autentyczność, ekspresyjność i niezależność. – Często to dzięki nam te piosenki stawały się przebojami. Ludzie słuchali nas w całym kraju. W nieco ponad godzinę musieliśmy przedstawić piosenki z listy, powiedzieć kilka słów o zespołach i utworach, podać informacje o koncertach. Starałem się nie stracić ani minuty. Tych kilkadziesiąt minut naszej audycji dla ludzi w Polsce to był zupełnie inny świat niż ten, który oferowały publiczne media – wspominał Sito.
Zestawienia notowań były publikowane w magazynie „Na Przełaj”, dzięki czemu słuchacze mogli poznać pisownię nazw zespołów. Do dziś w archiwach pokolenia 50+ można znaleźć wycinki z tymi piosenkami.
– Myślę, że zrobiliśmy dużo dla zmian, które nastąpiły w Polsce w 1989 r. I paradoksalnie, kiedy przyszła nowa Polska, zdjęto nas z anteny – podkreślił Sito. – Choć od zakończenia nadawania listy minęło ponad 35 lat, do dziś piszą do mnie ludzie, którzy jej słuchali. Piszą, że dzięki nam zmienili sposób myślenia, że zobaczyli coś więcej, że poszerzyli swoje horyzonty, że zaczęli czytać książki, o których mówiliśmy w audycji. To daje mi wielką życiową satysfakcję – podkreślił Sito.
Lista Przebojów Rozgłośni Harcerskiej „Polski Independent” jest ciekawym materiałem dla badaczy kultury lat 80. – Moim zdaniem „Polski Independent” był mikrorewolucją, która ukryła się pod parasolem Rozgłośni Harcerskiej. Odbywała się w środku dnia, a nie pod przykryciem nocy – powiedział prof. Waldemar Kuligowski, antropolog kulturowy z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. – Robiona była oficjalnie, ale wcale nie oficjalne było to, co tam się działo – dodał.
– Gdy myślimy o radiowych listach przebojów lat 80., na pierwszy plan wybija się ta najsłynniejsza – prowadzona przez Marka Niedźwieckiego w Programie 3 Polskiego Radia. „Polski Independent” był czymś bardziej surowym, ale może też bardziej autentycznym. Tam nadawano utwory zespołów, które w Trójce nie były puszczane – tłumaczył prof. Kuligowski. – Oprócz zespołów z polskiej sceny alternatywnej w Rozgłośni Harcerskiej można było też usłyszeć wykonawców zachodnich – dodał. – Myślę, że w środowiskach związanych z muzyką alternatywną do ówczesnego mainstreamu „Polski Independent” był znacznie ważniejszy niż lista przebojów Programu 3 – podsumował prof. Kuligowski.
Kultura tradycyjna musi być przekazywana z pokolenia na pokolenia
.Niematerialne dziedzictwo kulturowe może istnieć i mieć ciągłość tylko wtedy, gdy będziemy dbać o transmisję, czyli przekaz unikalnych wartości. Trwanie przekazu międzypokoleniowego wzmacnia integrację, a ta rozwój – pisze Katarzyna SAKS.
Od lat 90. XX wieku trwa w Polsce powolny proces dostrzegania kultury jako jednego z ważnych czynników ekonomicznych. Pojęcia takie jak „gospodarka kreatywna” nie są już tylko akademickimi sloganami. Rozwój kultury jako istotnego elementu gospodarki wpłynął również na jej globalizację oraz unifikację. Proces twórczy, niejednokrotnie nastawiony na zysk, często przypomina taśmę produkcyjną, a nie warsztat rzemieślniczy. Dlatego wydaje się, że stoimy obecnie przed odpowiedzią na bardzo ważne pytania. Czy w dobie unifikacji języka, zachowań i zwyczajów jest jeszcze miejsce na tradycję? Czy w tradycji nie powinniśmy doszukiwać się tego, co nas wyróżnia, sprawia, że jesteśmy wyjątkowi i niepowtarzalni? Czy tradycja sprzyja integracji, również tej ponadregionalnej?
Posłużę się tutaj przykładem kultury tradycyjnej, czy jak kto woli, kultury ludowej, nierozerwalnie związanej z kulturą i dziedzictwem polskiej wsi. Jednak o jednym i drugim najłatwiej jest mówić w kontekście niematerialnego dziedzictwa kulturowego, o którym Konwencja UNESCO z 2003 roku stwierdza, że są to: „zwyczaje, przekaz ustny, wiedza i umiejętności oraz związane z nimi przedmioty i przestrzeń kulturowa, które są uznane za część własnego dziedzictwa przez daną wspólnotę, grupę lub jednostki. Ten rodzaj dziedzictwa jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i ustawicznie odtwarzany przez wspólnoty i grupy w relacji z ich środowiskiem, historią i stosunkiem do przyrody. Dla danej społeczności dziedzictwo niematerialne jest źródłem poczucia tożsamości i ciągłości”.
Widzimy zatem, że kultura ludowa opiera się przede wszystkim na budowaniu relacji. Natomiast „produkt” kultury tradycyjnej jest efektem indywidualnej, rzemieślniczej pracy, bazującej na wiedzy i umiejętnościach, których nie sposób nauczyć się chociażby w trakcie edukacji artystycznej. Potwierdzają to również badania, które wskazują, że jedynie ok. 12 proc. twórców ludowych posiada wyższe wykształcenie artystyczne. Dla przykładu, wśród architektów jest to 77 proc., muzyków 66 proc., tancerzy 40 proc. (źródło: raport Policzone i policzeni! Artystki i artyści w Polsce, Dorota Ilczuk, Ewa Gruszka-Dobrzyńska, Ziemowit Socha, Wojciech Hazanowicz, Warszawa, 2020). Zatem niematerialne dziedzictwo kulturowe może istnieć i mieć ciągłość tylko wtedy, gdy będziemy dbać o transmisję, czyli przekaz unikalnych wartości. Trwanie przekazu międzypokoleniowego wzmacnia integrację, a ta rozwój. Rozwój natomiast jest wpisany w twórczy wyraz młodego pokolenia, które wnosi nowatorskie myślenie i działanie. Rolą starszego pokolenia jest dbanie o rozwój w zgodzie z tradycją, lokalnym kanonem czy wierność wzorom kulturowym. Bezcenny w tym wszystkim jest fakt, że obydwa pokolenia ze sobą współpracują – nie tylko lokalnie (rodzinnie), ale również ponadregionalnie czy międzynarodowo. Współpraca i integracja są zatem warunkiem przetrwania niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
W Polsce istnieje szereg instytucji, które w swe działania statutowe mają wpisane wspieranie kultury ludowej i tradycyjnej. Jednak jest tylko jedna instytucja, która całą swoją działalność skupia na badaniu, popularyzowaniu i wspieraniu tradycyjnej kultury ludowej oraz dziedzictwa historycznego wsi – Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi (NIKiDW), powołany w 2019 roku, którego organizatorem jest Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. NIKiDW jako jedyna państwowa instytucja kultury o tym profilu działalności staje się miejscem skupiającym nie tylko środowisko twórców i artystów, ale również naukowców, historyków, dziennikarzy, którzy swoje zainteresowania kierują w stronę kultury i dziedzictwa historycznego wsi. Instytut obecnie redefiniuje swoje cele i działania.
Ostatnie miesiące pokazały, jak dużo należy zrobić i jak wiele już niestety straciliśmy. Brak systemowego wsparcia transmisji wiedzy i umiejętności sprawia, że gdy umiera depozytariusz, wraz z nim często umierają unikalne umiejętności, których nie sposób później odtworzyć. Dlatego Instytut w przyszłym roku planuje uruchomienie interwencyjnego programu „Mistrz-Uczeń”. Jego głównym celem będzie możliwość przekazania „uczniowi” unikalnych wartości, które mogą odejść wraz ze śmiercią „mistrza”. Jesienią tego roku NIKiDW ogłasza konkurs „Korzenie i Skrzydła” na najlepszą pracę magisterską i doktorską z dziedziny dziedzictwa historycznego, materialnego i niematerialnego obszarów wiejskich. Mamy nadzieję, że w ten sposób zwrócimy uwagę młodego pokolenia naukowców na ciągłą potrzebę badania i dokumentowania zjawisk kulturowych, społecznych i historycznych polskiej wsi. Przyszły rok to również uruchomienie stypendiów twórczych i naukowych. Instytut już w tym roku aktywnie włączył się we współorganizację najważniejszych wydarzeń kulturalnych, takich jak chociażby Tydzień Kultury Beskidzkiej, Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich czy Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Wszystkie te inicjatywy pokazują, jak bardzo twórcy i artyści ludowi potrzebują wsparcia.
Dużym wyzwaniem stojącym przed Narodowym Instytutem Kultury i Dziedzictwa Wsi jest dotarcie do młodzieży mieszkającej na wsi, tak aby poznała i doceniła historię i kulturę swojej małej ojczyzny. Dlatego wszelkie inicjatywy mające na celu aktywne włączanie młodzieży w działania wspierające transmisję wartości, wiedzy i umiejętności zasługują na słowa najwyższego uznania.
Nie sposób tutaj nie zwrócić uwagi na regionalne zespoły pieśni i tańca. Działają one najczęściej we współpracy z wiejskimi czy gminnymi domami kultury i są miejscami, w których pod okiem doświadczonych edukatorów dzieci poznają lokalne zwyczaje, gwarę, tańce, stroje.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/katarzyna-saks-kultura-tradycyjna/
Kultura i sztuka w jednym miejscu
.„Kultura Najważniejsza” to newsletter, w którym podpowiadamy, co warto obejrzeć, co przeczytać, czego posłuchać, ale i czego – posmakować. Odrywając się od codzienności, chcemy przypomnieć o fascynującym świecie kultury i sztuki, na który warto znaleźć czas.
Sztuka wyraża nasze estetyczne potrzeby. Prowokuje do myślenia, pobudza kreatywność, wyzwala emocje. Pozwala poczuć się wyjątkowo, a co najważniejsze, wzbogaca nas samych. Chcemy razem, wspólnie z Państwem, wybierać, to co najważniejsze w kulturze. W każdy czwartek, punktualnie o godzinie 21.00 znajdą Państwo w swojej skrzynce e-mailowej zbiór propozycji kulturalnych, które warto uwzględnić podczas planowania weekendu.

Przedstawiamy premiery kinowe, a także filmy dostępne na platformach streamingowych dla tych, którzy wolą rozkoszować się kulturą w domowym zaciszu. Przypominamy o klasykach, wracamy do pozycji, które zdobyły największe nagrody filmowe i wywarły wpływ na pokolenia oraz do których nawiązuje współczesna kinematografia – i nie tylko.
Nie zapominamy również o koncertach czy płytach. Muzyka pełni tu ważną rolę. Dzięki „Kulturze Najważniejszej” nie ominie Państwa absolutnie żadne wartościowe wydarzenie.
Zachęcamy do zapisania się do specjalnego, bezpłatnego newslettera „Kultura Najważniejsza”, który pozwoli Państwu zaplanować kulturalny weekend [LINK DO ZAPISÓW].
PAP/ Tomasz Szczerbicki/ LW





