Nie ma relacji równego z równym między nauczycielem a uczniami, jest ten, który wie i ten, który się uczy [Gabriel ATTAL w „Le Figaro”]

Gabriel Attal jest posłem do francuskiego Zgromadzenia Narodowego, byłym ministrem edukacji i byłym premierem Francji. Christine Kelly jest francuską dziennikarką. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” Gabriel Attal i Christine Kelly zwracają uwagę na wzrost przypadków przemocy i nękania wśród młodzieży.
.Jak ocenia Gabriel Attal, walka z prześladowaniem nastolatków przez rówieśników jest „przede wszystkim walką o edukację”. „Moim celem jest to, aby szkoła przekazywała wiedzę i podnosiła poziom. Nie możemy jednak oczekiwać podniesienia poziomu, jeśli środowisko szkolne zdominowane jest przez przypadki przemocy. Dziecko, będące ofiarą nękania, klasa, w której uczeń jest nękany czy nauczyciel stojący przed tą sytuacją, nie mogą uczyć się czy nauczać w dobrych warunkach. Jest to również walka społeczna. Wierzę w społeczeństwo oparte na tolerancji i akceptacji drugiej osoby. Walcząc z przemocą w szkole działamy na rzecz społeczeństwa pełnego szacunku i akceptacji, ponieważ to, jak wychowane będą dzieci, będzie decydować o tym, jacy w przyszłości będą obywatele” – stwierdza.
„Kiedy byłem ministrem, wprowadziłem arkusz samooceny, wypełniany każdego roku przez uczniów. Pozwolił on oszacować, że każdego roku ofiarą nękania pada 700 000 – 800 000 uczniów, zatem około dwoje w każdej klasie” – zauważa.
Jak podkreśla były premier, obecnie „nękanie nie ma już granic”. „Niegdyś rozpoczynało się ono rano w szkole a kończyło wieczorem. Dziś, wraz z mediami społecznościowymi, dzieje się nieprzerwanie. Dzieci mają poczucie, że nigdy się ono nie kończy, że nie ma rozwiązania. Co prowadzi do dramatów samobójstw wśród nastolatków. Trzeba zrozumieć, że nie chodzi o zwykłe sprzeczki. Zawsze powtarzałem, że wstyd musi zmienić stronę. To nie uczeń, będący ofiarą przemocy, powinien się wstydzić, ale jego oprawcy. Poczucie winy jest bardzo silne. Uczeń ma również wrażenie, że nie ma żadnego wyjścia, że nie ma żadnej osoby, z którą mógłby porozmawiać. Wszystko to prowadzi dziecko do podwyższania progu tolerancji i akceptacji, znoszenia sytuacji całkowicie nieakceptowalnych, nie zdając sobie nawet z tego sprawy” – tłumaczy.
Jak ocenia, media społecznościowe są zarówno wskaźnikiem, jak i wektorem banalizacji przemocy”. „Młodzież jest dziś zasypywana przez media społecznościowe treściami pełnymi przemocy lub upokarzającymi. (…) Media społecznościowe są jednak tylko jednym z elementów. Bronię idei bańki ochronnej wokół młodzieży. Zawiera ona przede wszystkim zasady panujące w szkole, aby nauczać praw i obowiązków i chronić uczniów przed przemocą. Dotyczy ona również mediów społecznościowych” – stwierdza.
„Telefon często staje się nianią dziecka: daje się mu go, aby mieć spokój. Dziecko wystawione jest na pierwsze treści pornograficzne w wieku około 8 lat, najczęściej za sprawą smartfona. (…) Rodzina powinna stanowić bańkę ochronną. Jest to bańka, która stopniowo została zniszczona. Na przestrzeni lat wartość rodziny była umniejszana. Przedstawiało się ją jako ideę konserwatywną, banalizowało się jej rozbicie. Im bardziej jest rozbita, tym bardziej się do tego przyzwyczajamy. Niemal wychwala się rozwód” – zauważa Christine Kelly.
„Wiele osób nie chce już mieć dzieci albo nie uważa rodziny za filar. Jest to jednak pierwsza strefa ochronna dla dziecka. Może to być rodzina klasyczna albo rodzina, w której jest tylko jeden rodzic, ale obecność i struktura są ważne” – dodaje.
„Rodzina jest pierwszą i najważniejszą komórką społeczną. (…) Kiedy mówimy o dzieciach agresywnych lub popełniających przestępstwa, myślę, że są dwa rodzaje rodziny: rodzice bezradni i rodzice niespełniający swoich obowiązków. To nie to samo. Są rodzice, którzy robią co w ich mocy, a którzy, niestety, mają dziecko, które odchodzi od zasad, które popełnia przestępstwa” – zaznacza Gabriel Attal.
„Mówi się nauczycielom, żeby już nie uczyli poezji, nie robili dyktand, nie oceniali. Zdarza mi się spotykać rodziców uczniów, którzy opowiadają, że dziecko bije innego ucznia w szkole, niszczy sprzęty, a nikt nie ma odwagi go karcić, ponieważ w kwestii autorytetu to dziecko ma władzę” – stwierdza Christine Kelly.
„Myślę, że nauczyciele, w ogromnej większości, chcą być szanowani i uważają, że autorytet jest jednym z filarów szkoły. To nie oni zawiedli, ale instytucja, która niewystarczająco stała po ich stronie. (…) Bez instytucji, która wspiera nauczycieli, kiedy wprowadzają kary, nie mogą oni spokojnie pracować. To trzeba zmienić” – podkreśla Gabriel Attal.
„W ostatnich dekadach, w pewnej formie pedagogizmu, zakorzeniła się idea relacji równego z równym między nauczycielem a uczniami. Zawsze sprzeciwiałem się tej idei. Nie ma relacji równego z równym między nauczycielem a uczniami, tak samo jak nie ma jej między rodzicem a dzieckiem. Jest ten, który wie i ten, który się uczy” – dodaje.
oprac.JD





