Najwięcej pieniędzy na Ukrainę trafia z Polski [Raport PIE]

Polska nadal pozostaje największym źródłem przekazów pieniężnych wysyłanych przez Ukraińców do kraju. Ale udział naszego kraju w całości przekazów maleje. W 2025 r. udział Polski spadł do 29 proc. z 33,1 proc. – wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny.
Najwięcej pieniędzy na Ukrainę trafia z Polski
„Ukraina od lat należała do największych odbiorców przekazów pieniężnych w Europie, jednak od końca 2021 r. ich napływ do kraju maleje. W 2025 r. wyniosły one blisko 7,9 mld dolarów, czyli o 16,3 proc. mniej r/r. Spadek napędzały wynagrodzenia netto pracowników krótkookresowych, m.in. sezonowych i przygranicznych, które zmniejszyły się r/r o 21,5 proc. Transfery prywatne, obejmujące przekazy migrantów przebywających za granicą dłużej niż rok oraz inne przekazy osób fizycznych, wykazały się większą odpornością: zmniejszyły się r/r o 8,7 proc., a wstępne dane za I połowę 2026 r. wskazują na ich wzrost r/r o 13,3 proc.” – czytamy w najnowszym numerze „Tygodnika PIE”, publikacji Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Ukraińska emigracja zmienia swój charakter
Ekonomiści Instytutu ocenili, że zmiany w poziomie i strukturze przekazów wskazują na transformację profilu ukraińskiej emigracji. Ich zdaniem, wojna sprzyja łączeniu rodzin i trwałemu osiedlaniu się Ukraińców za granicą, co naturalnie ogranicza krąg odbiorców przekazów w kraju, a przejście z pracy czasowej na stały pobyt ułatwiła liberalizacja dostępu do rynku pracy w UE.
„W 2022 r. ochrona czasowa zniosła obowiązek uzyskiwania zezwoleń, z których korzystali wcześniej pracownicy sezonowi. W rezultacie maleje znaczenie migracji sezonowej i przygranicznej: w 2025 r. migracja krótkoterminowa odpowiadała za 55,5 proc. wszystkich przekazów wobec ponad 68 proc. w 2021 r. Istotne znaczenie ma też sposób pomiaru: po przekroczeniu rocznego progu pobytu w statystyce przekazów wynagrodzenie netto migranta zastępuje kwota faktycznie przesłana do kraju” – wskazali ekonomiści PIE.
Wojna zmieniła strukturę ukraińskiej migracji
Dodali, że zmianie uległa także struktura demograficzna migrantów. Ocenili, że po wybuchu wojny w 2022 r. mniejszą rolę odgrywają pracujący za granicą mężczyźni, których wyjazdy ograniczyły restrykcje dla osób w wieku poborowym, a wzrosło znaczenie kobiet z dziećmi, o zwykle trudniejszej sytuacji ekonomicznej w krajach goszczących.
„Odpowiada temu struktura transferów prywatnych: mimo załamania dochodów pracowników krótkookresowych pozostałe transfery bieżące przesyłane przez osoby fizyczne utrzymują się od 2023 r. na poziomie ok. 2 mld dol. rocznie. Zmienia się przy tym również forma wsparcia – część zaangażowania diaspory przenosi się z przekazów na pomoc humanitarną, zaś same możliwości finansowe nadawców są ograniczane przez presję ekonomiczną w krajach goszczących” – wskazał PIE.
Polska traci udział w przekazach
Ekonomiści Instytutu zwrócili uwagę, że postępuje dywersyfikacja geograficzna diaspory. „Polska pozostaje największym źródłem ukraińskich przekazów, choć między 2021 r. a 2025 r. jej udział spadł z 33,1 proc. do 29 proc., przy rosnącej roli Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Czech, które w 2025 r. odpowiadały kolejno za 14,1 proc., 9,1 proc. i 8 proc. łącznej puli. Wraz z utrwalaniem się pobytu migrantów maleje rola bliskości geograficznej, a rośnie znaczenie warunków życia i zarobków w kraju docelowym. Spójny z tym jest również obserwowany spadek roli nieformalnych kanałów transferu, czyli przewozu pieniędzy i dóbr przez granicę – sposobu typowego dla krótkookresowej migracji wahadłowej” – napisali analitycy PIE.
Przekazy coraz mniej ważne dla Ukrainy
Ocenili, że wpływ tych przemian na stabilność walutową Ukrainy pozostaje jednak niewielki. Dodali, że obecnie fundamentem stabilności walutowej tego kraju jest pomoc finansowa państw zachodnich, a rezerwy międzynarodowe Narodowego Banku Ukrainy mają, według prognoz, zbliżyć się do 70 mld dol. do końca 2026 r.
„Znaczenie przekazów leży gdzie indziej: finansują one konsumpcję gospodarstw domowych i łagodzą krótkookresowe wahania dochodu, więc ich ubytek może uderzać w konsumpcję tam, gdzie stanowiły jej istotną część. Wraz z wydłużaniem się pobytu przekazy zwykle tracą na znaczeniu, bo dochód i wydatki migranta koncentrują się w kraju przyjmującym. Malejące przekazy mogą więc świadczyć nie tylko o sytuacji dochodowej, ale i o słabnących więziach z krajem – osoby wysyłające pieniądze do Ukrainy są niemal półtora raza bardziej skłonne do powrotu niż pozostałe” – dodali ekonomiści PIE.
PAP/MJ



