Nicole Oresme. Średniowieczny sceptyk, który nie wierzył w znaną relikwię

Średniowiecze, epoka kojarzona zwykle z gorliwą wiarą chrześcijańską, nie było okresem pozbawionym debat teologicznych. Jeden z najgłośniejszych sporów dotyczył autentyczności Całunu Turyńskiego, którego prawdziwość podważał Nicole Oresme – francuski teolog, matematyk i filozof.
Biskup Oresme nie był on jedynym krytykiem kultu fałszywych relikwii. Św. Augustyn i Karol Wielki również przed nim ostrzegali
.W swoim traktacie „Problemata”, stworzonym między 1370 rokiem a jego śmiercią w 1382 roku, Oresme krytykował kult Całunu Turyńskiego – wówczas eksponowanego w Lirey (Szampania) – jako „oczywisty” przykład oszustwa. Mimo, że Kościół ostatecznie uznał autentyczność Całunu, traktat średniowiecznego sceptyka ujawnia, że w tamtych czasach wiara katolicka nie była ideologicznym monolitem. Teolodzy, kapłani i inni wybitni myślicie dyskutowali o ważnych aspektach wiary równie często, co współcześni religioznawcy, a ich argumenty są intrygującym przykładem tego, jak o religii myślał XIV-wieczny człowiek.
Wcześniej przypuszczano, że pierwsze wzmianka o ideologicznym sporze dotyczącym Całunu Turyńskiego pochodziła z roku 1389, kiedy miał miejsce spór między Geoffroyem II de Charnym, który chciał wystawić płótno w swojej kolegiacie w Lirey, a Pierre’em d’Arcis, biskupem miasta Troyes, który potępił je jako falsyfikatę. Dopiero interwencja papieska w 1390 roku zezwoliła na prezentację płótna jako „artystyczne przedstawienia” Całunu Chrystusowego, ale nie jako prawdziwej relikwii.
Teraz jednak wiemy, że Nicole Oresme pisząc swój traktat “Problemata” wyprzedził ten spór o kilka lat. W swoim tekście – zbiorze pytań o pochodzenie niewyjaśnionych zjawisk wokół relikwi i przedmiotów kultu, Oresme ostrzegał przed niebezpieczeństwami fałszywych zeznań i sfabrykowanych cudów. Jako przykład podał słynny Całun z Turynu:
Nie muszę wierzyć nikomu, kto twierdzi: Ktoś dokonał dla mnie takiego cudu, bo wiele osób w ten sposób oszukuje innych, aby wyłudzić ofiary. Dotyczy to zwłaszcza kościoła w Szampanii, gdzie podobno znajdował się Całun Pański.
Nicole Oresme, teolog, matematyk i biskup Lisieux nie zajmował się jedynie sprawą turyńskiego całunu. Wręcz przeciwnie, jego prace opisywały całe zjawisko relikwii i to, że w jego ocenie wiele z nich jest dziełem osób nieuczciwych. W swoich pismach o mirabiliach – zjawiskach, które wydawały się dziwne, cudowne lub niewytłumaczalne – Oresme konsekwentnie poszukiwał naturalistycznych wyjaśnień. Zamiast przypisywać te zjawiska demonom, znakom boskim czy ukrytym siłom, odwoływał się do logiki, doświadczenia i rozumu, wyprzedzając tym samym swoją epokę, a także kolejne wieki.
Te traktaty są zaskakująco podobne do współczesnego, teologicznego spojrzenia na relikwie – często krytycznego, mającego na celu upewnienie się, że dany artefakt faktycznie pochodzi z czasów biblijnych. Zdaniem historyków, traktaty Oresme’a wskazują, że wątpliwości co do relikwii nie są fenomenem nowożytności, lecz były wyrażane w najwyższych kręgach XIV-wiecznej Francji.
Co istotne, Oresme nie był on jedynym krytykiem kultu fałszywych relikwii. Już święty Augustyn potępiał oszustów, którzy przebierali się za mnichów i duchownych, czerpiąc zyski ze sprzedaży fałszywych relikwii. Także Karol Wielki rozkazywał, by „nie czcić fałszywych imion męczenników i niepewnych pamiątek świętych” a Sobór Laterański IV potępiał nadużycia, takie jak fałszywe relikwie i przesadzone twierdzenia. W późniejszych wiekach kwestia fałszywych relikwii była często argumentem dla krytyków Kościoła Katolickiego. Reformator Jan Kalwin w swoim traktacie kpiąco przypominał, że niektórzy święci mają dwa, trzy lub więcej ciał, a ilość ich kończyn można liczyć w dziesiątkach.
Święty fundament. Wyznaniowe i średniowieczne korzenie państw europejskich
.W wyniku działań wojennych powstawały instytucje państwowe. Wojny wczesnonowożytne były kosztownymi przedsięwzięciami, wymagającymi konsekwentnego pozyskiwania zasobów – pisze prof. Anna Maria GRZYMAŁA-BUSSE.
Idee, zasoby i instytucje stworzone przez Kościół zaczęły żyć własnym życiem. Zostały oportunistycznie zaadaptowane przez świeckich władców, a następnie wykorzystane przeciwko Kościołowi. Władcy zaczęli niechętnie odnosić się do interwencji i bogactwa papiestwa oraz osłabiania przez nie władzy świeckiej. Procesy te były „przewrotem instytucjonalnym” – przejmowaniem przez władze świeckie idei wypracowanych przez Kościół oraz wykorzystaniem ich do osłabienia Kościoła i udaremnienia jego dążeń. Pod koniec XIV wieku, na długo przed triumfem reformacji, monarchowie zaczęli zyskiwać przewagę nad Kościołem.
Zarówno dzięki walce z Kościołem, jak i naśladowaniu go późnośredniowieczni monarchowie rozszerzyli zakres władzy oraz możliwości pozyskiwania dochodów i zaznaczania swojej niezależności. Królowie nauczyli się „wiele od instytucjonalnej organizacji średniowiecznego Kościoła. Stworzyli zorganizowaną biurokrację z siecią lokalnych administratorów i scentralizowanymi wydziałami nadzorującymi finanse oraz wymiar sprawiedliwości. Coraz częściej polegali na płatnych oddziałach najemnych, zastępując nimi służbę wasalną. Zaczęli systematycznie nakładać podatki i ustanawiać prawa. Kilkoro władców powołało do życia narodowe zgromadzenia przedstawicielskie umożliwiające uzyskanie poparcia wszystkich klas”. Władcy bronili wczesnych koncepcji suwerenności. Nawet osławiony zwolennik papieskiej supremacji, papież Innocenty III, potwierdził w 1202 roku, „że w sprawach doczesnych król Francji nie podlega żadnemu zwierzchnikowi”. Średniowieczni juryści definiowali państwa jako abstrakcyjne byty, odrębne od władcy i ludu. Wyłoniły się granice terytorialne, a urzędy celne próbowały kontrolować przepływy ludzi i towarów.
Kościół stopniowo przestawał być źródłem kapitału ludzkiego i modeli instytucjonalnych. Duchowni stali się mniej potrzebni, ponieważ świeccy urzędnicy zdobyli wiedzę i umiejętności wcześniej zarezerwowane dla duchowieństwa. W XIV wieku świecki aparat państwowy rozrósł się jeszcze bardziej. Królowie wykorzystali kościelne praktyki podatkowe, by dzielić się dochodem ze swoimi możnymi, a nie z papieżami, co wzmacniało pozycję królewską. Nowe ramy prawne „ożywiły dawne koncepcje króla i królestwa”, usprawiedliwiając centralizację monarszej władzy i stymulując nową aktywność sądową i legislacyjną. To samo prawo, które tworzył Kościół, miało teraz utrzymać tę instytucję w ryzach.
W miarę jak państwa stawały się coraz bardziej autonomiczne, malały przychody uzyskiwane przez Kościół od coraz bardziej niechętnych mu władców. Aby zasilić swój skarbiec, Kościół zaczął kupczyć urzędami i odpustami, w efekcie sprzedając zbawienie – osłabiło to autorytet moralny instytucji i uzasadniło dążenie do zwiększenia niezależności państwa od Kościoła. Wewnętrzna niezgoda (w XIV wieku doszło do serii starć papieży i antypapieży) podważyła twierdzenia tej instytucji o byciu jedynym prawdziwym Kościołem. Papieże skupili się na doczesnych sprawach finansowych i dyplomacji zamiast na ratowaniu dusz i głoszeniu Słowa Bożego. W tym świetle reformacja protestancka była nie tyle rewolucją, ile kulminacją długotrwałych procesów wewnętrznego podziału Kościoła i umacniającej się władzy świeckiej.
Najbardziej znanym wyjaśnieniem powstawania państw są podboje i przemoc. Charles Tilly podsumował to następująco: „Wojna stworzyła państwo, państwo stworzyło wojnę”. Zbrojna rywalizacja między państwami zrodziła konieczność opodatkowania społeczeństw – daniny były źródłem zasobów. Władcy rozwijający zbudowaną na wyzysku machinę wojenną ugruntowywali zdobycze terytorialne, zapewniając przetrwanie rządzonym przez siebie państwom.
Założenia teorii podboju i przemocy opierają się na trzech ustaleniach. Po pierwsze, szczytowy okres tworzenia państwowości to wczesna nowożytność, od XVI do końca XVIII wieku. Po drugie, nowo powstające państwa świeckie były głównymi uczestnikami gwałtownych konfliktów – siły sprawczej rozwoju państw. Po trzecie, konflikty zbrojne prowadziły do powstawania większych i sprawniejszych struktur państwowych.
Wedle tej tradycji państwo jako twór korporacyjny odkryto dopiero w Europie wczesnonowożytnej. Mimo iż uznaje się istnienie wcześniejszych praktyk stanowienia i egzekwowania prawa, przednowożytna idea państwa jest anachroniczna. Od Ottona Hintzego po Charlesa Tilly’ego uczeni upatrują zarówno ukształtowania krajowych administracji państwowych, jak i ich niezależności w stosunkach zewnętrznych we wczesnych latach nowożytności – w okresie od połowy XVI do połowy XVII wieku. Pokój augsburski (1555) i pokój westfalski (1648) przyczyniły się do ugruntowania zasady suwerenności w stosunkach międzynarodowych. Inni badacze twierdzą, że praktyka suwerenności (oznaczająca formalny monopol władzy na określonym terytorium) wykształciła się znacznie później, w początkach wieku XIX.
Punktem wyjścia w teorii podboju i przemocy stał się rozpad terytorialny Europy. Upadek cesarstwa rzymskiego w ostatnich latach V wieku oraz imperium Karolingów pod koniec wieku IX doprowadził do powstania szeregu małych księstw i państewek. Rządy czasów średniowiecza można uznać za nieuporządkowane działania władz lokalnych, które miały ograniczoną kontrolę terytorialną. W Europie nie powstało żadne imperium, które mogłoby się równać z rzymskim – utrzymanie go byłoby po prostu zbyt trudne.
Rozproszenie władzy i terytoriów dało początek serii ustawicznych działań wojennych, typowych dla genezy państw europejskich. Notoryczne najazdy i wojny eliminowały słabsze państwa, co stawało się przyczynkiem do kolejnych ożywionych działań służących pozyskiwaniu zasobów.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-anna-maria-grzymala-busse-wojny-wczesnonowozytne/
MB



