Nie wolno Rosji wygrać tej wojny - prezydent Andrzej Duda

- prezydent Andrzej Duda

Nie wolno Rosji pozwolić wygrać tej wojny – oświadczył 15 czerwca prezydent Andrzej Duda, udając się do Szwajcarii na międzynarodową konferencję pokojową ws. Ukrainy. Jak dodał, konferencja ma pokazać krajom odległym od konfliktu skalę rosyjskiego zagrożenia.

Konferencja pokojowa ws. Ukrainy w Szwajcarii

.Konferencja pokojowa ws. Ukrainy w Szwajcarii ma za zadanie pokazać partnerom odległym geograficznie skalę zagrożenia dla całego świata, jakie niesie rosyjska agresja wobec Ukrainy – oświadczył 15 czerwca przed odlotem na konferencję prezydent Andrzej Duda.

Jak przypomniał, w konferencji mają wziąć udział przedstawiciele ok. 100 państw i w jego ocenie spotkanie będzie dobrą okazją, by pokazać państwom odległym geograficznie, dla których rosyjska agresja jest czymś abstrakcyjnym i dalekim, że problem jest poważny i że stwarza niebezpieczeństwo nie tylko dla Europy, sąsiedztwa Ukrainy, ale i dla całego świata.

„Mam nadzieję, że ten przekaz uda się wyraźnie pokazać (…), przedstawiając sytuację w regionie. Gdzie dziś Białoruś z Rosją atakują hybrydowo Polskę, państwa Bałtyckie, (…) Finlandię za pomocą presji migracyjnej” – mówił Andrzej Duda. Chodzi o to, aby uzmysłowić partnerom skalę rosyjskiego działania, „pokrętne metody” Rosji i to, jak bardzo niebezpieczna jest ta agresja.

„Rosji nie wolno wygrać tej wojny” – prezydent Andrzej Duda

.”Nie wolno Rosji pozwolić wygrać tej wojny. Rosyjski imperializm nie może zostać zaspokojony terytoriami Ukrainy” – podkreślił prezydent, dodając, że zatrzymanie rosyjskiej agresji i wzmocnienie bezpieczeństwa Polski to dziś najważniejsze cele polskiej polityki międzynarodowej.

Odnosząc się do przedstawionych przez prezydenta Rosji żądań pod adresem Ukrainy i koncepcji zakończenia wojny, Duda stwierdził, że były to „porażające żądania” i „niebotyczne roszczenia terytorialne”, ale Władimir Putin pokazał w ten sposób całej wspólnocie międzynarodowej „kwintesencję rosyjskiego brutalnego imperializmu”. Putin domaga się terenów, z których rosyjskie wojska zostały już przegnane – zauważył Duda. „Samo to będzie dowodem dla całego świata, jakie są prawdziwe zamiary. Że jest to brutalny atak na suwerenne, niepodległe państwo i niczym nie uzasadnione żądania terytorialne” – mówił Andrzej Duda.

„Rosja mówi: tak, dalej będziemy łamać prawo międzynarodowe, mamy w głębokim poważaniu cały porządek międzynarodowy” – dodał prezydent. Wyraził nadzieję, że stanowi to wystarczający dowód dla państw wolnego świata, że należy wspierać Ukrainę. „Rosyjski imperializm musi zostać skarcony. Temu smokowi musi zostać łeb odcięty i to się musi stać dzięki twardej postawie wolnego świata i o to właśnie się staramy dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej” – zaznaczył prezydent.

„Wspólnota międzynarodowa to nie tylko wielcy gracze”

.Wyjaśnił, że wspólnota międzynarodowa nie składa się tylko z wielkich graczy, ale z wielu państw na różnych forach międzynarodowych. „Proszę pamiętać o tym, że liczy się również głos światowej wspólnoty, liczy się także polityka, którą światowa wspólnota realizuje” – wskazał. Prezydent zauważył, że Chiny nie będą uczestniczyć w nadchodzącym szczycie, ale „na pewno będą bardzo uważnie obserwowały i bardzo uważnie słuchały tego, co mamy do powiedzenia”. „Wkrótce udam się z moją oficjalną wizytą do Chin i m.in będę rozmawiać z prezydentem Xi Jinpingiem” – dodał.

Prezydent powiedział, że z Chinami trzeba rozmawiać na temat wojny w Ukrainie. „Szkoda, że nie biorą udziału, ale ta konferencja, można tak powiedzieć, stanowi swoisty pomost do tego, żeby właśnie prowadzić rozmowy z chińskim przywódcą na temat, jak złagodzić wojnę na Ukrainie” – stwierdził.

Duda zauważył, że wojna jest również niekorzystna dla interesów gospodarczych Chin w Europie, gdyż „Chiny chcą mieć swobodę w dostarczaniu tutaj ich towarów, a wiedzą bardzo, jak niestabilne dzisiaj są drogi morskie”. „Gdyby to nie było ważne, to przewodniczący Xi Jinping nie rozmawiałby na ten temat z innymi przywódcami, tak jak rozmawiał ze mną kilkukrotnie w sposób tak zdecydowany” – dodał.

„Możemy być dla Chin bramą do Europy i to my możemy współuczestniczyć w tych zyskach, które Chiny będą osiągały poprzez eksport swoich towarów do krajów Unii Europejskiej” – zaznaczył prezydent. Dodał, że możemy być swoistym hubem dla Chin. Zorganizowany z inicjatywy Ukrainy i Szwajcarii w Buergenstocku niedaleko Lucerny szczyt pokojowy odbędzie się w sobotę i niedzielę. Udział w nim ma wziąć ok. stu państw i organizacji międzynarodowych.

Rosyjski imperializm

.Na temat historii rosyjskiego imperializmu na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisze prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Imperialne marzenia Kremla„. Autor zwraca w nim uwagę, iż Rosja nie jest pierwszym imperium, które nie może pogodzić się ze zmniejszeniem swojego terytorium i wpływów.

„Ukraina należy do Rosji tylko w tym fantastycznym sensie, w jakim do Rosji należą Prusy Wschodnie, czyli obwód kaliningradzki, wszystkie etnicznie polskie tereny objęte zaborem rosyjskim w XIX wieku, a także zagrabione obszary Azji Mniejszej lub Besarabii. W takim metaforycznym sensie do Rosji należą wszystkie ziemie, które kiedykolwiek były częścią imperium rosyjskiego i które stają się jego częścią w wyobraźni najemnych kondotierów. Deklarację noworoczną popiera jedynie prosty i bezwstydny pogląd, że zagrabienie czyjejś ziemi przez Rosjan jest zawsze słuszne, ponieważ Rosja jest mocarstwem i ma nim być zawsze. Tak uważa władca Kremla i to sprawę zamyka. Natomiast ewentualna utrata posiadanych przez Rosję terenów jest zawsze niesprawiedliwa, gdyż powstaje przez dławienie rosyjskiej państwowości. Jest to objaw samowoli ludów drugorzędnych, niemających historii lub pełniących podrzędną rolę w jej przebiegu. Rosja musi zawsze zwyciężać, ponieważ wymaga tego jej odwiecznie praktykowany tryb istnienia. Nigdy nie była republiką, krajem rządzonym przez parlament lub wolę ludu. I to nie ma prawa się zmienić, ponieważ co raz stało się rosyjskie, musi na zawsze pozostać rosyjskie”.

.”Rosja nie jest pierwszym imperium, które głęboko przeżywa ograniczenie swych wpływów i posiadłości. W czasach nowożytnych to doświadczenie spotkało kolejno wszystkich kolonizatorów: Brytyjczyków, Francuzów, Belgów i Holendrów. Wytrącenie ich z roli metropolii kolonialnej raniło ich poczucie dumy, wydawało się bolesne i niesprawiedliwe. Kolonizatorzy zawsze cierpieli, pozostawiając zamorskie terytoria ich mieszkańcom. Uważali, że oddają je w ręce ludzi niepewnych i niedoświadczonych, czyli skazują je na upadek. Żadne wojsko nie lubi wycofywać się z administrowanych terenów. Gdy opuszcza pole swego działania, nagle widzi, jak jest bezużyteczne i zbędne. Widzi, że nie udało mu się zorganizować życia lokalnych społeczności, czyli dominowało jedynie dlatego, że stosowało przemoc bez żadnej racji” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 czerwca 2024