Nicolas TENZER we „Wszystko co Najważniejsze”

25 lutego 1961 r. urodził się Nicolas TENZER, ekspert w kwestiach geostrategicznych i zakresie analizy ryzyka politycznego, prezes Centre d’étude et de réflexion pour l’action politique (CERAP). Redakcja przypomina z tej okazji wybrane teksty Nicolasa TENZERA, które ukazały się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.

25 lutego 1961 r. urodził się Nicolas TENZER, ekspert w kwestiach geostrategicznych i zakresie analizy ryzyka politycznego, prezes Centre d’étude et de réflexion pour l’action politique (CERAP). Redakcja przypomina z tej okazji wybrane teksty Nicolasa TENZERA, które ukazały się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.

Pokój ma dziś twarz wroga

.„Istnieją konkretne powody przemawiające za tym, że Hitler, Stalin i Putin nie są przywódcami, z którymi można by zawrzeć pokój, zachowując się racjonalnie, strategicznie i moralnie” – pisze Nicolas TENZER w tekście „Pokój ma dziś twarz wroga”.

Jak podkreśla, „myślę, że całe pokolenie, które w większości już odeszło, żyło w strachu przed nowymi fałszywymi obietnicami pokoju, ponieważ doświadczyło okropieństw wojny na własnej skórze. Podczas jednej z rzadkich rozmów, jakie odbyliśmy, mój ojciec, członek Forces françaises de l’Intérieur (FFI), jednej z głównych organizacji francuskiego ruchu oporu, socjalista przed wojną i na krótko po jej zakończeniu oraz orędownik dekolonizacji, opisał pacyfizm jako jedno z zagrożeń dla świata. Jego własny ojciec walczył podczas pierwszej wojny światowej i poległ, kiedy zbliżała się do końca. Mój ojciec uczestniczył z kolei w walkach o wyzwolenie Paryża. Bardziej jednak przerażał go pacyfizm, ponieważ wiedział, co ze sobą niesie, i to pomimo tego, że zawodowo związany był z działaniami na rzecz pokoju. Nasza rodzina uciekała przez Europę”.

„Oglądane dzisiaj obrazy powrotów po działaniach wojennych, wygnania, mordów i śmierci nie byłyby dla mojego ojca zapewne niczym nowym, gdyby nie odszedł na kilka lat przed początkiem XXI w. Być może powiedziałby sobie, że znowu ogląda dobrze znane postaci: rozjemców, mediatorów i negocjatorów obiecujących pojednanie na drodze układów i pokój oparty na kompromisie. Rozpoznałby to samo moralne tchórzostwo, a przede wszystkim tę samą bezdenną strategiczną głupotę. Nie byłby w tym osamotniony. To zniesmaczenie powszechnym brakiem wyobraźni towarzyszy dzisiaj wszystkim, którzy wiedzieli doskonale, do czego zdolny jest reżim rosyjski, poznawszy go na długo po epoce, która naznaczyła moich rodziców, a którzy za wyrażanie podobnych opinii spotkali się z odtrąceniem i kpiną. Szczerze mówiąc, obawiam się, że pokój ma dzisiaj twarz wroga” – pisze Nicolas TENZER.

Akceptacja dla zbrodni Putina oznacza przyzwolenie na kolejne

.„Ponowne podanie ręki Putinowi podczas spotkania głów państw byłoby nie tylko błędem moralnym, ale i błędem strategicznym. Wiemy aż za dobrze, że Putin nie poprzestanie na dotychczasowych zbrodniach” – pisze Nicolas TENZER w tekście „Akceptacja dla zbrodni Putina oznacza przyzwolenie na kolejne”.

Jak przekonuje, „emocje w obliczu zbrodni są kluczem do jej zrozumienia. Jeśli zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie ludobójstwa zostały uznane za niepodlegające przedawnieniu, to dlatego, że dotyczą one samej zasady człowieczeństwa, a więc każdego człowieka. Gdy rządy odwracają wzrok i nie nazywają rzeczy po imieniu, przygotowują obywateli swoich krajów do przyzwyczajenia się do tych zbrodni. Nie mówiąc o nich – a tak właśnie postępują w obliczu zbrodni reżimu Asada, putinowskiej Rosji i Iranu w Syrii, a także oczywiście w innych miejscach – sprawiają, że zbrodnie znikają. Tymczasem są one nie tylko zwiastunem jeszcze większych zbrodni, ale także ujawniają rzeczywistość reżimów, które się ich dopuszczają. Zbrodnie wojenne nigdy nie są moralnie nieistotne, ale nie są też nieistotne intelektualnie i strategicznie”.

„Te konkretne zbrodnie – jak pisałem sześć lat temu [LINK] – stanowią celową próbę podważenia instytucjonalnych i prawnych podstaw, które mają spajać narody świata. Gdy popełnia je a fortiori jedno z największych mocarstw, będące stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, mają one jeszcze większy ciężar. Mocarstwo, które się ich dopuszcza, nigdy na tym nie poprzestaje. Zbrodnie wojenne – dokonywane na oczach wszystkich, w biały dzień, co jest widoczne w mediach i na portalach społecznościowych, nawet jeśli się im żałośnie zaprzecza, choć coraz rzadziej – odzwierciedlają znacznie szerszy problem. Milczenie wobec nich prowadzi do zepsucia duszy obywateli społeczeństw demokratycznych. Tracą oni wszelkie punkty odniesienia. Masowe mordy są trywializowane, a słowa »nigdy więcej«, wypowiedziane po Auschwitz i powtórzone po Srebrenicy i Rwandzie, stają się przedmiotem złowrogich kpin. Rezolucje są wyśmiewane, następnie kpi się z demokracji, a w końcu niektórzy honorują zbrodniarzy” – twierdzi Nicolas TENZER.

Dodaje, że „tak właśnie się stało. Ta złowroga kpina trwa już od dawna. Niektórzy jeszcze niedawno rozważali podjęcie rozmów z Asadem w celu wypracowania tak zwanego »rozwiązania politycznego« w ramach »komisji konstytucyjnej«. Inni prosili Putina, by wywarł presję na Asada, by ten z kolei wykazał się większym umiarkowaniem – po milionie ofiar śmiertelnych – mimo że reżim w Moskwie również popełniał zbrodnie na masową skalę. Od 2014 r. ci sami światowi przywódcy polityczni nie pamiętali o ponad 14 tys. ofiarach rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie przed ostatnią nową ofensywą Kremla; nie zwrócili też uwagi opinii publicznej na wojnę trwającą w Donbasie, a ich potępienie aneksji Krymu – o losie Tatarów rzadko się wspomina – nie zmieniło, mimo sankcji, stosunków gospodarczych między Rosją a niektórymi krajami europejskimi; wielu miało nawet nadzieję, że prezydent Wołodymyr Zełenski zgodzi się na poważne ustępstwa, sprzeczne z deklarowanymi zasadami integralności i suwerenności Ukrainy. Nie jest jasne, czy te naciski całkowicie zniknęły pomimo deklarowanego wsparcia dla Ukrainy”.

„Czy jutro zapomnimy o cywilach z Mariupola? Czy zapomnimy, tak jak w przypadku Syrii, o zbombardowanych szpitalach, o cywilach rozstrzelanych na ulicy lub w drodze na wygnanie, o kobietach zgwałconych przez żołnierzy, o dzieciach, których ciała zostały rozerwane na strzępy, o ludziach skazanych na głód i pragnienie z powodu oblężenia, o kobietach, mężczyznach i dzieciach, którym uniemożliwiono pochówek zmarłych pozostawionych na ulicy do dyspozycji szczurów? Taka jest rzeczywistość zbrodni wojennych. Po dokonaniu zbrodni Putin znów stanie się »partnerem« – niektórzy, odrzucając wszelką przyzwoitość i rozsądek, już to przewidują” – pisze Nicolas TENZER.

Jak dyktatury wpływają na społeczeństwa Zachodu

.„Możemy i musimy zacząć aktywniej walczyć z propagandą obcych mediów i z tymi, którzy ją powielają. Musimy tropić korupcję związaną z obcymi wpływami, wzmacniając nasze ustawodawstwo” – pisze Nicolas TENZER w tekście „Jak dyktatury wpływają na społeczeństwa Zachodu”.

Jak podkreśla, „jedną z podstawowych trudności w analizie propagandy w państwach dyktatorskich jest to, że trudno ją uchwycić jako przedmiot o dokładnie nakreślonych konturach. Posiada ona ponadto zmienne poziomy natężenia i widoczności, przy czym – pisałem o tym już wcześniej we „Wszystko co Najważniejsze” – propaganda łagodna jest nierzadko niebezpieczniejsza, gdyż jest mniej dostrzegalna, lecz bardziej inwazyjna. I w końcu – nie wolno nigdy zapominać, że jej ostatecznym celem jest zmiana postaw rządów poprzez nakłanianie ich do działań w interesie państw dyktatorskich czy ewentualnie do niepodejmowania względem nich żadnych działań”.

„Propaganda działa rozmaitymi środkami. Możemy oczywiście wymienić oficjalne organy reżimów dyktatorskich, jak Russia Today czy Sputnik w przypadku Rosji albo CGTN w przypadku Chińskiej Republiki Ludowej – wiedząc, że ich skuteczność wynika nie z tradycyjnego nadawania programów przez telewizję, ale z innych kanałów docierania do odbiorców (np. YouTube – stąd słuszna decyzja niemieckiego regulatora, aby blokować dostęp do tych stacji w Niemczech). Do tego należy dodać grupy dyskusyjne na Facebooku czy Telegramie, które propagandziści mogą w sposób dyskretny infiltrować. Istnieje również sporo kanałów na YouTube, kont na Twitterze i Facebooku oraz stron internetowych, które nie wyglądają na pierwszy rzut oka na powiązane z mocarstwami zagranicznymi, ale które obok informacji nieszkodliwych (prognoza pogody, ciekawostki, wiadomości sportowe) pełne są treści o mocno sprofilowanym charakterze” – pisze Nicolas TENZER.

Dodaje, że „kolejnym środkiem propagandy jest »rekrutowanie« lobbystów, doradców, dziennikarzy, badaczy, członków think tanków czy polityków, którzy mogą być przekaźnikami narracji ustrojów dyktatorskich. Niektórzy robią to z otwartą przyłbicą, inni mają możliwość dotarcia do kręgów rządowych w swoim kraju. Ta forma korupcji – nie zawsze jest ona zresztą postrzegana jako taka przez ustawodawstwo karne, stąd cały problem – stanowi dziś jeden z wiodących tematów w wielu zachodnich demokracjach. Do tego dochodzi bezpośrednie finansowanie instytutów badawczych, think tanków, a czasem wręcz uniwersytetów poszukujących środków na funkcjonowanie. Członkowie tych instytucji mają większą skłonność odwracać wzrok od niecnych działań i od zbrodni dyktatorów, a wręcz powielać ich argumentację”.

„Propaganda może być wycelowana w opinię publiczną, parlamentarzystów, liderów opinii, media, użytkowników mediów społecznościowych, uniwersytety, organizacje pozarządowe, partie polityczne i oczywiście w rządzących państwami. Za każdym razem propaganda dyktatorów dysponująca ogromnymi, coraz większymi środkami dostosowuje swój sposób działania do okoliczności i celu, który zamierza osiągnąć. Weźmy prosty przykład: propaganda rosyjska często posiłkuje się partiami i ruchami skrajnie prawicowymi w Europie, a nawet w USA, aby próbować umocnić swoją ideologiczną bazę oraz brutalnie atakować demokrację. Jednakże w niektórych krajach, gdzie partie ekstremistyczne mają niewielkie szanse dojść do władzy, propaganda może również – nierzadko dużo skuteczniej niż w innych przypadkach, zważywszy cele, które sobie stawia – próbować przenikać do partii bardziej umiarkowanych. Jeśli skupimy naszą uwagę wyłącznie na partiach ekstremistycznych, możemy nie dostrzec całej niepokojącej natury propagandy. To właśnie w takiej sytuacji mamy do czynienia z dysonansem poznawczym” – pisze Nicolas TENZER.

WszystkoCoNajważniejsze/SN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 lutego 2024