Najwyższa od wojny niechęć Polaków do Niemców [Barometr Taggespiegel]

niechęć Polaków do Niemców

Zaledwie jedna trzecia Polaków deklaruje sympatię do Niemców, a odsetek niechęci do nich jest najwyższy od lat – podał w dniu 17 listopada niemiecki dziennik „Tagesspiegel”, powołując się na wyniki najnowszego sondażu Barometr Polska-Niemcy.

Najwyższa od wojny niechęć Polaków do Niemców

.Tylko jedna trzecia ankietowanych Polaków deklaruje sympatię do Niemców, a jedna czwarta odczuwa do nich niechęć – najwięcej od lat – pisze niemiecka gazeta. „Uderzająco niski” jest też stopień akceptacji ze strony Polaków wobec Niemców w roli przełożonego, szwagra lub szwagierki, sąsiada, współpracownika czy przyjaciela. Z sondażu wynika, że w Niemczech widoczna jest tendencja odwrotna – 42 proc. Niemców akceptuje polskich sąsiadów.

Barometr Polska-Niemcy to projekt, który regularnie gromadzi i prezentuje opinie Polaków i Niemców na temat stosunków polsko-niemieckich i ich aktualnych wyzwań. Badania prowadzone są od 2000 roku przez Instytut Spraw Publicznych w Warszawie we współpracy z Fundacją Konrada Adenauera w Polsce oraz Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej. Od 2020 r. partnerem projektu jest Niemiecki Instytut Spraw Polskich DPI w Darmstadt.

„Prowadzone od 25 lat badania pokazują, że obraz sąsiada nie jest dany raz na zawsze” – powiedziała wicedyrektorka DPI Agnieszka Łada-Konefał. Jej zdaniem obraz zmienia się wraz z politycznymi i społecznymi trendami. Autorzy sondażu zwracają uwagę na zasadnicze różnice w podejściu Polaków i Niemców do historii. 58 proc. Polaków uważa, że Niemcy powinni zrobić więcej w celu zadośćuczynienia za zbrodnie popełnione w II wojnie światowej. W Niemczech tego zdania jest co czwarty ankietowany. Za wypłaceniem Polsce reparacji opowiada się 25 proc. Polaków, ale tylko 2 proc. Niemców.

Polacy coraz krytyczniej oceniają niemiecką politykę

.„Dyskusja o reparacjach ma duży wpływ na nastroje w Polsce” – powiedziała Agnieszka Łada-Konefał. „Większość Niemców jest przekonana, że ten temat jest zamknięty. Ta kwestia jest jedną z najtrudniejszych linii dzielących nasze społeczeństwa” – oceniła wicedyrektorka DPI. Od lat pogarsza się polska ocena niemieckiej polityki europejskiej. 32 proc. Polaków uważa, że Niemcy raczej przyczyniają się do zaostrzenia sporów i napięć w Europie. Niewiele większy odsetek – 35 proc. – jest zdania, że niemiecka polityka wspiera współpracę w Europie. W 2005 r. pozytywnie oceniało niemiecką politykę europejską 63 proc. Polaków.

Akceptacja pomocy dla Ukrainy spada w obu krajach systematycznie od 2022 r. W Polsce, gdzie spadek jest większy, przyjęcie ukraińskich uchodźców popiera tylko 45 proc. pytanych. Za sankcjami przeciwko Rosji opowiada się 72 proc. Polaków i 62 proc. Niemców. „Tagesspiegel” zaznaczył, że odpowiedzi ankietowanych zależą od preferencji politycznych. Wyborcy partii centrowych i liberalnych częściej deklarowali proeuropejską i przyjazną wobec Niemiec postawę niż zwolennicy partii prawicowych i skrajnie prawicowych.

Niemcy, chory człowiek czy hegemon?

.Idea Großdeutschland i niemieckiej Europy jest żywa, od lewej strony do prawej. Jest takie niemieckie słowo „Besserwisser” – ktoś, kto wszystko wie lepiej. Można mieć opinie o wszystkim. Ale jeżeli mówią to Niemcy o Polsce, do tego z wyraźną sugestią, że nie chcą zadowolić się obserwacją, ale chcą zmiany wymusić, to mamy problem – pisze Jan ŚLIWA w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Niemcy, chory człowiek czy hegemon?„.

Mniej więcej od cudu gospodarczego lat 50/60-tych Niemcy stały się szanowanym państwem w Europie. Z Izraelem zostało zawarte porozumienie: dobra opinia („biała kamizelka”, weiße Weste) w zamian za pomoc gospodarczą i wojskową. Byli oficerowie ubrali garnitury i założyli szkoły managementu, Niemcy tańczyli rock and rolla i jeździli na wakacje do Włoch. Boom gospodarczy potrzebował rąk do pracy, Niemcy stały się atrakcyjnym pracodawcą dla mieszkańców z ubogiego południa, a potem wschodu Europy. Czy się lubiło, czy nie, opłacało się przyjechać.

Przez wiele lat Niemcy były lokomotywą gospodarczą Europy. Niemieckie znaczyło solidne. Miasteczka bawarskie zachwycały schludnością. Czystość, porządek, punktualność, pracowitość. Dziś jest inaczej. To z Polski Niemcy wysyłają filmiki o tym, jak jest czysto, smacznie, porządnie i bezpiecznie. Co się zmieniło? Niemieckie pociągi są tak niepunktualne, że szwajcarskie na granicy nie czekają na nie, bo by im się zawalił rozkład jazdy. Codziennie słyszy się o atakach nożowników, gwałtach i wojnach gangów. Cały model gospodarczy i społeczny zaczyna się sypać. Upadek Niemiec stał się modnym tematem książek.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-niemcy-chory-czlowiek-czy-hegemon-niemcy-o-polsce/

Niemieckie samozadowolenie

.Na temat braku odpowiedniego rozliczenie się Niemiec z własną historią z okresu II wojny światowej, na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze prezydent Karol NAWROCKI w tekście „Niemieckie wyparcie„.

„Ta dominująca sprowadza się do tezy: nie mamy sobie nic do zarzucenia. Ponad dwie trzecie (68 proc.) naszych zachodnich sąsiadów jest przekonanych, że „Niemcy bardzo dobrze przepracowały swoją nazistowską przeszłość i mogą służyć innym krajom jako wzór” – dowodzi sondaż tygodnika „Die Zeit” z 2020 r. To bardzo wygodne podejście, ale ma ono niewiele wspólnego z prawdą”.

„Prawda jest taka, że Niemcy tylko w małym stopniu rozliczyli się z II wojny światowej. Powojenna denazyfikacja okazała się tak płytka, że jeszcze w latach 60. administracja RFN była przesiąknięta byłymi członkami NSDAP, a nawet oficerami SS. Koncerny, które za Hitlera wzbogaciły się na pracy niewolniczej, w czasach „cudu gospodarczego” mogły dalej pomnażać swoje majątki. Zbrodniarze wojenni tylko wyjątkowo trafiali w RFN lub w NRD na ławę oskarżonych. Dość powiedzieć, że niemieckie sądy skazały zaledwie dwóch komendantów obozów koncentracyjnych lub śmierci: Paula Wernera Hoppego ze Stutthofu i Franza Stangla z Sobiboru/Treblinki. Niewspółmiernie mała była też odpowiedzialność finansowa Niemiec za ogrom wojennych krzywd i zniszczeń. O reparacjach wojennych dla Polski rząd w Berlinie w ogóle nie chce dziś rozmawiać. Woli ograniczać się do deklaracji o „moralnej odpowiedzialności”, tak chętnie powtarzanych przy okazji kolejnych rocznic”.

.„Z moralną odpowiedzialnością też jednak jest nie najlepiej. Grubo ponad połowa (58 proc.) uczestników wspomnianego sondażu „Die Zeit” podpisuje się pod skandaliczną tezą, że „Niemcy nie ponoszą większej odpowiedzialności za narodowy socjalizm, za dyktaturę, za wojny i zbrodnie niż inne kraje”. Ledwie 3 proc. przyznaje się do tego, że ich własna rodzina należała do zwolenników nazizmu. A przypomnijmy, że w lipcu 1932 r. NSDAP dostała w całkowicie wolnych wyborach do Reichstagu ponad 37 proc. głosów. W sumie w latach 1925–1945 do nazistowskiej partii wstąpiło ok. 10 mln osób. Prawie dwa razy tyle przewinęło się przez Wehrmacht. Książka Mein Kampf – rasistowski manifest Adolfa Hitlera – do 1944 r. osiągnęła nakład prawie 11 mln egzemplarzy” – pisze Karol NAWROCKI.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 listopada 2025