Nie zbudujemy sprawiedliwej wolnej Polski bez pamięci o górnikach z „Wujka” [Karol NAWROCKI]

Bez pamięci o wydarzeniach w kopalni Wujek nie uda się zbudować sprawiedliwej, demokratycznej i wolnej Polski – mówił w dniu 18 grudnia prezydent Karol Nawrocki w Katowicach podczas uroczystości 44. rocznicy pacyfikacji tej kopalni. Apelował o sprawiedliwość dziejową i by ofiary nazywać ofiarami, a katów katami.
Nie zbudujemy sprawiedliwej wolnej Polski bez pamięci o górnikach z „Wujka”
.Prezydent przemawiał przed Krzyżem-Pomnikiem Poległych Górników przed kopalnią Wujek, gdzie odbyła się główna część rocznicowych obchodów. Jak zaznaczył, o Solidarności, jej fenomenie czy idei, powstało wiele naukowych traktatów, „ale nikt i nic nie opisze tak Solidarności, jak to, co wydarzyło się w kopalni Wujek po 13 grudnia 1981 r.”.
– Górnicy strajkowali, bowiem aresztowano jednego z nich, przewodniczącego Jana Ludwiczaka. Jednego i stanęli wszyscy. To jest solidarność, gotowość do tego, aby 3 tysiące ludzi podjęło strajk w imieniu jednego skrzywdzonego przez władzę komunistyczną – powiedział prezydent Karol Nawrocki w Katowicach.
Dodał, że Solidarność była także opowieścią o tym, że górnicy nie zgadzający się na to, co – jak mówił – „wprowadziła junta zdrajców Wojciecha Jaruzelskiego”, byli gotowi modlić się i śpiewać hymn Polski, pieśń „Boże coś Polskę” i błagać Pana Boga, aby „wrócił wolną ojczyznę”, odmawiać różaniec. – To jest Solidarność – powiedział dodając, że przeciwko nim komuniści wysłali 1,5 tys. funkcjonariuszy ZOMO oraz ORMO, 800 żołnierzy, 22 czołgi i ponad 40 transporterów opancerzonych. – Tutaj zapisała się historia prawdziwych ideałów Solidarności – tych, które mówią: jeden drugiego brzemiona noście i tych, które wysyłały pokój, modlitwę, ideę, wartości przeciwko czołgom – powiedział prezydent.
Wydarzenia z 16 grudnia 1981 r. pokazały czym jest komunizm
.Podkreślił, że z ideą Solidarności wiązało się też cierpienie – poległych, zamordowanych przez komunistów górników. Zapewnił, że zna ich życiorysy i widzi w nich ciężką pracę oraz chęć życia w Polsce, jaka wówczas była. – Tam nie było gotowości, aby zabijać drugiego Polaka, nawet zomowca, esbeka i komunistę – mówił Karol Nawrocki w Katowicach dodając, że górnicy „szli pracować, nie mordować się – szli pracować z wartościami, ideami, gotowością do służenia Polsce, w swoich sercach”.
Według niego zarazem, że także to, co wydarzyło się po 16 grudnia 1981 r. zostawia współczesnym ważne przesłanie, czym był system komunistyczny, ale też czym była Polska po 1989 r. i jak wyglądała transformacja ustrojowa po 1989 r. Podkreślał, że w PRL nie skazano odpowiedzialnych za śmierć górników z kopalni Wujek, a ścigano innych, którzy „mieli siłę i odwagę protestować”. Po 1989 r. – dodał – też nie skazano nikogo za zamordowanie z premedytacją dziewięciu ludzi, a nawiązując do prawomocnego wyroku skazującego byłych zomowców w czerwcu 2008 r. stwierdził, że skazano ich „dopiero w XXI wieku, na wyroki symboliczne”.
W III Rzeczpospolitej dyktatorzy i mordercy nie ponieśli odpowiedzialności
.Jak można otrzymać wyrok czterech lub sześciu lat pozbawienia wolności, gdy strzela się do niewinnego człowieka? Jak można mówić o wolności, o praworządności, gdy w XXI wieku nie postawiło się przed sądem tych, którzy tu mordowali i rozlewali krew polskich górników, mordowali swoich braci, Polaków? – mówił prezydent.
– Niestety przez długi czas była ta trzecia Rzeczpospolita, w której główni dyktatorzy i mordercy, jak Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak, nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za zamordowanie blisko 100 ofiar stanu wojennego. A ci, którzy dziś nas chcą uczyć demokracji, wolności, europejskości, nazywali dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego człowiekiem honoru i z honorami go chowali – powiedział Karol Nawrocki.
Dodał, że „tak nie wygląda wolność” i o tym też trzeba mówić przy kopalni Wujek. – Oczekujemy sprawiedliwości dziejowej i tego, aby wolność nazywać wolnością, ofiary ofiarami, a katów katami. Tego potrzebuje nasza teraźniejszość i nasza przyszłość, bo Polacy i Ślązacy to ludzie prawdy, sprawiedliwości i wolności – powiedział.
Uznał, że „część zwolenników narodowej amnezji powie: ale to przecież nie przystoi prezydentowi Polski powiedzieć, jak jest, bo to nie jest poszukiwanie języka dialogu i wzajemnej komunikacji społecznej”. Przywołał zarazem słowa Stefana Żeromskiego o tym, że „trzeba czasami rozdrapywać rany, aby nie zabliźniły się powłoką pogardy i powłoką niepamięci”. Jak stwierdził, w tym kontekście „pogardą” jest, że w XXI w. w Polsce przywraca się przywileje emerytalne funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa, a ich ofiarom i rodzinom ich ofiar żyje się często gorzej.
Pomordowanym górnikom z kopalni Wujek należy się wieczna pamięć
.Prezydent podziękował wszystkim, którzy pamiętają, bo – jak mówił – bez pamięci „nie uda się zbudować sprawiedliwej, demokratycznej i wolnej Polski”. Zakończył wystąpienie słowami: „Wieczna pamięć pomordowanym górnikom z kopalni Wujek. Niech żyje Polska. Precz z komuną”.
List do uczestników uroczystości skierował przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, który stwierdził m.in., że w kopalni Wujek zamordowano dziewięciu górników: ludzi, którzy stanęli w obronie godności, wolności i prawa do decydowania o własnym losie, a tragedia ta jest „jednym z najbardziej bolesnych symboli stanu wojennego – czasu, w którym władza wypowiedziała wojnę własnym obywatelom”. Także Piotr Duda oddał hołd bohaterom Wujka, zaznaczając jednocześnie, że zbrodnie stanu wojennego nie zostały w pełni rozliczone.
„To haniebna rana w historii wolnej Polski, rana, która wciąż krwawi, bo sprawiedliwość dla ofiar nigdy nie została w pełni wymierzona, a wielu winnych uniknęło odpowiedzialności. Co więcej, ludzie którzy w tamtych czasach stali po stronie aparatu przemocy, dziś wracają na kluczowe stanowiska w życiu państwa. To skandal, który godzi w pamięć poległych i w elementarne poczucie moralnego porządku” – napisał przewodniczący Solidarności.
Górnicy strajkowali dla dobra całej Polski.
.Według niego, pamięć o masakrze w Wujku nie może być jedynie rocznicowym wspomnieniem, musi być ostrzeżeniem i wezwaniem do czujności. „Naszym obowiązkiem jest domagać się pełnego, uczciwego rozliczenia przeszłości. Domagać się, by do przestrzeni publicznej nie wracała mentalność, która pozwoliła na wydanie rozkazu strzelania do własnych obywateli. Domagać się szacunku dla tych, którzy walczyli o wolność, z której wszyscy dziś korzystamy” – napisał Piotr Duda.
Podczas uroczystości odczytano apel poległych i złożono wieńce. Przed uroczystością pod Krzyżem-Pomnikiem zebrani uczestniczyli natomiast w mszy w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, której przewodniczył metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski. W homilii abp Andrzej Przybylski mówił m.in., że zarówno polegli górnicy z Wujka, jak i współcześni pracownicy wielu zakładów, pracowali i pracują nie tylko dla siebie i swoich przywilejów, swoich rodzin i Górnego Śląska, lecz także dla Polski.
– Również tych dziewięciu zabitych, ponad dwudziestu rannych podczas pacyfikacji i cała prawie trzytysięczna załoga strajkujących wtedy górników, oni cierpieli nie tylko dla obrony własnych miejsc pracy i obrony kopalni. Oni to robili dla dobra całej Polski. Przecież władze komunistyczne postanowiły spacyfikować ich bunt po to, żeby zastraszać innych, którzy mieli odwagę stanąć w walce o swoje prawa, o warunki do życia w wolnej Polsce – powiedział abp Andrzej Przybylski.
Najmłodszy z zamordowanych górników miał 19 lat
.Jeszcze wcześniej, rano 16 grudnia, hołd zabitym 44 lat temu oddali uczestnicy Biegu Dziewięciu Górników. Podobnie, jak w poprzednich latach, obchodom towarzyszyła akcja „Zatrzymać miasto”: o godz. 11 w Katowicach zawyły syreny alarmowe. Strajk w kopalni Wujek wybuchł 14 grudnia 1981 r. Protestujący domagali się m.in. uwolnienia zatrzymanego przewodniczącego zakładowej komisji Solidarności Jana Ludwiczaka oraz innych internowanych, odwołania stanu wojennego i przestrzegania porozumień zawartych przez stronę rządową w sierpniu i wrześniu 1980 r.
16 grudnia władza postanowiła siłowo zdławić bunt. Po rozpędzeniu zgromadzonego tłumu milicja i ZOMO przystąpiły do pacyfikacji kopalni. W kierunku zakładu wystrzeliwano gazy łzawiące i świece dymne, a strajkujących polewano wodą z armatek. Ogrodzenie kopalni sforsowały czołgi, na teren zakładu weszli funkcjonariusze, m.in. pluton specjalny ZOMO, uzbrojony w pistolety maszynowe. W stronę strajkujących górników padły strzały.
Na miejscu zginęło sześciu górników, trzej pozostali zmarli później w szpitalach. Dla Józefa Czekalskiego, Krzysztofa Gizy, Ryszarda Gzika, Bogusława Kopczaka, Zenona Zająca, Zbigniewa Wilka, Andrzeja Pełki, Jan Stawisińskiego i Joachima Gnidy była to ostatnia szychta w życiu. Najmłodszy z nich miał 19 lat, najstarszy – 48. Ran postrzałowych doznało też 23 innych protestujących.
Noc stanu wojennego
Stan wojenny, proklamowany nawet z naruszeniem komunistycznego prawa, to nie tylko tysiące internowanych i skazanych, lecz także kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych. Jedni umierali od postrzałów, inni w wyniku pobicia, jeszcze inni – w nie do końca jasnych okolicznościach. Sprawcy czuli się nietykalni, bo komunistyczna prokuratura nie kwapiła się do ich ścigania. Wszczynano śledztwa, ale prowadzono je niedbale, ze z góry założoną tezą – i zazwyczaj szybko umarzano. Nie inaczej było ze śledztwem w sprawie „zajść” w kopalni „Wujek”, umorzonym już w styczniu 1982 roku. Tym, którzy strzelali do górników lub kazali strzelać, nie spadł wtedy włos z głowy. Podobnie działo się w innych tego typu sprawach. Sejmowa komisja, która przyjrzała się im po latach, stwierdziła wręcz, że „cały aparat państwowego wymiaru sprawiedliwości był zaangażowany w rozległy system gwarantujący bezkarność przestępcom z MSW”.
Wyroki zapadały, ale nie wobec sprawców, lecz ich ofiar. W lutym 1982 roku sąd wojskowy skazał czterech górników z „Wujka”. Kary więzienia spotkały ich za strajk, który zorganizowali w pierwszych dniach stanu wojennego. Zofia Pietkiewicz, 50-letnia działaczka zawieszonej przez władze „Solidarności”, do więzienia trafiła za udział w opozycyjnej manifestacji w Koszalinie. 41-letnia Ewa Kubasiewicz – jako uczestniczka strajku w Gdyni i współautorka ulotki wzywającej do oporu. Po wyjściu na wolność takie osoby wciąż były szykanowane i inwigilowane.
Surowe represje nie złamały polskiego ducha wolności. „Solidarność” trwała w podziemiu i nadal żyła w sercach Polaków. Gdy w wyborach parlamentarnych w czerwcu 1989 roku władze dopuściły wreszcie niezależnych kandydatów, społeczeństwo gremialnie opowiedziało się przeciwko komunizmowi.
Przemiany demokratyczne firmowali jednak po części ludzie, którzy wcześniej byli głównymi twarzami stanu wojennego. Jaruzelski objął nowo utworzony urząd prezydenta, a długoletni szef MSW Czesław Kiszczak pozostał na stanowisku także w „solidarnościowym” rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Niewiele zmieniło się w wymiarze sprawiedliwości i prokuraturze. W efekcie jeszcze przez wiele lat nie było szans na to, by rzetelnie rozliczyć zbrodnie stanu wojennego i przywrócić elementarną sprawiedliwość pokrzywdzonym. Romuald Cieślak, dowódca plutonu odpowiedzialnego za śmierć górników z „Wujka”, dopiero w 2008 roku został prawomocnie skazany na sześć lat więzienia. Wielu z tych, którzy w stanie wojennym pozbawiali ludzi życia lub wolności, w ogóle nie doczekało procesów i wyroków.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/karol-nnawrocki-noc-stanu-wojennego/
PAP/MJ




