Niektórzy ministrowie chcą negocjować konstytucyjną rolę prezydenta [Karol NAWROCKI]

Prezydent Karol Nawrocki 6 grudnia podkreślił, że niektórzy ministrowie w rządzie rozumieją rolę prezydenta w polskim ustroju. Ocenił też, że niektórzy ministrowie udają, że tej roli nie zauważają, lub chcą ją renegocjować.
Niektórzy ministrowie chcą negocjować konstytucyjną rolę prezydenta
.Karol Nawrocki pytany w dniu 6 grudnia 2025 r. w Kanale Zero czy relacje z rządem mogą doprowadzić do paraliżu w państwie, odparł, że paraliżu nie ma. Jak dodał, są obszary, w których z niektórymi ministrami się sprawnie dogaduje.
– Jest wiele rzeczy, które dzielą mnie z wicepremierem (szefem MON) Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a jednak nominacje, współpraca, dyskusje, moje spotkania z szefem Sztabu Generalnego się odbywają. Po prostu są ludzie, którzy rozumieją jaka jest rola prezydenta w polskim ustroju, a są ludzie, którzy albo udają – ministrowie – że tego nie zauważają, albo chcą to renegocjować, niezależnie od tego jak mówi o tym kształt konstytucyjno-prawny polski – podkreślił prezydent.
Jak mówił, z wicepremierem, szefem MSZ Radosławem Sikorskim przeprowadził poważne spotkanie, gdzie rozmawiali o „drodze wyjścia z pata wokół ambasadorów”. Podkreślił, że nie podpisze nominacji ambasadorskich dla Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa. Dodał też, że zna wielu ambasadorów, którzy czekają na nominacje i są bardzo dobrymi dyplomatami. Oni są zakładnikami polityki ministra Radosława Sikorskiego, pana Schnepfa i pana Klicha – mówił.
Dokładam wszelkich starań, aby prowadzić Polskę w dobrym kierunku
.Jak dodał rozmawiał z ministrem Radosławem Sikorskim o pewnych rozwiązaniach. – Powiedziałem na tym spotkaniu i zdawało mi się, że pan minister Radosław Sikorski to podziela, że sprawa przecież już była kłopotliwa dla relacji ministra Radosława Sikorskiego z b. prezydentem Andrzejem Dudą. Teraz jest nowy prezydent i także nie potrafi minister Radosław Sikorski w sposób kulturalny i zgodny z polską konstytucją rozwiązać tej sprawy – dodał prezydent.
– Choć nasze spotkanie było dobre, powiedzieliśmy, że nie spieszy nam się w rozwiązaniu tej sprawy. Jak słyszałem, minister Radosław Sikorski nie wytrzymał ciśnienia, ma chyba bardzo krótki lont i opublikował pismo, które wysłał do mnie, na swoich mediach społecznościowych, których nie śledzę – dodał prezydent.
– Tak nie powinno to wyglądać, że po poważnej dyskusji minister publikuje pismo, które wysłał do prezydenta – mówił Karol Nawrocki. Dodał, że zamierzał się spotkać z Radosławem Sikorskim w styczniu. – I pewnie zaproszę go na spotkanie, żeby dalej dyskutować – poinformował.
Prezydent podkreślił, że choć „dokłada wszelkich starań, żeby niezależnie od resortu, prowadzić sprawy Polski w dobrym kierunku”, to są – jak mówił – „tacy ministrowie, z którymi to jest bardzo trudne, bo mają jakiś rodzaj nadpobudliwości”.
Radosław Sikorski opublikował skan wystosowanego w październiku listu do prezydenta Karola Nawrockiego, w którym deklaruje chęć rozwiązania problemu dotyczącego powołania ambasadorów. Szef MSZ wyraził gotowość do rozmów szczególnie na temat Bogdana Klicha; zgodnie z jego propozycją na stanowisku ambasadora w USA Bogdana Klicha mógłby zastąpić Jacek Najder.
Spór o ambasadorów
.Spór o nominacje ambasadorskie między rządem a prezydentem (wówczas Andrzejem Dudą) trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ Radosław Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Andrzej Duda podkreślał natomiast, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires. Taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego. Andrzej Duda pod koniec swojej kadencji podpisał kilkanaście nominacji z tych, o które wnioskował szef dyplomacji.
Pod koniec września Karol Nawrocki podkreślił, że nie ma możliwości, aby Bogdan Klich oraz Ryszard Schnepf (chargé d’affaires we Włoszech) otrzymali nominacje ambasadorskie. W tym samym czasie Karol Nawrocki deklarował, że w połowie października spotka się z szefem MSZ w sprawie nominacji ambasadorskich; nie było jednak w mediach informacji, że takie spotkanie się odbyło. Wywiad z prezydentem prowadził Krzysztof Stanowski z Kanału Zero, który był kontrkandydatem Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich w 2025 r.
Zmierzch dyplomacji
.Nie ma co do tego dwóch zdań: w tym nowym świecie ambasady, ambasadorzy i zawodowi dyplomaci, ze swoją kindersztubą, ukończonymi akademiami dyplomatycznymi i profesjonalną dyskrecją, są coraz bardziej oczywistym przeżytkiem – pisze Jan ROKITA w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Zmierzch dyplomacji„.
Przeglądnąłem ostatnio – w zasadzie przypadkiem – „Tracker Ambasadorów” publikowany w sieci przez Amerykańskie Towarzystwo Służby Zagranicznej (AFSA) i z zaskoczeniem zauważyłem, iż USA nie obsadzają coś ok. połowy stanowisk swoich ambasadorów w obcych krajach. I tylko w nielicznych przypadkach wynika to z przewlekłych procedur zatwierdzania szefów placówek dyplomatycznych albo z politycznych konfliktów na linii prezydent – Kongres USA.
Lwia część ambasadorskich wakatów bierze się po prostu z tego, że Departament Stanu i Biały Dom najwyraźniej nie widzą powodu, aby zawracać sobie głowę kwestią, która z perspektywy amerykańskich interesów wydawać się musi drugo-, jeśli nie trzeciorzędna. Czasami za owymi wakatami stoi polityczna premedytacja, jak w przypadku obłożonej sankcjami Rosji czy wrogiej Wenezueli, gdzie Ameryka dąży do obalenia komunistycznego reżimu.
.Ale szefowie amerykańskiej polityki zagranicznej w ciągu niemal roku od objęcia władzy przez Donalda Trumpa nie zadali sobie też trudu, aby choć znaleźć kandydata i rozpocząć procedurę nominacyjną ambasadorów w takich państwach, kluczowych dla amerykańskiej polityki i interesów USA, jak choćby Niemcy, Korea Południowa, Arabia Saudyjska, Kuwejt czy Pakistan. Z każdym z tych krajów w ciągu ostatniego roku Waszyngton utrzymuje ożywione kontakty polityczne, a sam prezydent rozmawia z ich przywódcami i nawet składa im wizyty, organizowane niekiedy z prawdziwym rozmachem (jak w Arabii Saudyjskiej). Rzecz chyba tylko w tym, że ani prezydent, ani sekretarz stanu nie potrzebują już do tego celu nie tylko ambasadorów, ale w ogóle całego systemu klasycznej dyplomacji.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-rokita-zmierzch-dyplomacji/
PAP/MJ






